Listopad 27, 2009
1 Comment

Smoki czyli, element sztandarowy klasycznego fantasy. Mieliśmy różne ich warianty w literaturze. Pierwsze z brzegu mej pamięci: bezmyślne behemoty w Conanie. Były dumne, inteligentne i nikczemne: Glaurung, Ankalagon i Smaug u Tolkiena. Mieliśmy niezależne smoki w Ziemiomorzu. Była jedna oszalała smoczyca w „Belgariadzie”, był w końcu Borch „Trzy Czarne Ptaki” u Sapkowskiego. Pojawiali się czciciele smoków, smokobójcy, wreszcie Smokowcy w adekowskim Krynnie. Mimo że powstawały dobre dzieła fantasy bez udziału bestii innych, niż te przyobleczone w ludzką skórę (np. „Tigana”), to jednak fantastycznym odpowiednikiem hic sunt leones są właśnie smoki na marginesach map.
„Księga Smoków” to przykład antologii tematycznej, co oznacza, że motywem przewijającym się w każdym utworze powinny być smoki. I są. Smoki potężne i groteskowe. Smoki będące dziedzictwem kulturowym oraz, może paradoksalnie, smoki, których tak naprawdę nie ma.
Read the rest of this entry »
Listopad 14, 2009
No comment
O prozie Mariusza Kaszyńskiego niewiele jestem w stanie powiedzieć, z wyjątkiem tego, że jest. Kaszyński napisał dwa opowiadania do antologii „Księgi Strachu”, recenzowane właśnie „Martwe światło”, „Rytuał” oraz „Skarb w glinianym naczyniu”. Jednak literacko jest to sylwetka całkiem mi obca. Pewnie dlatego, że nie przepadam za horrorem, zarówno w filmie jak i literaturze. Za sobą mam tylko ścisłą klasykę, w tym ponoć geniusza gatunku – Stephena Kinga. Niemniej skłamałbym, gdybym napisał, że lektura „Martwego światła” nie sprawiła mi przyjemności.
Początek fabuły wygląda mniej więcej tak: Piotr Gradowski budzi się przywiązany pasami do szpitalnego łóżka. Ze strzępów rozmów, prowadzonych na sali i w korytarzu przez pielęgniarki, lekarza i pilnującego policjanta, mężczyzna wnioskuje, że ktoś bestialsko zamordował jego dzieci. O zbrodnię zaś jest obwiniany on sam. Wszyscy traktują go jak krwiożerczego potwora, ostatniego sukinkota. Z wyjątkiem może młodej prawniczki, która chciałaby się zawodowo wybić na jego sprawie. Gradowski po przebudzeniu jest w szoku, ma częściową amnezję. Ostatnie trzy miesiące to tabula rasa, wcześniej niedokładnie starta. Piotr zaczyna zagłębiać się w retrospekcję, stara się przypomnieć co się stało z nim oraz z jego dziećmi. Punktem wyjścia jest telefon ze szpitala, odebrany właśnie trzy miesiące wcześniej.
Read the rest of this entry »
Listopad 12, 2009
No comment
Brent Weeks to amerykański autor fantasy, który zdobył już sporą popularność cyklem, otwieranym powieścią „Droga Cienia”, wydaną właśnie w Polsce przez wydawnictwo MAG. Jest to historia chłopca Merkuriusza, członka dziecięcego gangu, brutalnie terroryzowanego przez starszego przywódcę grupy, Szczura. Drobny złodziejaszek jest małym trybikiem wielkiej machiny przestępczego świata, potężnej mafii zwanej Sa’kage, która sprawuje prawdziwą władzę w państwie, tolerowanej z przymusu przez kolejnych władców. Marzeniem Merkuriusza, a jednocześnie jedyną szansą na wyrwanie się z łap okrutnego przełożonego i zmianę swojego losu, jest terminowanie u Durzo Blinta, siepacza, czyli zawodowego mordercy o nadzwyczajnych umiejętnościach. Zgodnie ze schematem klasycznym dla fantasy chłopiec stanie przed szansą realizacji swojego marzenia, zostanie uczniem mistrza zabójstwa i sam wejdzie na ponurą drogę kariery siepacza.
Read the rest of this entry »
Listopad 10, 2009
1 Comment

Debiut Magdaleny Salik nie jest powieścią udaną. Nie jest jednak katastrofą. Startuje ze stanów przeciętnych i szybuje w tych okolicach przez cały czas nie przynosząc żadnych zaskoczeń, czy niespodzianek. Autorka zamierzyła sobie cały cykl, co daje nadzieję, że w kolejnych tomach wzbije się na wysokość stanów dobrych. Mimo to wątpię, czy zabłyśnie kiedykolwiek tak jasno na firmamencie polskiej fantastyki, aby ją docenić na dłużej niż jedno przeczytanie. Po lekturze pierwszego tomu nawet z tym może być kłopot. Zatem prognozowanie odnośnie następnych części to, w gruncie rzeczy, myślenie życzeniowe, bo nie poparte zbyt mocnymi przesłankami.
Fabuła pierwszego tomu osadzona jest w klimatach fantasy, które nawet mnie kojarzą się ze scenariuszem (prologiem) jakiegoś rpg (i wcale nie zostałem zasugerowany tym, że autorka jest miłośniczką tych gier). Dopiero po chwili powieść zaczyna nabierać rumieńców, kiedy w zamku oddalonym od miejsca ataku przerażających istot gnębiących biedną krainę, książe czeka niecierpliwie na zaginioną wybrankę. Ale i on musi niedługo ruszyć w drogę, aby ją odnaleźć przy pomocy wygnańca z tytułowej Gildii Hordów, tajemniczego bractwa parającego się magią. Akcja w zasadzie do finału tomu rozgrywa się dwutorowo: z jednej strony samotna, zagubiona bohaterka Newia, z drugiej strony poszukujący jej bohater. Oczywiście, obydwoje mają swoje sekrety (acz nie są zbyt skomplikowane). Na razie na drugim planie występują równie tajemniczy bohaterowie, którzy wydają się – mimo drugoplanowej roli – ciekawszymi od postaci pierwszoplanowych, bo niejednoznacznymi jak oni.
Read the rest of this entry »
Listopad 8, 2009
No comment
Uczta Wyobraźni wydawnictwa Mag zyskała wielu fanów w kręgach czytelników fantastyki. Ta popularność zaowocowała ostatnio w Wydaniu Specjalnym Fantastyki, które zostało poświęcone serii. Na numer 4/2009 złożyły się cztery opowiadania autorów wydanych już w naszym kraju: K. J. Bishop, Charlesa Strossa, Jeffa VanderMeera oraz Hala Duncana.
„Sztuka umierania” K. J. Bishop otwiera wydanie. Jest to opowieść o postaciach przypominających bohaterów „Akwaforty”. Także miejsce akcji – miasto Galuth – jest podobne do Ashmoil, o czym autorka wspomina we wprowadzeniu. Samo opowiadanie jest próbką umiejętności Bishop, może jeszcze nie tych najwyższych, ale widać już potencjał na przyszłą pisarkę. „Sztuka umierania” była pierwszym utworem autorki, nie licząc prac związanych z nauką i szkołą. Łączy Dziki Zachód, powiew orientalizmu ale też odnosi się do kultury masowej, szukania sensacji, bezczelności prasy. Bishop rozmiłowuje się w nawiązaniach, ma wiele inspiracji, ale umieszczenie tak wielu rzeczy w jednym, i to dość krótkim, opowiadaniu sprawiło, że potencjał został tylko obietnicą czegoś wielkiego, co później przerodziło się w powieść, która tak autorkę rozsławiła. Tylko że może być tak samo jak po lekturze „Akwaforty”, którą zaczyna się doceniać dopiero po jakimś czasie.
Read the rest of this entry »
Listopad 4, 2009
1 Comment

Po ukazaniu się w Polsce „Dworca Perdido” wydawnictwo Zysk i S-ka wystawiło zafascynowanych pisarzem czytelników na próbę cierpliwości wydając kolejne tomy cyklu Bas-Lag co trzy lata. W międzyczasie tom pierwszy stał się białym krukiem i legendą w środowisku miłośników fantastyki. W sierpniu wreszcie doczekaliśmy się zamykającej cykl „Żelaznej Rady”, a w październiku wznowienia „Dworca Perdido”. Dla wielu (w tym dla mnie) jest to chyba najbardziej oczekiwana w tym roku premiera. Czy rozbudzone apetyty zostaną zaspokojone? Moje w dużym stopniu zostały, chociaż nie do końca.
Read the rest of this entry »
Listopad 2, 2009
No comment
Jeffrey Thomas to kolejny z autorów wprowadzanych na polski rynek przez Wydawnictwo MAG w smakowitej „Uczcie Wyobraźni”. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych autorów pojawiających się w tej serii, tak i Thomas był dotąd praktycznie nieznany. Mieliśmy bodajże okazję, na łamach „Nowej Fantastyki”, poznać tylko jedno opowiadanie z cyklu tekstów rozgrywających się w mieście zwanym Punktown. Ta metropolia znajdująca się na odległej planecie, będąca ludzką kolonią zamieszkałą przez wiele ras, ponurą ale i pełną barw, mieszanką kultur, tradycji i niezliczonych problemów stanowi najważniejszy twór wyobraźni Thomasa. Większa część zbioru tekstów autora, wydanego przez MAGa, rozgrywa się właśnie w owym niezwykłym, pełnym sprzeczności mieście.
Zanim jednak przyjdzie nam złożyć wizytę w odległym zakątku kosmosu, otrzymujemy propozycję zwiedzenia Piekła. „Listy z Hadesu”, pierwsza część zbioru, to zaprezentowana dość oszczędnie w środkach wyrazu wizja miejsca, do którego po śmierci trafiają potępione dusze. Wątek to po wielokroć przerabiany przez autorów fantastyki, że przytoczę tylko najbardziej znany i wstrząsający polski tekst, a mianowicie „Karę większą”. O ile jednak Marek S. Huberath wychodzi w swoich założeniach ukazania Piekła z teologii chrześcijańskiej, a właściwie katolickiej, z określonym rozumieniem pojęcia winy, kary i potępienia, o tyle Jeffrey Thomas ukazuje domenę Szatana poprzez postać narratora, który jest agnostykiem. Jego przekonania są od razu na wstępie wypalone jako piętno na ciele, wskazujące winę. A później odznaczają się też na całej wizji zaprezentowanej przez autora.
Read the rest of this entry »
Listopad 1, 2009
No comment

O ile dobrze się orientuję, reportaż nie jest gatunkiem literackim często wykorzystywanym przez pisarzy tworzących fantastykę. Połączenie fantastyki i reportażu nie wydaje się naturalne, z pozoru to dwa niepasujące do siebie byty, ale to tylko pozory. Taka forma literacka otwiera przed autorem nowe możliwości. Narzuca jednak też pewne ograniczenia, ale to właśnie one dają szansę na pewien powiew świeżości. Z tym właśnie postanowił zmierzyć się Maciej Guzek w „Trzecim Świecie”. Rozpoczynając lekturę, nie do końca byłem pewien, czego mogę się spodziewać. Wtedy jeszcze w małym stopniu podzielałem obawę, że reportaż to nie jest naturalny partner dla fantastyki. Jednak powieść szybko ten niepokój rozwiała.
Read the rest of this entry »