– Co kadet zrobiłby, natrafiwszy w patrolu na statek obcej planety? Kadet Pirx otworzył usta, jakby w ten sposób chciał wygonić znajdującą się w nich odpowiedź. Wyglądał jak ostatni na świecie człowiek, który wie, co trzeba robić, spotykając rakiety obcych planet.
-Zbliżyłbym się – powiedział głuchym, dziwnie zgrubiałym głosem.*

W najbliższy poniedziałek mija dziewięćdziesiąta rocznica urodzin Stanisława Lema. O zasługach tego pana dla rozwoju fantastyki można by mówić bardzo, bardzo długo, a i tak nie wyczerpałoby się całego tematu. Dlatego też zbliżając się do wrześniowego numeru Nowej Fantastyki, miałem cichą nadzieję na choć niewielki artykuł dedykowany wspomnianemu pisarzowi. Niestety, nadzieja okazała się płonna.

Proza

Na szczęście brak tekstów poświęconych Stanisławowi Lemowi to jedyny minus najnowszego numeru czasopisma. W zasadzie wrześniowa Nowa Fantastyka niczym specjalnym nie różni się od sierpniowej. Ponownie, co mnie oczywiście cieszy, otrzymaliśmy kawał dobrej literatury. I ponownie odnosi się to nie tylko do pisarzy zagranicznych.

Jeżeli chodzi o polskie opowiadania, to pozytywne wrażenia pozostawiają niemalże wszystkie. Krzysztof Kochański w „Martwym Siuksie i pianiście Joe” przenosi czytelnika do świata łączącego elementy amerykańskiego westernu oraz, choć w mniejszym stopniu, klasycznego science fiction. Bohaterem opowiadania jest tytułowy muzyk, który dnia pewnego i parnego wychodzi z roli barowego grajka i rzuca wyzwanie trójce rewolwerowców. Za lekturą „Martwego Siuksa…” przemawia przede wszystkim owa niezapomniana atmosfera Dzikiego Zachodu, gdzie niepozornie wyglądający człowieczyna postanawia zrobić coś dobrego.

Nie wiem, czy redaktorzy Nowej Fantastyki, idąc śladem wydawnictwa Sine Qua Non postanowili złożyć hołd Richardowi Mathesonowi, ale opowiadanie „Dzieci to nasza przyszłość” właśnie prozę tego pana najbardziej mi przypomniało. Koniec nadszedł nagle. Jechałam do pracy, w radiu didżej puścił piosenkę grupy Blind Melon „No Rain”. To było 21 października. (…) A potem wybuchła ciemność.** „Dzieci…” to historia człowieczeństwa, która nieoczekiwanie dobiega końca. W „Jestem Legendą” byliśmy świadkami walki genialnego naukowca z hordami ‚ludzi zarażonych’. W tekście Roberta Ziębińskiego jest na odwrót. To zmagania i zwyczaje tych ‚odmienionych’ obserwujemy. I muszę Wam powiedzieć: makabryczne są to obrządki…

Ostatnim opowiadaniem polskiego autorstwa, o którym chciałbym wspomnieć jest „Inwazja” Andrzeja Miszczaka. Zgodnie z tym, o czym możemy przeczytać w notce o autorze, tekst jest i nawiązaniem i hołdem złożonym słynnemu opowiadaniu „Test” Stanisława Lema.*** Tym razem jednak podróż kadetów obserwujemy nie oczyma kadeta Pirxa, ale jego kolegi Boersta. Kolegi, który u Lema uchodził za wzór cnót do naśladowania, natomiast u Miszczaka… ma on troszeczkę mniej powodów do zadowolenia. Widocznie zajęcia z profesorem Oślą Łączką nie do końca mu się przysłużyły; szczególnie zajęcia poświęcone kontaktom międzyplanetarnym.

Proza zagraniczna to dla mnie przede wszystkim Jonathan Howard i jego „Wejście króla demonów”. Postać nekromanty Johannesa Cabala przypadła mi do gustu już po kilku pierwszych wersach; podobnie jak i jego opowieść o demonie buszującym w prowincjonalnym teatrze Allahambra. Wciągająca fabuła, intrygująca akcja i świetne szkice Piotra Rosnera sprawiły, że od opowiadanie nie sposób się oderwać nawet na parę minut. Po cichu liczę, że powieść „Johannes Cabal: Nekromanta”, która według wszystkich znaków na ziemi i niebie ukaże się w 2012 roku nakładem wydawnictwa MAG, będzie równie interesująca.

Zadowoleni będą również fani Toma Holta, którzy mają okazję zapoznać się nie tylko z opowiadaniem „Jeszcze Większy Zderzacz Hadronów”, ale również wywiadem z jego autorem („Piszę to, co ludzie chcą czytać”). Podobnie jak lektura powieści „Ziemia, powietrze, ogień i… budyń”, historia nierozgarniętego Martina Beecha, zaplątanego w serię niefortunnych zdarzeń, wywołuje na twarzy czytelnika uśmiech, i to taki od ucha do ucha. Jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić, byłyby to kwestie dotyczące fizyki i matematyki poruszane przez brytyjskiego pisarza. Wiecie, z wykształcenia jestem humanistą i pewnie zagadnienia nie były dla mnie do końca jasne.

Publicystyka

W publicystyce dominuje tematyka filmowo-serialowa. Pierwsza skupia się na najnowszej ekranizacji przygód Conana z Cymerii, barbarzyńcy o posępnych oczach, z mieczem w ręce**** oraz na wywiadzie z aktorem, który się w niego wciela – Jasonem Mamoą („Nie oglądałem oryginalnego „Conana”). Także przy okazji premiery trójwymiarowego Conana, Bartosz Czartoryski w tekście „Dziedzictwo Conana” przypomina czytelnikom całe rzesze innych barbarzyńców, począwszy od postaci wykreowanych przez Roberta Howarda, a skończywszy na He-manie z Eternii. Tekst ten to świetny artykuł, który szczerze polecam wszystkim fanom heroic fantasy. Część serialowa działu publicystycznego to rzut oka na fantastykę w telewizji brytyjskiej (Marek Grzywacz „Nowa Brytania”) oraz zestawienie fantastycznych seriali dokonane przez Jerzego Rzymowskiego („Fantastyczny sezon serialowy 2011-2012. Hity. Porażki i wątpliwości”). Nigdy nie byłem i prawdopodobnie nie będę wielkim miłośnikiem telewizji, ale fajnie, że Nowa Fantastyka dedykowała kilka stron owej tematyce. Jako serialowy laik będę miał chociaż niewielkie pojęcie, od których produkcji należy trzymać się z daleka.

Wrześniowy numer Nowej Fantastyki to kolejne felietony Jakuba Ćwieka – słówko o niecodziennym pomyśle Guillermo del Toro („To wszystko z nudów”) – oraz Łukasza Orbitowskiego, który wspomina film, gdzie zamordowano Boga („Trup na niebie”). Powiem to, co powiedziałem ostatnio: obaj pisarze przyzwyczaili nas do dobrego poziomu swoich tekstów i obaj nie zawodzą.

***

Wrzesień na łamach Nowej Fantastyki to świetna rozrywka zwłaszcza jeśli chodzi o literaturę. Publicystyka jak zwykle troszeczkę kuleje, ale widać postępy także w tej materii – najbardziej w felietonie Petera Wattsa „Empatia ulepszonego miliardera”. Tym razem autor skupia się na jednym temacie, mianowicie farmaceutykach mających naprowadzać ludzi na jedynie słuszną moralnie drogę. Podobno.

Autor: Sylwester „Sharin” Kozdroj

__________________________________________________________________

* S. Lem Opowieści o pilocie Pirxie. Test; Biblioteka Gazety Wyborczej; Warszawa 2008; s.5-6.
** R. Ziębiński Dzieci to nasza przyszłość; w: Nowa Fantastyka; Prószyński i S-ka; Warszawa 2011; s.31.
*** A. Mieszczak Inwazja; w: Nowa Fantastyka; Prószyński i S-ka; Warszawa 2011; s.38.
**** R. E. Howard Feniks na mieczu; cyt. za. Nowa Fantastyka; Prószyński i S-ka; Warszawa 2011; s.4.

This entry was posted on sobota, Wrzesień 10th, 2011 and is filed under Prasa. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.