Ze sporym opóźnieniem, ale udało się. Omówienie listopadowego numeru Nowej Fantastyki, numeru ciekawego zarówno pod względem beletrystyki, jak i publicystyki, numeru obchodzącego trzysta pięćdziesiątą rocznicę w końcu opublikowane. Ile to już wiosen? W przyszłym roku czasopismo będzie obchodziło trzydzieste urodziny. Na składanie gratulacji przyjdzie jeszcze czas, ale już teraz chciałbym życzyć Panom Redaktorom wszystkiego dobrego. Pomyślności, wiernych czytelników, wyrozumiałych recenzentów i tekstów przywodzących na myśl najlepsze lata Fantastyki. Lata, kiedy magazyn był przysłowiowym „oknem na świat”.

Proza

Jeśli chodzi o prozę polską, wypada pochwalić tekst Bartosza Orlewskiego. Za garść zbawienia to historia samotnego, ale nie ostatniego, rewolwerowca, który przybywa do Miasteczka Wszystkich Miasteczek celem wyeliminowania lokalnego mafioso. Opowiadanie nie grzeszy oryginalnością. Przyjemna w odbiorze przygoda rodem z Dzikiego Zachodu garściami czerpie z konwencji westernu, ale chyba właśnie o to autorowi chodziło. Widać, że Bartosz Orlewski oglądał westerny Sergio Leone, a także kinową wersję strzelaniny w O.K. Corral (Tombstone 1993; reż. George P. Cosmatos). Celem ufantastycznienia historii wprowadza do niej Drania i Innego – postacie potężne i nie z naszego świata, które od wieków, jak sądzę, grają ze sobą w ‚kosmiczne szachy’. Ów wątek zalatuje troszeczkę rozgrywką Jacoba z bratem (Lost), ale w sumie nie od dziś jesteśmy świadkami walki Dobra ze Złem.

Opowiadaniem zasługującym na uwagę jest również tekst Łukasza Henela. Wampir ze Śląska to wariacja historii Zdzisława Marchwickiego, rzekomego seryjnego mordercy działającego w czasach PRL-u. Zaletą opowiadania jest pierwszoosobowa narracja, umożliwiająca czytelnikowi nawiązanie z tytułowym wampirem bardzo bliskich relacji. Dzięki niej mamy okazję nie tylko uczestniczyć w przygotowaniach „myśliwego” do polowania, ale również poznać emocje nim targające. Klimat, intrygująca fabuła, zaskakujący finał opowieści to wszystko plusy Wampira ze Śląska, w mojej ocenie najlepszego tekstu listopadowej Nowej Fantastyki.

Spośród opowiadań zagranicznych wyróżniłbym dwa: Osy kartograficzne i pszczoły anarchiści Eugenii Lily Yu oraz Karmę Christophera Moore’a. Tłem obu historyjek są tereny Dalekiego Wschodu. Bohaterem amerykańskiego pisarza, znanego w Polsce między innymi dzięki powieściom Błazen oraz Najgłupszy anioł, jest dobry rybak, kochający żonę i kotka – Ling-Ling. Karma nosi znamiona chińskiej przypowieści. Oto opowieść o dobrym i złym człowieku, o karze spotykających łotrów i prawdziwej magii. U Eugenii Lily Yu moją uwagę przykuli owadzi bohaterowie, ale z kolei magii było tam zdecydowanie za dużo. Szkoda, że autorka nie wzięła przykładu z Bernarda Werbera i nie zrezygnowała, chociażby, z owadzich dialogów. Opowieść byłaby bardziej klimatyczna.

Publicystyka

W publicystyce artykuły wpisujące się w klimat Halloween, legenda Kennedy’ego okiem Adama Rottera oraz dawka świetnych felietonów. W krótkich, ale treściwych tekstach Arkadiusz Grzegorzak (Elvira) i Bartosz Czartoryski (Rodzina makabrą silna) prezentują ikony halloweenowskiej popkultury: Cassandrę „Elvirę” Peterson oraz szaloną rodzinę Adamsów. Oba wykłady czyta się bardzo dobrze. Znajdziemy w niech czystą faktografię, anegdotki oraz słówko o zasługach owych gwiazd show biznesu. Polecam tekst o biuściastej Córze Nocy.

Na początku listopada miała miejsce premiera najnowszej powieści Stephena Kinga, Dallas ’63. Z tej okazji Adam Rotter w tekście Wszyscy zabójcy prezydenta przybliża kulisy zabójstwa trzydziestego piątego prezydenta Stanów Zjednoczonych, społeczne i polityczne napięcia towarzyszące zamachowi oraz jego echa w kulturze masowej. Artykuł interesujący i rzeczowy.

Na zakończenie świetne felietony. Peter Watts (Problemy z rodzicielstwem) nazywa rodziców, nie tylko tych świeżo upieczonych, zidiociałymi obywatelami, ludźmi wpatrzonymi we własne dziecko i nic poza tym. Dla takich jak oni latorośle są najważniejszymi stworzeniami pod słońcem, świata poza nimi nie widzą. Ma rację? Patrząc na znajomych, na pewno. Z kolei Rafał Kosik (Rzeczywistość rozszerzona) kreśli przed czytelnikami obraz świata zdominowanego przez technologiczne nowinki. Gadżety upiększające codzienność poprzez wirtualne nakładki. Ba! Urządzenia wewnątrzustrojowe wieszczące nadejście ery cyborgizacji. Lekturę artykułu polecam, a zainteresowanych tematyką odsyłam także do opowiadania jego autorstwa – Ohyda.

***

Podsumowując, listopadowy numer Nowej Fantastyki rzeczywiście okazał się numerem bardzo dobrym. Znalazło się w nim miejsce tak na dobrą prozę, jak i dobrą publicystykę. Całości dopełniły liczne recenzje oraz Łukasz Orbitowski rozprawiający o ludziach i potworach. Rozprawiający, jak zawsze, w świetnym stylu.

Autor: Sylwester „Sharin” Kozdroj

This entry was posted on piątek, Grudzień 9th, 2011 and is filed under Prasa. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.