DSC04371Polcon. Serce Fandomu. W tym roku, w połączeniu z Eurokonferencją, trwał od 18 do 22 sierpnia i oferował (potencjalnie) 5 fantastycznych dni spędzonych we Wrocławiu w Kompleksie Hali Stulecia i przyległym Centrum Kongresowym.

Zdecydowanie była to fantastyczna impreza, co w pierwszej kolejności jest zasługą niesamowitej ekipy, z którą spędziłem większość czasu. To chyba mój pierwszy taki konwent, na którym dosłownie wszędzie gdzie bym nie poszedł, trafiałem na bliższych lub dalszych znajomych.

I właśnie o to mi chodzi. Prelekcje, stoiska, goście, gry i zabawy – to wszystko jest miłym dodatkiem, ale clou imprezy jest możliwość spotkania się i pogadania na tematy wszelakie (z oczywistą przewagą okołoliterackich), naładowania akumulatorów pozytywną energią i zebrania inspiracji. Dlatego też, pomimo licznych błędów i wpadek organizatorów, bawiłem się znakomicie.

To tyle ogółów, po konkrety zapraszam poniżej.

Organizatorzy Polconu Źródło - materiały prasowe.

Organizatorzy Polconu
Źródło – materiały prasowe.

Wielkie brawa dla organizatorów za wykonaną robotę. Jednak nie był to łatwy w przygotowaniu konwent i nie obyło się bez komplikacji.

Preakredytacja przez długi czas nie działała tak jak należy, kontakt z organizatorami sprawiał trudności (na co szczególnie narzekali wystawcy, a i ja nie byłem z tego powodu zadowolony), w końcu nie wywiązano się z zobowiązań wobec akredytacji wspierających (czyli wysłanie kart do głosowania w terminie umożliwiającym oddanie głosu), co mogło mieć poważne konsekwencje ale znalazło szczęśliwy finał na forum fandomu (o czym później).

Z pomniejszych problemów: już na miejscu okazało się, że postanowiono nie wydawać kart do głosowania mediom (po rozmowie z organizatorem jednak kartę otrzymałem), urnę do głosowania sprytnie ukryto w odległym zakątku Centrum Kongresowego (lokalizację odkryto dzięki poczcie pantoflowej), podjęto dziwną decyzję o rozdzielaniu konkursu cosplay z główną imprezą. A poza tym konwentowy standard: zdarzały się kiepsko przydzielone sale, nieścisłości, wydanie planu z godzinami ale bez opisów (co ma sens, bo nie było-by gdzie go zmieścić) i książki programowej z opisem prelekcji, ale bez godzin (co już sensu nie ma). Pojawiły się też zastrzeżenia, że konwent nie był w wystarczającym stopniu reklamowany choćby w samym Wrocławiu (gdzie „w wystarczającym stopniu” może znaczyć coś więcej niż lakoniczne artykuły w internetowych wydaniach gazet). Chociaż z drugiej strony organizatorzy chwalą się największym zainteresowaniem mediów Polconem jak do tej pory (118 akredytacji medialnych).

Ale skończmy już z narzekaniem.

W bloku literackim było z czego wybierać.

W bloku literackim było z czego wybierać.

Blok literacki prezentował się znakomicie i często zmuszał do trudnych decyzji – spędzić czas na dyskusjach ze znajomymi, czy pójść na punkt programu. A jeśli tak, to który, bo wołających o uwagę było wiele.

Oczywistym wyborem była gala wręczenia nagrody, do tego postanowiłem zobaczyć jak wygląda forum fandomu i zostałem niejako zmuszony do zapolowania na Reynoldsa (a konkretnie to na autograf od niego). W pozostałych punktach jednak miałem swobodne pole manewru, więc decydowała albo atrakcyjność tematu, albo grupowa decyzja.

 

Aga Shee prezentująca "postfantastów"

Aga Shee prezentująca „postfantastów”

Zgodnie z obietnicą, wysłuchałem prelekcji Agi Shee o postfantastach (wyjaśnienie tego terminu możecie przecztać na jej blogu). Temat wzbudził zaciekawienie i dyskusję, chociaż osobiście pozostałem nieprzekonany.

Agresywną kampanię przeprowadził Marcin Przybyłek. Miał kilkanaście wystąpień (uczestnicy bardzo je sobie chwalili), często przypominał, że jest nominowany do nagrody i zorganizował jednolity front Orła Białego – dziesiątki osób połączone wspólnym występem w książce i rozpoznające się po charakterystycznej koszulce. Solidny grunt pod przyszłoroczne nominacje.

Do grona moich ulubionych prelegentów dopisał się duet Piotra i Michała Cholewy. Dwugodzinne wystąpienie o Austerlitz było dokładne, pełne humoru i z żywo reagującą publicznością.

Warsztaty pisania recenzji

Warsztaty pisania recenzji

Warto również wspomnieć o warsztatach pisania recenzji poprowadzonych przez Marcina Rusnaka. Prowadzący przedstawił założenia stojące za pisaniem recenzji, zwrócił uwagę na zbyt częste streszczanie fabuły utworu oraz omówił na przykładach najczęściej popełniane błędy (z przykrością muszę zauważyć, że tutaj zdecydowanie dominowała Kawerna).

Niestety, prelekcja liczyła sobie tylko godzinę, a zdecydowanie jest to zagadnienie warte więcej czasu. Może na przyszłych konwentach temu tematowi poświęci się go więcej?

Wydarzeniem na które czekałem z niecierpliwością było forum fandomu (w końcu była to moja pierwsza wizyta na nim).

Czym jest forum? Jest to doroczne zebranie fanów fantastyki, gdzie uchwala się sprawy związane z nagrodą, wybiera komisje liczące tegoroczne głosy i przyszłoroczne nominacje, a także głosuje nad poprawkami do regulaminu.

Propozycja rozwiązania "problemu" z vanity

Propozycja rozwiązania „problemu” z vanity

Krótko mówiąc – jeśli chce się realnie rozwiązać dylemat tak zwanym „vanity publishing” (czym jest to zjawisko można przeczytać w artykule Marcina Zwierzchowskigo), to forum jest jedynym miejscem, gdzie można taką debatę przeprowadzić. Niestety, wychodzi na to, że o wiele łatwiej jest pisać listy otwarte i prowadzić flejm na facebooku, niż zjawić się na konwencie i bezpośrednio przedyskutować problem. Natomiast o błahości „problemu” najlepiej świadczy to, że bez oporu przegłosowano o braku dyskusji o vanity – były pilniejsze sprawy wymagające uwagi.

Najważniejszą z nich była kwestia nieprawidłowości przy głosach z akredytacji wspierających – głosowaliśmy, czy warunkowo uznać ich ważność. Gdyby tak się nie stało, dochodziła opcja nieprzyznania nagrody w tym roku.  Zdecydowaną większością głosy uznano (byłem na nie) .

Następny istotny temat dotyczył organizacji Polconu 2018  przez Toruń. Kontrowersje tutaj wzbudziło planowane przesunięcie konwentu na pierwszy tydzień lipca, aby dać odpocząć ekipie przed wrześniowym Copernikonem. Propozycja przeszła (ponownie byłem przeciwny). Niejako przy okazji zagłosowaliśmy o przesunięciu terminu nominacji do nagrody na 30 kwietnia – w ten sposób ludzie przygotowujący zajdlową antologię mają więcej czasu.

Kolejnym zagadnieniem były poprawki i zmiany w regulaminie. Był to najbardziej burzliwy okres spotkania, pełen dyskusji o terminy prawne prowadzone przez nie-prawników i wpisów z podwójnymi zaprzeczeniami wymagającymi kilkuminutowych wyjaśnień. W pewnym momencie ciężko było zrozumieć o co chodzi  i czy forma poprawki nad którą właśnie głosowaliśmy znaczyła to co nam się wydawało.

Ostatnim przedmiotem dyskusji był termin Gżdacz i czy spełnia wymogi postawione (nieodpłatna praca na konwencie) przez autora od którego pochodzi pojęcie. Jako, że sprawa jest bardziej skomplikowana niż na to wygląda, a gonił nas już czas, zdecydowaliśmy się odłożyć temat na inny termin, kiedy będzie można dogłębnie pochylić się nad zagadnieniem.

W przerwach między prelekcjami odbyliśmy wiele interesujących rozmów.

Było trochę o Tolkienie i Kayu, pogawędziliśmy ogólnozajdlowo, poruszyliśmy ostatni wpis Silaqui o Lemie (przy okazji zachęciłem do sięgnięcia po „Akty Caina” Stovera), a Marcin Kłak poruszył temat osób z niepełnosprawnością na konwentach. Doszliśmy do wniosków, że przy takich imprezach nieodzowny jest koordynator do spraw osób z niepełnosprawnością, zaś szerzej o tym zagadnieniu ma mówić artykuł Marcina, który ukaże się w nowym numerze Smokopolitana.

Jako bonus, można było powalczyć z Michałem Cholewą.

DSC05010

Nadszedł w końcu czas na najważniejszy punkt Polconu – czyli Galę Nagrody im Janusza Zajdla. Jak już zapewne wiecie, obie statuetki (za powieść i opowiadanie) powędrowały do Roberta M. Wegnera, czyniąc go tym samym pierwszym autorem który zgarnął podwójny dublet.

Oczywiście, jak co roku, wyniki wzbudziły kontrowersje i były szeroko komentowane zarówno na samym konwencie, jak i w mediach społecznościowych.

Z dobrych wiadomości – rośnie liczba oddanych głosów. W tym roku było ich 486. Jednak jak na konwent liczący około 5000 osób (aczkolwiek uprawnieni do głosowania byli tylko uczestnicy z akredytacją pełną bądź wspierającą) to nadal jest tu zaskakująco mała liczba. Ale można na to spojrzeć i z drugiej strony – większość uczestników powstrzymuje się od głosowania, jeśli nie przeczytali nominowanych utworów.

DSC04643

To jak, za rok widzimy się w Lublinie?

 

Więcej zdjęć – Polconowa galeria.

Tekst i zdjęcia: Tomasz „Tixon” Lisaj

This entry was posted on piątek, Sierpień 26th, 2016 and is filed under Relacje. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

One Response to “Polcon-Eurokonferencja 2016”

  1. Muszę przyznać, że z dużym zaciekawieniem czekałem na relację popartą zdjęciami z Polkonu.
    Wrażenie bardzo pozytywne, reporterowi udało się uchwycić na „kliszach” i w tekście ducha i serce fandomu. Uśmiecham się ale to prawda. Dla kogoś komu los nie pozwolił przybyć na Polcon ta relacja bardzo przybliży atmosferę która tam panowała. 😀

Leave a Reply