Do świata Babuni Jagódki po raz pierwszy mogliśmy zajrzeć w 1998 roku, za sprawą opowiadania „Kochał ją, że strach”. Cztery lata później do sprzedażny trafiły „Opowieści z Wilżyńskiej Doliny”, pierwszy zbiorek tekstów, który na dobre przeniósł nas w świat owej Doliny. Na nowe historie, zebrane w jednym tomie, czekać musieliśmy tym razem jednak osiem lat. Wcześniej zaś zapoznać można było się z dwoma opowiadaniami. Pierwsze z nich, „Po prostu jeszcze jedno polowanie na smoka”, pojawiło się w antologii „Księga smoków”¹, drugie – „Babie lato” – premierę miało w 28 numerze SFFiH². Ten drugi tekst spowodował, że zacząłem się zastanawiać, jak ten czas wpłynął na świat wiedźmy wykreowany przez Annę Brzezińską? Czy w ogóle wpłynął? A jeśli tak, to w jaki sposób? Teraz, już po lekturze całości, mogę powiedzieć, że zmiana nastąpiła. A czy na dobre? Ocenicie sami.

Najnowsza książka Brzezińskiej to zbiór siedmiu powiązanych ze sobą opowiadań, przenoszących czytelnika do Wilżyńskiej Doliny, która mieści się w Górach Żmijowych. To tam znajduje się wioska, do której trudno dotrzeć, a dla takiego poborcy podatkowego to wręcz mission impossible. Mieszkańcy żyją na uboczu, mają swoje sprawy. A nad wszystkim czuwa wiedźma, zwana przez miejscowych Babunią Jagódką. Teraz zaś przyszedł czas odbudowy po nieszczęściach, które spadły na to miejsce w poprzednim tomie. W takiej oto scenerii rozpoczyna się nasza, czytelników, przygoda z „Wiedźmą z Wilżyńskiej Doliny”, którą otwiera wspominany już wcześniej tekst „Po prostu jeszcze…”. Jest to otwarcie w duchu pierwszego zbioru, wesoła historia, która przede wszystkim bawi czytelnika. Nic w niej nie zapowiada tego, co wydarzy się w następnych tekstach. A pewną subtelną zmianę odnajdujemy już w „Babim lecie”, następnym opowiadaniu ze zbiorku. To w nim otwiera się nowy rozdział, tam poznajemy nowe oblicze opowieści o Babuni Jagódce. Nie są to już tylko radosne historie, choć przecież i w pierwszym tomiku nie wszystkie takie były. A z każdym kolejnym opowiadaniem klimat „Wiedźmy…” coraz bardziej gęstnieje.

Choć drugi zbiorek jest bardziej poważny, a refleksja nie za wesoła, to w pozostałych elementach pozostaje on taki sam jak jego poprzednik. Wciąż mamy do czynienia z baśniową osnową, ale nie taką baśniową, jak rozumie ją obecna popkultura. Nie ma tutaj miejsca dla słodziutkich księżniczek, rycerzy bez skazy w lśniących zbrojach. A jeśli już jakimś cudem dostaną się do Wilżyńskiej Doliny, to mogą być pewni, że nic nie pójdzie tak, jak sobie to wymarzyli. A mieszkańcy wioski, jak i sama wiedźma, muszą pamiętać, że prędzej czy później przyjdzie czas płacenia za swoje występki. Po raz kolejny autorka czaruje też stylizowanym językiem, który swoje korzenie ma w staropolszczyźnie. Na tym polu Brzezińska znów udowadnia, że można tak nim operować, by czytelnik nie męczył się przy lekturze. I humoru też nie brakuje. Bo to nie jest tak, że te historie nie śmieszą. Wiedźma nie straciła swojego ciętego języka, jej celne riposty wciąż bawią. Wszystko, co dobre, zostało.

Wojciech Orliński w jednym ze swoich tekstów w „Dużym Formacie”³ wspominał, że opowiadania o Babuni Jagódce to taka wersja light cyklu o Twardokęsku. Pozostaje zadać pytanie, czy następne historie, które zapewne kiedyś powstaną, nie zmienią tego obrazu jeszcze bardziej niż „Wiedźma…”? Czy nie trzeba będzie powiedzieć, że Babunia Jagódka nie jest już tą lżejszą wersją.

Czy jest to w takim razie książka pozbawiona wad? To zależy od naszych oczekiwań. Jeśli ktoś chciał, by drugi tom „Wilżyńskiej Dolny” też wnosił coś nowego do rodzimej fantastyki, może się odrobinę rozczarować, ale owo uczucie szybko minie. Wystarczy, że zatopimy się w lekturze. Sam preferuję jednak drogę, którą wybrała Anna Brzezińska. Drobnych zmian, czegoś zbliżonego do ewolucji, a nie rewolucji. Nie można powiedzieć, że „Wiedźma…” niczym nie różnisię od „Opowieści…” i choć z pozoru zmiany są kosmetyczne, efekt końcowy jest wyśmienity.

___________________________

¹ Antologia Księga Smoków, Runa, Warszawa 2006

² Science Fiction, Fantasy i Horror nr 28, luty 2008

³ Zastanawia mnie tylko czemu Orliński „wytypował” do Zajdla akurat to opowiadanie, które ze względów formalnych nie ma szans go dostać. A wskazał „Po prostu jeszcze jedno polowanie na smoka”, które, jak wiadomo, premierę miało w 2006 roku.

Autor: Łukasz „Maeg” Najda

Wydawnictwo: Runa
Data wydania: 20 października 2010
ISBN: 978-83-89595-70-6
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 448

This entry was posted on poniedziałek, Grudzień 13th, 2010 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

One Response to “„Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny” – Anna Brzezińska”

  1. Z pierwszego tomu przeczytałem 2 opowiadania i nie mogłem dalej. Nuda.