Do twórczości Roberta Rankina należy podchodzić z dystansem. Czytelnie sygnalizują to tytuły utworów, takie jak Poszukiwacze zaginionego parkingu czy Nostradamus zjadł mi chomika, a pozostałe wątpliwości rozwija opis na okładce (wraz ze wskazaniem, jakie nagrody autor zdobył). Krótko mówiąc, Robert Rankin lubi sobie żartować.
W przypadku Dziewczyny Płaszczki… obiektem drwin zostały sztandarowe dzieła Wellsa (Wojna światów) i Verne’a (W osiemdziesiąt dni dookoła świata), jak też twórczość Haggarda i (chociaż w mniejszym stopniu) Doyle’a. Autor igra również z konwencją powieści łotrzykowskiej i przygodowej. Read the rest of this entry »
Jeszcze chwila i najsłynniejszy barbarzyńca fantasy, Conan z Cymerii, skończy siedemdziesiąt dziewięć lat. Dlaczego o tym wspominam? Grudzień 1932 roku. To właśnie wówczas owa postać zagościła po raz pierwszy na łamach literatury; konkretnie w opowiadaniu The Phoenix on the Sword w magazynie Weird Tales. Osobiście nie przepadam za bohaterami takiego rodzaju i jeżeli mogę to unikam ich jak ognia. Wierzę jednak, że wśród czytelników niniejszego bloga znajdą się i tacy, dla których twórczość Roberta Howarda była początkiem przygody z fantastyką. Jeżeli ‘tak’ to już szóstego grudnia będą oni mieli okazję odnowić znajomość z wciąż żywą Legendą. A wszystko za sprawą wydawnictwa Rebis. Zanim jednak zaczniemy obsypywać się mikołajkowymi prezentami przyjrzyjmy się temu, co wydarzyło się i wydarzy na przełomie października i listopada. Read the rest of this entry »