Znana tragedia Williama Shakespeare’a „Król Lir” najprawdopodobniej powstała w 1605 roku i została oparta na legendzie o mitycznym królu Brytanii – Llyrze. Po 400 latach niejaki Christopher Moore wziął na warsztat utwór słynnego angielskiego dramaturga i tak oto powstała powieść „Błazen”. Opowieść to sprośna a rubaszna – tak też sam pisarz rozpoczyna historię Lira, jego trzech córek i nadwornego błazna Kieszonki. Przestrzega przy tym, że znajdziemy w niej pełno wulgaryzmów, ohydnych gwałtów, morderstw, zdrad… czyli to co u samego Moore’a najciekawsze i okraszone dużą dawką humoru.
Sięgając po „LonNiedyn” Chiny Mieville’a byłem ciekaw, jak ów autor, znany polskiemu czytelnikowi z powieści „Dworzec Perdido” i „Blizna”, poradził sobie w nowej roli. Literatura młodzieżowa rządzi się trochę innymi prawami, niż ta skierowana do dorosłego odbiorcy. Trzeba wziąć pod uwagę wiek czytelnika, trzeba zainteresować go nie tylko niebagatelną wizją, ale przykuć do książki choćby wartką akcją. Byłem również ciekaw, czy Mieville’owi udało się stworzyć książkę, która spodoba się także starszemu czytelnikowi.
Wszystko zaczyna się od dziwnych zdarzeń, które spotykają Zannę, dwunastoletnią dziewczynkę mieszkającą w Londynie. Towarzyszy jej dobra przyjaciółka Deeba, która stara się ją wspierać. Pewnego wieczoru dziewczynki, kierowane ciekawością, trafiają w osobliwe miejsce. Do LonNiedynu, niemiasta, które toczy walkę o byt z okrutnym wrogiem.

Zapraszamy do lektury wywiadu z Rafałem W. Orkanem, autorem debiutanckiej książki „Głową w mur”. Jest to jednocześnie pierwszy wywiad, który pojawia się na naszej stronie.
Zaginiona Biblioteka: Czytelników interesują zazwyczaj dwie rzeczy u ich ulubionych pisarzy – inspiracje oraz początki w zabawie słowem. Jak w takim razie prezentuje się skarbnica pomysłów, z której czerpiesz oraz twoje korzenie pisarskie?
RWO: Nie sądzę, abym jedną książką i paroma opowiadaniami wypracował w oczach jakiegokolwiek czytelnika status ulubionego pisarza, postaram się jednak odpowiedzieć na to pytanie, choć jego pierwsza część, ta dotycząca pomysłów, jest o tyle trudna, że próba ujęcia w kilku zdaniach całego bagażu inspiracji zakrawa w mojej opinii o rzecz, jeśli nie niemożliwą, to co najmniej wątpliwą.
W skrócie – bo inaczej się nie da – są to kolejno: literatura, film, muzyka, poezja, malarstwo, trochę komiks, no i samo życie, rzecz jasna. Jak widać, odpowiedziałem więc nie odpowiadając wcale, ale taka jest prawda, że inspirację do pisania własnych tekstów czerpie się po prostu zewsząd. Wydaje mi się, że pisarzem (czy w ogóle twórcą) w pewnym sensie jest się przez okrągłą dobę, bo nie sposób przejść obojętnie obok jakiegokolwiek doświadczenia, nie wynosząc zeń jakiegoś pomysłu, albo chociaż zalążka pomysłu.
Uniwersum Wspólnoty kwitnie. Dzięki odkryciu i spopularyzowaniu technologii tuneli czasoprzestrzennych ludzkość wyruszyła z Ziemi, aby skolonizować galaktykę. Na swej drodze ludzie spotkali Obcych, z którymi nauczyli się pokojowo współistnieć. W pierwszej części autor skupił się na pokazaniu elfo – podobnych Silfenów, poruszających się swoimi Ścieżkami między światami oraz Wysokiego Anioła – bardzo enigmatyczną, lecz chyba przyjazną ludziom istotę zajmującą się obserwacją wszechświata. Ludzkość korzysta ze wsparcia Rozumnych Inteligencji, które stały się autonomiczne i niezależne od swych twórców. Demokracja jest ustrojem panującym tylko w teorii, bo w praktyce ostatnie słowo zawsze należy do Wielkich Rodzin, które korzeniami sięgają miliardowych fortun zdobytych jeszcze na Ziemi przed eksploatacją tuneli czasoprzestrzennych. Dzięki osiągnięciom nauki możliwa jest rejuwenacja, czyli odmładzanie, które zapewnia praktycznie nieśmiertelność, dostępną dla tych, którzy mają pieniądze. W zasadzie względny dobrobyt i rozwój zakłócają tylko ekstremiści pokroju samotnego quasi – rewolucjonisty (socjalisty, alterglobalisty) Adama Elvina tropionego od dziesięcioleci przez śledczego Paulę Myo oraz quasi – terrorystyczna organizacja Strażników Jaźni pod wodzą Bradleya Johanssona. Organizacja ta skupia się na walce o wyzwolenie ludzkości spod wpływów Gwiezdnego Podróżnika, istoty, która miała wylądować na jednej z planet, Far Away i przejąć kontrolę nad Wspólnotą, manipulując nią w tylko sobie znanym celu. Z oczywistych względów ta spiskowa teoria dziejów jest wyśmiewana i pogardzana. Ten relatywnie uporządkowany i nieomal sielski (wszech)świat zostaje jednak postawiony wobec tajemniczego zjawiska zaobserwowanego w kosmosie. Jest ono tak niezwykłe i niewytłumaczalne, że nie można go zignorować i pozostawić samemu sobie.

















