Nowa Fantastyka regularnie omawiana na Zaginionej Bibliotece? Mamy taką nadzieję. Nad pomysłem rozmyślaliśmy już od dłuższego czasu, ale nie mogąc w pewnych kwestiach dojść do porozumienia, zwlekaliśmy. Koniec końców postanowiliśmy podjąć wyzwanie i zacieśniając współpracę z Prószyńskim zrobić krok naprzód w rozwoju niniejszego fantastycznego i okołofantastycznego zakątka.

Nowa Fantastyka nabiera wiatru w żagle. Jeszcze kilka miesięcy temu daleki byłem od wypisywania jakichkolwiek pochlebstw pod adresem tego czasopisma, ale biorąc pod uwagę jego ostatnie cztery numery, zmuszony jestem delikatnie zweryfikować swoje nastawienie. Nigdy jednak nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Niemniej widać pewien postęp – zwłaszcza jeżeli chodzi o publikowaną prozę – który, jak sądzę, jest zapowiedzią kolejnych pozytywnych przemian w czasopiśmie.

Proza

Omawiając sierpniowy numer Nowej Fantastyki, wypadałoby zacząć od prozy, gdyż to przede wszystkim dzięki niej warto pisać o niniejszym miesięczniku. Zanim jednak przejdziemy do konkretów, słówko wyjaśnienia. Mówiąc o progresie działu dedykowanego opowiadaniom, miałem na myśli zarówno jego część zagraniczną, jak i polską. To bardzo ważne, gdyż ostatnimi czasy nie miałem zbyt wielu okazji do chwalenia rodzimych autorów.

Tekstem zasługującym w mojej ocenie na największe brawa jest „Zbieracz” Piotra Cieleckiego, łodzianina z pochodzenia, który pod koniec roku bieżącego planuje wydać swoją debiutancką powieść. Historia dziennikarza uwikłanego w nie do końca dla niego jasną intrygę rodem z dickowej rzeczywistości to opowiadanie, przy którym z pewnością warto zatrzymać się na dłużej. Dobrze zarysowane postaci – pozbawione zbyt rozbudowanej i wzmocnionej niepotrzebnymi przymiotnikami charakterystyki – wciągająca akcja oraz smaczne kąski o przyczynowości rządzącej światem, to świetna lektura na sierpniowe wieczory.

Tęsknicie za dobrym starym humorem pana Kuttnera? Jeżeli tak, to czytając opowiadanie dwójki autorów – Paula Brandona i Jacka Danna – nie powinniście się zawieść. „Metamorfoza Targa” to lekka i przyjemna w odbiorze opowieść o Hegemonie Targu, Upiornej Przepotężności i Władcy Infernoru; jednym słowem: opowieść, wydawałoby się, o bardzo złym facecie. Piszę ‚wydawałoby się’, gdyż wspomniany władca ma problemy natury osobowościowej. Zaprawdę powiadam Wam: „Metamorfoza Targa” wywołuje uśmiech na twarzy.

Dobry poziom prezentuje także amerykańska pisarka Yoon Ha Lee, która opowieścią „Skrzydlate miasto” udowadnia, że fantasy chwytające za serce to nie tylko średniowiecznopodobne heroic fantasy, ale także fantasy nawiązujące do czasów starożytnych oraz kultury żydowskiej. Głównym bohaterem jest Chukash – golem, istota z tradycji żydowskiej, ulepiona z gliny i ożywiona dzięki tajemnym rytuałom – któremu towarzyszy mrocznie odmalowana historia wspomnianego miasta.

Podsumowując, proza z sierpniowej Nowej Fantastyki prezentuje się więcej niż dobrze. Widać – i to nie tylko po tym numerze – że powierzenie Działu Literatury Obcej Marcinowi Zwierzchowskiemu wyszło czasopismu na dobre. Poziom prezentowanych tekstów wzrasta, co oczywiście cieszy czytelników.

I jeszcze jedno: w sierpniowej Nowej Fantastyce pojawia się także debiutant, Andrzej Tuchorski. Niestety tekst jego autorstwa – „Nemezis” – nie przypadł mi do gustu. Czego zabrakło? Oryginalności. Nie przepadam za fantasy, a za fantasy sztampowym tym bardziej. Cóż, tak jak powiedziałem: nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej.

Publicystyka

Jeżeli chodzi o dział poświęcony publicystyce, to mogłoby być troszeczkę lepiej. Najkorzystniej wypada czterostronicowa rozmowa z Georgem Martinem („Ciężko jest zabijać swoje dzieci”), która powinien zadowolić wszystkich fanów autora „Pieśni lodu i ognia”. W wywiadzie – z przyczyn oczywistych ukierunkowanym na serial „Gra o tron” – nie zabrakło, na szczęście, zwykłych ciekawostek z życia pisarza. Moim numerem jeden jest anegdotka związana z nagrodą Hugo Losers Party, która rozbawiła mnie do łez. Sądzę, że właśnie dla takich ‚smaczków’ warto czytać wszelkiego rodzaju rozmowy z lubianymi i podziwianymi ludźmi. Dobry wywiad to wywiad wyważony, w którym znajdzie się miejsce także na tematy lżejsze.

Tekstami wartymi uwagi są również „Obrazki z lamusa, czyli rysunki przyszłości” duetu Agnieszka Haska, Jerzy Stachowicz – słówko o tym, jak wyobrażano sobie dwudziesty pierwszy wiek – oraz felietony Jakuba Ćwieka („And the (wstawić) goes to”) oraz Łukasza Orbitowskiego („Psychodeliczne prosię”). Obaj pisarze przyzwyczaili nas do dobrego poziomu swoich tekstów i obaj nie zawodzą.

Na zakończenie – rozczarowany jestem tekstem Petera Wattsa („Rak, dla większego dobra”). Nie wiem, czego oczekiwałem, ale na pewno nie zlepku informacji. A do tego sprowadza się cały felieton. Trochę o interesach Wattsa z Nową Fantastyką, ciut o filmie „Coś”, ewolucji somatycznej oraz noweli „Rzeczy”. Wierzę, że kolejne wyznania Wattsa będą bardziej przemyślane.

***

I to tyle. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem.

Sierpniowy numer Nowej Fantastyki nie zawodzi, zwłaszcza pod względem poziomu drukowanych opowiadań. Widać, że ludzie dbający o poziom czasopisma wzięli sobie do serca uwagi czytelników i uważniej zaczęli dobierać mające się ukazać teksty. Brawa dla nich.

Autor: Sylwester „Sharin” Kozdroj

This entry was posted on niedziela, Sierpień 21st, 2011 and is filed under Prasa. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

One Response to “Nowa Fantastyka 08/2011”

  1. […] bieżącego roku na Książkach Zaginionej Biblioteki możecie przeczytać comiesięczne omówienie „Nowej Fantastyki”. Dołożymy wszelkich starań, aby tych kilka zdań o aktualnym numerze wspomnianego czasopisma […]