Chiny w dzisiejszych czasach to państwo o największych potencjale gospodarczym, które w 2050 roku ma stać się potęga numer jeden na świecie. Prognozuje się również, że przez najbliższe lata to właśnie w tym kraju następować będzie największy postęp technologiczny. Jednak wśród ekonomistów istnieje od paru lat spór, że najbardziej perspektywicznym państwem są Indie. To one, a nie ich sąsiad z północy, będą rozwijać się w o wiele większym tempie. Przemawiają za nimi język angielski, uznany jako urzędowy, prężnie rozwijający się sektor usług oraz konkurencyjne środowisko. Wydaje się, że na tym oparł się Ian McDonald, umieszczając akcję swojej powieści właśnie w Indiach za 40 lat.

Przygoda z „Rzeką bogów” rozpoczyna się nagle, czytelnik zostaje rzucony w kocioł kulturowy. Najnowsze technologie ścierają się z tradycyjnym podejściem do życia. Świat przyszłości nie jest jednak dla nas bardzo obcy. Ludzie korzystają z palmerów, które wydaja się połączeniem palmtopów z telefonami komórkowymi, rozwija się program sztucznych inteligencji oraz ekspansji kosmosu, a naukowcy prowadzą badania nad biologią alternatywną. Na razie nic, co by nas zaskakiwało i wywracało doświadczenia do góry nogami. Na uwagę jednak zasługują aeai, sztuczne inteligencje, które są w stanie samodzielnie myśleć, może nawet być świadome własnej egzystencji. Autor, znany w Polsce z książek „Chaga” oraz „Serca, dłonie, głosy”, odmiennych wprawdzie od „Rzeki bogów”, lecz w dużym stopniu poświęconych sferze duchowej, moralnej i umysłowej swoich bohaterów, po raz kolejny pokazuje, że skłania się bardziej ku przedstawianiu psychologii postaci niż snuciu domysłów i wizji przyszłości.

Odbiorca może doznać szoku podczas lektury pierwszych stron powieści. Duża częstotliwość słów z języka hindi sprawia, że co chwilę zerkamy do słowniczka, który na nieszczęście znajduje się na końcu książki, o wiele łatwiej dla czytelnika byłoby zerkać do przypisów na dole każdej strony, niż wertować kartki i tracić wątek. Jednak z upływem czasu przyzwyczajamy się do tych zwrotów, a lektura jest płynna i przyjemna. Widzimy Indie oczami grupy postaci, różnych bohaterów, od chuligana po policjanta i jego żonę, od polityka po profesora. Każdy z nich to indywidualność i zupełnie inaczej odbiera świat, w którym przyszło mu żyć.

Mnogość wątków może budzić niepokój, że autor gdzieś się pogubi i nie pozamyka wszystkich, jednak w „Rzece bogów” McDonald pokazał swój kunszt i przemyślał strukturę powieści. Każdy z jej elementów składa się w całość i prowadzi do finału, gdzie zaskakuje, stawia pytania i sprawia, że trzeba się zatrzymać w codziennym pędzie i zastanowić na kwestiami poruszonymi przez pisarza. Naprawdę rzadko zdarza się czytać tak dobrze zaplanowaną powieść, gdzie w masie wątków i informacji nie ginie żaden detal, a autor nie stosuje tanich chwytów dopisując nic nie wnoszące epizody i nadmuchując na siłę objętość utworu.

Powieść czerpie najwięcej z tradycji science fiction, można doszukiwać się elementów cyberpunku, ale spotkamy tutaj też wspomniane wyżej aspekty społeczno-psychologiczne, przemiany kulturowe, zderzenie nauki i technologii z tradycją i religią. Literacko bardzo dobrze napisana książka, w sposób ujmujący obrazująca Indie przyszłości, sprawia, że czytelnik chciałby odwiedzić New Delhi, Bangalore czy Kanpur, jadąc rikszą poczuć smak kraju pachnącego kolendrą. „Rzeka bogów” to prawdziwy kociołek z magicznym napojem, którym czytelnik, przede wszystkim fan fantastyki naukowej, będzie delektował się od pierwszej do ostatniej strony.

Autor: Piotr Młynek

Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginału: River of Gods
Tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz
Data wydania: 15 stycznia 2010
ISBN: 978-83-7480-154-6
Oprawa: twarda
Format: 135 x 205
Rok wydania oryginału: 2004
Liczba stron: 530
Seria: Uczta Wyobraźni

This entry was posted on piątek, Luty 12th, 2010 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.