Może to rodzaj snobizmu, może uleganie modzie, ale ja bardzo lubię twórczość Haruki Murakamiego. Japoński pisarz zachwycił mnie „Kafką nad morzem” i od tej pory czytuję jego utwory regularnie i z prawdziwą przyjemnością. W planach mam zamiar poznać wszystko, co napisał, ale mi się nie spieszy. Delektuję się każdą kolejną pozycją, a dodatkowych wrażeń estetycznych dostarczają mi piękne wydania Muzy. Tym razem sięgnęłam po niewielką powieść o długim tytule – „Na południe od granicy, na zachód od słońca”, której wznowienie ukazało się kilka miesięcy temu.

Jest to bardzo prosta historia życia i miłości Hajime, głównego bohatera, a jednocześnie narratora. Poznajemy jego dzieciństwo, pierwszą miłość – Shimamoto, o której nigdy właściwie nie zapomniał, jego fascynacje, zwłaszcza muzyczne, które zaowocowały pomysłem na ciekawą pracę, będącą jednocześnie nawiązaniem do zajęcia samego autora z czasów jego młodości. Cały urok powieści polega właśnie na jej nieskomplikowaniu i zwyczajności. Nie oznacza to jednak, że czytelnik nie śledzi losów postaci z napięciem.

Hajime wyróżnia się spośród rówieśników tym, ze jest jedynakiem, a takich dzieci w jego pokoleniu, urodzonym tuż po wojnie, było niewiele. Jedynaczką jest też Shimamoto i być może to powoduje, że między tą dwójką wytwarza się bardzo silną więź przyjaźni, młodzieńczego zauroczenia, która jednak z powodu przeprowadzki zostaje zerwana. Mimo braku kontaktu, chłopiec, później młodzieniec i mężczyzna – nie zapomniał nigdy o dziewczynie z krótszą nogą, z którą słuchał na kanapie płyt jazzowych i z muzyką klasyczną. Kiedy pojawi się ona w drzwiach klubu „Gniazdo Drozda”, należącego do bohatera, przewróci jego uporządkowane i w gruncie rzeczy szczęśliwe życie do góry nogami. Nie wiem, czy można nazwać ją femme fatale, na pewno jest postacią bardzo tajemniczą, piękną i kuszącą. Elegancko ubrana, olśniewająca urodą, z papierosem w dłoni, zasłuchana w dźwięki Star-Crossed Lovers, jej obraz na długo pozostaje w pamięci Hajime.

Powieść Murakamiego, jak wiele innych jego utworów, przenika muzyka, zwłaszcza jazz. To oczywiście znak rozpoznawczy autora i jeden z powodów, dla których cenię sobie jego prozę. Od tytułu, zresztą bardzo poetyckiego, przez zawód bohatera, po nazwy jego lokali, wszystko wypełnia muzyka. Słowa klasycznych standardów jazzowych, przytaczane przez bohaterów, ilustrują ich losy. Podczas czytania „Na południe od granicy, na zachód od słońca” słuchałam Ellingtona, Nat King Cole’a, Sinatry – doskonale uzupełniali, wręcz dopełniali lekturę.

Kolejną cechą rozpoznawczą pisarstwa Japończyka jest powracający jak lejtmotyw temat samotności, niespełnienia, miłości, która wypełnia bohaterów, ale nie czyni ich szczęśliwymi. I mimo że pojawia się on w większości utworów, to Murakami potrafi swoje historie opowiadać z prawdziwym talentem i nie nudzi odbiorców. Tak jest i tym razem. Opowieść o dziecięcej miłości, która zaważyła na całym późniejszym życiu bohatera, potrafi poruszyć, a czytelnik przeżywa razem z postaciami dylematy i rozterki. Dodatkową zaletą utworu jest nutka tajemnicy, która otacza postać Shimamoto, o której właściwie, podobnie jak Hajime, niewiele się dowiadujemy. Ukrywa ona przeszłość, być może mroczną, co czyni ją tym bardziej atrakcyjną w oczach bohatera i odbiorców powieści.

Twórczość Murakamiego można pokochać od pierwszej książki, wiem o tym dobrze, bo już kilka osób „zaraziłam” tym autorem. A Na południe od granicy, na zachód od słońca byłaby na pewno dobrym początkiem. Bez fajerwerków, udziwnień, onirycznej atmosfery późniejszych dzieł, ta prosta historia miłosna jest po prostu dobrze opowiedziana. Nie zawiodłam się na niej i z ochotą zerkam na półkę, zastanawiając się, która pozycja będzie następna.

Autor: Monika „Urshana” Kałążna

Wydawnictwo: Muza
Tytuł oryginału: South of the Border, West of the Sun
Tłumaczenie: Aldona Możdżyńska
Data wydania: 2010
ISBN: 978-83-7495-227-9
Oprawa: miękka
Format: 145 x 250
Rok wydania oryginału: 1999
Liczba stron: 232

This entry was posted on poniedziałek, Luty 14th, 2011 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.