gwm2Jaka jest różnica między science-fiction a fantasy? Tyle odpowiedzi ilu czytelników. Nawet osoby uznawane za ekspertów nie potrafią jednoznacznie odpowiedzieć, gdzie przebiega granica między jednym a drugim. Ale czy to w ogóle ważne? A jaka jest różnica między tymi dwoma gatunkami a orkan fantasy? Na pewno taka, że wyszła spod pióra Rafała W. Orkana.

„Głową w mur”, debiutancka książka wrocławskiego pisarza, jest powieścią mozaikową, lub prościej – jeśli ktoś woli – zbiorem powiązanych ze sobą opowiadań. Z dwoma z nich można było wcześniej się zapoznać. „Miód z moich żył” zamieszczono w antologii „Kochali się, że strach” a „Zemstę Jednorożca” w 59. numerze e-zinu Fahrenheit. Wokół tych utworów autor dobudował inne historie, wyjaśniające fabułę lub też rozwijające tę z poprzednich dwóch. Konstrukcja przywołuje na myśl tę z „Sin City” Franka Millera, bohater jednej opowieści jest postacią drugoplanową i tłem w kolejnej. Całość tworzy swoistą siatkę powiązanych zdarzeń i postaci.

Vakkerby – miasto stworzone przez Orkana – nasuwa skojarzenia z plugawym Miastem Grzechu Millera, baśniowym molochem Ambergris VanderMeera czy klaustrofobicznym Lususem Simmonsa. Każda grupa społeczna zamieszkuje odpowiednią dzielnicę, każdy do dzielnicy przypisany jest z urodzenia. Nie da się awansować, jeśli ktoś rozpoczął żywot w Dzielnicy Tykwy, w niej też go dokona. Złotoręcy nie zniżą się do wykonywania prac przeznaczonych dla zwykłych ludzi, bądź też dla nie do końca ludzi, a Arystokraci nawet nie spluną w stronę Złotorękich. Nad wszystkim ze swojego Zakonu czuwają Technomagowie, knując i eksperymentując w klasztornych murach na żywych organizmach i realizując swoje chore ambicje.

„Głową w mur” nie jest powieścią typową, jak już wspominałem, składa się z powiązanych ze sobą opowiadań. Owa konstrukcja może świadczyć o tym, że książka nie posiada głównej myśli przewodniej, a fabuła każdego opowiadania jest niezależną i zamkniętą całością. Nieprzypadkowo jednak użyłem określenia powieści mozaikowej w odniesieniu do niej. Wątki poszczególnych opowiadań w finałowej rozgrywce zazębiają się i prowadzą do odpowiedzi na pytania, które pojawiają się w głowie czytelnika podczas lektury. Bohaterowie, chociaż zwykle nie przypominają ludzi, posiadają ludzkie cechy i przywary. Budzą sympatię, mimo tego że, najczęściej można zaliczyć ich do tych ewidentnie złych. Byhtra, jeden z głównych bohaterów, chociaż potrafi zabić bez mrugnięcia okiem, nie jest osobnikiem bez uczuć, a i potrafi pomyśleć. Tutaj autor zdradza fascynację twórczością Howarda, a skojarzenia z Conanem są nad wyraz oczywiste.

Lektura książki Orkana to prawie niczym niezmącona przyjemność. Stylizacja języka, gwara dostosowana do odpowiedniej części Vakkerby ułatwiają czytelnikowi wczucie się klimat opowieści. Autor nie przesadza także ze szczegółowymi opisami, pozostawia odbiorcom dużą swobodę w użyciu własnej wyobraźni, nie narzuca jedynego słusznego obrazu przedstawionego świata. Kolejne opowiadania oddziela od siebie coś w rodzaju kazań z Placu Szalonych Proroków. Ciekawy zabieg, ale nie jest to tylko przerywnik i niepotrzebny ozdobnik. Nawiązania do religii, wstawki teologiczne, czy okultystyczne, to puszczenie oka do czytelnika i są czymś w rodzaju rodzynek w cieście. Dzięki wpleceniu podobnych detali, książka zyskuje dodatkowy smaczek.

Musimy jednak pamiętać, że to dopiero pierwsza książka z „Paramythia Vakkerby” i pomysły będą rozwijane dalej. „Głową w mur” stanowi wprowadzenie i odkrywa parę elementów układanki. Myślę, że autor ma jeszcze wiele w zanadrzu i podczas dokładania kolejnych cegiełek do historii, nie raz nas jeszcze zaskoczy.

Rafał Orkan to ewidentnie jeden z najlepszych debiutantów ostatnich lat w polskiej fantastyce. Z drugiej strony to niewiele może znaczyć w ostatecznym rozrachunku. Czy autor zasługuje na określenie „dobry pisarz”? Chyba trochę za wcześnie na takie tytuły. W tym momencie mamy do czynienia z obiecującym twórcą, ale kolejne utwory zweryfikują, czy pokładane w nim nadzieje nie są płonne. Ciężka praca i upór, to może dać pisarzowi sukces. Sam sobie zgotował taki los, wydając „Głową w mur” zawiesił wysoko poprzeczkę, teraz wypadałoby nie schodzić poniżej poziomu debiutanckiej książki. Czekam z niecierpliwością, aby przekonać się, co tam Orkan znowu wymyśli.

Autor: Piotr Młynek

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 27 luty 2009
ISBN: 978-83-7574-010-3
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 360
Seria: Asy polskiej fantastyki
Cykl: Paramythia Vakkerby
Tom: 1

This entry was posted on wtorek, Marzec 31st, 2009 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

4 komentarze to “„Głową w mur” – Rafał W. Orkan”

  1. Hmm… Podniosłeś poprzeczkę na starcie… Ale to dobrze – nic nie daje takiej frajdy jak zdrowa konkurencja 🙂

  2. Dzięki za reckę 😀

  3. […] do lektury wywiadu, jaki przeprowadziła ze mną ekipa Zaginionej Biblioteki, po uprzednim zrecenzowaniu mojej debiutanckiej książki (dzięki, […]

  4. Taka mała uwaga – czy powieść mozaikowa nie jest pojęciem użytym zbyt na wyrost?