W zeszłym roku wznowiono „Marsa”, debiutancką powieść Rafała Kosika. Jeśli ktoś nie miał okazji zapoznać się z nią wcześniej, to teraz, tak jak ja, może nadrobić zaległości. Jak już sam tytuł książki sugeruje, czeka nas wyprawa na Czerwoną Planetę, temat, wydawałoby się, wyeksploatowany. Czy Rafał Kosik może czymś zaskoczyć?

Na samym początku warto zaznaczyć, że „Mars” jawi się trochę jako powieść retro SF, inspiracja klasyką gatunku jest szczególnie widoczna w pierwszej części, w drugiej historia wydaje się wyraźnie skręcać w kierunku cyberpunka. Myliłby się jednak ten, kto w tej chwili uzna, że mamy do czynienia z dziwną hybrydą i takie połączenie może okazać się niestrawne. Nic z tych rzeczy. Chociaż można zwrócić uwagę na słabe połączenie, jak na powieść, obu części książki. Różnią się wieloma elementami, bohaterami, zmienioną w pewnym stopniu scenografią czy sposobem prowadzenia akcji. Tych cech łączących jest znacznie mniej, choć najważniejsze pozostają, oczywiście zostajemy na Marsie, a główny bohater drugiej części pojawił się także w pierwszej.

„Mars” zaczyna się też w klasyczny sposób, pomijając prolog, mówiący o przygotowaniach do zasiedlenia Czerwonej Planety, mamy do czynienia z bohaterem, który dopiero co przybywa na planetę. Ów młody wiekiem i stażem imigrant, próbując ułożyć sobie życie na Marsie, wplątuje się w poważniejszą sprawę. Autor pokazuje całą historię z perspektywy różnych postaci, nie ogranicza się tylko do jednej. Widać, że Rafał Kosik nie tylko chciał opowiedzieć pewną historię i wybrał sobie do tego jako tło Czerwoną Planetę. Zajął się także scenografią, pilnując, by świat przedstawiony wydawał się rzeczywisty. Sprawnie poprowadzona intryga czy dbałość o detale to mocna strona tej części. Rozważania na temat sytuacji politycznej Marsa są dodatkowym smaczkiem. Mieszanka polityki z opisem kolonizacji przypomina trochę „Czerwonego Marsa” Kima S. Robinsona. Choć w polskiej powieści natężenie występowania teorii naukowych nie jest tak duże.

Wraz z finałem pierwszej historii kończy się pewien etap. Później zmienia się kompletnie wszystko, od bohaterów, przez fabułę, po planetę. Niestety, wiele rzeczy nie jest wyjaśnionych. Mars, który był zacofanym miejscem, w ciągu kilkudziesięciu lat przeistacza się do niepoznania. Owo przejście od klasycznej powieści SF do cyberpunka, odbija się jakościowo na książce. Bo jak wyjaśnić taki skok technologiczny? Czy to tylko efekt innej polityki wobec planety? Można by zaryzykować twierdzenie, że wcześniejsze wydarzenia były czymś na wzór przygotowania gruntu pod finał, który miał się rozegrać kilkadziesiąt lat później. Słabe połączenie fabularne jednak nie przemawia za takim rozwiązaniem. Warto jednak zaznaczyć, że druga część nie odbiega znacznie poziomem od pierwszej. Sama wizja Marsa, gdzie życie w dużej mierze przenosi się do wirtualnej rzeczywistości, wydaje się to być początkiem postludzkiej cywilizacji, wypada przekonująco. Gorzej już ma się sama fabuła, która nie jest równie ciekawie przedstawiona, momentami przypomina znany schemat, gdzie bohater odkrywa pewną tajemnicę, a nieznane siły starają mu jak najbardziej utrudnić życie, aby nie odkrył zbyt wiele

Taka jest właśnie debiutancka powieść Rafała Kosika. Dobry początek, zapowiadający naprawdę bardzo dobrą powieść, przeistacza się w historię, która pozostawia po sobie wiele pytań bez odpowiedzi. Trzeba jednak przyznać, że mimo pewnych wad „Mars” to dobra książka, nawiązująca do klasyki SF. Może gdyby została napisana lat temu trzydzieści, teraz byśmy traktowali ją trochę inaczej. Gdy na Zachodzie opowiadano takie właśnie historie w bardzo podobny sposób, u nas, ze względu na sytuacje polityczną, trzeba było uciekać się do aluzji czy „babrania się” w drugim dnie. A Rafał Kosik napisał w XXI wieku powieść, która wydaje się żywcem wyjęta z lat 70 czy 80 XX wieku

Autor: Łukasz „Maeg” Najda

Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: 17 czerwca 2009
ISBN: 978-83-61187-09-7
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 125 x 195
Liczba stron: 432
Seria: Fantastyka z plusem

This entry was posted on środa, Luty 10th, 2010 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.