lonniedyn-smallSięgając po „LonNiedyn” Chiny Mieville’a byłem ciekaw, jak ów autor, znany polskiemu czytelnikowi z powieści „Dworzec Perdido” i „Blizna”, poradził sobie w nowej roli. Literatura młodzieżowa rządzi się trochę innymi prawami, niż ta skierowana do dorosłego odbiorcy. Trzeba wziąć pod uwagę wiek czytelnika, trzeba zainteresować go nie tylko niebagatelną wizją, ale przykuć do książki choćby wartką akcją. Byłem również ciekaw, czy Mieville’owi udało się stworzyć książkę, która spodoba się także starszemu czytelnikowi.

Wszystko zaczyna się od dziwnych zdarzeń, które spotykają Zannę, dwunastoletnią dziewczynkę mieszkającą w Londynie. Towarzyszy jej dobra przyjaciółka Deeba, która stara się ją wspierać. Pewnego wieczoru dziewczynki, kierowane ciekawością, trafiają w osobliwe miejsce. Do LonNiedynu, niemiasta, które toczy walkę o byt z okrutnym wrogiem.

Przed lekturą „LonNiedynu” miałem pewne obawy, czy w powieści zostaną dobrze rozłożone akcenty. Czy nie będzie tak, jak w „Dworcu Perdido”, że wykreowane uniwersum przyćmiło resztę elementów powieści, w szczególności samą fabułę. Tym razem Mieville’owi udało się tego uniknąć, żaden z elementów powieści nie wyróżnia się na tyle, by inne zostały w jego cieniu. Oczywiście nie oznacza to, że autor usypia swoją wyobraźnię, z której już słynie, ale o tym trochę później.

Mieville nie daje ani czytelnikowi, ani swoim bohaterom praktycznie żadnej chwili wytchnienia. Ciągle muszą oni uciekać, ścigać czy walczyć z przeciwnościami losu i wrogami. Udało się autorowi stworzyć ciekawą historię, która nie zawsze potoczy się tak, jakbyśmy tego oczekiwali. Mimo że fabuły powieści nie nazwiemy oryginalną, nie można też zarzucić jej wtórności. Cały czas trzeba pamiętać, do kogo głównie historia jest skierowana.

Do tego autor zapełnia swoją powieść różnorodnymi postaciami a barwnie odmalowany świat LonNiedynu jest tym, co może wyróżnić ją spośród innych. Niemiasto nie jest tylko lustrzanym odbiciem Londynu. Każda dzielnica ma swój własnych charakter, swoje nietypowe właściwości i własnych mieszkańców. Oprócz tego nie można być pewnym, czy wszystko, co znamy z naszego świata, nie istniało wpierw w niemieście. Wykreowani bohaterowie są niekiedy zabawni, a niektórzy dla młodszego odbiorcy mogą być czasem odrobinę przerażający. U Mieville’a nie tylko główni bohaterowie wydają się być pełnokrwistymi postaciami, to samo można powiedzieć o tych drugoplanowych, czy pojawiających się sporadycznie, a ich różnorodność mogłaby wpędzić w kompleksy niejednego pisarza. A jeśli miałbym porównać świat z „Dworca Perdido” i ten z „LonNiedynu” to oczywiście ten drugi jest złagodzony.

„LonNiedyn” okazał się nie tylko bardzo dobrą powieścią młodzieżową, ale również dobrą powieścią dla starszego czytelnika. Barwny świat, wartka akcja, wciągająca historia i odrobina humoru sprawiały, że czasu poświęconego tej powieści na pewno nie można uznać za zmarnowany. Co ciekawe, autor stara się pokazać, że we współpracy z dorosłymi dzieci mają szanse coś wskórać, nie jest to kolejna historia gdzie młody człowiek w pojedynkę ratuje świat.

Jeśli zastanawiasz się, czy warto kupić tę książkę swojemu dziecku, według mnie jak najbardziej. A może chcesz wiedzieć, czy warto ją podebrać synowi/córce albo młodszemu bratu? Też warto.

Autor: Łukasz „Maeg” Najda

Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginału: Un Lun Dun
Tłumaczenie: Grzegorz Komerski
Data wydania: 27 lutego 2009
ISBN: 978-83-7480-089-1
Oprawa: twarda z obwolutą
Format: 150 x 225
Rok wydania oryginału: 2007
Liczba stron: 518

This entry was posted on niedziela, Kwiecień 19th, 2009 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.