Twórczość Roberta Silverberga cenię od dawna. Nie tylko z uwagi na oryginalne pomysły, ale również za ogromny wkład w rozwój literatury współczesnej. Za wiedzę odnośnie rynku fantastycznego i nieustanne podejmowanie nowych wyzwań. Do jego największych zalet zaliczyłbym jednak łatwość podejmowania tematów trudnych.

Pracę nad „Kronikami Majipooru” Robert Silverberg rozpoczął na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. W 1980 roku ukazała się powieść „Lord Valentine’s Castle”. Od tamtego czasu wspomniany cykl rozrósł się do dwóch trylogii i kilku opowiadań oraz zapewnił amerykańskiemu pisarzowi stałe miejsce wśród wielkich twórców literatury fantastycznej. Wznowienie na polskim rynku „Kronik Majipooru” przez Solaris uważam za jedną z ważniejszych inicjatyw tego wydawnictwa.

„Lord Prestimion” to opowieść o władzy, problemach związanych z jej sprawowaniem i skutkach podejmowania błędnych decyzji. Kilka lat temu miałem przyjemność czytać Dekret Toma Clancy’ego. Była to kolejna historia o przygodach Jacka Ryana, który – o ile dobrze pamiętam – w wyniku zamachu terrorystycznego dosłownie w przeciągu kilku godzin został zaprzysiężony na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Książka zafascynowała mnie szczegółowym opisem ogromu wyzwań, które z dnia na dzień stanęły przed człowiekiem. Sięgając po „Lorda Prestimiona” zastanawiałem się, jak Robert Silverberg poradzi sobie z dokładnym przedstawieniem mechanizmów sprawowania władzy. W jaki sposób ukaże ogromną odpowiedzialność ciążącą na nowo wybranym władcy. Zwłaszcza takim, który musi pokierować tak wielką planetą jak Majipoor. Obawiałem się, że autor poświęci zbyt wiele uwagi strukturze administracyjnej oraz kłopotom poszczególnych okręgów w momencie zmian zachodzących na najwyższych szczeblach. Myliłem się. Z rozdziału na rozdział coraz wyraźniej uwidaczniało się hasło Ludwika XIV „państwo to ja”, ale nie w swoim antydemokratycznym wydźwięku. „Lord Prestimion” to opowieść o jedności władcy i państwa. Historia o mistycznej więzi pomiędzy królem i jego królestwem. Robert Silverberg w klarowny sposób opisał starą prawdę, że dobrobyt i spokój w państwie zależy w wielkim stopniu od osoby władcy. Nie tylko od decyzji przez niego podjętych, ale także od umiejętności przyznawania się do popełnionych błędów.

„Lord Prestimion” jest bezpośrednią kontynuacją „Czarnoksiężników Majipooru”. Prestimion zwycięża w krwawej wojnie domowej i zasiada na tronie. Na mocy pierwszego rozporządzenia wywołuje ogólnonarodową amnezję, dzięki której nikt nie pamięta tragicznych wydarzeń. Szybko jednak okazuje się, że nie warto podejmować decyzji na gorąco, bez odpowiedniego ich przemyślenia. Wymazanie pamięci staje się przyczyną bardzo poważnych problemów młodego władcy. Oczywiście owe trudności to tylko wierzchołek góry lodowej.

Czy powieść można czytać w oderwaniu od wcześniejszych tomów? Cóż, nie będę nikogo zmuszał do kupna „Zamku Lorda Valentine’a”, czy „Czarnoksiężników…”, więc „tak”, można przejść do lektury „Lorda Prestimiona” z pominięciem wspomnianych książek. Uważam jednak, że warto się z nimi zapoznać. Ze względu na kunszt pisarski autora i co za tym idzie dużą dawkę porządnej fantasy, ale przede wszystkim z uwagi na rzetelne wprowadzenie do rzeczywistości Majipooru. Kroniki Majipooru najlepiej prezentują się, jako całość i tego się trzymajmy.

Robert Silverberg oddaje w ręce czytelników prawdziwą epopeję. Pisarz w swoim stylu wiele uwagi poświęcił samemu Majipoorowi. Niemalże na każdym kroku, bez względu na miejsce wydarzeń, odczuwa się potęgę i wielkość planety. Jednak to, co charakteryzuje cały cykl, może również stanowić wadę książki. Niekiedy przydługie opisy przyrody, budynków, poszczególnych stanowisk rządowych bardzo przeszkadzały. Przedzierając się przez nie miałem wrażenie, że w jakiś tajemniczy sposób przeniosłem się nad Niemen, a spomiędzy drzew wybiegnie Justyna Orzelska. Na szczęście takich momentów było niewiele.

Czego zatem powinien spodziewać się czytelnik sięgający po piątą odsłonę Kronik Majipooru? Przede wszystkim dobrze opowiedzianej historii. Z wielowątkową fabułą, interesującymi postaciami i bogato opisanym miejscem wydarzeń. Moim zdaniem, jeżeli ktoś jest fanem literatury fantasy, to na pewno nie będzie żałował godzin poświęconych lekturze „Lorda Prestimiona”.

Autor: Sylwester „Sharin” Kozdroj

Wydawnictwo: Solaris
Tytuł oryginału: Lord Prestimion
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
Data wydania: 15 czerwca 2010
ISBN: 978-83-7590-021-7
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Rok wydania oryginału: 1999
Liczba stron: 600
Tom cyklu: 5

This entry was posted on wtorek, Wrzesień 14th, 2010 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.