trzeci_swiat

O ile dobrze się orientuję, reportaż nie jest gatunkiem literackim często wykorzystywanym przez pisarzy tworzących fantastykę. Połączenie fantastyki i reportażu nie wydaje się naturalne, z pozoru to dwa niepasujące do siebie byty, ale to tylko pozory. Taka forma literacka otwiera przed autorem nowe możliwości. Narzuca jednak też pewne ograniczenia, ale to właśnie one dają szansę na pewien powiew świeżości. Z tym właśnie postanowił zmierzyć się Maciej Guzek w „Trzecim Świecie”. Rozpoczynając lekturę, nie do końca byłem pewien, czego mogę się spodziewać. Wtedy jeszcze w małym stopniu podzielałem obawę, że reportaż to nie jest naturalny partner dla fantastyki. Jednak powieść szybko ten niepokój rozwiała.

Legenda, w której autor osadził swoich bohaterów, ma jedną charakterystyczną cechę wpływającą na życie istot ją zamieszkujących. To dwie gwiazdy, Matka i Dziwka, które podzieliły między siebie Trzeci Świat i determinują przyszłość. Nie ma tu miejsca na dylemat, po której stronie stanąć. Oddziałują one na wszystkich, nieważne czy to miejscowi czy przybysze z zewnątrz. Dlatego trudno mówić o zachowaniu obiektywizmu przez reportera, który mimo starań, z czasem zaczyna ulegać wpływom. Najpierw jednej gwiazdy, później drugiej. Nie jest to w żadnym wypadku wada, zmiana wynika ze specyfiki owego świata.

Bohater prezentuje swoje spostrzeżenia w interesujący sposób. Nie jest to zwykła spisana relacja. Reporter opowiada nam o zebranych przez siebie materiałach, takich jak notatka, nagranie, szkic czy zdjęcie. Każde z nich coś dokumentuje, czasem jedną sytuację, napotkaną osobę, czy jakieś zjawisko. A wszystkie te pojedyncze obrazy układają się w większy. Dzieje się to powoli, ale z tym większa satysfakcją czytelnik dokłada kolejne elementy układanki. Owe relacje są też niejednokrotnie opatrzone szerszym komentarzem, odnoszącym się nie tylko do konkretnej Legendy, ale również do całego gatunku fantasy.

„Trzeci świat” nie przypomina typowej powieści fantasy, na co wpływają założenia, jakie przyjął autor. Reporter ma swoje zadanie, ma zdać nam relację z wydarzeń, a nie brać w nich udział. Dlatego też nie można oczekiwać, że bohater rzuci się w ich wir i zacznie walczyć ze złem, czy ratować świat. Często na kartach powieści przedstawia nam konflikt między Północą a Południem, który wyrósł z wspomnianego wcześniej determinizmu władającego tym światem. Wskazuje, że mimo wcześniejszych doświadczeń wypływających z historii i tak eksploatujemy do granic możliwości światy Legend, traktując je niczym kolonie, które mają przynosić zyski. W powieści odnajdziemy jeszcze więcej podobnych nawiązań i komentarzy.

To dzięki nim „Trzeci Świat” zyskuje dodatkowe możliwości odczytywania. Nie zabrakło też w powieści Guzka dawki humoru i nawiązań do literatury czy malarstwa. Jedna ze scen żywo przypomina Gondor z Władcy Pierścieni, innym razem tekst upodabnia się do twórczości Ryszarda Kapuścińskiego, któremu to „Trzeci Świat” jest zadedykowany. Nawiązania do naszej kultury powodują, że nie zawsze można przejść obojętnie wobec spostrzeżeń bohatera. Nie można ich traktować jako opowieści o czymś, co nas nie dotyczy albo nie będzie w przyszłości dotyczyć.

„Trzeci świat” okazał się ciekawym eksperymentem. Eksperymentem, który według mnie się udał. Otrzymaliśmy interesującą powieść, od której trudno się oderwać, ale nie będącą kolejną kliszą czy wariacją na temat drużyny, z niezwykle istotnym zadaniem do wykonania. Jest to książka zadowalająca czytelnika nie tylko warstwą fabularną, odczytywanie nawiązań czy komentarzy to jej dodatkowy atut. Otrzymaliśmy od Guzka bardzo dobry reportaż, tyle, że z fantastycznego świata.

Autor: Łukasz „Maeg” Najda

Wydawnictwo: Runa
Data wydania: 21 października 2009
ISBN: 978-83-89595-58-4
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 288

This entry was posted on niedziela, Listopad 1st, 2009 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.