Ze sporym opóźnieniem, ale udało się. Omówienie listopadowego numeru Nowej Fantastyki, numeru ciekawego zarówno pod względem beletrystyki, jak i publicystyki, numeru obchodzącego trzysta pięćdziesiątą rocznicę w końcu opublikowane. Ile to już wiosen? W przyszłym roku czasopismo będzie obchodziło trzydzieste urodziny. Na składanie gratulacji przyjdzie jeszcze czas, ale już teraz chciałbym życzyć Panom Redaktorom wszystkiego dobrego. Pomyślności, wiernych czytelników, wyrozumiałych recenzentów i tekstów przywodzących na myśl najlepsze lata Fantastyki. Lata, kiedy magazyn był przysłowiowym „oknem na świat”. Read the rest of this entry »

Tym razem zaczniemy bez wydumanych wstępów. Czwarty numer tegorocznego Wydania Specjalnego Fantastyki to przede wszystkim dwa świetne teksty zagraniczne oraz wciąż zaskakujący Wit Szostak. Zanim jednak przejdziemy do konkretów, chciałbym poinformować, że omówienie listopadowego numeru Nowej Fantastyki ukaże się, z przyczyn technicznych, w terminie późniejszym.

Dumanowski. Wybrane fragmenty o polskich wieszczach Wita Szostaka to przedsmak tego, czego wypada oczekiwać po najnowszej powieści wspomnianego autora. Wierzę, że nikt nie będzie miał mi za złe, jeżeli w stosunku do Szostakowego tekstu użyję określenia ‚historyjka’ – między Bogiem a prawdą krakowska opowieść sprowadza się właśnie do krótkiej i lekkiej historyki. Romantycznej? Momentami owszem. Uważny czytelnik romantyczne ślady rozpozna w poglądach nadwornych polskich wieszczy i w ich patriotycznej wrażliwości. Opowiadanie jest bardzo przystępne, z jego odbiorem nie powinien mieć kłopotów nikt, kto choć trochę koncentrował się na lekcjach języka polskiego. Nocne popijawy, wyprawy na świtezianki – czytaj: krakowskie życie towarzyskie – i smutki nierozumianych poetów, rywalizujących ze sobą na każdym niemalże kroku, to największe zalety fragmentów Dumanowskiego. A przynajmniej tak odbieram to ja – autor pracy magisterskiego pod tytułem Życie codziennie artystów dwudziestolecia międzywojennego. Patrząc na Kraków oczyma Wita Szostaka dostrzegam to wszystko, co kręciło mnie, gdy czytałem chociażby o Skamandrytach spotykających się na półpiętrze w kawiarni na Ziemiańskiej. Read the rest of this entry »

Śmiało kroczyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek.
Motto wszystkich produkcji spod znaku Star Treka.
Sentencja, która stanowi idealne podsumowanie październikowego numeru Nowej Fantastyki.

Publicystyka

Omawianie najnowszego numeru Nowej Fantastyki zaczniemy od tekstów publicystycznych. Dlaczego? Po pierwsze, zawsze to jakieś urozmaicenie. Po drugie, właśnie autorom felietonów i artykułów należą się w tym miesiącu największe brawa. Read the rest of this entry »

– Co kadet zrobiłby, natrafiwszy w patrolu na statek obcej planety? Kadet Pirx otworzył usta, jakby w ten sposób chciał wygonić znajdującą się w nich odpowiedź. Wyglądał jak ostatni na świecie człowiek, który wie, co trzeba robić, spotykając rakiety obcych planet.
-Zbliżyłbym się – powiedział głuchym, dziwnie zgrubiałym głosem.*

W najbliższy poniedziałek mija dziewięćdziesiąta rocznica urodzin Stanisława Lema. O zasługach tego pana dla rozwoju fantastyki można by mówić bardzo, bardzo długo, a i tak nie wyczerpałoby się całego tematu. Dlatego też zbliżając się do wrześniowego numeru Nowej Fantastyki, miałem cichą nadzieję na choć niewielki artykuł dedykowany wspomnianemu pisarzowi. Niestety, nadzieja okazała się płonna. Read the rest of this entry »

Nowa Fantastyka regularnie omawiana na Zaginionej Bibliotece? Mamy taką nadzieję. Nad pomysłem rozmyślaliśmy już od dłuższego czasu, ale nie mogąc w pewnych kwestiach dojść do porozumienia, zwlekaliśmy. Koniec końców postanowiliśmy podjąć wyzwanie i zacieśniając współpracę z Prószyńskim zrobić krok naprzód w rozwoju niniejszego fantastycznego i okołofantastycznego zakątka.

Nowa Fantastyka nabiera wiatru w żagle. Jeszcze kilka miesięcy temu daleki byłem od wypisywania jakichkolwiek pochlebstw pod adresem tego czasopisma, ale biorąc pod uwagę jego ostatnie cztery numery, zmuszony jestem delikatnie zweryfikować swoje nastawienie. Nigdy jednak nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Niemniej widać pewien postęp – zwłaszcza jeżeli chodzi o publikowaną prozę – który, jak sądzę, jest zapowiedzią kolejnych pozytywnych przemian w czasopiśmie. Read the rest of this entry »

Polska edycja Fantasy ​& Science Fiction od początku swego istnienia nie miała szczęścia, zwłaszcza jeśli chodzi o terminy i dystrybucję. Spory poślizg przy drugim numerze, niechęć Empiku do wykładania egzemplarzy na półki w salonach – a jeśli cudem się pojawiły, to w niewielkiej ilości. Trzeci numer tak naprawdę ukazał się w momencie, gdy powinniśmy dostać czwarty.

Jak widać, kwartalnik nie miał idealnego, wymarzonego startu, jednak nie jest moim zamiarem wbijać szpilę redakcji. Zdarzyło się? Trudno. Ważne, aby wyciągnięto wnioski z popełnionych błędów i następne numery ukazywały się już w odpowiednich odstępach czasu (może nawet uda się w przyszłym roku wypuścić na rynek nie cztery, a pięć?).  Zastanawiałem się, jaką formę powinno przybrać to omówienie. Czy warto wracać do przeszłości? Przypomnieć zawartość wydania zimowego i wiosennego?  A może skupić się na najświeższym?  Najlepiej chyba będzie przy okazji najnowszego numeru, jeśli zaistnieje taka konieczność, wspomnieć o tekstach z poprzednich. Problem to na szczęście jednorazowy, gdyż następne omówienie nie będzie obejmowało trzech, a jeden numer. Read the rest of this entry »

fantastyka_04_09Uczta Wyobraźni wydawnictwa Mag zyskała wielu fanów w kręgach czytelników fantastyki. Ta popularność zaowocowała ostatnio w Wydaniu Specjalnym Fantastyki, które zostało poświęcone serii. Na numer 4/2009 złożyły się cztery opowiadania autorów wydanych już w naszym kraju: K. J. Bishop, Charlesa Strossa, Jeffa VanderMeera oraz Hala Duncana.

„Sztuka umierania” K. J. Bishop otwiera wydanie. Jest to opowieść o postaciach przypominających bohaterów „Akwaforty”. Także miejsce akcji – miasto Galuth – jest podobne do Ashmoil, o czym autorka wspomina we wprowadzeniu. Samo opowiadanie jest próbką umiejętności Bishop, może jeszcze nie tych najwyższych, ale widać już potencjał na przyszłą pisarkę. „Sztuka umierania” była pierwszym utworem autorki, nie licząc prac związanych z nauką i szkołą. Łączy Dziki Zachód, powiew orientalizmu ale też odnosi się do kultury masowej, szukania sensacji, bezczelności prasy. Bishop rozmiłowuje się w nawiązaniach, ma wiele inspiracji, ale umieszczenie tak wielu rzeczy w jednym, i to dość krótkim, opowiadaniu sprawiło, że potencjał został tylko obietnicą czegoś wielkiego, co później przerodziło się w powieść, która tak autorkę rozsławiła. Tylko że może być tak samo jak po lekturze „Akwaforty”, którą zaczyna się doceniać dopiero po jakimś czasie.

Read the rest of this entry »