Dan Simmons zachwycił mnie swoim „Hyperionem”. Dlatego wysoko zawieszona poprzeczka podczas lektury kontynuacji budziła pewne obawy. Niepotrzebnie. „Upadek Hyperiona” jest inny niż tom pierwszy i rzeczywiście, zgadzam się z powszechnie panującą opinią, bliżej mu do przygodowej space opery niż pełnego gier intertekstualnych zbioru opowieści pielgrzymów. Nie zmienia to faktu, że książka trzyma poziom i czyta się ją z ogromną przyjemnością.

Akcja utworu zaczyna się dokładnie w momencie zakończenia tomu pierwszego. Jednak poza pielgrzymami do Grobowców Czasu na plan pierwszy wysuwają się inni bohaterowie. Read the rest of this entry »

Dziś kończy się Pyrkon, i to było chyba najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia. Choć obfitował on w różnego rodzaju informacje, to naprawdę niczego interesującego pośród nich znaleźć, nie można było. Może poza jedną, kolejną książką Arthura C. Clarke’a. Niestety sam na konwencie w Poznaniu nie byłem więc i krótkiej relacji zdać nie mogę. Read the rest of this entry »

Brent Weeks powinien być znany polskim czytelnikom, ponieważ w zeszłym roku MAG wydał u nas jego Trylogię Cienia („Droga Cienia, „Na Krawędzi Cienia”, „Poza Cieniem”), której wprawdzie nie czytałem (jeszcze), ale i na naszym blogu i w sieci spotkała się ona z pozytywnym przyjęciem. Niedawno na polskim rynku ukazała się kolejna powieść tego autora, „Czarny Pryzmat”, będąca pierwszym tomem nowej trylogii – Powiernik Światła. Jej tytuł brzmi nieco pretensjonalnie i uważałem, że może zwiastować jakąś słabą fantasy. Okazało się jednak, że to dosyć przyzwoita, solidna powieść, w której – po raz kolejny, jeśli chodzi o moje spotkania z fantasy – ilość pretensjonalnych, banalnych, czy infantylnych wręcz chwytów została sprowadzona do prawie niezauważalnego minimum.

Read the rest of this entry »

Kolejny tydzień dobiegł końca i czas na zebranie z niego najważniejszych wydarzeń. Niestety znowu z małym opóźnieniem, pozostaje dołożyć starań, żeby nie weszło to nam w nawyk. Będzie mowa o nowym numerze Fantasy & Science Fiction, które w piątek pojawiło się w sprzedaży, znajdzie się parę zapowiedzi nowych książek oraz wieści innego rodzaju. Zaczynamy.

Read the rest of this entry »

„Szklany dom” jest drugą wydaną w Polsce powieścią Charlesa Strossa, angielskiego autora science fiction. Miejmy nadzieję, że nie ostatnią, o ile bowiem wydane w serii Uczta Wyobraźni „Accelerando” ma pewne wady natury, nazwijmy to, technicznej (o czym będzie jeszcze mowa dalej), o tyle „Szklany dom” jest ich pozbawiony i jest powieścią zdecydowanie lepszą, chociaż operującą na nieco innej płaszczyźnie.

Pomysł wyjściowy to wariant dosyć popularnego motywu amnezji głównego bohatera – w fantastyce jednym z najbardziej znanych przykładów jest zapewne cykl „Amber” Rogera Zelaznego. Poznajemy więc narratora, Robina, który z nieznanych czytelnikowi (z początku) powodów poddał się operacji czyszczenia pamięci i pozbawiony wiedzy o własnej przeszłości przebywa w klinice rehabilitacyjnej. Dostaje propozycję udziału w specyficznym socjologicznym eksperymencie: oto w orbitujących wokół brązowych karłów walcowatych habitatach zostaje odtworzone ludzkie społeczeństwo z lat 1950 – 2040, z tzw. „ciemnych wieków” sprzed nadejścia technologicznej osobliwości. Uczestnicy eksperymentu są dobierani właśnie spośród pacjentów kliniki rehabilitacyjnej. Ponieważ Robinowi grozi niebezpieczeństwo ze strony nieznanych wrogów, którzy mają z nim na pieńku jeszcze od czasów sprzed operacji, decyduje się wziąć udział w eksperymencie i trafia do symulowanej społeczności jako kobieta o imieniu Reeve.

Read the rest of this entry »

Choć, jak już wspominaliśmy, do osób przesądnych nie należymy, to jednak zbieg okoliczności, który dziś się mi przytrafił i przy okazji uniemożliwił opublikowanie podsumowania w terminie, może ową wiarą w brak przesądów zachwiać. Gdy już jednak udało się pokonać wszystkie przeciwności losu, można na spokojnie zabrać się za podsumowanie tygodnia. A w tym tygodniu trochę się wydarzyło. Read the rest of this entry »

Zanim zasiadłam do zebrania najważniejszych informacji z minionego tygodnia znowu pojawiła się częsta przy tej okazji myśl, że kolejny raz będzie niejaki problem z zapełnieniem tego wpisu. Jak się jednak okazało, nie było tak tragicznie, a w pojawiających się zapowiedziach można znaleźć coś ciekawego. Dodatkowo pojawiła się elektryzująca informacja dla fanów cyklu „Pieśni lodu i ognia” w postaci konkretnej daty „Tańca ze smokami”. Tylko czy na pewno 12 lipca 2011 dla premiery angielskiej jest prawdziwie żelaznym terminem? Doświadczenie uczy, żeby do takich deklaracji podchodzić z dystansem.

Read the rest of this entry »