Wszechstronność zazwyczaj bywa zaletą, ale często też uznaje się, że ten, kto zna się na wszystkim, to tak jakby nie znał się na niczym. Kult specjalizacji ogarnął świat już jakiś czas temu. Społeczeństwo samo siebie szufladkuje, układa na odpowiednich półkach, a ten, kto się wychyla, dostaje po głowie. Podobnie jest w literaturze. Pisarz s-f ma pisać o statkach kosmicznych, fantasy o elfach, a w horrorze ma lać się krew. Oczywiście zmiana raz wybranego nurtu jest źle odbierana przez fanów. Jednak zdarzają się tacy autorzy, którzy wydają się pisać dla samych siebie a odnoszą niewiarygodne sukcesy. Jednym z nich jest Neil Gaiman, literat, scenarzysta, reżyser, dziennikarz. Robi to, co lubi, a zrazem to, co przynosi mu sławę. Od mrocznych scen w serii komiksowej „Sandman” po ostatnie swoje dzieło, skierowane przede wszystkim do młodego odbiorcy, pt: „Odd i lodowi olbrzymi”.

Odd, chłopiec z dalekiej północy, mieszkający w wiosce wikingów, jest trochę pechowym dzieckiem. Ojciec zginął na wyprawie, nowy ojczym go nie cierpi, a sam sobie przez nieuwagę roztrzaskał nogę i chodzi o kuli. Pewnej nocy spotyka go niezwykła przygoda, trafia mu się pogawędka z lisem, niedźwiedziem i orłem, która zaprowadzi go wprost do Asgardu, jednej z krain nordyckich bogów. Odd musi uratować swój świat przed wieczną zimą i rozprawić się z lodowymi olbrzymami.

Krótka, ale pełna treści historia. Gaiman powrócił w niej do tematów skandynawskich, jakie poruszył w swojej najsłynniejszej powieści „Amerykańscy bogowie”. Trudno uwierzyć, że na 100 stronach książki mamy przytoczone historie Odyna, Thora, Lokiego oraz Lodowych Olbrzymów, dzieje Asgardu czy przepięknej Frei. Główny bohater postrzega świat takim, jaki jest, bierze go bez pytania i ocenia szczerze, jak to mają w zwyczaju dzieci w wieku Odda. Nie spotkamy tutaj moralizatorstwa czy wydumanych ideałów. To najzwyczajniejsza w świecie historia chłopca, który znalazł się w odpowiednim miejscu, o odpowiedniej porze i miał chęć pomóc innym. Nie posiadł żadnych niezwykłych mocy, a jego jedyną bronią był spryt.

Gaiman w swoim dorobku zaczyna przypominać bardziej znanych i cenionych rodaków, Rudyarda Kiplinga oraz C. S. Lewisa. Oni także pisali dla różnych grup wiekowych. I dla najmłodszych i dla tych już bardzo dojrzałych czytelników. Można pokusić się o stwierdzenie, że angielscy autorzy mają taki zwyczaj we krwi, może wysysają go z mlekiem matki? China Mieville także popełnił powieść dla młodzieży „LonNiedyn”. Takie utwory mogą świadczyć o dużej wrażliwości tych pisarzy. Gaiman tę książkę wydał na Światowy Dzień Książki, została napisana i opublikowana za darmo, w celu propagowania czytelnictwa. W tym wypadku się to wspaniale sprawdziło.

Samo wydanie książki „Odd i lodowi olbrzymi” może wydawać się drogie. Jedni na pewno będą kręcić nosem, że jest przesadzone i można było zrobić je o wiele taniej. Abstrahując jednak od ceny, książka wygląda pięknie, okraszona ślicznymi ilustracjami, zabawnymi, z żywymi kolorami, cieszy oczy i nawiązuje do stylu Gaimana, i z tym się zgodzą fani autora, którzy znają resztę jego twórczości. To taka mała perełka na półce.

Dla kogo jest ta książka? Najlepiej chyba ujął to Lewis pisząc przedmowę do „Opowieści z Narnii”, że pewien typ literatury jest skierowany do dzieci, a zarazem do dziadków, którzy będą czytać takie powieści swoim wnukom. Pozostali albo wyrośli z niej, albo jeszcze nie dorośli do niej.

Autor: Piotr Młynek

Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginału: Odd and the Frost Giants
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Data wydania: 22 marca 2010
ISBN: 978-83-7480-165-2
Oprawa: twarda
Format: 135 x 202
Rok wydania oryginału: 2008
Liczba stron: 112

This entry was posted on środa, Kwiecień 28th, 2010 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.