na_szkarlatnych_morzach-smallWielu wydawców krzyczy, że odkryli nowy talent w literaturze, autora który powala czytelnika na łopatki dosłownie każdym aspektem swojego pisarskiego fachu. Szkoda tylko, że w starciu z brutalną rzeczywistością te wszystkie peany legają w gruzach. Czytelnicy to wredne osoby, które po takich reklamach oczekują bardzo wiele i zazwyczaj dany autor nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań. Dobrze, że zdarzają się wyjątki – jednym z nich był rok temu Scott Lynch autor „Kłamstw Locke’a Lamory”, pierwszego tomu cyklu o Niecnych Dżentelmenach. W tym roku ukazała się druga odsłona tego dzieła, książka pod tytułem „Na Szkarłatnych Morzach”.

Debiut Lyncha był niezwykle udany, jak na młodego, niedoświadczonego pisarza napisał książkę w stylu którego nie powstydziłby się autor z wieloletnim stażem. Język w powieści i tworzenie swoistego klimatu sprawiało, że czytelnik pochłaniał książkę jednym haustem. Locke i reszta jego kompanii chociaż to nie bohaterowie z rodzajów świętych i niepokonanych zdobywają sympatie czytelnika do razu. Podczas akcji trzyma się za nich kciuki aż knykcie zaczynają boleć, a podczas dialogów zanosi się człowiek ze śmiechu, bo humor to jeden ze sztandarowych aspektów cyklu. Po przeczytaniu pierwszego tomu zostawało pytanie: „Czy Lynch utrzyma poziom w kolejnym?”. Nie, nie utrzymał… on po prostu przeszedł samego siebie.

W „Na Szkarłatnych Morzacch” trafiamy wraz z Locke’iem i Jeanem do Tal Verrar, miasta położonego nad Morzem Mosiądzu. Tam bohaterowie przygotowują się do swojego kolejnego skoku od czasu opuszczenia Camorry. W międzyczasie mamy rozdziały zatytułowane „Reminiscencje”, a w nich opis tego co działo się miedzy Camorrą, a Tal Verrar. Celem Niecnych Dżentelmenów jest Wieża Grzechu, a dokładniej jej właściciel i władca – Requin. Sama wieża to salon gry, kasyno, dość specyficzne bo podzielone na poziomy i aby przejść na wyższy trzeba się wykazać na niższym. Locke i jego przyjaciel jak to na nich przystało wygrywają oszukując. Realizują swój plan do którego przygotowywali się przez niemal dwa lata. Jednak powiedzmy sobie szczerze, to by było zbyt proste gdyby wszystko się udało bez jakiegoś „ale”. Dlatego właśnie nasi przyjaciele wpadają w nie lada kłopoty, a akcja zmienia kierunki błyskawicznie.

Podczas czytania można mieć wrażenie, że wiele rzeczy opisywanych jest niepotrzebnie, trochę wyciągniętych z kapelusza i niewiążących się z akcją. Tutaj ujawnia się właśnie wyższość tego tomu nad poprzednim. Lynch jakby dojrzał i stał się autorem bardziej wyrafinowanym. Buduje fabułę nie prostoliniowo, to co z pozoru wydaje się nieistotne i zbędne, w ostatecznej rozgrywce staje się ważnym elementem sklepiającym całą mozaikę. Z mroku wyłania się nam też nadrzędna fabuła, która łączyć będzie cały cykl. I oczywiście zakończenie, to ono zaskakuje najbardziej – nieoczekiwane rozwiązanie daje czytelnikowi jeszcze większą satysfakcję z lektury. Poza tym należy wspomnieć jeszcze o trzech rzeczach istotnych w powieści – humor, humor i jeszcze raz humor! Choć czasem Lynch uderza w poważny ton i porusza ważne, głębokie tematy, to zawsze znajduje miejsce i serwuje czytelnikowi humorystyczny dialog, opis, żart sytuacyjny.

Trochę strach myśleć co nas czeka w trzecim tomie jeśli Scott Lynch utrzyma tempo jakie sobie narzucił. Wniósł wiele do gatunku, który wydawał się już beznadziejnie wyeksploatowany. Nikt nie sądził, że trafi się taki brylancik, który da tyle świeżości. W USA na 2009 rok zapowiadana jest „Republika Złodziei”, czyli trzeci tom Niecnych Dżentelmenów, u nas prawdopodobnie wyjdzie na początku przyszłego roku. Pozycja obowiązkowa jak też ta, o której pisałem powyżej. „Na Szkarłatnych Morzach” jest świetną książką i kto jeszcze nie czytał, niech pędzi do księgarni lub biblioteki i niech nadrobi tę zaległość, ponieważ naprawdę warto!

Autor: Piotr Młynek

Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginału: Red Seas Under Red Skies
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła, Małgorzata Strzelec
Data wydania: 4 kwietnia 2008
ISBN: 978-83-7480-084-6
Oprawa: miękka
Format: 135 x 205
Rok wydania oryginału: 2007
Liczba stron: 624
Tom cyku: 2

This entry was posted on czwartek, Czerwiec 11th, 2009 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.