kllCo rusz słyszymy o nowych gwiazdach w filmie, muzyce, sporcie. Obiecujący młodzi ludzie przewijają się na pierwszych stronach gazet i serwisów internetowych, występują w telewizji. Wróży się im wielkie, oszałamiające kariery, a następnie… słuch po nich ginie. Takie sytuacje zdarzają się także w literaturze. Największym objawieniem ostatniego roku w fantastyce był podobno Scott Lynch i jego debiutancka powieść pt. „Kłamstwa Locke’a Lamory”.

Bardzo często młodych autorów przecenia się, robi się wokół nich wielki szum medialny, promuje się ich utwory aby trafić do jak największej grupy czytelników, co za tym idzie – osiągnąć sukces komercyjny. W wielu przypadkach takie zabiegi nie idą w parze z jakością książek i czytelnicy dostają słabiutką powieść, która miała być arcydziełem. W przypadku Scotta Lyncha sytuacja wygląda podobnie, już w okładki krzyczy do nas wielkimi literami napis „Najgłośniejszy debiut w historii”. Mocne słowa, ale czy mają coś wspólnego z rzeczywistością?

Głównym bohaterem jest tytułowy Locke Lamora, najlepszy złodziej w przestępczej społeczności Camorry, której to specyfika zostaje bardzo dokładnie oddana w powieści. Locke zanim stał się sławny, trafił jako sierota pod skrzydła kapłana Perelandra, ojca Łańcucha, który pod przykrywką świątyni szkoli młodych, najzdolniejszych przestępców. Sam Locke jest świetnym aktorem i kłamcą, co czyni go najlepszym złodziejem spośród podopiecznych ojca Łańcucha. Jest po prostu wspaniały… chociaż i najwspanialszym zdarza się wpadać w kłopoty i pozwalać prowadzić się jak małe dziecko za nos.

W powieści przeplatają się dwa wątki – pierwszy, główny, traktuje o aktualnych wydarzeniach w mieście, drugi natomiast jest cofnięciem się do przeszłości, opowiada o dzieciństwie Locke’a i jego przyjaciół, stanowi uzupełnienie dla tego pierwszego. Tak właśnie zostaje opowiedziane w jaki sposób odbywało się ich złodziejskie szkolenie i próby, jak tworzyła się grupa Niecnych Dżentelmenów, która w przyszłości miała siać spustoszenie w skarbcach arystokracji Camorry. Przeskoki między tymi dwoma wątkami są doskonale zgrane – każde kolejne interludium tłumaczy wydarzenie, które właśnie toczy się w bieżącej fabule. Zabieg ciekawy i wykonany po mistrzowsku, zdecydowanie jedna z największych zalet książki.

Lynch posługuje się bardzo sprawnie językiem, wypowiedzi bohaterów kipią od ostentacyjnego humoru, śmieszą czytelnika nawet jeśli na pozór są to banalne żarty na poziomie ordynarnych tekstów gimnazjalistów. Tym większe uznanie dla autora, że potrafił wkomponować je w powieść w taki sposób, że mają bardzo sympatyczny wydźwięk. Dodatkowo przez lekkość opisywania losów bohaterów czytelnikowi zdaje się, że płynie przez strony, nie odczuwa upływającego czasu spędzonego nad książką.

W „Kłamstwach Locke’a Lamory” nie ma czasu na nudę – akcja gna jak szalona, ciągle coś się dzieje, dzięki czemu książkę pochłania się niemal jednym tchem. Jednak narzucenie za szybkiego tempa rozwoju fabuły w końcu mści się na Lynchu – akcja znacząco zwalnia, zaczyna brakować płynności między kolejnymi wydarzeniami jakby opowiadający historię nagle dostał czkawki. Na szczęście zostaje nam to w pełni zrekompensowane w samym finale powieści, gdzie po prostu nie można się od niej oderwać.

Świat Niecnych Dżentelmenów jest bardzo sprawnie wykreowany przez autora. Wiele ciekawych miejsc i każda ze swoją historią, a wszystko to barwnie przedstawione i zaserwowane w niesamowitym klimacie, który utrzymuje się przez całą historię.

Jak na debiut to powieść prezentuje się naprawdę bardzo dobrze, za to jako książka rozrywkowa wypada wręcz wspaniale. Czyta się świetnie, w wielu momentach wybucha się radosnym rechotem, czuje się emocje bohaterów oraz oddech akcji na karku, a po ostatniej stronie powieści czytelnik ma poczucie dobrze spędzonego czasu. To wszystko tylko dowodzi, że powieść nie została przereklamowana, co czyni ją chlubnym wyjątkiem w naszych czasach. Scott Lynch posiada wszystkie cechy aby stać się wielkim pisarzem, ale czy to potwierdzi swoimi kolejnymi książkami? Przekonamy się w przyszłości. Wszystkim którzy jeszcze nie czytali radzę czym prędzej zapoznać się z pierwszą powieścią ze świata Niecnych Dżentelmenów.

Autor: Piotr Młynek

Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginału: The Lies of Locke Lamora
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec i Wojciech Szypuła
Data wydania: 5 października 2007
ISBN: 978-83-7480-067-9
Oprawa: miękka
Format: 135 x 202
Rok wydania oryginału: 2006
Liczba stron: 548
Tom cyklu: 1

This entry was posted on wtorek, Maj 12th, 2009 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.