„A Very Private Gentleman” to powieść, która zaciekawiła mnie od… pierwszego trailera promującego jej filmową adaptację z Georgem Clooneyem w roli głównej i w reżyserii Antona Corbijna. Z ciekawości postanowiłem sprawdzić cóż to za powieść i kupiłem ją „w ciemno” (bo przecież trailer się nie liczy).

Z każdą przeczytaną stroną stawałem się coraz bardziej oczarowany, a fascynacja i zauroczenie powieścią narastały aż do finału. Akcja utworu dzieje się w niewielkim, włoskim, sennym miasteczku. Narratorem jest tajemniczy główny bohater, signor Farfalla, jak go nazywają miejscowi, pan Motyl. Opowiada on swoją historię z dystansu, wiemy, że to przeszłość i stało się coś, co zmusiło go do tej „spowiedzi”. Kim on jest? Czy skrytym artystą, obserwatorem motyli, wyszukującym rzadkie egzemplarze i malującym je? To doskonała przykrywka. Bo pan Motyl rzeczywiście jest artystą, ale w zupełnie innym fachu. Read the rest of this entry »

Val McDermid nie była do tej pory szeroko znana w Polsce. A należy ona do bardzo poczytnych na Wyspach (i poza nimi) crime writers. Ostatnimi czasy chyba jest bardziej popularna niż szerzej od niej znany (w Polsce) Ian Rankin. Wydawca zaliczył McDermid do tzw. szkockiej szkoły kryminału. Cokolwiek to pojęcie znaczy (bo etykietka przecież wiele czytelnikowi ułatwia), wskazać należy, iż trudno jest porównywać Val McDermid z Ianem Rankinem.

Przede wszystkim dlatego, że przemoc w powieściach Val McDermid jest bardziej gore. To doprowadziło zresztą do pewnego medialnego starcia między Rankinem a McDermid trzy lata temu, kiedy pisarz ten niejako z przekąsem wkłuł szpilę pisarce, która, na dodatek, jest lesbijką. Wywiązał się z tego krotki, lecz ciekawy i głośny spór, zauważony w mediach bardziej z powodu źle dobranych lub zrozumianych słów Rankina (rzekomo uderzających w orientację seksualną pisarki), niż ich sedna. W gruncie rzeczy został sprowadzony do banału (odmienianego w różnych formach „zarzutu”: lesbijki piszą powieści, w których przemoc jest bardziej dosłowna, dosadna, plastyczna). W takiej formie też odbił się echem za oceanem (więcej w tym miejscu). I wygasł zepchnięty do akademickiej dyskusji.

Read the rest of this entry »

Mario Vargas Llosa to nazwisko znane na świecie. Od wielu lat ten ceniony pisarz peruwiański zachwyca, bawi i porusza swą prozą. Wielbiciele jego pióra na pewno jednym tchem wymienią „Rozmowę w Katedrze”, „Pantaleona i wizytantki”, „Ciotkę Julię i skrybę”, „Miasto i psy” czy „Święto kozła”. Za zwieńczenie kariery można uznać przyznanie autorowi w tym roku Literackiej Nagrody Nobla. W Polsce ostatnimi czasy jego dzieła w pięknych wydaniach regularnie ukazują się dzięki Wydawnictwu Znak. Tak też było w 2007 roku, kiedy to na naszym rynku pojawiły się „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki”, bardzo ciepło przyjęte przez czytelników.

Read the rest of this entry »

Łamanie standardów i przekraczanie granic gatunków literackich jest w dzisiejszych czasach czymś tak popularnym i nagminnym, że – paradoksalnie – stało się sztampowe. Jeżeli wszyscy ustalają nowy trend, to nie oryginalność, to już po prostu moda. Inaczej miały się sprawy 50 lat temu, kiedy mało kto odchodził od tradycji i próbował narzucić czytelnikom swoją wizję. Roger Zelazny uważany jest właśnie za takiego pioniera. Zalicza się do twórców Nowej Fali, co już dawno dało mu zaszczytne miejsce w kanonie fantastycznym. Oczywiście nie świadczy to o jego nieomylności i geniuszu. Takiemu twierdzeniu przeczą drugie „Kroniki Amberu”, nazywane „Kronikami Merlina”.

Read the rest of this entry »

Philip Pullman to autor „Mrocznych materii” – popularnej trylogii dla młodzieży. Po książki angielskiego pisarza sięgają chętnie również starsi czytelnicy, a pierwszy tom doczekał się ekranizacji z gwiazdorską, hollywodzką obsadą. Rozgłos cyklowi przyniosły także między innymi ataki brytyjskiego środowiska kościelnego, zarzucającego powieściom antyklerykalny wydźwięk. Sam autor nie kryje się ze swymi poglądami, twierdzi, że jest agnostykiem, krytykującym część instytucji kościelnych. Postawa ta bardzo wyraziście została zaakcentowana w najnowszym utworze autora, o intrygującym tytule – „Dobry człowiek Jezus i łotr Chrystus”.

Read the rest of this entry »

Któregoś pięknego dnia (niekoniecznie taki był, ale podobne stwierdzenie zawsze pobudza wyobraźnię odbiorców), Gardner Dozois postanowił napisać opowiadanie. Usiadł, coś tam nabazgrał, przedłożył redaktorowi i… dzieło wylądowało w szufladzie. Jednak od czego ma się przyjaciół? Gdy jeden z nich, człowiek o imieniu George, zaprosił Gardnera na wykład poświęcony pisarstwu, Dozois postanowił przedstawić swój porzucony tekst. Który, o dziwo, się Georgowi… spodobał.

Mniej więcej tak wyglądał początek współpracy popularnego pisarza George’a R.R. Martina z nieznanym szerzej w Polsce Gardnerm Dozoisem. „Wyprawa łowcy” to ich wspólny projekt, który został ukończony dopiero wtedy, kiedy za sprawą kolejnego autora, Daniela Abrahama, z duetu zrobiło się trio.

Read the rest of this entry »

„Pushing Ice” to kolejna chronologicznie powieść tego brytyjskiego pisarza. I kolejna (po „Century Rain”), która nie ukazała się w Polsce. I pewnie długo nie zostanie wydana, zatem niecierpliwym musi wystarczyć tylko wydanie oryginalne.

W odróżnieniu od „Century Rain”, ta powieść osadzona jest w całości w kosmosie. Akcja ma swój punkt wyjścia w nieodległej przyszłości. Ludzkość ruszyła w przestrzeń kosmiczną, ale niezbyt daleko. Nie wykroczyła bowiem jeszcze poza Układ Słoneczny. Jednak eksploracja innych planet i księżyców trwa w najlepsze. Intratną działalnością jest dostarczanie surowców z takich zimnych kosmicznych skał. W trakcie jednej z takich misji pewnego statku dowodzonego przez główną bohaterkę Bellę Lind w Układzie Słonecznym dochodzi do dziwnego incydentu. Read the rest of this entry »

Nazwisko Magdaleny Kozak obiło mi się o uszy kilka lat temu, w związku z cyklem o Vesperze, wydanym przez Fabrykę Słów. Ponieważ historie o tajnych jednostkach specjalnych nie budzą we mnie szczególnego zainteresowania, nie sięgnęłam po „Nocarza”, tym bardziej, że recenzje cyklu nie zachęcały. Informacje na temat autorki utkwiły mi jednak w pamięci, bo to kobieta o dość wyrazistych zainteresowaniach – lekarka, pasjonująca się militariami, skacząca na spadochronie. Głośno o pisarce zrobiło się znów przy okazji premiery „Fioletu”, tym razem wydanej wspólnie przez Runę i Bellonę. Tematyka znów nie moja, ale tym razem się skusiłam, zwłaszcza, że bibliotekarki na moich oczach wprowadzały powieść do księgozbioru. Zaintrygowała mnie też informacja niezwiązana z utworem, na temat odbywania przez Panią Kozak służby w Afganistanie, gdzie została ranna. Postanowiłam dać szansę dzielnej lekarce, parającej się w wolnych chwilach fantastyką.

Read the rest of this entry »

Europejski thriller katastroficzny – to brzmi dumnie. I zobowiązująco. Jednak szybko moje nadzieje rozbudzone blurbem, rozstały rozwiane. Europejskość fabuły sprowadza się w zasadzie tylko do tego, że jej autorem jest Niemiec. Cała reszta – akcja, bohaterowie, scenografia, to głównie Ameryka. Autor chyba doszedł do wniosku, że łatwiej kupi czytelnika pisząc z gruntu amerykańską pod każdym względem powieść popularną, bo na „europejską” (cokolwiek pod tym pojęciem rozumieć, bo ja, na marginesie, nie rozumiem nic) nikt się nie skusi.

Powieść jest napisana z rozmachem. Gigantyczne tornada i huragany powodują spustoszenie na całym świecie. Pogoda zaczyna wariować, staje się nieprzewidywalna, licznik ofiar bije, mnożą się pytania. Read the rest of this entry »

Wydawnictwo Prószyński i S-ka zapoczątkowało nową serię wydawniczą. Patronuje jej czasopismo Nowa Fantastyka, tak też brzmi nazwa serii, a dość odważne hasło reklamowe, umieszczone na okładkach wydanej pozycji i kolejnych planowanych głosi: „Fantastyka – (prawdopodobnie) najlepsze książki na świecie”. Jako pierwsza ukazała się debiutancka powieść „Czaropis” młodego pisarza amerykańskiego Blake’a Charltona, która otwiera trylogię. W planach „Następcy” Edwarda M. Lernera, „Wilczy miot” S.A. Swanna oraz „Namiestniczka” Wiery Szkolnikowej. Różne gatunki, nowe nazwiska, spora częstotliwość ukazywania się tytułów. Takie są plany. O jakości całej serii będzie można napisać za kilka miesięcy, jak dotrą do odbiorców kolejne utwory. O „Czaropisie” można pisać już teraz.

Read the rest of this entry »