Do twórczości Roberta Rankina należy podchodzić z dystansem. Czytelnie sygnalizują to tytuły utworów, takie jak Poszukiwacze zaginionego parkingu czy Nostradamus zjadł mi chomika, a pozostałe wątpliwości rozwija opis na okładce (wraz ze wskazaniem, jakie nagrody autor zdobył). Krótko mówiąc, Robert Rankin lubi sobie żartować.

W przypadku Dziewczyny Płaszczki… obiektem drwin zostały sztandarowe dzieła Wellsa (Wojna światów) i Verne’a (W osiemdziesiąt dni dookoła świata), jak też twórczość Haggarda i (chociaż w mniejszym stopniu) Doyle’a. Autor igra również z konwencją powieści łotrzykowskiej i przygodowej.

Fabuła książki jest wypadkową wspomnianych utworów: po Wojnie światów, toczącej się w 1885 roku* Imperium Brytyjskie wykorzystało pozaziemskie statki, by podbić Mars. Nawiązano stosunki dyplomatyczne z Wenusjanami i Jowiszanami, którzy, jak się okazuje, od dawna przybywali potajemnie na Ziemię. Dziesięć lat po wojnie pierwszy luksusowy powietrzny statek wycieczkowy, Imperatorowa Marsa, szykuje się do dziewiczego rejsu W siedemdziesiąt dziewięć dni dookoła świata. George Fox, główny bohater powieści, nienawidzi Marsjan. Dokładniej, nienawidzi konserwowanego Marsjanina, którym musi się zajmować, gdyż istota ta jest okazem popisowym Najbardziej Chwalebnych Nienaturalnych Atrakcji Profesora Coffina.

Niewdzięczna praca nie trwa długo, a to za sprawą pewnego medium, które przepowiada Foxowi, że odnajdzie Sayito, legendarną Japońską Dziewczynę Płaszczkę. Oraz, niejako przy okazji, na jego barkach spoczną losy świata. Profesor Coffin, usłyszawszy o przepowiedni, postanawia wesprzeć wyprawę młodzieńca swym doświadczeniem i oszczędnościami, które z ledwością wystarczają na dwa bilety na Imperatorowej Marsa. Od tej pory mogą liczyć tylko na szczęście i swoją pomysłowość.

Dalej powieść toczy się wedle typowego dla konwencji schematu, który autor stara się przedstawić w krzywym zwierciadle, wykpić. Właśnie – stara się. Czy mu się udaje? Mam wątpliwości. Pisarz nie raz rozbawił mnie celnym onelinerem czy żartem z konwencji. Niestety przez większość czasu dominuje humor niskich lotów, wymuszony, który miast bawić, irytuje. Problem stanowi też granica absurdu, którą według mnie Rankin przekroczył kilkakrotnie, w efekcie czego mamy kilka błędów logicznych, jak choćby postać hrabiego de Saint-Germain, który jest kluczowy dla fabuły**, jednak ogólnie brakuje mu logiki, a chwilami autor wręcz przeczy sam sobie. Natrafiamy na opisy w stylu „sprali go bezlitośnie i pozostawili nieprzytomnego, aby zastanowił się nad swoją głupotą”*** czy „Schody prowadziły do dołu, jak każde schody, które nie prowadzą do góry”.****

Bohaterowie nie są silną stroną powieści – drugoplanowi mają w sobie mniej więcej tyle życia, co teatralne dekoracje, zaś postacie historyczne, które można na kartach książki spotkać, trudno uznać za coś więcej niż marionetki wykorzystywane na potrzeby fabuły. Lepiej prezentuje się Fox z towarzystwem, ale i tu nie jest idealnie. Darwin, o ile na początku bawi, jest eksploatowany przez autora aż do przesady. Natomiast jeśli idzie o głównego antagonistę, jest to persona zupełnie nieprzekonywująca.

Podsumowując, dostajemy mocno przeciętną i wtórną powieść, o przewidywalnej fabule i rozwiązaniach typu deus ex machina. Jednak na wstępie postulowałem o dystans do twórczości Rankina – wówczas Dziewczyna Płaszczka jawi się jako całkiem zjadliwa parodia gatunku, choć, oczywiście, niepozbawiona wad. Jeśli jednak czytelnik przymknie na nie oko, książka może być przyjemną lekturą na kilka godzin.

_______________________________

* Licentia poetica, z której autor jeszcze nie raz skorzysta.

** Bez tego „przypadkowego” spotkania i i jego konsekwencji, wyprawa nie miała by szans powodzenia.

*** R. Rankin Dziewczyna Płaszczka i inne nienaturalne atrakcje; Prószyński i S-ka; s.39.

**** Tamże, s.244.

Autor: Tomasz „Tixon” Lisaj

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tytuł oryginału: The Japanese Devil Fish Girl and Other Unnatural Attractions
Tłumaczenie: Ewa Siarkiewicz
Data wydania: 12 Lipiec 2011
ISBN: 978-83-7648-827-1
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 392
Seria: Nowa Fantastyka

This entry was posted on środa, Listopad 2nd, 2011 and is filed under Recenzje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.