„Biali ludzie byli w stanie od czasu do czasu wymyślić coś dobrego”. Trudno przeczyć temu stwierdzeniu, gdy się czyta antologię „Steampunk”. Jej redaktorzy bowiem – Ann i Jeff VanderMeer – podeszli do zadania bardzo profesjonalnie. Oprócz przemyślanego wyboru opowiadań, wzbogacili wspomniany zbiór tekstami publicystycznymi. Zabiegi te pozwalają postrzegać antologię „Steampunk” jako książkę skierowaną nie tylko do starych steampunkowych wyjadaczy, ale także do czytelników, którzy z mechanicznym wszechświatem nie mieli jeszcze do czynienia.

Zanim przejdziemy do omówienia opowiadań, warto spojrzeć na książkę z nieco szerszej perspektywy. Z pewnością nie każdy odbiorca literatury fantastycznej miał okazję zetknąć się z steampunkiem, a być może znajdą się i tacy, którzy sięgając po książkę wydawnictwa ArsMachina termin ów usłyszą po raz pierwszy. Jak już jednak powiedziałem, Steampunk to pozycja dla każdego. Rozwiązaniem problemu steampunkowych laików jest dwuczęściowa konstrukcja vandermeerowego zbioru, na który oprócz publicystyki składają się również mniej lub bardziej przystępne w odbiorze opowiadania. Siłą rzeczy jednak funkcję dydaktyczną pełnią głównie artykuły: Jessa Nevinsa „Dziewiętnastowieczne korzenie steampunka”, Ricka Klawa „Parowy Wehikuł Czasu: Ujęcie popkulturowe” oraz „Steampunk graficzno-sekwencyjny: Skromny przegląd podgatunku na polu powieści graficznych Billa Bakera”. Pierwszy z nich to nic innego jak historia steampunka w pigułce. Jego autor wspomina początki „mechanicznego wszechświata”; rozpoczynając od przytoczenia kilku powieści wagonowych („The Huge Hunter: Or the Steam Man of the Prairies” E. Ellis, „Frank Reade and His Steam Man of the Plains” H. Enton) i przypomnieniu dokonań Juliusza Verne’a a kończąc wymienieniem podstawowych cech steampunka. Dwa pozostałe teksty to próba uzmysłowienia przeciętnemu zjadaczowi chleba, że steampunk odcisnął piętno niemalże na każdym elemencie popkultury; książkach („Diamentowy wiek” Neal Stephenson, trylogia „Mroczne materiały” Philip Pullman), komiksach („Scarlet Traces”), grach („Space” 1889) i oczywiście filmach („Podróż do wnętrza Ziemi” 1959, „Wehikuł czasu” 1961, „Miasto Zaginionych Dzieci” 1995).

Choć opowiadania zamieszczane w antologiach tematycznych dotyczą podobnych (jeśli nie identycznych) zagadnień, praktycznie nigdy nie prezentują jednakowego poziomu literackiego. „Steampunk” nie jest wyjątkiem. Ann i Jeff VanderMeer w przedmowie „Steampunk”: „To mechaniczny wszechświat Wiktorio” wyraźnie zaznaczają, iż redagowany przez nich zbiór to przede wszystkim próba ukazania zmian zachodzących w steampunku w przeciągu ostatnich trzydziestu lat; zatem zawiera teksty lepsze i gorsze. Takie otwarte postawienie sprawy to jeszcze jeden plus niniejszej antologii i kolejne świadectwo fachowości redaktorów. Po pierwsze, laicy sięgający po „Steampunk” de facto na samym początku są zapewniani o występujących w książce bardzo zróżnicowanych artystycznie opowiadaniach, pozwalających na stopniowe zagłębianie się w „mechaniczny wszechświat”. Po drugie, Ann i Jeff VanderMeer spokojnie tłumaczą co bardziej wymagającym czytelnikom, iż obok tekstów wzorowanych na powieściach wagonowych (np. „Maszyna lorda Kelvina” James P. Blaylock, „Spotkanie parowego człowieka z prerii i Mrocznego Jeźdźca: powieść wagonowa” Joe R. Lansdale), nie zabraknie pisarstwa czy to pana Stephensona, czy Iana MacLeoda. Podsumowując, każda grupa odbiorców znajdzie coś dla siebie.

Omawiając antologię VanderMeerów warto również nadmienić, że wchodzące w jej skład teksty zawierają większość charakterystycznych dla steampunka motywów. Siłą rzeczy i niejako na potwierdzenie słów Jessa Nevinsa nie zabraknie nawiązań do dziewiętnastowiecznej literatury podróżniczo-naukowej. Ukłonem w stronę Juliusza Verne’a oraz Herberta Wellsa są między innymi opowiadania „Maszyna lorda Kelvina”, „Słońce na Poddaszu” oraz „Klub Księżycowego Ogrodnictwa”, w których pierwsze skrzypce grają nie tyle sami bohaterowie, ile ich błyskotliwe, naukowe umysły. Jeżeli mowa o steampunku, to nie może oczywiście zabraknąć sterowców (Błogosławieństwo), podrasowanych eksperymentów genetycznych („Nadciąga Bóg Klaun”, „Wiktoria”) oraz parowego człowieka („Spotkanie parowego człowieka z prerii i Mrocznego Jeźdźca: powieść wagonowa”). Każdy z tych utworów to doskonały przykład literatury przygodowej, gdzie oprócz dynamicznej akcji pełno alternatywnej historii i gadżeciarstwa. Na koniec znajdą się i opowiadania, bez których czytelnicy – bo nie redaktorzy, przekonani o własnej edukacyjnej misji – na pewno mogliby się obejść. Na mnie osobiście najgorsze wrażenie wywarł tekst Neala Stephensona („Ustęp z Trzeciego i Ostatniego Tomu Plemion Wybrzeża Pacyfiku”), który w moim odczuciu troszeczkę odstaje od steampunkowej tematyki.

Kończąc, do sięgnięcia po antologię zachęcam każdego, ale w pierwszej kolejności osoby, które wcześniej nie miały ze steampunkiem do czynienia. Ann i Jeff VanderMeer, jak również wydawnictwo ArsMachina, odwalili kawał naprawdę świetnej roboty. „Steampunk” to pozycja przemyślana, książka, która udowodnia, że „mechaniczny wszechświat” jest otwarty dla wszystkich.

Autor: Sylwester „Sharin” Kozdroj

Wydawnictwo: Ars Machina
Tytuł oryginału: Steampunk
Tłumaczenie: Andrzej Jakubiec
Data wydania: 21 lutego 2011
ISBN: 978-83-932319-0-4
Oprawa: miękka
Format: 148 x 210
Rok wydania oryginału: 2008
Liczba stron: 334

This entry was posted on poniedziałek, Luty 28th, 2011 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.