cien_w_srodku_lata-smallPierwsza powieść Daniela Abrahama, należąca do tetralogii „Cena Ostateczna”, zadebiutowała niedawno na naszym rynku. Mimo początkowych oporów przed debiutantem i to, dodatkowo, na polu fantasy, postanowiłem dać jej szansę. Skłoniło mnie do tego ostatecznie opowiadanie tego autora zamieszczone w znakomitej antologii Kroki w Nieznane 2008 wydawnictwa Solaris, pod redakcją Mirka Obarskiego. Opowiadanie nosi tytuł „Kambierz i Żelazny Baron: Baśń ekonomiczna”. Traktuje ono o przypadkach pewnego kambierza (wekslarza, przeliczacza) walut, który dostaje od rzeczonego Żelaznego Barona (cwaniaka i łobuza) niewykonalne zadanie przeliczenia i wymiany na funty szterlingi waluty egzotycznego kraju. Z zadania tego udaje mu się wybrnąć zaskakująco elegancko i sprytnie, ale to okazuje się dopiero początkiem jego kłopotów. Czytanie opowiadania było dla mnie porównywalne ze smakowaniem ożywczej potrawy. Od razu zatem zamówiłem niniejszą powieść, która wprawdzie z opowiadaniem tym nie jest związana, ale z miejsca zyskała spory margines zaufania. I jej lektura zasadniczo mnie nie zawiodła.

Read the rest of this entry »

kp2

Zapraszamy, do drugiego już, wywiadu przeprowadzonego przez Zaginioną Bibliotekę. Tym razem w ogień pytań trafił Krzysztof Piskorski, autor m.in. „Zadry”, „Opowieści piasków”, „Pocztu dziwów miejskich”.

Zaginiona Biblioteka: Na początku chciałam pogratulować Ci nominacji do nagrody im. Żuławskiego. To już kolejne w tym roku wyróżnienie dla „Zadry”. Liczyłeś po cichu na taki sukces?

Krzysztof Piskorski: Dziękuję. Wiesz, książki z reguły pisze się z takim założeniem, żeby były dobre. Mało znam autorów, którzy, wypuszczając nowy tekst, nie wiążą z nim jakichś nadziei. A do „Zadry” dużo się przygotowywałem, potem bardzo długo pracowałem, wypuściłem ją z rąk dopiero, kiedy uznałem, że jest dobra, moim zdaniem lepsza od większości tego co się ukazuje. Oczywiście autor przeważnie się myli w takich sprawach, obiektywnie książkę widzą dopiero czytelnicy i recenzenci. Dlatego cieszę się, że tak wielu podzieliło moje zdanie o „Zadrze” – i tyle.

Read the rest of this entry »

kllCo rusz słyszymy o nowych gwiazdach w filmie, muzyce, sporcie. Obiecujący młodzi ludzie przewijają się na pierwszych stronach gazet i serwisów internetowych, występują w telewizji. Wróży się im wielkie, oszałamiające kariery, a następnie… słuch po nich ginie. Takie sytuacje zdarzają się także w literaturze. Największym objawieniem ostatniego roku w fantastyce był podobno Scott Lynch i jego debiutancka powieść pt. „Kłamstwa Locke’a Lamory”.

Bardzo często młodych autorów przecenia się, robi się wokół nich wielki szum medialny, promuje się ich utwory aby trafić do jak największej grupy czytelników, co za tym idzie – osiągnąć sukces komercyjny. W wielu przypadkach takie zabiegi nie idą w parze z jakością książek i czytelnicy dostają słabiutką powieść, która miała być arcydziełem. W przypadku Scotta Lyncha sytuacja wygląda podobnie, już w okładki krzyczy do nas wielkimi literami napis „Najgłośniejszy debiut w historii”. Mocne słowa, ale czy mają coś wspólnego z rzeczywistością?

Read the rest of this entry »