droga-cieniaBrent Weeks to amerykański autor fantasy, który zdobył już sporą popularność cyklem, otwieranym powieścią „Droga Cienia”, wydaną właśnie w Polsce przez wydawnictwo MAG. Jest to historia chłopca Merkuriusza, członka dziecięcego gangu, brutalnie terroryzowanego przez starszego przywódcę grupy, Szczura. Drobny złodziejaszek jest małym trybikiem wielkiej machiny przestępczego świata, potężnej mafii zwanej Sa’kage, która sprawuje prawdziwą władzę w państwie, tolerowanej z przymusu przez kolejnych władców. Marzeniem Merkuriusza, a jednocześnie jedyną szansą na wyrwanie się z łap okrutnego przełożonego i zmianę swojego losu, jest terminowanie u Durzo Blinta, siepacza, czyli zawodowego mordercy o nadzwyczajnych umiejętnościach. Zgodnie ze schematem klasycznym dla fantasy chłopiec stanie przed szansą realizacji swojego marzenia, zostanie uczniem mistrza zabójstwa i sam wejdzie na ponurą drogę kariery siepacza.

„Droga Cienia” to fantasy pisana podług ustalonych reguł gatunkowych. Mamy zatem trochę skomplikowaną relację uczeń – mistrz, nieposłuszeństwo tego pierwszego, drobne elementy, które będą później napędzały dramatyczne wydarzenia. Są przyjaźnie głównego bohatera, te kłopotliwe, sięgające czasów sprzed podjęcia nauki, które nie zostały należycie zerwane i nowe, nawiązane już na drodze siepacza, które są jednak dla bohatera ważniejsze niż chciałby tego jego mistrz. Oczywiście, jak na porządną fantasy przystało, młody siepacz okaże się kimś więcej, osobą od której będzie wiele zależeć, której przeznaczona jest niezwykła przyszłość. Będą przepowiednie, magia, magiczne artefakty, a nie braknie również wielkiej, dramatycznej historii miłosnej. A bohater wraz ze snuciem opowieści będzie dojrzewał, podejmował bardziej świadome decyzje, aż po konflikt z samym… Wystarczy, więcej nie zdradzę.

Brent Weeks przyjął konwencję fantasy nakładając na nią historie rodem z filmów o mafii. Stąd pomysł na Sa’kage, zorganizowany przestępczy światek, zdawałoby się nienaruszalny, będący prawdziwym ośrodkiem władzy, w którym dochodzi do przetasowań w hierarchii, krwawych konfliktów o wpływy. Durzo Blint, a później także jego uczeń, są narzędziami, ale również nieraz celami w tych rozgrywkach. Autorowi udało się sprawnie połączyć klasyczną opowieść o dojrzewaniu młodego bohatera z typowymi wątkami i schematami fantasy, takimi jak zagadki magicznych artefaktów oraz mafijne historie spisków, morderstw, szantażów. Efekt jest całkiem przekonujący. Trochę kojarzy się na początku ze Scottem Lynchem, który w „Kłamstwach Locke’a Lamory” zastosował podobny mariaż fantasy z fabułą sensacyjną. Jednak „Droga Cienia” jest o wiele bardziej stereotypowa, więcej tutaj tych elementów które po wielokroć pojawiają się w fantasy.

Fabuła szybko mknie naprzód. Krótkie opisy i wprowadzenie kilku postaci pozwalają autorowi zarysowywać tło historii, relacje panujące w świecie powieści oraz przygotować grunt pod kolejne wydarzenia. Z kolejnymi rozdziałami książki przelatują lata nauki Merkuriusza, zwanego następnie Kylarem u Durzo Blinta. Czyta się dzięki temu „Drogę Cienia” dość przyjemnie. Opowieść wciąga i zaciekawia, choć daleko jej do pasjonującej i trzymającej w napięciu. Najczęściej wiadomo jaki będzie finał danego wątku, nie wiadomo tylko w jaki sposób zostanie osiągnięty. Czyli mamy do czynienia z niezbyt wymagającą, dość prostą, ale i oryginalnie pomyślaną prozą rozrywkową.

Można byłoby zaryzykować stwierdzenie, że powieść Brenta Weeksa, z młodym bohaterem przeżywającym dramatyczne przygody, zakochanym nieszczęśliwie, jest idealna dla młodszych czytelników, którzy już mają za sobą wszelakie Eragony i Harry Pottery, a jeszcze nie wkroczyli w świat ambitniejszej fantastyki, że może to być taki pomost przed bardziej wymagającymi tytułami. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz. Mianowicie chwilami świat powieści jest dość okrutny, a głównego bohatera i jego przyjaciół nie omijają koszmary charakterystyczne dla półświatka. Mamy gwałty, wykorzystywanie młodych chłopców przez starszych członków gangów, prostytucję, okaleczenia. Brent Weeks nie opisuje tego dokładnie, nie sięga po naturalizm czy realizm, ale wkłada te elementy świata w sposób naturalny, one są czymś oczywistym, nie zostają niedopowiedziane albo tylko zasugerowane, ale wprost pojawiają się na kartach powieści, przez co staje się ona lekturą dla trochę starszego czytelnika. Z drugiej strony ten brak cukierkowatości i pewna doza okrucieństwa urealniają historię, nie robią wrażenia niepotrzebnych, Są elementami opowiadanej historii, nadającymi jej kształt.

„Droga Cienia” to sprawnie napisane, typowe czytadło fantasy. Można śmiało po nie sięgnąć, ale nie należy spodziewać się poziomu Stovera czy nawet Lyncha. Choć do tego drugiego Weeks trochę się zbliża. Przeczytać można. A dojrzewanie ucznia zabójcy nie jest aż tak sztampowe jak kolejny chłopiec czarodziej trafiający do magicznej szkoły i mający pokonać wielkiego złego. Kolejną książkę Weeksa chętnie przeczytam, aby zobaczyć czy wraz z rozwojem bohatera dojrzewać też będzie autor.

Autor: Tomasz Kleta

Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginału: The Way of Shadows
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Data wydania: 12 listopada 2009
ISBN: 978-83-7480-150-8
Oprawa: miękka
Format: 135 x 205
Rok wydania oryginału: 2008
Liczba stron: 600
Cykl: Night Angel

This entry was posted on czwartek, Listopad 12th, 2009 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.