miastoParanormal romance, czyli podgatunek romansu, w fabułę którego wplecione zostają elementy fantasy czy science fiction. Przez dodanie członu „paranormal” otrzymujemy, wydawać by się mogło, nowy rodzaj literatury, ale sama technika kreacji świata nie różni się zbyt wiele od zwykłego romansu. Głównym bohaterem takich powieści jest oczywiście młoda (i piękna) kobieta czy dziewczyna. Jedynie z tą różnicą, że obiekt jej westchnień nie jest zwyczajnym przedstawicielem rodzaju ludzkiego.

Ten sposób zainteresowania czytelnika święci ostatnio triumfy w Stanach Zjednoczonych, a główną gwiazdą tego spektaklu była do tej pory Stephanie Meyer, autorka cyklu „Zmierzch”, który już doczekał się kinowej adaptacji. Nie trzeba było długo czekać, żeby na horyzoncie pojawiła się stosowna konkurencja – Cassandra Clare z cyklem „Dary anioła” została już okrzyknięta „młodszą rywalką” Meyer. Pierwszy tom, „Miasto kości” od 17 czerwca będzie można już znaleźć w polskich księgarniach, powstaje zatem pytanie czy na naszym rynku ta pozycja będzie cieszyć się równie wielką popularnością co w USA.

Read the rest of this entry »

na_szkarlatnych_morzach-smallWielu wydawców krzyczy, że odkryli nowy talent w literaturze, autora który powala czytelnika na łopatki dosłownie każdym aspektem swojego pisarskiego fachu. Szkoda tylko, że w starciu z brutalną rzeczywistością te wszystkie peany legają w gruzach. Czytelnicy to wredne osoby, które po takich reklamach oczekują bardzo wiele i zazwyczaj dany autor nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań. Dobrze, że zdarzają się wyjątki – jednym z nich był rok temu Scott Lynch autor „Kłamstw Locke’a Lamory”, pierwszego tomu cyklu o Niecnych Dżentelmenach. W tym roku ukazała się druga odsłona tego dzieła, książka pod tytułem „Na Szkarłatnych Morzach”.

Debiut Lyncha był niezwykle udany, jak na młodego, niedoświadczonego pisarza napisał książkę w stylu którego nie powstydziłby się autor z wieloletnim stażem. Język w powieści i tworzenie swoistego klimatu sprawiało, że czytelnik pochłaniał książkę jednym haustem. Locke i reszta jego kompanii chociaż to nie bohaterowie z rodzajów świętych i niepokonanych zdobywają sympatie czytelnika do razu. Podczas akcji trzyma się za nich kciuki aż knykcie zaczynają boleć, a podczas dialogów zanosi się człowiek ze śmiechu, bo humor to jeden ze sztandarowych aspektów cyklu. Po przeczytaniu pierwszego tomu zostawało pytanie: „Czy Lynch utrzyma poziom w kolejnym?”. Nie, nie utrzymał… on po prostu przeszedł samego siebie.

Read the rest of this entry »

koralinaPomysł na „Koralinę” u Neila Gaimana pojawił się w 1990 roku, gdy jego córka opowiedziała mu historię dziewczynki, która, wracając ze szkoły, zamiast swojej matki zastała w domu czarownicę, która zamknęła matkę w piwnicy. Ta, wydawałoby się, niewinna inspiracja doprowadziła do powstania – jak to czasami tę nowelę się określa – horroru dla dzieci, przez co autor na początku miał problemy ze znalezieniem wydawcy. Choć „Koralina” skierowana jest do młodszego czytelnika, nie raz słyszałem głosy, że i dorosły odbiorca znajdzie w niej coś dla siebie.

Koralina, tytułowa bohaterka, to mała, ciekawa świata dziewczynka. Poznajemy ją tuż po tym, jak wraz z rodzicami przeprowadziła się do nowego domu, który dzielą z innymi ludźmi. Jak już wspomniałem, jedną z cech Koraliny jest ciekawość, to właśnie ona oraz niepokorna dusza wpędzają ją w tarapaty. Dziewczynka odkrywa w nowym domu tajemnicze przejście i oczywiście z niego korzysta.

Read the rest of this entry »

opowiescisieroty„Oto Księga tysiąca i jednej nocy naszych czasów – napisana z rozmachem epopeja fantastyczna, która niepostrzeżenie rzuci na Was urok już od pierwszej strony…”

Taka nota pojawiła się na tylnej okładce powieści Catherynne M. Valente pt. „Opowieści sieroty: W ogrodzie nocy”, na tym można by było skończyć recenzję tej książki, ponieważ to jedno zdanie trafniej niż tysiąc słów opisuje zawartość utworu młodej amerykańskiej pisarki. Jednak z uczciwości recenzenckiej wypadałoby przybliżyć powieść czytelnikom, a więc o tym teraz.

Powieść rozpoczyna preludium i przedstawienie głównej bohaterki, a raczej bajarki, której opowieści będą nas bawić przez wszystkie strony książki. Mała dziewczynka, samotnie zamieszkująca wielki ogród sułtana, z powodu niezwykłych oczu uważana za demona, nie mająca nikogo i wyłączona z życia społeczności pałacu pewnego dnia zaprzyjaźnia się z jednym z synów władcy. Za jedzenie i picie oferuje mu opowieści snute pod baldachimem gwiazd, wprowadza go w świat niezwykłych historii, gdzie główne role grają ludzie, zwierzęta oraz potwory z baśni i z najgorszych koszmarów.

Read the rest of this entry »

viriconiumNa czwartej stronie okładki „Viriconium” znajdziemy takie oto zdanie: „Fakt, że M. John Harrison nie został laureatem nagrody Nobla, dowodzi ostatecznej degrengolady literackiego establishmentu”. Autorem tych słów jest China Mieville. Czy to tylko zwykły chwyt marketingowy, aby przyciągnąć czytelników do książki, czy może kryje się w tym ziarno prawdy? Postaram się opowiedzieć na to pytanie.

„Viriconium” to już kolejna książka z serii Uczta Wyobraźni, tym razem jednak otrzymaliśmy produkt starszy niż dotychczasowe pozycje. Pierwsze teksty powstały w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, od tego czasu Harrison wciąż podróżuje po wykreowanym przez siebie świecie i co jakiś czas przynosi z tych podróży kolejne historie, z którymi możemy się zapoznać w książce. „Viriconium” nie jest powieścią, to zbiór trzech mikropowieści i ośmiu opowiadań. Głównym spoiwem tych historii jest tytułowe miasto, a w części tekstów możemy śledzić losy wcześniej poznanych bohaterów. W kolejnych opowieściach znajdziemy też drobne nawiązania do zdarzeń z wcześniejszych utworów. Te wszystkie elementy, wiążą ze sobą poszczególnie historie, utwierdzając w przekonaniu, że to to samo miasto, choć czasem wydawałoby się, że wcale nie można być tego pewnym.

Read the rest of this entry »

cien_w_srodku_lata-smallPierwsza powieść Daniela Abrahama, należąca do tetralogii „Cena Ostateczna”, zadebiutowała niedawno na naszym rynku. Mimo początkowych oporów przed debiutantem i to, dodatkowo, na polu fantasy, postanowiłem dać jej szansę. Skłoniło mnie do tego ostatecznie opowiadanie tego autora zamieszczone w znakomitej antologii Kroki w Nieznane 2008 wydawnictwa Solaris, pod redakcją Mirka Obarskiego. Opowiadanie nosi tytuł „Kambierz i Żelazny Baron: Baśń ekonomiczna”. Traktuje ono o przypadkach pewnego kambierza (wekslarza, przeliczacza) walut, który dostaje od rzeczonego Żelaznego Barona (cwaniaka i łobuza) niewykonalne zadanie przeliczenia i wymiany na funty szterlingi waluty egzotycznego kraju. Z zadania tego udaje mu się wybrnąć zaskakująco elegancko i sprytnie, ale to okazuje się dopiero początkiem jego kłopotów. Czytanie opowiadania było dla mnie porównywalne ze smakowaniem ożywczej potrawy. Od razu zatem zamówiłem niniejszą powieść, która wprawdzie z opowiadaniem tym nie jest związana, ale z miejsca zyskała spory margines zaufania. I jej lektura zasadniczo mnie nie zawiodła.

Read the rest of this entry »

kllCo rusz słyszymy o nowych gwiazdach w filmie, muzyce, sporcie. Obiecujący młodzi ludzie przewijają się na pierwszych stronach gazet i serwisów internetowych, występują w telewizji. Wróży się im wielkie, oszałamiające kariery, a następnie… słuch po nich ginie. Takie sytuacje zdarzają się także w literaturze. Największym objawieniem ostatniego roku w fantastyce był podobno Scott Lynch i jego debiutancka powieść pt. „Kłamstwa Locke’a Lamory”.

Bardzo często młodych autorów przecenia się, robi się wokół nich wielki szum medialny, promuje się ich utwory aby trafić do jak największej grupy czytelników, co za tym idzie – osiągnąć sukces komercyjny. W wielu przypadkach takie zabiegi nie idą w parze z jakością książek i czytelnicy dostają słabiutką powieść, która miała być arcydziełem. W przypadku Scotta Lyncha sytuacja wygląda podobnie, już w okładki krzyczy do nas wielkimi literami napis „Najgłośniejszy debiut w historii”. Mocne słowa, ale czy mają coś wspólnego z rzeczywistością?

Read the rest of this entry »

blazenZnana tragedia Williama Shakespeare’a „Król Lir” najprawdopodobniej powstała w 1605 roku i została oparta na legendzie o mitycznym królu Brytanii – Llyrze. Po 400 latach niejaki Christopher Moore wziął na warsztat utwór słynnego angielskiego dramaturga i tak oto powstała powieść „Błazen”. Opowieść to sprośna a rubaszna – tak też sam pisarz rozpoczyna historię Lira, jego trzech córek i nadwornego błazna Kieszonki. Przestrzega przy tym, że znajdziemy w niej pełno wulgaryzmów, ohydnych gwałtów, morderstw, zdrad… czyli to co u samego Moore’a najciekawsze i okraszone dużą dawką humoru.

Read the rest of this entry »

lonniedyn-smallSięgając po „LonNiedyn” Chiny Mieville’a byłem ciekaw, jak ów autor, znany polskiemu czytelnikowi z powieści „Dworzec Perdido” i „Blizna”, poradził sobie w nowej roli. Literatura młodzieżowa rządzi się trochę innymi prawami, niż ta skierowana do dorosłego odbiorcy. Trzeba wziąć pod uwagę wiek czytelnika, trzeba zainteresować go nie tylko niebagatelną wizją, ale przykuć do książki choćby wartką akcją. Byłem również ciekaw, czy Mieville’owi udało się stworzyć książkę, która spodoba się także starszemu czytelnikowi.

Wszystko zaczyna się od dziwnych zdarzeń, które spotykają Zannę, dwunastoletnią dziewczynkę mieszkającą w Londynie. Towarzyszy jej dobra przyjaciółka Deeba, która stara się ją wspierać. Pewnego wieczoru dziewczynki, kierowane ciekawością, trafiają w osobliwe miejsce. Do LonNiedynu, niemiasta, które toczy walkę o byt z okrutnym wrogiem.

Read the rest of this entry »

gwiazda_pandory_ekspedycja-smallUniwersum Wspólnoty kwitnie. Dzięki odkryciu i spopularyzowaniu technologii tuneli czasoprzestrzennych ludzkość wyruszyła z Ziemi, aby skolonizować galaktykę. Na swej drodze ludzie spotkali Obcych, z którymi nauczyli się pokojowo współistnieć. W pierwszej części autor skupił się na pokazaniu elfo – podobnych Silfenów, poruszających się swoimi Ścieżkami między światami oraz Wysokiego Anioła – bardzo enigmatyczną, lecz chyba przyjazną ludziom istotę zajmującą się obserwacją wszechświata. Ludzkość korzysta ze wsparcia Rozumnych Inteligencji, które stały się autonomiczne i niezależne od swych twórców. Demokracja jest ustrojem panującym tylko w teorii, bo w praktyce ostatnie słowo zawsze należy do Wielkich Rodzin, które korzeniami sięgają miliardowych fortun zdobytych jeszcze na Ziemi przed eksploatacją tuneli czasoprzestrzennych. Dzięki osiągnięciom nauki możliwa jest rejuwenacja, czyli odmładzanie, które zapewnia praktycznie nieśmiertelność, dostępną dla tych, którzy mają pieniądze. W zasadzie względny dobrobyt i rozwój zakłócają tylko ekstremiści pokroju samotnego quasi – rewolucjonisty (socjalisty, alterglobalisty) Adama Elvina tropionego od dziesięcioleci przez śledczego Paulę Myo oraz quasi – terrorystyczna organizacja Strażników Jaźni pod wodzą Bradleya Johanssona. Organizacja ta skupia się na walce o wyzwolenie ludzkości spod wpływów Gwiezdnego Podróżnika, istoty, która miała wylądować na jednej z planet, Far Away i przejąć kontrolę nad Wspólnotą, manipulując nią w tylko sobie znanym celu. Z oczywistych względów ta spiskowa teoria dziejów jest wyśmiewana i pogardzana. Ten relatywnie uporządkowany i nieomal sielski (wszech)świat zostaje jednak postawiony wobec tajemniczego zjawiska zaobserwowanego w kosmosie. Jest ono tak niezwykłe i niewytłumaczalne, że nie można go zignorować i pozostawić samemu sobie.

Read the rest of this entry »