martwe_swiatlo-smallO prozie Mariusza Kaszyńskiego niewiele jestem w stanie powiedzieć, z wyjątkiem tego, że jest. Kaszyński napisał dwa opowiadania do antologii „Księgi Strachu”, recenzowane właśnie „Martwe światło”, „Rytuał” oraz „Skarb w glinianym naczyniu”. Jednak literacko jest to sylwetka całkiem mi obca. Pewnie dlatego, że nie przepadam za horrorem, zarówno w filmie jak i literaturze. Za sobą mam tylko ścisłą klasykę, w tym ponoć geniusza gatunku – Stephena Kinga. Niemniej skłamałbym, gdybym napisał, że lektura „Martwego światła” nie sprawiła mi przyjemności.

Początek fabuły wygląda mniej więcej tak: Piotr Gradowski budzi się przywiązany pasami do szpitalnego łóżka. Ze strzępów rozmów, prowadzonych na sali i w korytarzu przez pielęgniarki, lekarza i pilnującego policjanta, mężczyzna wnioskuje, że ktoś bestialsko zamordował jego dzieci. O zbrodnię zaś jest obwiniany on sam. Wszyscy traktują go jak krwiożerczego potwora, ostatniego sukinkota. Z wyjątkiem może młodej prawniczki, która chciałaby się zawodowo wybić na jego sprawie. Gradowski po przebudzeniu jest w szoku, ma częściową amnezję. Ostatnie trzy miesiące to tabula rasa, wcześniej niedokładnie starta. Piotr zaczyna zagłębiać się w retrospekcję, stara się przypomnieć co się stało z nim oraz z jego dziećmi. Punktem wyjścia jest telefon ze szpitala, odebrany właśnie trzy miesiące wcześniej.

Moja recepcja tej książki jest dość ambiwalentna. Z jednej strony szalenie podoba mi się konstrukcja powieści. Prowadzona retrospekcja i amnezja głównego bohatera są świetnym pretekstem by dokładnie opisać całe zdarzenie od początku, ze zwróceniem szczególnej uwagi na elementy kluczowe. Nie było to jakoś specjalnie odkrywcze,  taki zabieg literacki jednak podoba mi się. Jestem pod wrażeniem także literacko elastycznego, bardzo ładnego języka powieści oraz kreacji bohaterów, zwłaszcza dzieci. Kaszyński widocznie skupia się na detalach, tu u małego Daniela fascynacja karetką, zaangażowanie w budowanie zamku z klocków, czy też drobne codzienne sprawy wywołujące w Piotrze tęsknotę za żoną. Za pozytyw uważam do pewnego momentu także budowanie napięcia. Pomieszania złości, tęsknoty, frustracji, rodzinnej tragedii i rodzących się z niej problemów wychowawczych. Jednak dalej pojawia się pewien, w moim odczuciu, zgrzyt.

Mniej więcej od połowy powieści wbiłem sobie do głowy, że autor zastosuje zabieg z filmu „Palimpsest” w reżyserii Konrada Niewolskiego. Bohaterem tego obrazu jest człowiek na krawędzi psychicznej dezintegracji, który usiłuje rozwikłać skomplikowane śledztwo. Tam także akcja ma dwie płaszczyzny, rzeczywistości i psychiki bohatera. U Kaszyńskiego bohater również się sypie i miałem jakoś taką nadzieję, że fabuła będzie miała podobne rozwiązanie. Że wszystko jest efektem choroby psychicznej, załamania nerwowego po śmierci żony i bliżej w stronę filmu – alkoholowego delirium. Jednak fabuła „Martwego światła” bardziej przypomina „Egzorcystę” Friedkina. A szkoda. Wiem, że teraz piszę o tym, o czym ta powieść nie jest, ale po prostu trochę się zawiodłem. Bo najstraszniejsza w tej książce nie była ingerencja sił nadprzyrodzonych, czy finałowa ekspiacja, poświęcenie. Najstraszniejszy był początek, informacja o śmierci żony i matki dzieci. Kaszyński doskonale opisał rozpacz, tęsknotę, ból, rozpadającą się rodzinę i człowieka, któremu nie starcza sił i wiary by naprawiać szkody. Do pewnego momentu byłem pewien, że to zmęczony umysł płata wszystkim figle i naprawdę szkoda, że autor nie poszedł w tą stronę. Wiem, marudzę.

Podsumowując, czytało się świetnie, mimo, że nie jest to książka adresowana do mnie. Jestem jednak przekonany, że miłośnik horroru, w powieści Mariusza Kaszyńskiego znajdzie coś strasznego i rozrywkowego dla siebie. Czas z tą książką nie był czasem straconym.

Autor: Paweł Świątek

Wydawnictwo: Runa
Data wydania: 22 lipca 2009
ISBN: 978-83-89595-51-5
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 368

This entry was posted on sobota, Listopad 14th, 2009 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.