Z Danem Simmonsem przyjaźnię się wprawdzie od niedawna, ale jest to już z mojej strony więź dość mocna i mam nadzieję – stała. Zachwyciłam się jego najgłośniejszym i jak do tej pory chyba najlepszym dziełem, czyli Hyperionem. Potem przyszedł czas na kontynuacje tej genialnej powieści, które również bardzo mi się podobały, choć może nie spowodowały zawrotu głowy. Nie zmienia to faktu, że znalazłam u autora kilka elementów, które mi osobiście w literaturze bardzo odpowiadają – świetnie opowiedzianą historię, dotyczącą bardzo istotnych spraw i najważniejszych dla człowieka wartości, dodatkowo okraszoną licznymi nawiązaniami literackimi, filozoficznymi oraz oczywiście naukowymi, bo przecież Simmons to autor science fiction. Jego utwory są dla mnie niezbitym dowodem na to, że dobrze napisana fantastyka może z powodzeniem mierzyć się z literaturą z tak zwanej „górnej półki”, a raczej po prostu powinna się na niej znaleźć, bo jej miejsce jest w głównym nurcie, a nie w getcie gatunkowym.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka w ramach serii Nowa Fantastyka wydało w czerwcu połączone dwa utwory amerykańskiego twórcy: znaną wcześniej polskim czytelnikom powieść – Wydrążony człowiek (utwór powstały w 1992 roku) oraz nowość na naszym rynku, czyli pochodzącą z 2008 roku Muzę Ognia. Oba dzieli data powstania, przynależność gatunkowa, a także objętość. Wcześniejszy utwór to opowieść rozgrywająca się współcześnie w realiach Stanów Zjednoczonych, dość rozbudowane studium utraty, rozpaczy, a także poszukiwania sensu istnienia. Późniejsza Muza Ognia jest raczej opowiadaniem niż powieścią, wykorzystującym typową scenografię utworu science fiction – to wizja odległej przyszłości rasy ludzkiej, podbitej przez bardziej zaawansowane cywilizacje, a jednocześnie rozgrywająca się w kosmosie historia trupy teatralnej. Jest jednak coś, co w moich oczach łączy oba utwory.

W obu kluczową rolę odgrywają bowiem inne teksty literackie, które stanowią bazę, źródło odniesień, odpowiedni kontekst interpretacyjny. Jest to zresztą zabieg, który pojawia się również w cyklu o Hyperionie, ale nie jest on dla niego aż tak fundamentalny jak dla obu analizowanych dzieł. Nie da się czytać w pełni Wydrążonego człowieka bez znajomości Boskiej komedii Dantego oraz wiersza T. S. Eliota Wydrążeni ludzie. Ten drugi utwór sam jest z kolei niezwykle głęboko zanurzony w kulturze, wchodząc w dialog z wieloma ważnymi tekstami – między innymi Jądrem ciemności Conrada. Ten piętrowy zbiór odniesień przez wieki powoduje, że dramat głównego bohatera i jego cierpienie stają się bardziej uniwersalne, zyskują dodatkową głębię. Muszę przyznać, że obrazy wyłaniające się z poszczególnych rozdziałów powieści Simmonsa mają ogromną moc, a historia telepaty, matematyka – Jeremy’ego Bremena jest niezwykle przejmująca, a jednocześnie ma bardzo głębokie przesłanie. W Muzie Ognia z kolei rozkochają się na pewno wszyscy miłośnicy Shakespeare’a, do których również się zaliczam. I mimo że uważam ten tekst bardziej za zabawę z ulubionymi motywami, nie można mu odmówić niewątpliwego uroku i wdzięku. Z prawdziwą rozkoszą czytałam opisy wystawianych przez trupę wędrujących przez kosmos aktorów arcydzieł Mistrza ze Stratfordu, a cytowane w opowiadaniu fragmenty jego sztuk sprawiły mi wielką frajdę. Dla humanisty, który sięga po utwór science fiction obcowanie z dobrze znanymi frazami z Hamleta czy Makbeta może być tylko i wyłącznie ucztą, zwłaszcza że przytoczone są w najlepszym według mnie tłumaczeniu Stanisława Barańczaka. Sama idea utworu nie przekonała mnie do siebie w pełni, ale szczegółowy obraz losów ludzkości w dalekiej przyszłości, z niezwykłym pietyzmem zbudowane tło, prezentujące inne planety oraz zamieszkujące je cywilizacje, a w dodatku wszystko to pięknie ozdobione mistrzowskimi frazami Shakespeare’a, a także, co równie istotne, dziełami C. G. Junga powoduje, że Muzę Ognia czyta się z wielką przyjemnością.

Moje długie wywody i zachwyty nad kontekstem kulturowym zapewne zjeżyły włos na głowie każdego ścisłowca, ale mogę zapewnić wszystkich miłośników twardej naukowej prozy, że Simmons dba także o nich. W Wydrążonym człowieku mamy fascynujące koncepcje wykorzystujące najnowsze osiągnięcia alternatywnej fizyki kwantowej, matematykę chaosu, badania nad falami neurologicznymi wysyłanymi przez mózg, wszystkie połączone w całość przez głównego bohatera, który jako bardzo uzdolniony matematyk, a jednocześnie telepata, stara się zrozumieć, czym jest otaczający go świat (a może istnieje wielość światów?), poszukuje sensu własnego istnienia, jak również zastanawia się nad istnieniem Boga. Odpowiedzi na odwieczne pytania filozoficzne szuka w dziedzinie, którą reprezentuje. Zderzenie racjonalnego, uporządkowanego matematycznie sposobu postrzegania otoczenia przez Jeremy’ego z emocjonalnym, artystycznym widzeniem rzeczywistości przez jego żonę – Gail, jest w tym utworze kolejną zaletą. Z jednej strony pokazuje oczywiste różnice między sposobem odbioru tego, co postrzegamy, a jednocześnie Gail staje się pośrednikiem między naukowymi teoriami męża a odbiorcą. Tłumacząc żonie swoje koncepcje, Jeremy wyjaśnia je również czytelnikowi. O tym, że Muza Ognia, wpisująca się w dość standardowe ramy utworu science fiction, może spodobać się każdemu wielbicielowi tego gatunku, chyba przekonywać dodatkowo nie muszę.

Podsumowując, zbiór dwu utworów Simmonsa uważam za jedną z lepszych pozycji wydanych w serii Nowej Fantastyki. Niezwykłe jest w obu przypadkach połączenie naukowych koncepcji z dialogiem kulturowym. Właśnie dzięki takim zabiegom amerykański pisarz zdobywa serca nie tylko miłośników fantastyki naukowej, ale staje się bliski także odbiorcom, którzy na co dzień nie sięgają po ten gatunek. A co najważniejsze – Simmons porusza w swoich utworach bardzo istotne tematy, fundamentalne dla ludzkości. Szuka odpowiedzi na najprostsze, a jednocześnie najtrudniejsze pytania, na które ludzkość stara się odpowiedzieć od kilku tysięcy lat i zapewne będzie to czynić w przyszłości. Zdecydowanie polecam.

Autor: Monika „Urshana” Czeczot

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tytuł oryginału: The Hollow Man / Muse of Fire
Tłumaczenie: Piotr Staniewski, Janusz Ochab, Grażyna Grygiel
Data wydania: 21 czerwca 2011
ISBN: 978-83-7648-762-5
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 472
Seria: Nowa Fantastyka

This entry was posted on środa, Wrzesień 7th, 2011 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.