Pisanie recenzji książki zahaczającej o tematykę spoza wiedzy ogólnej, jest o tyle trudne, że recenzent – nawet jeżeli popełni błąd merytoryczny – nie potrafi go wychwycić. Dzieje się tak dlatego, że kolokwialnie mówiąc: człowiek jest tylko człowiekiem. Przeważnie to osoby trzecie wskazują mu miejsca, gdzie za bardzo popuścił wodze fantazji. Problem występuje najczęściej przy omawianiu pozycji ściśle naukowych; w mniejszym stopniu w obrębie szeroko pojętej literatury popularnej.

Początkowo powieść Stiega Larssona mnie przerażała. No dobrze, może nie tyle „przerażała”, ile odpychała medialnym szumem, który wokół niej narastał. Wszędzie krążyły plotki, że książka jest więcej niż dobra, że jest przykładem ponadprzeciętnego kryminału. Na domiar złego wypowiedzi spotęgowane były oklepanym sloganem „światowy bestseller”. I kiedy już miałem sięgnąć po tę pozycję, w jednym z tekstów na temat pierwszego tomu „Millennium” przeczytałem: „thriller ekonomiczny”. Przyznam, że te dwa słowa ostudziły mój zapał. Ot, strach humanisty, dla którego wszelakie wątki z tak obcej dziedziny, jak ekonomia, stanowiły jedynie drogę do literackiego bełkotu. Jednak presja otoczenia okazała się silniejsza.

Autorem powieści „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” jest Stieg Larsson – szwedzki dziennikarz, zmarły na atak serca w 2004 roku. Nie dożył spektakularnego sukcesu swojego dzieła. Miliony sprzedanych egzemplarzy na całym świecie z pewnością spełniłyby jego oczekiwania. Źródło przepisu na sukces?

Szwecja bez Szwecji

Akcja powieści rozgrywa się w przeważającej mierze na niewielkiej wysepce Hedeby. Od czasu do czasu odwiedzamy też Sztokholm, miasto medialnych walk, wielkich przedsiębiorstw i jeszcze większych możliwości. To by było na tyle, jeżeli chodzi o szwedzkie klimaty. Autor nie zabiera czytelnika w podróż po ojczyźnie Abby. Szwecja niczym nie różni się od innych państw europejskich.

Larsson zdecydowanie większą uwagę skupia na prezentacji szwedzkiego społeczeństwa. W trakcie lektury odniosłem wrażenie, że kryminalna zagadka, choć niewątpliwie intrygująca, stanowi jedynie tło, na którym autor postanowił zobrazować coś o wiele głębszego: sytuację szwedzkich kobiet oraz wpływ zdegenerowanych kapitalistów na gospodarkę. Stieg Larsson stał za kobietami, to fakt. Jego życiowa partnerka, Eva Gabrielsson, wspomina: „Był zdeklarowanym feministą. Mawiał, że jego praca z kobietami była zawsze lepsza jakościowo. Twierdził, iż kobiety są bardziej otwarte na nowe idee i nie dążą do osiągnięcia pozycji za wszelką cenę. Stieg wiedział, do czego są zdolne, i często czuł się osobiście dotknięty ich krzywdą. Dyskryminacja i przemoc wobec kobiet były dla niego niepojęte i barbarzyńskie. Robił wszystko, co mógł, dla kobiet w swoim otoczeniu, zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym”.

Zapewne dlatego powieść obfituje w przykłady niegodziwości mężczyzn w stosunku do kobiet. Każdą część opatrzono mottem mającym zilustrować sytuację kobiet w Szwecji. Nic więc dziwnego, że zarówno pisarz, jak i wykreowana przez niego bohaterka, stali się ikonami radykalnego ruchu feministycznego, którego przedstawicielki niejednokrotnie porównywały mężczyzn do bestii znęcających się nad ofiarami. Hasło „Kobiety, które nienawidzą mężczyzn” nie przyjęło się w szwedzkim społeczeństwie, a ruch „Feministyczna Inicjatywa” otrzymała jedynie około 1,5 % głosów wyborców.¹ Dlaczego?

Choć pisarz ukazał pozycję szwedzkich kobiet tak, a nie inaczej, to jednak wielu ekspertów nie zgadza się z przedstawionym obrazem. Pära Ström w książce „Ucisk mężczyzn i imperium kobiet” otwarcie nawet stwierdza, że to mężczyźni mogą się czuć w Szwecji uciskani. Szczegółowo przytaczając prawa szwedzkiej płci pięknej, dowodzi: „Feminizm prowadzi wojnę płci, symulując tylko, że toczy batalię o równość. W rzeczywistości nie chodzi mu o nią, lecz o zdobycie przywilejów dla własnej grupy.” ² Jak jest w rzeczywistości? Na to pytanie potrafią odpowiedzieć jedynie kobiety. Skandynawię postrzega się jako region, w którym idea równości szans została zrealizowana w bardzo dużym stopniu.

Drugim aspektem, któremu pisarz poświęcił najwięcej miejsca, jest świat wielkich kapitalistów. Stieg Larsson, komunista z przekonania, propagował pogląd, że państwo dobrobytu „psuje się od głowy”. Właśnie w czasie premiery filmu M”ężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” rozgorzała w Szwecji debata na temat przedsiębiorców, magnatów podsycających chciwością kryzys gospodarczy. Jednak, o ile sytuację kobiet Larsson przedstawia skrajnie, o tyle do problemu kapitalizmu podchodzi bardzo profesjonalnie. Przedstawia dwie strony medalu. Nie zapomina o istnieniu „dobrych kapitalistów”, dzięki którym szwedzka gospodarka mogła się właściwie rozwinąć; o ich pomocy w budowie nowoczesnego państwa.

Kontrastowy duet

Pierwszoplanową postacią powieści jest Mikael Blomkvist. Dziennikarz i wydawca magazynu „Millennium”, które w kręgu szwedzkich mediów jest postrzegane w kategoriach organu prasowego drugiej kategorii, nie funkcjonującego według powszechnie ustalonych, twardych zasad kapitalizmu. Nierzetelnego outsidera starającego się wszelkimi możliwymi sposobami przykuć uwagę czytelników. Wszystko za sprawą wspomnianego bohatera, który z powodu opublikowania niewłaściwego artykułu, o niewłaściwej osobie, pada ofiarą sprytnie przygotowanej mistyfikacji. Atakowany przez kolegów po fachu, postanawia na jakiś czas wycofać się z życia publicznego, odpocząć. W takich okolicznościach poznajemy Mikaela Blomkvista.

Od pierwszego spotkania wiadomo, że nie jest to osoba pokroju „cholernego twardziela” w stylu Philipa Marlowe’a, ale duży chłopiec naiwnie wierzący, że dobrymi uczynkami i szlachetnymi ideami można naprawiać świat. Mikael Blomkvist, redaktor z powołania otwarcie toczący wojnę ze szwedzkimi dziennikarzami, którzy w „ciągu dwudziestu lat przekształcili się w grupę niekompetentnych chłopców na posyłki”.  Co chciał osiągnąć Stieg Larsson, serwując czytelnikom bohatera o chłopięcym wyglądzie, ujmującym stylu bycia, a jednocześnie zażartości w walce godnej ostatniego samuraja? Jeżeli zabieg ów miał na celu zwiększyć sympatię do postaci to pisarzowi należą się wielkie brawa, bo zakończył się pełnym sukcesem. Także reżyser Niels Arden Oplev nie zapomniał nadać swojej wersji Mikaela Blomkvista chłopięcego uroku; świetna rola Michaela Nyqvista.

Kalle Blomkvist powinien być znany każdemu, kto choć trochę wykazuje zainteresowanie kryminałami. Postać, powołana do życia w 1946 roku przez Astrid Lindgren jest jednym z najmłodszych detektywów, jakich można spotkać w literaturze. Jak dużo Stieg Larsson czerpał z twórczości rodaczki? Pełną odpowiedź znał to pytanie jedynie autor „Millennium”. Faktem jest jednak, że obaj bohaterowie nie są doświadczonymi, sarkastycznymi detektywami. I jeden i drugi do pomocy otrzymuje sprawną ekipę gotowych na wszystko przyjaciół. Zarówno dla Mikaela, jak i Kalle’a, liczą się przede wszystkim takie zasady, jak przyjaźń, lojalność, przyzwoitość, czy gra fair-play. W powieści „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” główny bohater kilkakrotnie przytacza książki Astrid Lindgren. Także identyczne nazwiska głównych postaci dają do myślenia.

Kończąc wątek należy zaznaczyć, że Stieg Larsson nie pozostawia żadnych złudzeń jeżeli chodzi o podział na jasne i ciemne charaktery w powieści. Mikaela Blomkvista wykreował na człowieka o złotych zasadach moralnych, prawie zawsze podejmującego decyzje zgodnie z własnym sumieniem. Dodatkowo ulokował go – z jednym wyjątkiem – w grupie osób o podobnych cechach. Można bardzo długo dyskutować nad plusami i minusami tak jednoznacznego podziału na dobrych i złych bohaterów. Debatować, czy taka konstrukcja fabuły nie prowadzi do zniwelowania elementu zaskoczenia; z góry wiadomo jaki będzie finał rywalizacji. Z drugiej strony wiele kryminałów opiera się na podobnych schematach wcale na tym nie traci.

Uzupełnieniem Mikaela jest Lisabeth Salander. Zadziorna dziewczyna lubiąca tatuaże, kolczyki, ostry seks oraz swoje kawasaki. Ponadto jedna z najlepszych hakerek we Szwecji, a być może również na świecie. Postać bez zahamowań; nieskrępowana zasadami rządzącymi społeczeństwem. Łamiąca konwenanse, mająca problemy z władzą, lekarzami i ogólnie wszystkimi, którzy chcą z buciorami wejść w jej życie. Czy taka osoba nadaje się na partnera w prowadzeniu śledztwa? Ktoś mógłby powiedzieć: „Z tak aspołeczną jednostką współpraca jest niemożliwa; nie ma miejsca za zaufanie”. Przed lekturą „Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet” uznałbym takie rozumowanie za logiczne. Panienka z osą na szyi, patrząca wrogo na każdy twój ruch, nie zachęca do nawiązywania bliższej znajomości. Jak widać, już przy pierwszym spotkaniu z Lisabeth Kalander, mamy do czynienia ze stereotypem. Podświadomie zakładamy – ukształtowani przez system zasad obowiązujący w strefie naszej rodzimej kultury – że osoba odbiegająca zachowaniem oraz wyglądem od powszechnie przyjętych wzorców, nie jest w stanie należycie wypełniać pewnej funkcji. Nic bardziej mylnego. Bohaterka nie daje się zaszufladkować, udowadnia swoją wartość, walczy z kulturowymi zabobonami.

Stieg Larsson postawił przede wszystkim na kontrast. Naprzeciw poukładanego moralnie dziennikarza idealisty aspołeczną hakerkę. Co chciał osiągnąć? Pokazać, że w kraju, gdzie za sam wygląd policjant wali pałką po głowie, można łamać narzucone bariery? Dwójka jakże odmiennych bohaterów świetnie się dogaduje. Udowadnia niesprawiedliwość powierzchownych, zakorzenionych stereotypów. Lisabeth i Mikael razem tworzą duet, który na długo zapada w pamięć.

Bohaterowie, tajemnicza historia, szwedzka społeczna rzeczywistość to wszystko złożyło się na bardzo intrygujący kryminał. Powieść puchnie od atmosfery pełnej napięcia. Ponadto Stieg Larsson bardzo umiejętnie wyważył samą akcję. Fabuła książki nie przypomina szalonej gonitwy za rozwiązaniem. Historia rodu Vangerów jest opowiedziana rzeczowo, z profesjonalizmem i zaangażowaniem w detale. Svante Weyer, szwedzki wydawca, tak pisze o autorze cyklu Millenium: „Był świetnym stylistą, wspaniałym konstruktorem akcji, a jego książki są znakomicie osadzone w realiach społecznych. Mógł pisać wszystko”.

___________________________

¹ Tomasz Walat Mężczyzna, który kochał kobiety „Polityka” 2009 nr 15 (2700) s.110-111

² Anna Nowacka-Isaksson Maskulizm czy feminizm http://www.rp.pl/artykul/113242.html

Autor: Sylwester „Sharin” Kozdroj

Wydawnictwo:Czarna Owca
Tytuł oryginału: Män som hatar kvinnor
Tłumaczenie: Beata Walczak-Larsson
Data wydania: 21 listopada 2009
ISBN:978-83-7554-059-8
Oprawa: twarda
Format: 135 x 210
Rok wydania oryginału: 2005
Liczba stron: 640
Cykl: Millennium

This entry was posted on poniedziałek, Luty 15th, 2010 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.