Pat Cadigan bezsprzecznie należy do czołówki najlepszych pisarzy cyberpunkowych. Dwa razy otrzymała nagrodę Arthura C. Clarke’a, za powieść „Wgrzesznicy” oraz recenzowany obecnie tytuł – „Głupcy”. Wiele wody w Wiśle upłynęło od czasu napisania tych książek oraz od przyznania wspomnianych nagród, ale chyba mógłbym sobie zaprzeczyć, gdybym sam siebie zapytał czy te powieści się zestarzały, zdezaktualizowały. Piszę tu o obu pozycjach, ponieważ względnie niedawno, w ubiegłym roku mianowicie, miałem niekłamaną przyjemność przeczytać „Wgrzeszników”. Niedawno skończona lektura „Głupców” również nie była mordęgą, wręcz przeciwnie.

Taki cyberpunk się nie starzeje. Trudno w nim o wynalazki, które w latach 90’ mogłyby być czymś w rodzaju już widocznych na horyzoncie, aczkolwiek jeszcze odległych gadżetów, które obecnie byłyby tanim i powszechnie dostępnym gizmo (jak laptopy lub telefony komórkowe). Proza Cadigan nie należy do gadżeciarskich czy też efekciarskich. Brak tu działających na wyobraźnię, podnoszących czytelniczą adrenalinę strzelanin czy też innych soczystych, brutalnych scen akcji. Proza Cadigan to przede wszystkim od podstaw zdekonstruowana rzeczywistość (na poziomie języka powieści) przetworzona w bardzo interesujący, literacki byt. Świat przedstawiony nie opiera się na malowniczych opisach. Są one w zasadzie całkiem proste, ale, dzięki zakręconemu metajęzykowi powieści, dość sugestywne. Autorka „Głupców” używa języka wykreowanego na potrzeby tego świata, który w recenzowanej powieści jest światem nieokreślonej przyszłości, w której niezwykle chodliwym towarem są fragmenty osobowości oraz cudze wspomnienia. Fabuła „Wgrzeszników” opierała się walce z korporacją medyczną i miała dość sztywne ramy czasowe oraz fabularne. Fabuła „Głupców” jest prowadzona w konwencji cyberpunkowego czarnego kryminału i jest jednak trochę bardziej poszatkowana stylistycznie (prowadzone jednocześnie trzy oddzielne punkty widzenia w zależności od wiodącej osobowości) . Gdyby wycisnąć ilość lokacji odwiedzanych przez główną bohaterkę w trakcie trwania całej powieści, wyjdzie nam zaledwie kilka, może kilkanaście miejsc. Sama intensywność akcji również nie jest porywająca. Fascynujące jest, że na tak małej przestrzeni świata autorka przeprowadziła skomplikowaną i zmuszającą do myślenia intrygę (i nie jest to antyczny dramat!), ale trzeba przyznać, że sprzyja temu konstrukcja świata. Świat ten został zarażony ideą, a także technologią, która pozwalała na wyssanie osobowości człowieka i sprzedanie jej komuś innemu. Osobowości można powielać, szatkować, wzbogacać, przeszczepiać, a nawet zamieniać w obrębie jednego ciała. Można je też modyfikować. Chcemy zaimplantować sobie czyjąś fascynację muzyką? Nie ma problemu. Fetysz ssania stóp na zawołanie? Dlaczego nie. Świeżutkie wspomnienie kilkugodzinnego orgazmu, prosto z pierwszej ręki? Już się robi. Należy jednak uważać, bo ktoś wciśnie nam wspomnieniowy szajs i potem bez prania mózgu się nie obejdzie, oj nie. Jak na cyberpunk przystało świat Cadigan jest brutalny. Wyjmą Ci oczy, wpuszczą przewody do nerwu wzrokowego i kicha. Podobne nieprzyjemności spotykają między innymi trzy osoby: Marceline, wspomnieniową ćpunkę; Mersine, psychopolicjantkę; Marvę, aktorkę metodyczną. I wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, że… ale w tym momencie czytelnikowi zepsułbym lekturę.

Warto odkrywać świat „Głupców” pełen wspomnieniowych melin, szatkarni, sieczkarni, lombardów, „psycha w psychę” burdeli (pełnych kogucików!) czy też innych, kopanych salonów fetyszu. Jak wspomniałem, osobowość można modyfikować, Cadigan dość sugestywnie prezentuje możliwości takich machinacji. Podobają mi się też detale opisów, jak: unikanie hologramów, intymne spotkania „psycha w psychę”, proceder eskortowania, czy też bardzo ciekawy element tego świata, czyli spięte łańcuchem małżeństwa cebulopałów. Mimo oszczędności opisów świat „Głupców” jest jednak bogaty, a samą powieść czytało mi się znacznie lepiej od wcześniejszych „Wgrzeszników”. Jako ciekawostkę podam fakt, że w trakcie lektury książki udałem się do kina na „Incepcję”. Uderzyła mnie wówczas pewna zbieżność pomysłów. W filmie eksplorowano przestrzeń snu, kradziono z niego tajemnice lub przeciwnie, wszczepiano pewne idee. W książce, w podobny sposób jest eksplorowana cała osobowość człowieka, z tą różnicą, że ową osobowość można było dowolnie zmodyfikować. Lub nawet ukraść. A następnie sprzedać. Nie wiem, czy scenarzysta „Incepcji” czytał „Głupców”, ale gdyby to zrobił, to film, sam w sobie bardzo dobry, na pewno jeszcze by na tym zyskał.

Podsumowując. Książka może nie robi jakiegoś specjalnego szału. Nie każdy będzie w stanie przebić się przez specyficzny metajęzyk powieści. Nie każdy też specjalnie przepada za hardcorowym cyberpunkiem, a proza Cadigan z pewnością zalicza się do tego nurtu. Ja jednak znalazłem tu coś dla siebie. Lektura była przyjemna i na pewno będę ją polecał moim znajomym. Myślę, że warto dać temu tytułowi szansę, bo to jest zwyczajnie dobrze napisana literatura. Jestem na tak.

Autor: Paweł Świątek

Wydawnictwo: Solaris
Tytuł oryginału: Fools
Tłumaczenie: Dariusz Kopociński
Data wydania: 13 lipca 2010
ISBN: 978-83-7590-045-3
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Rok wydania oryginału:1992
Liczba stron: 280

This entry was posted on czwartek, Sierpień 26th, 2010 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.