Czy będąc dzieckiem, nie marzyliście o przeżyciu przygody na bezludnej wyspie? Czy oglądając filmy lub czytając książki o rozmaitych Robinsonach, wyspach pełnych skarbów, nie chcieliście doświadczyć losu rozbitka próbującego przetrwać na egzotycznym lądzie? Choć los rozbitków, pozbawionych wielu niezbędnych do życia przedmiotów, wydawał się nie do pozazdroszczenia, to chęć przeżycia przygody i sprawdzenia się w ekstremalnej sytuacji była silniejsza. Do tej pory pamiętam, jak z podwórkowymi kolegami chroniliśmy się w podbalkonowych jaskiniach, polowaliśmy dzidami z patyków na wyimaginowane króliki i tygrysy oraz gotowaliśmy zupę z babki i trawy.

To pragnienie spełniło się dla piętnastu młodych chłopców z Auckland w Nowej Zelandii w powieści Juliusza Verne’a „Dwa lata wakacji”. Książka została opublikowana we Francji w 1888 r. w serii „Niezwykłe podróże” w dwóch tomach. Tom pierwszy wydano 18 czerwca 1888 r., drugi – 8 listopada 1888 r. Pierwsze polskie tłumaczenie, dokonane przez Izabelę Rogozińską, ukazało się dopiero w 1956 r. Nowy, pełny przekład Janusza Kaszy ukazał się w 2009 r. w serii „Podróże z Verne’em” wydawnictwa „Zielona Sowa”.

Akcja się rozkręca

Akcja powieści rozpoczyna się w 1860 r., kiedy uczniowie elitarnego kolegium Chairmana w Auckland rozpoczynają letnie wakacje. Szczególnie ekscytujące wydają się one być dla czternastu chłopców w wieku od ośmiu do czternastu lat, którzy na jachcie „Sloughi” mają wziąć udział w rejsie dookoła Nowej Zelandii. Wyprawa zapowiada się wspaniale, ale już podczas pierwszej nocy na statku budzą ich krzyki chłopca okrętowego imieniem Moko. Okazuje się, że cumy przytrzymujące jacht w porcie zostały w tajemniczy sposób zerwane. Na dodatek akurat wtedy na statku nie było nikogo dorosłego, załoga bowiem postanowiła spędzić ostatnią noc na lądzie przy szklaneczce czegoś mocniejszego. Tym samym dzieci zostają na jachcie zupełnie same. Sytuacja pogarsza się dramatycznie, gdy nadciąga sztorm, miotający po oceanie nieudolnie sterowanym stateczkiem. Tylko szczęśliwy zbieg okoliczności sprawia, że jacht nie rozbija się, a malcy bezpiecznie lądują na nieznanej ziemi.

Na lądzie mnożą się przed młodymi rozbitkami kolejne problemy. Młodzi rozbitkowie muszą zatroszczyć się o jedzenie oraz zapewnienie sobie dachu nad głową. Początkowo jednym z ważniejszych zagadnień jest ustalenie, czy jacht rozbił się u brzegów zamieszkałego lądu, czy też na bezludnej wyspie. Choć czytelnik zna odpowiedź, wszak sam tytuł powieści sugeruje takie rozwiązanie, to poszukiwania przez chłopców odpowiedzi na nurtującą ich zagadkę trzymają w napięciu. Z jednej strony czai się dzika, nietknięta przez człowieka przyroda, z drugiej strony ujawniają się wśród młodych rozbitków różnice charakterów oraz pojawia się rywalizacja o przywództwo. Po odkryciu, że znajdują się na bezludnej wyspie, chłopcy przenoszą cały ocalały w katastrofie dobytek do jaskini, która od tej pory zastępuje im dom. Rozbitkowie oprócz stałej walki o przetrwanie – zapewnienie pożywienia i opału, pranie i naprawa odzieży, ochrona przed chorobami – kontynuują przerwaną naukę oraz próbują zachowywać się jak dorośli, dbając o młodszych kolegów, i wprowadzając demokratyczne wybory przywódcy kolonii.

Młodzi rozbitkowie

Wśród bohaterów główną rolę odgrywa trójka starszych chłopców: Gordon, Briant i Doniphan, „których charaktery i inteligencja predysponowały do roli prawdziwych przywódców tego małego świata”*. Gordon to czternastoletni Amerykanin, sierota, chłopiec wychowywany przez krewnego – urzędnika konsularnego w Nowej Zelandii. Był najbardziej poważną i dojrzałą osobą wśród chłopców, a decyzje przez niego podejmowane były przemyślane i rozsądne. Urodzony administrator i planista. Była to również osoba mitygująca, gdy innych ponosiły emocje. Te cechy uczyniły go „człowiekiem na trudne czasy”, przez co stał się naturalnym liderem grupy i tym samym został wybrany na gubernatora w czasie pierwszych wyborów przywódcy małej kolonii.

Briant, chłopiec mający trzynaście lat, przybył do Nowej Zelandii z Francji, ponieważ jego ojciec – inżynier, miał zająć się pracami nad osuszaniem bagien w tej angielskiej kolonii. Przyjaźnił się z Gordonem, choć z charakteru wydawał się być jego przeciwieństwem. Często porywczy i odważny na granicy brawury. On również staje się naturalnym przywódcą, choć z nieco innych powodów niż Gordon. Dzięki swej charyzmie i sile motywacji potrafił wzbudzać entuzjazm i zapał wśród pozostałych chłopców: nie pozwalał swoim współtowarzyszom na apatię i rezygnację w czasie, gdy gromadce groziły największe niebezpieczeństwa, m.in. podczas sztormu, obejmując dowodzenie nad jachtem. Był przy tym osobą sympatyczną i życzliwą, cieszącą się sympatią większości kolegów. Wziął na siebie również ciężar opieki nad najmłodszymi kolegami; często stawał po ich stronie, gdy spotykali się z arogancją ze strony starszych. Podobno postać Brianta powstała w wyniku rozczarowania Verne’a zachowaniem jego syna Michela, któremu daleko było do ideału opiewanego w „Dwóch latach wakacji”. Badacze twórczości Verne’a sugerują również, że postać dzielnego, młodego Francuza powstała w nawiązaniu do młodszego o rok, szkolnego kolegi Michela – Aristide’a Brianda, późniejszego wielokrotnego ministra spraw zagranicznych i premiera Francji, a także laureata Pokojowej Nagrody Nobla w 1926 r.**

Rówieśnikiem Brianta jest Doniphan, pochodzący z zamożnej rodziny angielskich posiadaczy ziemskich. Uchodzi za najlepszego i najbardziej dystyngowanego ucznia. Uważa się za lepszego od innych, niejednokrotnie wywyższając się lub popisując swoją wiedzą i umiejętnościami. Przekonany o swojej wyższości, uważa, że to on powinien zostać przywódcą grupy. Poza trójką oddanych przyjaciół, nie znajduje jednak wśród rozbitków zwolenników. Doniphan swoją niechęć kieruje przede wszystkim przeciw Briantowi, któremu wydaje się zazdrościć naturalnej umiejętności zjednywania sobie innych.

Pozostali chłopcy odgrywają role bardziej drugoplanowe, choć i wśród nich niektórzy bohaterowie wybijają się swoimi umiejętnościami bądź charakterem. Baxter to „nadworny” inżynier, chłopak potrafiący zrobić coś z niczego, autor wielu ułatwiających życie wynalazków, np. wózka, łyżew, nie mówiąc o konstrukcji doprowadzającej wodę do jaskini. Jacques (Kubuś), cichy, płaczliwy i zamknięty w sobie, młodszy brat Brianta. Niemniej okaże się osobą, której działania będą odgrywać decydującą rolę w historii. Przeciwieństwem Jacquesa jest Service, wesołek i zgrywus, potrafiący żartować z każdej sytuacji. Warto też wspomnieć o murzynku Moko, chłopcu okrętowym, przyjmującym na wyspie rolę kucharza lub o trzech przyjaciołach Doniphana: Wilcoxie, Crossie i Webbie, pełniących rolę myśliwych.

Déjà vu?

Verne, pisząc „Dwa lata wakacji”, chciał – jak zaznaczył w przedmowie – „przedstawić grupę dzieci w wieku od ośmiu do trzynastu lat, porzuconych na wyspie, walczących o życie wśród nasilających się z powodu różnic narodowościowych emocji.”*** Czytelnik obeznany z najbardziej znanymi powieściami Verne’a, podczas lektury „Dwóch lat wakacji” może przeżyć „déjà vu”. Niektóre z rozwiązań fabularnych i motywów są tak podobne do wydarzeń opisywanych w „Tajemniczej wyspie”, że momentami można wręcz zarzucić Verne’owi autoplagiat. Schematyczność „Dwóch lat wakacji” może wynikać z faktu, że w tym czasie Verne w pewnym sensie „produkował” kolejne powieści, pisząc ich niekiedy nawet po dwie rocznie. Nie sprzyjało to zapewne twórczej kreacji. Powtarzalność pewnych elementów, nie oznacza jednak, że „Dwa lata wakacji” jest powieścią wtórną.

Różnice pojawiają się już w atmosferze, w której Verne przystępował do pisania każdej z książek. „Tajemnicza wyspa” powstawała w okresie wielkiego sukcesu, jaki odniosła powieść „W 80 dni dookoła świata”. „Dwa lata wakacji” pisał Verne w czasie, kiedy groziło mu trwałe kalectwo na skutek postrzelenia przez własnego bratanka Gastona. W tym czasie zmarł również jego wieloletni wydawca, promotor i przyjaciel Pierre-Jules Hetzel.**** Choć „Dwa lata wakacji” są książką z happy endem, a bohaterów cechuje młodzieńcza radość, powieść ta charakteryzuje się mniejszą pogodą ducha niż „Tajemnicza wyspa”. Próżno tu szukać tak dużej wiary w moc techniki i odkryć naukowych, brak też tchnących optymizmem, fantastycznych i tajemniczych deux ex machina. Żaden z bohaterów, może poza Gordonem, nie wierzy, że możliwe jest stworzenie idealnej, utopijnej enklawy.

Wartości i ideały

Zostać na wyspie, rozwijać na niej dobrobyt i wygodnie urządzić się, czy podwajać wysiłki by się z niej wydostać, nie szczędząc sił, a nawet ryzykując życie, aby znów spotkać się z rodziną? Ten dylemat przewija się kilkakrotnie przez książkę, stając się niemal źródłem konfliktu między Gordonem, zwolennikiem pierwszej opcji, a Briantem, który dąży do realizacji drugiej propozycji, a którego popiera większość małej społeczności. Sympatia Verne’a kieruje się również w stronę tego ostatniego pomysłu, tak jakby ten wielki fantasta przestał wierzyć w możliwości tworzenia wzorcowych społeczności, a szansę realizacji szczęśliwego życia upatrywał w zgodnym życiu wśród rodziny i przyjaciół.

Zgodność i umiejętność współpracy są w „Dwóch latach wakacji” największą wartością, bez których społeczność rozpada się, a jej członkom zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo. W przedmowie Verne zaznacza, że niezgoda ma źródło w nacjonalizmach. Czyżby dyskretnie ostrzegał przed konfliktami międzynarodowymi? Źródłem konfliktów wśród młodych rozbitków wydają się być nie tylko pierwotne instynkty, takie jak zazdrość i zawiść, ale również odrębne charaktery, wynikające z różnic narodowościowych. Gordon, jako archetypowy Amerykanin (bohater często pojawiający się u Verne’a) jest racjonalistą, rozpatrującym sprawy na zimno, biurokratą postępującym wedle wcześniej przyjętego planu. Doniphan, to typowy Anglik, wyniosły i dumny, traktujących innych z wyższością, przekonany o swojej wyjątkowości. Briant jest lekkoduchem, skłonnym do podejmowania nieprzemyślanych decyzji. Potrafią odkryć swoje najlepsze cechy, takie jak rozsądek, odwaga i entuzjazm by zjednoczyć siły. Odpowiednie przesłanie na czasy postępującej rywalizacji i wyścigu zbrojeń.

Ze wszystkich swoich bohaterów Verne wyraźnie faworyzuje Brianta. Można stwierdzić, że mimo pewnych wad, stanowi on dla pisarza ideał Francuza. Charakteryzująca chłopca serdeczność, prawość, odwaga i opiekuńczość, są cechami które pisarz wyjątkowo cenił i chciałby dostrzegać u rodaków. Briant nie wstydził się przyjaźnić z czarnoskórym Moko, traktując go jak równego sobie. Takie zachowanie wydaje się, że nieprzypadkowe. Sympatii dla Murzynka nie wstydzi się również Service, jak i najmłodsi rozbitkowie. Charakterystyczne jest, że to właśnie wyraźnie pozytywni bohaterowie odżegnują się od postaw rasistowskich, gdy tymczasem „źli” (Doniphan i jego przyjaciele) traktują Moko jak służącego, który powinien wykonywać rozkazy. „Musi być posłuszny!”***** mówi o nim Cross. Jest to bardzo wyraźny sygnał o tym, co myśli Verne o dyskryminacji czarnoskórych.

***

„Dwa lata wakacji” są książką skierowaną przede wszystkim do młodszej młodzieży, zawierającą pewną ilość dydaktycznych i umoralniających prawd. Podane są one jednak w sposób bardzo subtelny, przemycane między wierszami; czytelnik sam dochodzi do pewnych wniosków. Brak „łopatologii” sprawia, że „Dwa lata wakacji” są bardzo dobrą, relaksującą pozycją również dla osoby dorosłej. Verne szczegółowo opisuje wykreowaną przez siebie rzeczywistość, co niekiedy, przy zbytnim natężeniu drobiazgowych opisów fauny i flory, może być niestety nużące. Niekiedy żałowałam, że nie są wyraźniej zaznaczone relacje między bohaterami, że ich charaktery nie są przez Verne’a bardziej uwypuklone. Moim zdaniem to najpoważniejsze, co można zarzucić książce. Niemniej, pozostaje ona wspaniałą rozrywką, umożliwiającą przeżycie razem z bohaterami przygód na bezludnej wyspie. Mam do tej książki wielki sentyment. „Dwa lata wakacji” pozostają moją ulubioną książką dzieciństwa, inspiracją do wielu zabaw z rówieśnikami. Do tej pory wracam do niej, jako do skutecznego remedium na dorosłe smutki.

Autor: Aleksandra Skalska

Wydawnictwo: Zielona Sowa
Tytuł oryginału: Deux ans de vacances
Tłumaczenie: Janusz Kasza
Data wydania: 13 stycznia 2010
ISBN: 978-83-7623-346-8
Oprawa: twarda
Format: 129 x 198
Rok wydania oryginału: 1888
Liczba stron: 447
Seria: Podróże z Verne’em

_____________________________________________________

* J. Verne, Dwa lata wakacji, tłum. J. Kasza, Kraków 2009, s. 71.

** H. R. Lottman, Juliusz Verne, Warszawa 1999, s. 223-225, 296; F. Siebert, Aristide Briand 1862-1932, Zurich-Stuttgart 1973, s. 21.

*** J. Verne, Dwa lata wakacji, tłum. J. Kasza, Kraków 2009, s. 5.

**** H. R. Lottman, Juliusz Verne, tłum. J. Giszczak, Warszawa 1999, s. 288-294.

***** J. Verne, Dwa lata wakacji, tłum. J. Kasza, Kraków 2009, s. 313.

This entry was posted on środa, Sierpień 24th, 2011 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

One Response to “„Dwa lata wakacji” – Juliusz Verne”

  1. […] Czas na autoreklamę. Wszystkim zainteresowanym przypominamy, iż od sierpnia bieżącego roku na Książkach Zaginionej Biblioteki możecie przeczytać comiesięczne omówienie „Nowej Fantastyki”. Dołożymy wszelkich starań, aby tych kilka zdań o aktualnym numerze wspomnianego czasopisma pojawiało się do dziesiątego każdego miesiąca. Informujemy także, że zgodnie z obietnicą, przy współpracy z wydawnictwem Zielona Sowa i Polskim Towarzystwem Juliusza Verne’a, rozpoczęliśmy cykl recenzji poświęcony twórczości francuskiego pisarza. Już dzisiaj możecie przeczytać relację z pięciotygodniowej podróży balonem oraz zapoznać się z wrażeniami Aleksandry Skalskiej na temat „Dwóch lat wakacji”. […]