zelazna_rada_small

Po ukazaniu się w Polsce „Dworca Perdido” wydawnictwo Zysk i S-ka wystawiło zafascynowanych pisarzem czytelników na próbę cierpliwości wydając kolejne tomy cyklu Bas-Lag co trzy lata. W międzyczasie tom pierwszy stał się białym krukiem i legendą w środowisku miłośników fantastyki. W sierpniu wreszcie doczekaliśmy się zamykającej cykl „Żelaznej Rady”, a w październiku wznowienia „Dworca Perdido”. Dla wielu (w tym dla mnie) jest to chyba najbardziej oczekiwana w tym roku premiera. Czy rozbudzone apetyty zostaną zaspokojone? Moje w dużym stopniu zostały, chociaż nie do końca.

Akcja powieści toczy się po wydarzeniach opisanych w poprzednich książkach cyklu i ma miejsce zarówno w Nowym Crobuzon jak i daleko poza murami miasta, które wplątuje się w wojnę z Tesh, a jednocześnie jest niszczone przez wewnętrzne konflikty między jego władzami i opozycją. Na pierwszy plan zdecydowanie wysuwają się wątki skupione wokół tej rewolucji w mieście. Mamy tu historię Toro – bohatera stanowczymi środkami walczącego z włodarzami metropolii i Oriego – chłopaka próbującego w tym zamieszaniu wybrać własną drogę, na której najefektywniej będzie mógł wpłynąć na losy miasta i jego uciśnionych mieszkańców. To co dzieje się za murami też bezpośrednio wiąże się z rewolucją. Miéville opowiada o podjętej przez kilku członków wywrotowej organizacji, nazwanej Plenum, wyprawie w poszukiwaniu tytułowej Żelaznej Rady, która jest symbolem sprzeciwu wobec władzy i pierwszą w historii Nowego Crobuzon siłą zdolną tego dokonać. Wątek miejski przeplata się w powieści z historią tej wyprawy, a w to wszystko mamy jeszcze wpisaną retrospekcję przybliżającą nam samą Radę; jej powstanie i późniejszą ciągłą podróż.

Poprzednia z części cyklu – „Blizna” była, mimo świetnego „Dworca Perdido”, krokiem naprzód w twórczości Mieville’a. Objawiało się to przede wszystkim tym, że za kreacją świata nadążała linia fabularna, a całość była zdecydowanie bardziej spójna i pod tym względem przemyślana. „Żelazna Rada” to kontynuacja tego rozwoju wzbogacona jeszcze o nowe elementy. Jeśli przez New Weird rozumiemy wymieszanie różnych konwencji i tworzenie historii na bazie tego koktajlu to Mieville zdecydowanie się w ten nurt wpisuje. W swoich poprzednich powieściach eksperymentował m. in. z horrorem i powieścią marynistyczną, a tutaj dokłada do swojego warsztatu jeszcze western. Bynajmniej nie jest to jakiś kaprys, ale świadomie zastosowany zabieg idealnie wpasowujący się w powieść i wyróżniający ją na tle poprzednich opowieści o Bas-Lag.

Jeśli miałbym wskazać jakieś mankamenty to w zasadzie jedynym co trochę „zgrzytało” było zastosowanie tutaj praktycznie identycznych schematów fabularnych jak w „Bliźnie”. Mam tu na myśli przede wszystkim znów obecny motyw wędrówki w poszukiwaniu jakiegoś wyśnionego ideału, jak i ucieczki przed opresyjnym systemem sprawowania rządów i próbę stworzenia idyllicznego społeczeństwa. Z jednej strony można powiedzieć, że to element wypracowanego przez pisarza stylu, a z drugiej nieco żal, że szukając w kolejnej powieści innych dróg nie wyczarował i tym razem czegoś zupełnie nowego. Schematyzm fabularny pisarz wynagradza za to nową porcją opisów świata dokładając kolejne cegiełki do fascynującej wizji całości. Oprócz poznanych wcześniej ras zostajemy uraczeni opowieściami o zamieszkujących bagna Stiltspearach, poznajemy golemistę, a w trakcie wyprawy przez kontynent wkraczamy do Cacotopic Stain, która wywołuje mocne skojarzenia z opisywaną przez Dukaja w „Innych Pieśniach” Afryką dotkniętą kakomorfią. Jeśli idzie o wyobraźnię i kreację świata to Mieville po raz kolejny nie zawodzi.

„Żelazna Rada” to zdecydowanie najmocniej nacechowana politycznie z powieści Mieville’a. To co tylko przewijało się w poprzednich książkach o Bas-Lag i stanowiło jeden z elementów wykreowanego świata tutaj urasta do roli kluczowej. Autor, który oprócz pisania jest aktywnym działaczem Brytyjskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej opisuje nam w powieści rewolucję społeczną, która wybucha wśród robotników cierpiących skutki kryzysu, jaki dotyka Nowe Crobuzon. Opis sytuacji w mieście i organizacji mniej lub bardziej radykalnymi środkami walczących z coraz bardziej opresyjną władzą to najważniejsza część powieści obok historii otwartego buntu budowniczych kolei, który kończy się powstaniem tytułowej Rady. Mieville ewidentnie stara się w tej powieści przekazać określone treści i temu przesłaniu, tej wizji świata podporządkowuje zarówno fabułę, jak i kreację bohaterów. Z jednej strony może to niektórych zniechęcać, ale z drugiej (i po tej stronie sam stoję) może zafascynować to jak sprawnie pisarz posługuje się wypracowanym warsztatem literackim, dobierając odpowiednie narzędzia tak, aby móc przekazać to co ma do powiedzenia. Mam wrażenie, że poprzednie książki były takimi przymiarkami, sondowaniem własnych umiejętności i odbioru powieści przez czytelników, które znalazły swój finał w „Żelaznej Radzie”.

Ocena tej książki jest dla mnie trochę trudna. Myślę, że jest to spowodowane tym, że poprzednie powieści z tego cyklu były systematycznym podnoszeniem poprzeczki, że „Blizna” była czymś nowym w porównaniu z „Dworcem Perdido” i tutaj też spodziewałem się jakiegoś radykalnego zwrotu, nowej jakości, zmiany. Okazało się, że „Żelazna Rada” to w dużym stopniu powieść podobna do „Blizny”, oparta na podobnych schematach fabularnych z mocniejszym zaakcentowaniem jej politycznej wymowy. To świetna powieść, która gruntuje pozycję autora jako jednego z najciekawszych, współcześnie piszących fantastów, ale jednak nie doskakuje do tej poprzeczki zawieszonej przez Mieville’a i chyba trochę także przeze mnie samego. Muszę jednak przyznać, że pierwszą myślą po skończeniu lektury była dla mnie chęć powrotu jeszcze raz do tego świata, więc idąc za tą emocją wystawiam książce wysoką ocenę i życzę sobie samemu tego powrotu.

Autor: Adam „batou” Balcarczyk

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tytuł oryginału: Iron Council
Tłumaczenie: Tomasz Bieroń
Data wydania: 11 sierpnia 2009
ISBN: 978-83-7506-352-3
Oprawa: miękka
Format: 135 x 205
Rok wydania oryginału: 2004
Liczba stron: 498
Tom cyklu: 3

This entry was posted on środa, Listopad 4th, 2009 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

One Response to “„Żelazna rada” – China Miéville”

  1. Pozwolę sobie wspomnieć o pewnej słabości prezentowanej książki, czy mówiąc precyzyjniej – tłumaczenia. Osoba, która podjeła się trudu przekładu powieści na język polski jest zapewne przeuroczym człowiekiem, któr niestety, jak przypuszczam, łapał na lekcjach języka ojczystego wyłącznie słabe oceny . W jego tłumaczeniu brak wyraźnego stylu i spójności zdań, co powoduje, że czytanie książki staje się męczarnią. Oryginalny tekst jest dużo bardziej przyjazny i prezentuje sie elegancko. Uważam, że wydawnictwo, które wypusciło „Żelazną radę” na rynek zupełnie się nie popisało.