listy_z_hadesu-small

Jeffrey Thomas to kolejny z autorów wprowadzanych na polski rynek przez Wydawnictwo MAG w smakowitej „Uczcie Wyobraźni”. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych autorów pojawiających się w tej serii, tak i Thomas był dotąd praktycznie nieznany. Mieliśmy bodajże okazję, na łamach „Nowej Fantastyki”, poznać tylko jedno opowiadanie z cyklu tekstów rozgrywających się w mieście zwanym Punktown. Ta metropolia znajdująca się na odległej planecie, będąca ludzką kolonią zamieszkałą przez wiele ras, ponurą ale i pełną barw, mieszanką kultur, tradycji i niezliczonych problemów stanowi najważniejszy twór wyobraźni Thomasa. Większa część zbioru tekstów autora, wydanego przez MAGa, rozgrywa się właśnie w owym niezwykłym, pełnym sprzeczności mieście.

Zanim jednak przyjdzie nam złożyć wizytę w odległym zakątku kosmosu, otrzymujemy propozycję zwiedzenia Piekła. „Listy z Hadesu”, pierwsza część zbioru, to zaprezentowana dość oszczędnie w środkach wyrazu wizja miejsca, do którego po śmierci trafiają potępione dusze. Wątek to po wielokroć przerabiany przez autorów fantastyki, że przytoczę tylko najbardziej znany i wstrząsający polski tekst, a mianowicie „Karę większą”. O ile jednak Marek S. Huberath wychodzi w swoich założeniach ukazania Piekła z teologii chrześcijańskiej, a właściwie katolickiej, z określonym rozumieniem pojęcia winy, kary i potępienia, o tyle Jeffrey Thomas ukazuje domenę Szatana poprzez postać narratora, który jest agnostykiem. Jego przekonania są od razu na wstępie wypalone jako piętno na ciele, wskazujące winę. A później odznaczają się też na całej wizji zaprezentowanej przez autora.

Bohater, mimo początkowych cierpień jakie są mu zadawane, jest raczej obserwatorem i komentatorem piekielnej rzeczywistości. Jako pisarz sięga po swoje zajęcie, które staje się dla niego zaczepieniem w wędrówce po Piekle. Przyjęta konwencja relacji spisywanej czasem codziennie, czasem co kilka dni, pozwala na zaglądanie w kolejne, nowe dla bohatera obrazy Piekła. Jakie jest to miejsce? Przywodzi na myśl karykaturę świata, wykrzywionego w jakieś kiepsko zorganizowane getto, a chwilami w obóz koncentracyjny. Uwięzieni w nim potępieni przyjmują różne postawy. Od kolaboracji z demonami, przez pokorne poddanie się monotonnej pracy i cierpieniu, aż po jawny bunt.

Podczas lektury ma się jednak wrażenie, że coś jest nie tak, że coś nie jest na swoim miejscu, a poszczególne elementy nie zostały umiejscowione tak jak należy. Od razu rzuca się w oczy jawna niesprawiedliwość potępienia, która przygnębia też głównego bohatera. W Piekle spotkać można dzieci, które nie zostały ochrzczone przed śmiercią, prymitywne istoty ludzkie, czy małpoludy, który nie mogły znać zbawienia. Ulicami miasta, do którego wraz z narratorem trafiamy, jeżdżą aniołowie, niczym członkowie motocyklowych gangów, polujący na ludzi, szukający gwałtu i przemocy. Jeffrey Thomas nakreślił obraz Piekła, jakim widzi go agnostyk, wątpiący w rolę Stwórcy, niesprawiedliwego, podporządkowanego ślepym regułom, okrutnego, nieuzasadnionego w swoim istnieniu. Przez to momentami lektura może sprawiać wrażenie niedopracowanej czy niekonsekwentnej, tymczasem jest dokładnie odwrotnie, o czym przekonać możemy się w finale, gdy po dziwnych rozwinięciach fabularnych, z romansem, buntem, powstaniem, przychodzi czas na sugestię powodów takiego a nie innego Piekła. Na wskazanie roli Stwórcy.

„Listy z Hadesu” to ciekawa literatura, z gatunku tej najlepszej, bo nie dość, że oryginalnej w założeniach i wykonaniu to także skłaniającej do refleksji. Połączenie upiornego pamiętnika z Piekła z sensacyjną niemal fabułą, z ukrytym w tle pytaniem agnostyka o sens potępienia i sprawiedliwość chrześcijańskich reguł.

Druga część zbioru to w większości krótkie opowiadania z tytułowego Punktown. Samo miasto jest tylko tłem, wspólnym odniesieniem dla różnych poruszanych przez autora wątków. To taki, trochę inny serialowy Babylon 5, w którym mieszają się rasy wraz ze swymi kulturami, wierzeniami, zwyczajami i przesądami. Każdy fantastyczny wątek i pomysł da się wrzucić do tego tygla, zamieszać i pokazać. Metoda niby nie nowa i mało odkrywcza, ale sposób w jaki Jeffrey Thomas z niej korzysta jest godny uwagi. Zrezygnował on właściwie z jakiegoś wspólnego wątku fabularnego, który łączył by poszczególne teksty, spajał je w całość. Ogranicza się jedynie do wspomnienia gdzieś w tle jednego opowiadania, postaci czy wydarzeń z innego tekstu. Takie szczegóły pozwalają na miraż dla czytelnika, że to jedna i ta sama rzeczywistość, że poruszane kwestie spotykają się na rogach ulic i w odwiedzanych barach.

A Thomas sięga po najważniejsze zagadnienia dla ludzkości. Bawi się motywem klonowania, granicami sztuki, terroryzmem, samostanowieniem maszyn, tolerancją dla odmiennych religii, z ich drastycznymi praktykami. Niby wszystkie te zagadnienia fantastyka już przerabiała, odbijała w ambitniejszych i bardziej rozrywkowych lustrach, a jednak potrafi on wycisnąć z nich jeszcze coś nowego. Jego metoda to prostota, która na myśl przywiodła mi opowiadania Teda Chianga. Thomas nie jest może aż tak oryginalny i wysmakowany, ale niewiele ustępuje swojemu koledze po piórze. Prawie rezygnując z fabuły, pozostawiając najczęściej jej szczątki, bierze na warsztat kolejne pomysły i motywy, aby poprzez oryginalne ujecie i nieraz zaskakujące puenty, sięgać po socjologię, po ocenę ludzkiej kondycji, naszych poglądów, przyzwyczajeń, ocen, naszej może skostniałej moralności. W bohaterach nakreślonych w opowiadaniach, nawet tych nieludzkich, zdawałoby się całkiem odmiennych naszej rasie, odbija współczesnego człowieka, albo takiego, jakim będzie za niedługi czas. Porusza problemy, które znamy z codzienności, odpowiednio przemodelowane, podkręcone do granic absurdu. I tak na przykład mamy związki zawodowe walczące o narzucanie pracodawcom obowiązku zatrudniania pracowników na koniecznych stanowiskach, na sztucznie wymuszanych etapach produkcji z udziałem człowieka.

„Listy z Hadesu. Punktown” to przykład fantastyki ambitnej, stawiającej pytania, fantastyki problemowej, a nie tylko rozrywkowej. To proza, po którą sięga się chętnie i której nie zapomina się następnego dnia po lekturze. Tytuł niewątpliwie słusznie zaprezentowany w „Uczcie Wyobraźni”, która stanowi już markę na naszym rynku. Zdecydowanie polecam.

Autor: Tomasz Kleta

Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginału: Punktown/Letters from Hades
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Data wydania: 2 października 2009
ISBN: 978-83-7480-146-1
Oprawa: twarda
Format: 135 x 205
Rok wydania oryginału: 200/2003
Liczba stron: 400
Seria: Uczta Wyobraźni

This entry was posted on poniedziałek, 2 listopada, 2009 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.