<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Zaginiona Biblioteka</title>
	<atom:link href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl</link>
	<description>Książki</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 15:58:11 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>&#8222;Palimpsest&#8221; &#8211; Catherynne M. Valente</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/07/28/palimpsest-catherynne-m-valente/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/07/28/palimpsest-catherynne-m-valente/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Jul 2010 15:58:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Metzli</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Catherynne M. Valente]]></category>
		<category><![CDATA[Palimpsest]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo Mag]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=2313</guid>
		<description><![CDATA[Catherynne M. Valente dane było nam poznać ponad rok temu. Wtedy to został wydany w naszym kraju pierwszy tom &#8222;Opowieści sieroty&#8221;. Cudowna książka, baśń, zbiór przypowieści w formie powieści szkatułkowej. Autorka zauroczyła czytelników swoim stylem, poetyckością języka. Druga część dylogii, choć wydawałoby się to nieprawdopodobne, jeszcze bardziej rozbudziła apetyty odbiorców na piękno oraz rozkochała ich [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/06/04/opowiesci-sieroty-catherynne-m-valente/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Opowieści sieroty: W ogrodzie nocy&#8221; &#8211; Catherynne M. Valente'>&#8222;Opowieści sieroty: W ogrodzie nocy&#8221; &#8211; Catherynne M. Valente</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/01/11/%e2%80%9copowiesci-sieroty-w-miastach-monet-i-korzeni%e2%80%9d-%e2%80%93-catherynne-m-valente/' rel='bookmark' title='Permanent Link: “Opowieści sieroty: W miastach monet i korzeni” – Catherynne M. Valente'>“Opowieści sieroty: W miastach monet i korzeni” – Catherynne M. Valente</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/04/19/lonniedyn-china-mieville/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;LonNiedyn&#8221; &#8211; China Miéville'>&#8222;LonNiedyn&#8221; &#8211; China Miéville</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;"><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/07/palimpsest1.jpg"><img src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/07/palimpsest1.jpg" alt="" title="palimpsest" width="138" height="204" class="alignleft size-full wp-image-2314" /></a><a href="http://baza.fantasta.pl/autor.php?id=2467">Catherynne M. Valente</a> dane było nam poznać ponad rok temu. Wtedy to został wydany w naszym kraju pierwszy tom &#8222;Opowieści sieroty&#8221;. Cudowna książka, baśń, zbiór przypowieści w formie powieści szkatułkowej. Autorka zauroczyła czytelników swoim stylem, poetyckością języka. Druga część dylogii, choć wydawałoby się to nieprawdopodobne, jeszcze bardziej rozbudziła apetyty odbiorców na piękno oraz rozkochała ich w sobie. Teraz przyszedł czas na kolejną odsłonę talentu amerykańskiej pisarki &#8211; <a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=8253">&#8222;Palimpsest&#8221;</a> to jej najnowsze dzieło. Utwór, dzięki któremu znowu zanurzymy się w inny świat, gdzie każda następna strona będzie odkrywała przed nami niezwykłości świata, prawdziwie baśniowego, a zarazem rzeczywistego aż do bólu.</span></p>
<p><span id="more-2313"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Akcja książki rozgrywa się w naszych czasach, w czterech odległych od siebie zakątkach kuli ziemskiej. Spotykamy tam kwartet bohaterów: Japonkę Sei zakochaną w pociągach, kolekcjonera kluczy i zamków Olega z Nowego Jorku, pszczelarkę November z Kalifornii oraz włoskiego introligatora Ludovica. Obcy sobie ludzie zostają połączeni przez los w przedziwnym domu Orlande i od tej chwili zawsze już będą na siebie skazani. Chociaż oddaleni od siebie o setki kilometrów, podczas snu przenosząc się do miasta zwanego Palimpsest, gdzie złączeni tajemniczymi więzami będą czuć i robić to samo. Na ich ciałach pojawią się mapy przypominające czarne pajęczyny &#8211; takie znamiona identyfikują osoby, które były w tym mieście. Jedynym sposobem dotarcia do tego miejsca jest akt seksualny, co sprawia, że powieść ma wiele scen erotycznych. Jak wiemy, w tej materii jest cienka granica między erotyką a pornografią i od wrażliwości odbiorcy zależy jak nazwie owe sceny. Jednak nie można zarzucić autorce, że jest w nich coś niesmacznego, wulgarnego czy obrzydliwego. Po przeczytaniu całej książki pozostają jedynie wspomnieniem i elementem fabuły, a nie głównym i szokującym punktem programu.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Biorąc do ręki teksty Valente przygotowani jesteśmy na literaturę napisaną w sposób ujmujący i piękny, gdzie słowa są tak dobrane i wyważone, że czytelnik zapomina o otaczającym go świecie. Używany język potęguje wydźwięk poruszanych przez autorkę spraw. Zharmonizowanie ze słowem pisanym mowy o różnych rodzajach i przedmiotach miłości, oddaje uczucie jakie istnieje pomiędzy bohaterami książki. Emocje aż kipią ze stronic, a miasto Palimpsest kusi jak zakazany owoc kolejnych emigrantów. Jednak powstaje ono wówczas, gdy ludzie są razem i się jednoczą. Gdy potrafią ze sobą żyć i współdziałać.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Palimpsest to rękopis naniesiony na kartkę, z której wcześniej usunięto poprzedni tekst. Takie właśnie jest to miasto. Nadpisane na nasz świat, ani mniej ani bardziej rzeczywiste czy baśniowe od niego. Najlepiej opisuje go fragment książki: „To jest prawdziwy świat. Najprawdziwszy. Wszystkim przytrafiają się tutaj straszne rzeczy, dzieciom i dorosłym. Mamy swoją historię, tak jak wy swoją. […] Palimpsest nie jest tworem magicznym, a ja nie jestem mistyczną bestią czy sylfidą. Ja po prostu żyję. Wszyscy po prostu żyjemy. Jemy i głodujemy, gromadzimy majątek i otwieramy swoje skarbce, popadamy w niełaskę, tracimy wiarę. Wbrew dobrym radom dajemy się opętywać przedmiotom.”.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">&#8222;Palimpsest&#8221; jest książką zdecydowanie skierowaną do osób o dużej wrażliwości na piękno. Do osób, którym &#8222;Opowieści sieroty&#8221; zapierały dech w piersiach, które potrafią rozpływać się nad opisami, wizjami autorów czy pojedynczymi zdaniami powieści. Jeśli szukacie czytadła na jeden wieczór mającego przynieść wam chwilę odprężenia to nie czytajcie powieści Valente, ale jeśli chcecie wybrać się w niezapomnianą podróż w nieznane, to ta książka jest właśnie dla was.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:piotrek.mlynek@gmail.com">Piotr Młynek</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: Mag<br />
Tytuł oryginału: Palimpsest<br />
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła<br />
Data wydania: 30 lipca 2010<br />
ISBN: 978-83-7480-176-8<br />
Oprawa: twarda<br />
Format: 135 x 205<br />
Rok wydania oryginału: 2009<br />
Liczba stron: 320<br />
Seria: Uczta Wyobraźni</span></p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/06/04/opowiesci-sieroty-catherynne-m-valente/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Opowieści sieroty: W ogrodzie nocy&#8221; &#8211; Catherynne M. Valente'>&#8222;Opowieści sieroty: W ogrodzie nocy&#8221; &#8211; Catherynne M. Valente</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/01/11/%e2%80%9copowiesci-sieroty-w-miastach-monet-i-korzeni%e2%80%9d-%e2%80%93-catherynne-m-valente/' rel='bookmark' title='Permanent Link: “Opowieści sieroty: W miastach monet i korzeni” – Catherynne M. Valente'>“Opowieści sieroty: W miastach monet i korzeni” – Catherynne M. Valente</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/04/19/lonniedyn-china-mieville/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;LonNiedyn&#8221; &#8211; China Miéville'>&#8222;LonNiedyn&#8221; &#8211; China Miéville</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/07/28/palimpsest-catherynne-m-valente/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Sklepik z marzeniami&#8221; &#8211; Stephen King</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/07/06/sklepik-z-marzeniami-stephen-king/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/07/06/sklepik-z-marzeniami-stephen-king/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Jul 2010 20:47:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MadMill</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=2282</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Sklepik z marzeniami&#8221; Stephena Kinga na pierwszy rzut oka może odpychać. Przez dłuższy czas nie chciałem mieć z nim nic wspólnego, omijałem szerokim łukiem, a wszystko za sprawą uprzedzeń. Choć głoszę wszem i wobec, że nie należy oceniać książki po okładce, to tym razem sam złamałem tę zasadę. Odstawiłem powieść na dalszy tor tylko dlatego, [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/01/uciekinier-stephen-king/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Uciekinier&#8221; &#8211; Stephen King'>&#8222;Uciekinier&#8221; &#8211; Stephen King</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/04/14/ostatni-bastion-barta-dawesa-stephen-king/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Ostatni bastion Barta Dawesa&#8221; &#8211; Stephen King'>&#8222;Ostatni bastion Barta Dawesa&#8221; &#8211; Stephen King</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;"><img src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/07/sklepik-z-marzeniami.jpeg" alt="" title="sklepik-z-marzeniami" width="140" height="227" class="alignleft size-full wp-image-2285"/><a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=6910">&#8222;Sklepik z marzeniami&#8221;</a> Stephena Kinga na pierwszy rzut oka może odpychać. Przez dłuższy czas nie chciałem mieć z nim nic wspólnego, omijałem szerokim łukiem, a wszystko za sprawą uprzedzeń. Choć głoszę wszem i wobec, że nie należy oceniać książki po okładce, to tym razem sam złamałem tę zasadę. Odstawiłem powieść na dalszy tor tylko dlatego, że przypominała kioskowe wydania romansów, a wydawca zachęcał do spotkania z demonem nawiedzającym przeciętne miasteczko z jeszcze bardziej przeciętnymi Amerykanami. Koniec końców przeczytałem wspomnianą powieść i muszę powiedzieć, że zostałem przyjemnie zaskoczony.</span></p>
<p><span id="more-2282"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">&#8222;Sklepik z marzeniami&#8221; to książka z jasnym i powszechnie znanym morałem: nic nie ma za darmo. Z kolei Castle Rock to typowe amerykańskie miasteczko, gdzie rządzi klasa średnia, a największym zmartwieniem polityków są sprzeczki z lokalnym szeryfem i jego zastępcami. Każdy zna każdego, wie do jakiego uczęszcza kościoła i co robił w miniony piątek. Krótko mówiąc, Castle Rock to inaczej spokój i porządek. Jeżeli ktoś ma komuś coś za złe, to mówi mu to prosto w twarz, od czasu do czasu macha pięścią przed oczyma, ewentualnie popycha na stolik, rozlewając kilka kufli z życiodajnym płynem. Ta sielanka zostaje jednak brutalnie przerwana wraz z przybyciem do miasteczka pana Lelanda Gaunta. Sympatycznego staruszka, któremu przyświeca tylko jeden cel: uszczęśliwiać innych. Kogo konkretnie? Odwołując się do słów Krzysztofa Sokołowskiego, w tak „banalnym miasteczku” nie może zabraknąć równie banalnych bohaterów. Na dobrą sprawę można powiedzieć, że Stephen King nikogo w tym aspekcie nie zaskoczył i podejrzewam, że w przyszłości będzie podobnie. Po raz kolejny mamy do czynienia z wieloma postaciami. Każda z nich jest należycie scharakteryzowana, momentami nudna, czasami śmieszna, a niekiedy po prostu banalna. Oczywiście żadna nie zasługuje na miano postaci pierwszoplanowej. Od czasu do czasu autor wywyższa szeryfa Alana Pangborna, ale patrząc na powieść jako na całość, także i on nie posiada cech głównego bohatera.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Swego czasu miałem przyjemność czytać &#8222;Miasteczko Salem&#8221;. Wiem, że pewnym osobom owa książka może „nie leżeć”, niemniej u mnie wywołała gęsią skórkę. Było w niej wszystko, począwszy od odpowiedniego klimatu, poprzez prawdziwego wampira, a skończywszy na dobrze skrojonych postaciach. Dając szansę Sklepikowi z marzeniami wychodziłem z prostego założenia: skoro nawet najbanalniejszy motyw w rękach Stephena Kinga może zamienić się w złoto, to dlaczego mam nie zaryzykować? Wiedziałem, że historia demona nawiedzającego senne amerykańskie miasteczko może, ale nie musi, powtórzyć sukces opowieści o dzieciach nocy. Wystarczyło kilka nocy, aby się przekonać. Tak jak wspomniałem na początku, wynik był zadowalający.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Krzysztof Sokołowski w felietonie &#8222;Kto tu jest potworem, a kto doktorem?&#8221; Czyli: 1/3 Kinga zastanawia się nad skutecznością straszenia takimi banałami jak demon sprzedający marzenia. Czy w dzisiejszym świecie pił i pociągów pełnych mięsa zlęknie się ktoś staruszka czyhającego niczym Faust na dusze naiwnych? Pytanie to wymaga jak najbardziej indywidualnego podejścia do omawianej książki. Innymi słowy, trzeba zastanowić się, czego po niej oczekujemy. Załóżmy, że &#8222;Sklepik z marzeniami&#8221; trafia do maniaka horrorów, ale równocześnie osoby nie znającej prozy Stephena Kinga. Jakie może odnieść wrażenie po przebrnięciu przez początkowe rozdziały? „Przepraszam, ale to nie jest powieść grozy”. I taki odbiorca będzie miał pełną słuszność. Na palcach jednej ręki mógłbym policzyć książki pisarza z Maine, przy lekturze których czułem autentyczny strach. Sięgając po Sklepik z marzeniami musimy mieć świadomość, że oto bierzemy do ręki powieść obyczajową z elementami horroru, nic ponadto. Jak bardzo ważne jest właściwe podejście do książki, nikomu chyba nie muszę tłumaczyć. Dzięki niemu czytelnik ma szansę uniknąć niepotrzebnego rozczarowania.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Zatem, czy warto poświęcić czas historii mieszkańców Castle Rock? Z pewnością tak. Choć pobieżna ocena powieści może nie być przychylna, to jednak zapewniam wszystkich, że warto. Kilka dni temu Roman Ochocki napisał, że na dobrą książkę składa się między innymi bogate tło świata wykreowanego przez pisarza. W Sklepiku z marzeniami tła na pewno nie brakuje. Stephen King w charakterystycznym dla siebie stylu rozbudowuje rzeczywistość literacką do monstrualnych rozmiarów. Szczegółowo zaprezentowane postacie, drobiazgowe ukazanie relacji panujących pomiędzy nimi, czy malowniczo ukazany klimat miasteczka Castle Rock, to czynniki sprawiające, że od książki ciężko się oderwać. A jeżeli ktoś miałby ochotę na odrobinę strachu, to polecam dokładne przejrzenie się bohaterom historii. Banalni może i są, ale obsesje towarzyszące im w życiu już na takie nie wyglądają. Mało jest ludzi, którzy dla kilku złotych potrafią skatować staruszkę, albo dla zabawy powybijać szyby na przystankach autobusowych? Nie. Jest ich bardzo dużo. Żyją w banalnym Wrocławiu, banalnie spędzając czas. Swój sukces Stephen King nie zawdzięcza opowieściom o potworach wyskakujących z szafy, ale tekstom o nas samych. Krzysztof Sokołowski napisał: „Hulający po zamkniętym na cztery spusty wysokogórskim hotelu upiór nie jest straszny, straszne jest to, że jest w Jacku coś, co domaga się uwolnienia. Telekineza Carrie, pirokineza Charlie, groza wszelkich kolejnych wcieleń Randala Flagga nie straszą, naprawdę zaczynamy się bać tego, co nam odsłaniają w nas samych. Im bardziej jesteśmy banalni, tym większa jest prawdziwa groza tego, na co nas stać”*.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Nazwałbym &#8222;Sklepik z marzeniami&#8221; powieścią idealną, gdyby nie pewna prawidłowość. Stephen King ma skłonność do rozwlekania fabuł. Choć nadmiernie rozbudowane rzeczywistości mogą pociągać, weźmy chociażby prozę Tolkiena, o tyle prezentowanie ich w sposób usypiający może przysporzyć nawet świetnemu tekstowi tylko kłopotów. Wszystkim czytelnikom sięgającym po &#8222;Sklepik z marzeniami&#8221; przypominam: drzewo cierpliwości jest cierpkie, lecz owoce jego to miód i cukier.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Podsumowując, miasteczko Castle Rock w moim prywatnym rankingu ma spore szanse pobić wampirze Salem. Książka omijana szerokim łukiem, powieść z banalnym motywem, okazała się strzałem w dziesiątkę. <a href="http://baza.fantasta.pl/autor.php?id=113">Stephen King</a> po raz kolejny udowodnił, że jest jednym z największych współczesnych pisarzy. Spełnienie wyobrażeń o dobrej książce? Może. Wiem jednak jedno: ceną za zrealizowane marzenia jest zaprzedanie duszy diabłu i tego się trzymajmy.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">&#8212;<br />
<em>*K. Sokołowski Kto tu jest potworem, a kto doktorem? Czyli 1/3 Kinga; w: Czas Fantastyki, Nr 1 (22) 2010; s.13.</em></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:skozdroj@gmail.com">Sylwester &#8222;Sharin&#8221; Kozdroj</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: Albatros<br />
Tytuł oryginału: Needful Things<br />
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski<br />
Data wydania: 2009<br />
ISBN: 978-83-7359-822-5<br />
Oprawa: miękka<br />
Format: 110 x 175<br />
Rok wydania oryginału: 1991<br />
Liczba stron: 672</span></p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/01/uciekinier-stephen-king/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Uciekinier&#8221; &#8211; Stephen King'>&#8222;Uciekinier&#8221; &#8211; Stephen King</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/04/14/ostatni-bastion-barta-dawesa-stephen-king/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Ostatni bastion Barta Dawesa&#8221; &#8211; Stephen King'>&#8222;Ostatni bastion Barta Dawesa&#8221; &#8211; Stephen King</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/07/06/sklepik-z-marzeniami-stephen-king/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Otchłań Rozgrzeszenia&#8221; &#8211; Alastair Reynolds</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/27/otchlan-rozgrzeszenia-alastair-reynolds/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/27/otchlan-rozgrzeszenia-alastair-reynolds/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Jun 2010 20:08:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Metzli</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Alastair Reynolds]]></category>
		<category><![CDATA[Otchłań rozgrzeszenia]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo Mag]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=2254</guid>
		<description><![CDATA[Przyjemność z czytania Alastaira Reynoldsa można porównać do przyjemności picia dobrego wina. Jeśli jesteś w stanie rozpoznać smaki i aromaty, ocenić je (docenić) i opisać, to ogarnia cię snobistyczna satysfakcja, że miałeś do czynienia z czymś wyjątkowym i dostępnym tylko niewielu. Zważywszy na fakt, iż bardzo dobre wina można kupić za stosunkowo niewielką cenę – [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/02/22/klub-martwych-charlaine-harris/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Klub martwych&#8221; &#8211; Charlaine Harris'>&#8222;Klub martwych&#8221; &#8211; Charlaine Harris</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/05/16/caine-czarny-noz-matthew-woodring-stover/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Caine Czarny Nóż&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover'>&#8222;Caine Czarny Nóż&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/04/09/judasz-wyzwolony-peter-f-hamilton/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Judasz wyzwolony&#8221; &#8211; Peter F. Hamilton'>&#8222;Judasz wyzwolony&#8221; &#8211; Peter F. Hamilton</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;"><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/06/otchlan_rozgrzeszenia-small.jpg"><img src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/06/otchlan_rozgrzeszenia-small.jpg" alt="" title="otchlan_rozgrzeszenia-small" width="140" height="225" class="alignleft size-full wp-image-2255" /></a>Przyjemność z czytania <a href="http://baza.fantasta.pl/autor.php?id=523">Alastaira Reynoldsa</a> można porównać do przyjemności picia dobrego wina. Jeśli jesteś w stanie rozpoznać smaki i aromaty, ocenić je (docenić) i opisać, to ogarnia cię snobistyczna satysfakcja, że miałeś do czynienia z czymś wyjątkowym i dostępnym tylko niewielu. Zważywszy na fakt, iż bardzo dobre wina można kupić za stosunkowo niewielką cenę – łatwo poczuć się jego koneserem. Lekturę powieści Alastaira Reynoldsa porównałbym zatem do kosztowania Brunello di Montalcino.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;"><a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=8071">&#8222;Otchłań Rozgrzeszenia&#8221;</a> to kontynuacja dwóch wcześniejszych powieści tego pisarza: &#8222;Przestrzeni Objawienia&#8221; i &#8222;Arki Odkupienia&#8221;. Tytuły tych książek mogą wprowadzać mylące wrażenie, że mamy do czynienia z fantastyką zahaczającą o motywy religijne. Nic bardziej mylnego. Science fiction oferowana przez Reynoldsa jest pozbawiona mistyki i łatwych ucieczek w te rejony. Chyba że za takie uznamy wprowadzenie do wykreowanego wszechświata obcych cywilizacji i potężnych technologii (głównie militarnych), które nadają ich użytkownikom status niemal boski. Do tego bowiem doszło w tej powieści. Wskutek poczynionych wcześniej eksperymentów z nowo odkrytymi technologiami i przy czynnym współudziale urządzenia w Hadesie, bohaterowie zyskali nowe możliwości do walki z Inhibitorami. W &#8222;Otchłani rozgrzeszenia&#8221; powrócą niemal wszystkie postacie znane z przywołanych wcześniej powieści Reynoldsa. Ci, którzy przeżyli, jak i ci, o których czytelnik myślał, że nie przetrwali. Pojawi się także kilka nowych oraz nieoczekiwany zwrot akcji pod koniec powieści, który jednak nie będzie sprawiał wrażenia wyciągniętego z kapelusza królika. W zasadzie tylko wydarzenia opisywane na planecie z wędrującymi katedrami mają, na pierwszy rzut oka, religijne tło. Jednak do czasu, bo u Reynoldsa wszystko ma racjonalne wytłumaczenie.</span></p>
<p><span id="more-2254"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Celowo staram się nie streszczać fabuły, bo jest to pozbawione sensu. Przecież można o niej przeczytać w blurbie. Nie zgodzę się jednak do końca z tym, co w nim napisał wydawca. Tylko na pierwszy rzut oka można tę powieść czytać w oderwaniu od poprzednich. Reynolds bardzo dobrze skonstruował każdą część jako pozornie zamkniętą całość i w kolejnej można dostać ogląd tego, co działo się wcześniej. Jednak czytelnik, który pójdzie tą drogą, zamiast zaczynać od &#8222;Przestrzeni Objawienia&#8221; (z „bocznym przystankiem” w postaci &#8222;Migotliwej Wstęgi&#8221;), straci dużo zabawy, powolnego odkrywania wszechświata i jego tajemnic. A Alastair Reynolds począwszy od pierwszej powieści misternie konstruuje nastrój całego cyklu: ludzkości podzielonej na coraz bardziej stechnicyzowane, sprzężone z maszynami odłamy; mrocznego i pustego kosmosu, w którym czai się Coś; samotności i ciszy międzygwiezdnych podróży. Bez żadnych łatwizn i skakania od świata do świata za pomocą super napędów. Technologie są rozwinięte, owszem, ale nie do tego stopnia, żeby podróże między gwiazdami nie trwały dziesięciolecia. W związku z tym akcja jest dostosowana do tego efektu i stanowi jej dodatkowy atut. Widać to już od pierwszego tomu i niebagatelne znaczenie będzie odgrywać w tomie trzecim, kiedy zdarzenia kilku nie powiązanych ze sobą (na pozór) wątków dzieją się na przestrzeni kilkudziesięciu lat, by zbiec się w zaskakującym finale. Jednakże w odróżnieniu od poprzednich powieści, w &#8222;Otchłani&#8221; większość akcji dzieje się na planetach a nie w przestrzeni kosmicznej. Dlatego, jeśli ktoś nie czytał jeszcze Reynoldsa, lepiej, aby zaczął od Przestrzeni Objawienia. Frajda będzie przeogromna, kiedy dotrze do finału tego trzyczęściowego cyklu (Migotliwa wstęga to przystanek, jak już pisałem, między pierwszą a drugą częścią).</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Powieści Alastaira Reynoldsa, które dotychczas ukazały się w Polsce, nie są lekką, łatwą i przyjemną pulpą pogardliwie nazywaną space operą. Nie są także zaliczane do problemowej science fiction. Zarówno &#8222;Otchłań Rozgrzeszenia&#8221;, jak i poprzednie książki to powieści wybitne w swoim gatunku. Przede wszystkim dlatego, że sprawiają, iż termin „space opera” nie brzmi pogardliwie. Nie ma tu tandety. Postacie są wiarygodne, każda ma swoją historię, która fascynuje czytelnika. Zarówno za sprawą tego, czego się o niej dowiemy od autora, jak i tego, co on przemilczy. Zatem rzucają za sobą interesujący cień tajemnicy (kapitan Brannigan, Khouri, Scorpio, Clavain czy wcześniej – w &#8222;Migotliwej Wstędze&#8221; – Tanner Mirabel), rozpalający wyobraźnię. Także wykreowany wszechświat pełen jest zagadek, a przeciwnik, z którym bohaterowie toczą walkę, nie jest przecież jednoznacznie zły, godny potępienia. Zarówno ze względu na swój charakter (nie kieruje się przecież uczuciami), jak i motywację, która nim powoduje. Nawet egzotyczne technologie czy bronie pojawiające się w powieści nie wywołują irytacji swoją doskonałością, czy wysokim, nie do ogarnięcia poziomem zaawansowania. Zresztą Reynolds, sam będąc astrofizykiem, stara się trzymać z daleka od kiczowatości w kreowaniu tych technologicznych „nowinek” i – mam wrażenie – tam, gdzie to możliwe mocno opiera się na swojej własnej, zawodowej wiedzy. Trzymając się w ryzach, aby nie popaść w sztampę, jednocześnie stara się stworzyć świetny klimat nie przesadzonej i nie epatowanej grozy, co jakiś czas zaskakując czytelnika zwrotem akcji. A i zdarza się autorowi świetnie łączyć ze sobą kilka gatunków, jak np. elementy typowe dla space opery i czarnego kryminału. Choć to ma miejsce akurat głównie w &#8222;Migotliwej Wstędze&#8221;, a nie w &#8222;Otchłani Rozgrzeszenia&#8221;.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Można wytknąć &#8222;Otchłani&#8221; pewnie niedociągnięcia, które jednak nie szkodzą całości, ale bez wątpienia mają wpływ na odbiór powieści. Przede wszystkim autor starał się chyba na siłę upchnąć do tej powieści jak najwięcej wątków, które sporo obiecują czytelnikowi. Przykładem może być powrót – za sprawą Scorpia – do Yellowstone, tylko po to, aby obserwować koniec ludzkości na tej planecie w sposób nie do końca satysfakcjonujący czytelnika w stosunku do zapowiedzi. Ale być może się czepiam. Skonfundował mnie także trochę finał. Wszystko w nim rozegrało się trochę poza czytelnikiem. Przeskok czasowy, którego Reynolds dokonał w epilogu mógł wynikać z zamysłu autora, ale może i z tego, iż powieść jest bardzo obszerna i takie jej niby-urwanie mogło być efektem jej skrócenia, a zakończenie pełni tu rolę takiego niejednoznacznego dopowiedzenia „co było dalej”. Znowu: być może się czepiam. Bo przecież w finale czytelnik wie, do czego to wszystko zmierza i pozostaje tylko odpowiedź na pytanie: „uda się im, czy nie?” Odpowiedzią na nie jest epilog i nie trudno się domyślić, kto jest jego bohaterem oraz jak się wszystko skończyło, choć autor wprost i wyczerpująco nie udziela wyjaśnień. A do tego podrzuca jeszcze jedną zagadkę, która stawia w innym świetle pewne kluczowe dla całości elementy fabuły. W ostateczności miałem wrażenie, że ludzkość rzeczywiście jest tylko chwastem, który należy wypielić, aby na jego miejscu rozkwitło inne, nowe, lepsze życie, za kilka milionów lat. Czy uczynią to Inhibitorzy, czy inna inteligencja zaprojektowana przez nieznanego „ogrodnika”, przestało mieć znaczenie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Mimo to, w finale starałem się nie stawiać sobie zbyt wielu pytań i nie szukałem zbyt wielu odpowiedzi. Powieść tego nie wymaga i pozostawia to w domenie tylko najbardziej zatwardziałych i zwariowanych entuzjastów. Szkoda jednak, że Alastair Reynolds jest pisarzem w Polsce dotkliwie nie docenianym. Nie potrafię odnaleźć odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak się dzieje. Bo nie jest to przecież szczególnie wymagająca literatura, która sama spycha się (swoim naukowym zaawansowaniem) na margines zainteresowania szerokiego kręgu odbiorców fantastyki. Nie jest to jednak również pulpa, lekka i podlegająca szybkiemu czytelniczemu „trawieniu” i zapominana jeszcze szybciej. Może zatem dlatego? Tak czy siak, szacunek i uznanie musi budzić rozmach oraz skrupulatność autora, a także wyobraźnia, która nie grzęźnie w koleinach i kliszach. Dzięki temu fabuła tej powieści, jak i poprzednich gwarantuje wiele wspaniałych godzin lektury.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Porównanie Reynoldsa do Brunello di Montalcino nie jest zatem tylko zamierzonym pokazem snobizmu piszącego te słowa. To wino bowiem ma do siebie, iż z wiekiem osiąga piękny bukiet, bardziej aksamitny smak, robi się coraz bardziej harmonijne, a zapach staje się delikatniejszy i jednocześnie intensywniejszy. Innymi słowy jest jednym z nielicznych przykładów na trafność stwierdzenia, że z wiekiem wino staje się lepsze (podobno do dziś zachowało się pięć butelek Brunello di Montalcino z 1888 r. i ponoć niczego ze swej wyjątkowości nie utraciło od tego czasu). A nie można tego napisać o każdym winie. Tak samo jest z Reynoldsem. Te fabuły nie zestarzeją się w degradujący je sposób, nie będą trącić „oldskulem” za kilka, czy kilkanaście lat wzbudzając uśmiech. Jednak, aby to docenić, tak samo jak przy dobrym winie – trzeba być chyba koneserem. Z definicji niemal wynika, że słowem tym nie można określić każdego – czy jest to miłośnik wina, czy fantastyki. Niestety.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:romulus@abs.umk.pl">Roman Ochocki</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: Mag<br />
Tytuł oryginału: Absolution Gap<br />
Tłumaczenie: Grażyna Grygiel i Piotr Staniewski<br />
Data wydania: 30 maja 2010<br />
ISBN: 978-83-7480-164-5<br />
Oprawa: miękka<br />
Format: 115 x 185<br />
Rok wydania oryginału: 2003<br />
Liczba stron: 784<br />
Tom cyklu: 4</span></p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/02/22/klub-martwych-charlaine-harris/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Klub martwych&#8221; &#8211; Charlaine Harris'>&#8222;Klub martwych&#8221; &#8211; Charlaine Harris</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/05/16/caine-czarny-noz-matthew-woodring-stover/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Caine Czarny Nóż&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover'>&#8222;Caine Czarny Nóż&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/04/09/judasz-wyzwolony-peter-f-hamilton/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Judasz wyzwolony&#8221; &#8211; Peter F. Hamilton'>&#8222;Judasz wyzwolony&#8221; &#8211; Peter F. Hamilton</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/27/otchlan-rozgrzeszenia-alastair-reynolds/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Eremanta&#8221; &#8211; Joanna Skalska</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/20/eremanta-joanna-skalska/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/20/eremanta-joanna-skalska/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Jun 2010 16:43:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Metzli</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Eremanta]]></category>
		<category><![CDATA[Joanna Skalska]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo Powergraph]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=2241</guid>
		<description><![CDATA[Można powiedzieć, że debiutancka powieść Joanny Skalskiej była jedną z oczekiwanych przeze mnie książek, które miały się ukazać w tym roku. Sięgając po nią, w pamięci miałam dobre wrażenie z lektury „Wyspy”, opowiadania, które znalazło się w antologii „Nowe idzie”, nie do końca wiedziałam jednak, czego powinnam spodziewać się teraz. Czegoś podobnego do tego krótkiego [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/02/03/zaksiegowani-jakub-malecki/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Zaksięgowani&#8221; &#8211; Jakub Małecki'>&#8222;Zaksięgowani&#8221; &#8211; Jakub Małecki</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/07/02/norwegian-wood-haruki-murakami/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Norwegian Wood&#8221; &#8211; Haruki Murakami'>&#8222;Norwegian Wood&#8221; &#8211; Haruki Murakami</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/02/10/mars-rafal-kosik/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Mars&#8221; &#8211; Rafał Kosik'>&#8222;Mars&#8221; &#8211; Rafał Kosik</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;"><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/06/eremanta_front_300.jpg"><img src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/06/eremanta_front_300.jpg" alt="" title="eremanta_front_300" width="140" height="216" class="alignleft size-full wp-image-2242" /></a>Można powiedzieć, że debiutancka powieść <a href="http://baza.fantasta.pl/autor.php?id=1856">Joanny Skalskiej</a> była jedną z oczekiwanych przeze mnie książek, które miały się ukazać w tym roku. Sięgając po nią, w pamięci miałam dobre wrażenie z lektury „Wyspy”, opowiadania, które znalazło się w antologii „Nowe idzie”, nie do końca wiedziałam jednak, czego powinnam spodziewać się teraz. Czegoś podobnego do tego krótkiego tekstu, czy też odwrotnie, zupełnie odmiennego? Adnotacja z tylnej okładki niekoniecznie wiele wyjaśniała, jak również niespecjalnie zachęcała. Tuż przed lekturą pojawiła się nawet mała obawa przed rozczarowaniem. Jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie <a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=7962">„Eremanta”</a> okazała się pozycją jak najbardziej godną uwagi.</span></p>
<p><span id="more-2241"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">„Wyspa” oraz „Eremanta”, chociaż prezentują różne historie, wykazują pewne podobieństwa stylu, w jakim są napisane. W tych dwóch tekstach autorka prezentuje specyficzny jego rodzaj, bardzo delikatny, chciałoby się wręcz użyć sformułowania: kobiecy. Jest jednak ono o tyle niebezpieczne, że kieruje uwagę w kierunku dyskusji o podziale na fantastykę kobiecą i męską, z odmiennymi punktami widzenia i tworzy pytania, na ile takie rozróżnienie ma w ogóle sens. Nie opowiadając się po żadnej ze stron, można jednak stwierdzić, że Joanna Skalska większość uwagi kieruje na swoich bohaterów. To ich losy, podejmowane decyzje i przeżywane przy tym emocje stanowią osnowę prezentowanych historii. Świat zewnętrzny zarysowany jest w takim stopniu, jak tylko to konieczne, aby historia mogła bez zgrzytów płynąć dalej. Dodam, że takie rozłożenie akcentów bardzo mi odpowiada, często kreacja bohaterów, a szczególnie ta warstwa emocjonalna, była jednym z tych elementów, których niedopracowanie często przeszkadzało mi przy okazji książek innych autorów.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">W „Eremancie” autorka roztacza przed czytelnikiem obraz trzech różnych historii, które dzieją się równolegle, kolejno każdy z tych wątków zyskuje głos. W każdym z nich można odnaleźć tę specjalną uwagę skierowaną na bohaterów. Czy to będzie milczący mieszkaniec Eremanty, bez słowa wykonujący swoje codzienne obowiązki, Magda, której po różnych zakrętach życiowych udało się znaleźć stosunkowo łatwą pracę w Londynie, czy bohaterowie wstydliwej rodzinnej historii, tak długo skrywanej. Losy poszczególnych postaci, na pozór niezwiązane ze sobą, mające miejsce w odmiennych warunkach, posiadają coś w rodzaju pewnej linii porozumienia, którą można pomiędzy nimi przeprowadzić. Zawikłanie losów w szarej codzienności, próba poukładania swoich spraw i jednocześnie potrzeba chwili spokoju i zastanowienia, zatrzymania się. Na takiej płaszczyznach można starać się szukać podobieństw, o które pada pytanie już w notce wydawcy.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Historia toczy się leniwie, brak tutaj gwałtownych zwrotów akcji czy spektakularnych wydarzeń – to nie książka tego typu. Jeśli ktoś jest żądny wielkich fajerwerków,  z pewnością ich nie znajdzie. Fabuła skupia się na prostych sprawach i, można by powiedzieć niekiedy, naprawdę codziennych problemach ich bohaterów. Nie jest to wadą tej książki, ale przeciwnie, jej zaletą. Chociaż mogą się znaleźć tacy, którzy przy „Eremancie” będą się nudzić, winy upatrywałabym wtedy raczej w osobistych oczekiwaniach co do lektury niż w samej pozycji. Ja spędziłam przy niej kilka miłych chwil, z przyjemnością zagłębiając się w tekst. Na pewno z zaciekawieniem będę śledzić kolejne dokonania autorki.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:maria.roszkowska@gmail.com"> Maria &#8222;Metzli&#8221; Roszkowska</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: Powergraph<br />
Data wydania: 24 marca 2010<br />
ISBN: 978-83-61187-15-8<br />
Oprawa: miękka ze skrzydełkami<br />
Format: 125 x 195<br />
Liczba stron: 288<br />
Seria: Fantastyka z plusem</span><</p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/02/03/zaksiegowani-jakub-malecki/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Zaksięgowani&#8221; &#8211; Jakub Małecki'>&#8222;Zaksięgowani&#8221; &#8211; Jakub Małecki</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/07/02/norwegian-wood-haruki-murakami/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Norwegian Wood&#8221; &#8211; Haruki Murakami'>&#8222;Norwegian Wood&#8221; &#8211; Haruki Murakami</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/02/10/mars-rafal-kosik/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Mars&#8221; &#8211; Rafał Kosik'>&#8222;Mars&#8221; &#8211; Rafał Kosik</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/20/eremanta-joanna-skalska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Gryź, mała, gryź&#8221; &#8211; Christopher Moore</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/16/gryz-mala-gryz-christopher-moore/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/16/gryz-mala-gryz-christopher-moore/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Jun 2010 17:51:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Metzli</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Christopher Moore]]></category>
		<category><![CDATA[Gryź mała gryź]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo Mag]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=2233</guid>
		<description><![CDATA[Kim jest Christopher Moore, nie muszę pisać. Jak pada to nazwisko, od razu czytelnicy odpowiadają, że to ten gość od „Najgłupszego anioła”. Autor zabawnych książek, przesadza w nich gdzie się da, bywa wulgarny i niesmaczny, obrzydliwy i złowieszczy, a nawet zdarza mu się być uroczym – to tak w przerwach między obrzezaniem rzymskiego posągu, a [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/04/26/blazen-christopher-moore/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Błazen&#8221; &#8211; Christopher Moore'>&#8222;Błazen&#8221; &#8211; Christopher Moore</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/06/08/koralina-neil-gaiman/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Koralina&#8221; &#8211; Neil Gaiman'>&#8222;Koralina&#8221; &#8211; Neil Gaiman</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/04/28/odd-i-lodowi-olbrzymi-neil-gaiman/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Odd i lodowi olbrzymi&#8221; &#8211; Neil Gaiman'>&#8222;Odd i lodowi olbrzymi&#8221; &#8211; Neil Gaiman</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;"><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/06/gryz_mala_gryz-small.jpg"><img src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/06/gryz_mala_gryz-small.jpg" alt="" title="gryz_mala_gryz-small" width="140" height="217" class="alignleft size-full wp-image-2234" /></a>Kim jest <a href="http://baza.fantasta.pl/autor.php?id=1847">Christopher Moore</a>, nie muszę pisać. Jak pada to nazwisko, od razu czytelnicy odpowiadają, że to ten gość od „Najgłupszego anioła”. Autor zabawnych książek, przesadza w nich gdzie się da, bywa wulgarny i niesmaczny, obrzydliwy i złowieszczy, a nawet zdarza mu się być uroczym – to tak w przerwach między obrzezaniem rzymskiego posągu, a gwałtem na bardzo, ale to bardzo chętnej kucharce. Jak wielu czytelników wie, Moore tworzy także romanse, troszkę specyficzne. Cała historia zaczęła się w 1995 roku, kiedy to zostali wydani „Krwiopijcy”. Powieść o wampirach zamieszkujących San Francisco tak przypadła do gustu fanom, że po latach nalegań i listów z pogróżkami autor napisał jej kontynuację. „Ssij, mała, ssij” ukazała się 12 lat po pierwszej części, jak się dzisiaj okazuje, mini cyklu. Nie dorównała poprzedniczce, ale utrzymała poziom – mówienie o poziomie przy uwłaczających ludzkiej estetyce, etyce i obyczajowości treściach wpędza mnie w konsternację… Reasumując, Moore dopisał kontynuację kontynuacji i wyszło z tego… aj, szkoda gadać.</span></p>
<p><span id="more-2233"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;"><a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=8078">„Gryź, mała, gryź”</a> to dalsze losy Jody i Tommy’ego, czyli dwójki świeżo upieczonych wampirów oraz całej gromady ich przyjaciół. Spotkamy sklepową ekipę zwierzaków, czyli kręglarzy używających do gry dobrze zmrożonego indyka zamiast kuli, Cesarza San Francisco wraz z jego żołnierzami, dwójkę policjantów, których głównym zajęciem wydaje się rozprawianie o homoseksualizmie oraz na koniec Abby, Abigaile Normal, która w tej książce gra główne skrzypce.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Historia jest najmniej ważna w tej powieści, bo fabuła sprowadza się do wielkiego zamieszania, czym większe, tym lepsze, zdaje się twierdzić sam autor i robi nam kogiel-mogiel. Moore jednak rozliczany jest z tego, ile razy w ciągu lektury czytelnik się roześmieje w głos. Z tym w książce jest już lepiej, chociaż w porównaniu np. z „Barankiem” wypada blado. Niemniej jednak żarty sytuacyjne, których w powieści jest bez liku, multum dwuznacznych okoliczności, w jakich znajdujemy bohaterów, a na koniec wisienka książki, czyli dziennik, bądź też pamiętnik samej Abby dają odbiorcy dużo frajdy. Abigaile, odkąd została pomocnicą wampirów, wreszcie spełnia się w życiu, ma własnego czarnego pana i służy mrocznej stronie mocy. Jej emo-gotyckie przemyślenia, skrajnie oscylujące między narcyzmem, a mazgajstwem ze skłonnościami samobójczymi przynoszą dobrą zabawę czytelnikom. Raz rozkazuje i pomiata swoim chłopakiem, aby po chwili użalać się do telefonu zaufania, że chce się zabić… i żąda od operatora pomocy, by zrobić to profesjonalnie i szybko.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Moore uwielbia wyśmiewać, satyra i pastisz, przerysowanie i uwydatnienie wad, tak właśnie tworzy swoje książki. W „Gryź, mała, gryź” znowu bierze na warsztat romantyczne love story i robi z tego masochistyczne porno, chociaż nie takie jak w poprzednim tomie. Cały świat zamiast wokół miłości kręci się wokół seksu, różnej odmiany i orientacji. Dostaje się także subkulturom, reprezentowanym między innymi przez Abby. San Francisco jest znane ze swojej tolerancji, a to także jest dla Moore’a świetny temat do dowcipów. Tabu dla tego autora nie istnieje.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Najnowsza powieść Moore’a nie jest kamieniem milowym żadnej literatury, jest zaprzeczeniem takiego terminu. Nie wnosi nic, dosłownie zero do jakiegokolwiek nurtu. Dla czytelnika nie jest też w żadnym razie pożyteczną książką, nie ma w niej prawd, które można by było zastosować, aby uczynić życie na Ziemi lepszym. Jest książkowym przykładem upadku obyczajów i kultury. Więc te osoby, które znają i lubią twórczość amerykańskiego pisarza dostaną właśnie to, czego oczekują i pewnie się nie zawiodą. O to właśnie chodziło!</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:piotrek.mlynek@gmail.com">Piotr Młynek</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: Mag<br />
Tytuł oryginału: Bite Me: A Love Story<br />
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski<br />
Data wydania: 16 czerwca 2010<br />
ISBN: 978-83-7480-171-3<br />
Oprawa: twarda z obwolutą<br />
Format: 125 x 195<br />
Rok wydania oryginału: 2010<br />
Liczba stron: 336<br />
Tom cyklu: 3</span></p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/04/26/blazen-christopher-moore/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Błazen&#8221; &#8211; Christopher Moore'>&#8222;Błazen&#8221; &#8211; Christopher Moore</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/06/08/koralina-neil-gaiman/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Koralina&#8221; &#8211; Neil Gaiman'>&#8222;Koralina&#8221; &#8211; Neil Gaiman</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/04/28/odd-i-lodowi-olbrzymi-neil-gaiman/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Odd i lodowi olbrzymi&#8221; &#8211; Neil Gaiman'>&#8222;Odd i lodowi olbrzymi&#8221; &#8211; Neil Gaiman</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/16/gryz-mala-gryz-christopher-moore/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Fiolet&#8221; &#8211; Magdalena Kozak</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/13/fiolet-magdalena-kozak/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/13/fiolet-magdalena-kozak/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Jun 2010 14:20:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Metzli</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Fiolet]]></category>
		<category><![CDATA[Magdalena Kozak]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo Runa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=2226</guid>
		<description><![CDATA[Miałem problem z „Fioletem”. Wynikał on z tego, że powieść ta jest całkowicie nie z mojej bajki. Brakuje jej rozmachu, epiki, bogatego tła, czyli wszystkiego, co składa się – na ogół, dla mnie – na co najmniej dobrą książkę, wartą polecenia. Ale postanowiłem jej nie skreślać tylko dlatego, że nie jest pisana z myślą o [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/11/10/gildia-hordow-magdalena-salik/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Gildia hordów&#8221; &#8211; Magdalena Salik'>&#8222;Gildia hordów&#8221; &#8211; Magdalena Salik</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/10/21/letni-deszcz-sztylet-anna-brzezinska/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Saga o zbóju Twardokęsku&#8221; &#8211; Anna Brzezińska'>&#8222;Saga o zbóju Twardokęsku&#8221; &#8211; Anna Brzezińska</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;"><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/06/fiolet_small.jpg"><img src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/06/fiolet_small.jpg" alt="" title="fiolet_small" width="140" height="218" class="alignleft size-full wp-image-2227" /></a>Miałem problem z <a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=7985">„Fioletem”</a>. Wynikał on z tego, że powieść ta jest całkowicie nie z mojej bajki. Brakuje jej rozmachu, epiki, bogatego tła, czyli wszystkiego, co składa się – na ogół, dla mnie – na co najmniej dobrą książkę, wartą polecenia. Ale postanowiłem jej nie skreślać tylko dlatego, że nie jest pisana z myślą o mnie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Przy czytaniu „Fioletu” widać gołym okiem, że autorka znalazła sobie niszę, którą stara się wypełnić i zawłaszczyć dla siebie. Czytelnikom jej poprzednich książek nie trzeba chyba tego tłumaczyć, ale dla mnie był to pierwszy kontakt z twórczością <a href="http://baza.fantasta.pl/autor.php?id=1761">Magdaleny Kozak</a> i bardzo wyraźnie rzuciło mi się to w oczy. Generalnie rzecz ujmując, mógłbym sprowadzić wszystko do stwierdzenia, że pisarka jest polską wersją light Toma Clancy’ego (i to z tego schyłkowego okresu jego twórczości, poza cyklem o Ryanie) w „dekoracjach” fantastycznych. I po lekturze „Fioletu” właśnie takie przekonanie rzuciło mi się na mózg i będzie decydować o odbiorze kolejnych jej  powieści, jeśli wpadną mi w ręce. Jednak to połączenie nie jest do końca, moim zdaniem, udane.</span></p>
<p><span id="more-2226"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Jestem przekonany, że „Fiolet” bardziej przypadłby mi do gustu, gdyby był wyczyszczony z fantastyki. Jeden z ciekawszych polskich twórców powieści sensacyjnych, Artur Baniewicz, popełnił swego czasu cykl o Debrenie z Dumayki, będący pokłosiem popularności cyklu wiedźmińskiego Andrzeja Sapkowskiego. Potem jednak autor ten porzucił fantasy. Zaczął pisać niezłe powieści sensacyjne, całkowicie wyprane z fantastyki („Drzymalski przeciwko Rzeczpospolitej”, „Afrykanka” itd.). I, mam wrażenie, lepiej na tym wyszedł niż na dalszym tworzeniu fantasy, w której nie miał niczego ciekawego do zaproponowania. A tak – każda jego kolejna powieść to doskonała fabuła filmu sensacyjnego, dobrze osadzonego w polskiej rzeczywistości. Gdyby tylko ktoś w Polsce miał dość pieniędzy, aby pokusić się o jej sfilmowanie – byłby hit na miarę amerykańskich porządnych filmów akcji. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Magdalena Kozak także, moim zdaniem, lepiej by wyszła na porzuceniu fantastyki, w zamian za obranie kursu na pisanie powieści stricte a la Tom Clancy, lub podobnych. Może nie z takim rozmachem, jak w latach swojej świetności czynił to wspomniany autor, gdyż Polska nie jest tak zaawansowanym wojskowo krajem. Zagospodarowanie takiej niszy, o ile jest to możliwe, przydałoby autorce znacznie więcej fanów, niż na poletku fantastyki i byłoby może mniej bolesne dla takich marudzących czytelników jak ja. Bo wątek fantastyczny w tej powieści wydawał mi się, w miarę postępu w czytaniu, doczepiony na siłę, nie wiadomo po co. I chyba jedynym jego celem było trafienie w odpowiedni, fantastyczny target. Poza tym był nużący i całkowicie wyprany z niespodzianek, nie potrafiłem z siebie wykrzesać odrobiny entuzjazmu i ciekawości w oczekiwaniu na rozwiązanie akcji i tajemnicy. Chyba najciekawsze w powieści były momenty związane ze skokami spadochronowymi. Widać tu było pasję, którą autorka przelała na papier, pewnie czerpiąc z własnych doświadczeń. I tylko w tych fragmentach powieść nabierała dla mnie rumieńców. Gdyby cała fabuła była oparta o przygody takiej wymyślonej jednostki wojskowej, realizującej bardziej rzeczywiste misje (np. w Iraku, Afganistanie, czy w trakcie jakiegoś wymyślonego konfliktu) i darowano by mi ten motyw fantastyczny – utwór byłby świetny. Nadal nie dla mnie – ale stanowiłby miły przerywnik od rzeczywistości, czyli spełniłby zasadniczy cel minimum, którego osiągnięcia wymagam przy lekturze każdej powieści. Tymczasem w „Fiolecie” zostałem zrażony elementem fantastycznym już w męczącym prologu, po którym zamierzałem w ogóle porzucić czytanie reszty z powodu irytacji pobieżnym, topornym rysunkiem postaci i tła. Karykaturalne przedstawienie reakcji Sejmu na kryzys, czy, zahaczające o skrajną naiwność, poszukiwania bohaterów prologu informacji o zagrożeniu skutecznie zepsuły pierwsze wrażenie, co owocowało nieustającą nieufnością do reszty powieści.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">„Fiolet” stanowi zatem dla mnie nieudane połączenie fantastyki i (przyjmijmy ogólnie) militarystyki w skali mikro. Niewątpliwie autorka ma dosyć liczną grupę fanów, aby dalej pisać w ten deseń. A szkoda. Myślę, że w tej niszy, którą zajmuje Artur Baniewicz jest jeszcze sporo miejsca, aby polski Tom Clancy rozwinął skrzydła.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:romulus@abs.umk.pl">Roman Ochocki</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: Bellona, Runa<br />
Data wydania: 13 kwietnia 2010<br />
ISBN: 978-83-11-11791-4<br />
Oprawa: miękka<br />
Format: 125 x 195<br />
Liczba stron: 528</span></p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/11/10/gildia-hordow-magdalena-salik/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Gildia hordów&#8221; &#8211; Magdalena Salik'>&#8222;Gildia hordów&#8221; &#8211; Magdalena Salik</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/10/21/letni-deszcz-sztylet-anna-brzezinska/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Saga o zbóju Twardokęsku&#8221; &#8211; Anna Brzezińska'>&#8222;Saga o zbóju Twardokęsku&#8221; &#8211; Anna Brzezińska</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/13/fiolet-magdalena-kozak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Uciekinier&#8221; &#8211; Stephen King</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/01/uciekinier-stephen-king/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/01/uciekinier-stephen-king/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Jun 2010 21:16:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Metzli</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Stephen King]]></category>
		<category><![CDATA[Uciekinier]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo Albatros]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=2218</guid>
		<description><![CDATA[Po &#8222;Uciekiniera&#8221; sięgnąłem z jednego powodu. Kilka lat temu oglądałem film &#8222;Żywy cel&#8221;. Opowiadał o grupce najemników, którzy w celach treningowych porywali obywateli Stanów Zjednoczonych i polowali na nich. Pewnego dnia spotkali godnego siebie przeciwnika. Scenariusz przypadł mi do gustu i to nie tylko dlatego, że już wtedy szalałem na punkcie Rambo. Motyw samotnego rycerza [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/04/14/ostatni-bastion-barta-dawesa-stephen-king/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Ostatni bastion Barta Dawesa&#8221; &#8211; Stephen King'>&#8222;Ostatni bastion Barta Dawesa&#8221; &#8211; Stephen King</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/07/06/sklepik-z-marzeniami-stephen-king/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Sklepik z marzeniami&#8221; &#8211; Stephen King'>&#8222;Sklepik z marzeniami&#8221; &#8211; Stephen King</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;"><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/06/uciekinier_small.jpg"><img src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/06/uciekinier_small.jpg" alt="" title="uciekinier_small" width="140" height="221" class="alignleft size-full wp-image-2219" /></a>Po <a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=7905">&#8222;Uciekiniera&#8221;</a> sięgnąłem z jednego powodu. Kilka lat temu oglądałem film &#8222;Żywy cel&#8221;. Opowiadał o grupce najemników, którzy w celach treningowych porywali obywateli Stanów Zjednoczonych i polowali na nich. Pewnego dnia spotkali godnego siebie przeciwnika. Scenariusz przypadł mi do gustu i to nie tylko dlatego, że już wtedy szalałem na punkcie Rambo. Motyw samotnego rycerza wymierzającego sprawiedliwość zawsze mnie fascynował. Właśnie dlatego nie mogłem przejść obojętnie obok historii Richarda Stuarta.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">&#8222;Uciekinier&#8221; to kolejne spotkanie z twórczością <a href="http://baza.fantasta.pl/autor.php?id=113">Stephena Kinga</a>. Tym razem autor zabiera czytelnika w podróż do przyszłości, do Stanów Zjednoczonych funkcjonujących pod wodzą potężnej Korporacji Gier. Choć na pierwszy rzut oka świat zaprezentowany w powieści może uchodzić za odmienny od naszego, jest to odczucie mylące. Pewne cechy charakterystyczne dla XX wieku są w nim nadal aktualne. Kapitalizm, slumsy, pogarszająca się kondycja środowiska naturalnego, wyzysk niższych warstw społecznych. Novum przyszłości polega natomiast na całkowitym podporządkowaniu życia gospodarczego i politycznego kraju chciwej korporacji. Z góry jednak zaznaczam, że Stephen King skupia się tylko i wyłącznie na przedstawieniu swojej ojczyzny. To co znajduje się poza nią owiane jest tajemnicą i tylko między wersami można przeczytać, że Francja nadal istnieje. Czy także jest ogarnięta szałem na punkcie teleturniejów? Trudno powiedzieć. Książka jednak nie traci przez to na atrakcyjności. Wręcz przeciwnie. Czytelnik całą uwagę poświęca alegorycznej wizji Stanów Zjednoczonych.</span></p>
<p><span id="more-2218"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Głównym bohaterem powieści jest Richard Stuart. Trzydziestokilkuletni ojciec rodziny, który chcąc uratować bliskich od powolnej, bolesnej śmierci godzi się wziąć udział w programie telewizyjnym &#8222;Uciekinier&#8221;. Zasady owego show są proste: przez 30 dni jesteś obiektem polowania. Jeżeli przeżyjesz, zgarniasz górę pieniędzy, jeżeli nie, pakują cię do czarnego worka. Emocje zapewnione.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Stephen King w powieści &#8222;Uciekinier&#8221; maluje świat całkowicie wyzbyty z zasad moralnych. Panującą w nim atmosferę można opisać jednym zdaniem: człowiek człowiekowi wilkiem. A wszystko przez potężną Korporację Gier, która nie poprzestaje na zdobyciu pełnej władzy polityczno-gospodarczej ale pragnie przejąć kontrolę nad wszystkimi sferami społeczeństwa. Mieć realny wpływ nie tylko na tak banalne sprawy jak awanse, ale także decydować o życiu osobistym obywateli. Dosłownie: uzależnić społeczeństwo od siebie w stopniu maksymalnym. W jaki sposób? Kierując uwagę społeczeństwa na tematy drugorzędne poprzez organizowanie brutalnych widowisk. W tym właśnie celu Stephen King rozdmuchuje do monstrualnych rozmiarów zafascynowanie Amerykanów wszelkiego rodzaju teleturniejami, grami, można by jeszcze długo wymieniać. Daje jasno do zrozumienia, że świat z Uciekiniera nie jest w gruncie rzeczy tak bardzo oddalony od znanej odbiorcy rzeczywistości. Już dziś można oglądać programy, których bohaterowie dla sławy i pieniędzy są w stanie poświęcić stosunki z rodziną, zerwać przyjaźnie, czy nawet prowokować do zamieszek. Czyż walka na ekranie, publiczne obrzucanie błotem nie sprawia, że przed telewizorem zasiadają tłumy widzów? A gdy jeszcze poleje się krew? Idealna zabawa. Kilkadziesiąt lat i będziemy świadkami powrotu do walk gladiatorów. Oczywiście będą one rozgrywane w nowych realiach. Miecze to przeżytek, w ruch pójdą prawdziwe zabawki. Jakie? O tym można się przekonać czytając &#8222;Uciekiniera&#8221;.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Muszę jednak uprzedzić, że historia Richarda Stuarta nie jest najbardziej wciągającą powieścią pod słońcem. Powiedziałbym, że pod tym względem brakuje dla niej miejsca nawet w drugiej lidze. Choć w gruncie rzeczy fabuła &#8222;Uciekiniera&#8221; opiera się na motywie pościgu, to nie ma on wydźwięku sensacyjnego. Stephen King dużo miejsca poświęca rozważaniom na temat samej natury teleturniejów i ich wpływu na społeczeństwo. Dlatego, jeżeli ktoś oczekiwał powieści sensacyjnej, może się rozczarować.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Czytelnik sięgając po &#8222;Uciekiniera&#8221; powinien przede wszystkim być przygotowanym na powieść o społeczeństwie zniewolonym, agresywnym, odreagowującym podczas oglądania brutalnych widowisk. Na powieść o zwierzynie, która okazuje się sprytniejsza od myśliwego. Opowieść o świecie, w którym aby przetrwać, nie wystarczy jedynie nie wychylać się, trzeba także aktywnie uczestniczyć w grze.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:skozdroj@gmail.com">Sylwester &#8222;Sharin&#8221; Kozdroj</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: Albatros<br />
Tytuł oryginału: Running Man<br />
Tłumaczenie: Robert Lipski<br />
Data wydania: 2 kwietnia 2010<br />
ISBN: 978-83-7359-822-5<br />
Oprawa: miękka<br />
Format: 122 x 195<br />
Rok wydania oryginału: 1982<br />
Liczba stron: 336</span></p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/04/14/ostatni-bastion-barta-dawesa-stephen-king/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Ostatni bastion Barta Dawesa&#8221; &#8211; Stephen King'>&#8222;Ostatni bastion Barta Dawesa&#8221; &#8211; Stephen King</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/07/06/sklepik-z-marzeniami-stephen-king/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Sklepik z marzeniami&#8221; &#8211; Stephen King'>&#8222;Sklepik z marzeniami&#8221; &#8211; Stephen King</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/01/uciekinier-stephen-king/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Upadli&#8221; &#8211; Lauren Kate</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/05/19/upadli-lauren-kate/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/05/19/upadli-lauren-kate/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 May 2010 14:17:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Metzli</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Lauren Kate]]></category>
		<category><![CDATA[Upadli]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictrwo Mag]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=2203</guid>
		<description><![CDATA[Nikt nie zna przepisu na bestseller, zatem i ja nie będę wróżył, czy &#8222;Upadli&#8221; staną się w Polsce hitem na miarę powieści Stephanie Meyer. Jednak, na pierwszy rzut oka, po lekturze mógłbym się zgodzić, że ma ona spore zadatki na przebój dla nastoletnich (i trochę starszych) czytelników. Przede wszystkim główną bohaterką jest nastolatka, która trafia [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/09/23/przyniescie-mi-glowe-wiedzmy-kim-harrison/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Przynieście mi głowę wiedźmy&#8221; &#8211; Kim Harrison'>&#8222;Przynieście mi głowę wiedźmy&#8221; &#8211; Kim Harrison</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;"><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/05/upadli_small.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-2204" title="upadli_small" src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/05/upadli_small.jpg" alt="" width="140" height="202" /></a>Nikt nie zna przepisu na bestseller, zatem i ja nie będę wróżył, czy <a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=7958">&#8222;Upadli&#8221;</a> staną się w Polsce hitem na miarę powieści Stephanie Meyer. Jednak, na pierwszy rzut oka, po lekturze mógłbym się zgodzić, że ma ona spore zadatki na przebój dla nastoletnich (i trochę starszych) czytelników.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Przede wszystkim główną bohaterką jest nastolatka, która trafia do szkoły dla podobnych do niej „trudnych przypadków”, zbuntowanych, „niegrzecznych”, z jakimś cieniem na młodocianym życiorysie. A w szkole tej spotyka Jego, dziwnego chłopaka, do którego czuje miętę tak mocną, że po prostu nie może dać mu spokoju, mimo że On od początku ją ignoruje, odpycha. Ale im bardziej główna bohaterka nie może się zbliżyć do chłopaka, tym bardziej się stara to uczynić. I podejmowane przez nią działania przynoszą nie tylko zamierzony skutek (czego nie sposób się nie domyślić), ale i wprowadzają w życie dziewczyny oraz kręgu jej znajomych sporo zamieszania, gwałtownych zwrotów akcji, przyspieszeń, nieoczekiwanych rozwiązań, zrzucania masek, zakładania nowych. A czasami pod maskami kryją się nowe maski – i nie dotyczy to tylko bohaterów drugoplanowych. Wszystko to jest przyprawione odpowiednią dawką tajemnic, a raczej Naprawdę Wielkich Tajemnic, bo sięgających Nieba (a także jego, jak się okazuje, Wstydliwych Zakamarków). Nie spoileruję – bez obaw. Większość tego, co napisałem do tej pory, da się spokojnie wydedukować z blurba a także internetowych trailerów promujących powieść. Bo przecież w takich powieściach element zaskoczenia oferowanego przez fabułę jest kwestią drugorzędną.</span></p>
<p><span id="more-2203"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Mam wrażenie, mało odkrywcze, że sukces tego typu powieści polega na ich doskonałym „wycelowaniu” w konkretnego odbiorcę. A nastoletni czytelnicy, którzy wyrośli już z Harry’ego Pottera, potrzebują w swoim literackim rozwoju także takich powieści, świetnie pokazujących lęki nastoletniego dojrzewania, ale rozrywkowo: niepewność siebie, poczucie wyobcowania, niedopasowania do wrogiego, pozbawionego zrozumienia otoczenia. Dorzućmy do tego Pierwsze Wielkie Nastoletnie Miłości, po których Choćby Potop i które Bolą Jak Diabli i popychają co bardziej kreatywnych cierpiących nastoletnie męki w stronę pisania desperackich wierszy o Śmierci, Miłości i Nienawiści. Oczywiście, trochę przejaskrawiam tego docelowego odbiorcę. Ale przecież powieści takie jak te pisane przez S. Meyer, czy właśnie <a href="http://baza.fantasta.pl/autor.php?id=3601">Lauren Kate</a>, doskonale wpasowują się w stany emocjonalne prezentowane mniej lub bardziej ekshibicjonistycznie w wieku dojrzewania. Zatem i w tej powieści zwykłe zauroczenie przystojnym i tajemniczym chłopakiem nie jest tylko nastoletnim zauroczeniem, ale pokłosiem wielkiej, starożytnej miłości. Nad wszystkim krąży fatum śmierci, nieszczęścia i rozpaczy. Przyjaciele nie są zwykłymi przyjaciółmi, bo każdy jest niezwykły, ale główna bohaterka jest najbardziej niezwykła pod „powłoką” nastoletniego istnienia. Jak tu mieć wątpliwości, że ta powieść powinna „chwycić”? Nie czynię z tego autorce zarzutu. Po prostu doskonale wie, dla kogo pisze powieści i można jej tylko gratulować, kiedy odnosi sukces. Taki talent trafiania w odpowiedni gust to dar i przyćmiewa on nawet brak talentu pisarskiego. Bo Lauren Kate bez wątpienia nie jest stylistką i bliżej jej do świeżo upieczonego rzemieślnika. Fabuła nie jest wyszukana, a niektóre wątki są do bólu przewidywalne, niektóre zaś trochę nieudolnie prowadzone i odrobinę wyrobiony czytelnik zgrzytnie zębami kilka razy w trakcie lektury. Ale, jak w marnym romansie, nie chodzi tu przecież o to, aby zachwycić się frazą, znaleźć i odczytać aluzję, czy rozsmakować się w stylu. Dzięki dynamicznej (acz bez przesady) akcji a także bohaterom, z którymi łatwo się utożsamić (bo rezonują w nich te same lęki i niepokoje, co w każdej nastoletniej duszy), czytelnik zostanie porwany w wir przygody czując, że to tak naprawdę jego przygoda. Czy można żądać lepszej rozrywki? Tak, kiedy się trochę dojrzeje. A póki co, szkoda czasu na marudzenie, że to złe, mdłe, nijakie i odtwórcze. Czytelnika docelowego to akurat nie obchodzi.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Na koniec pozostaje próba odpowiedzi na pytanie, czy polski rynek nie ma już dość tego typu utworów? Nie ma. Powieść posiada otwarte zakończenie i nie ma wątpliwości, że nastąpi ciąg dalszy (wprost zresztą zapowiedziany). To tylko mija czas Wampirów. Nadchodzi czas Aniołów i Lauren Kate. Teenage romance ma się świetnie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="romulus@abs.umk.pl">Roman Ochocki</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: Mag<br />
Tytuł oryginału: Fallen<br />
Tłumaczenie: Anna Studniarek<br />
Data wydania: 19 maja 2010<br />
ISBN: 978-83-7480-168-3<br />
Oprawa: miękka/twarda<br />
Rok wydania oryginału 2008<br />
Liczba stron: 480<br />
Tom cyklu: 1</span></p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/09/23/przyniescie-mi-glowe-wiedzmy-kim-harrison/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Przynieście mi głowę wiedźmy&#8221; &#8211; Kim Harrison'>&#8222;Przynieście mi głowę wiedźmy&#8221; &#8211; Kim Harrison</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/05/19/upadli-lauren-kate/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Caine Czarny Nóż&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/05/16/caine-czarny-noz-matthew-woodring-stover/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/05/16/caine-czarny-noz-matthew-woodring-stover/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 May 2010 17:57:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Metzli</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Caine Czarny Nóż]]></category>
		<category><![CDATA[Matthew Woodring Stover]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo Mag]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=2199</guid>
		<description><![CDATA[To była chyba jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie premier fantastycznych w tym roku. Lektura &#8222;Bohaterowie umierają&#8221; oraz &#8222;Ostrza Tyshalle&#8217;a&#8221; pozostawiła mnie bowiem z wrażeniem, że miałem do czynienia z zamkniętą fabułą, zwieńczoną gwałtownym i krwawym finałem. Po takich przygodach bohaterowie zazwyczaj przechodzą do fazy &#8222;i żyli długo i szczęśliwie&#8221;, bo trudno – na pierwszy [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/09/22/ostrze-tyshallea-matthew-woodring-stover/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Ostrze Tyshalle&#8217;a&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover'>&#8222;Ostrze Tyshalle&#8217;a&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/06/25/bohaterowie-umieraja-matthew-woodring-stover/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Bohaterowie umierają&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover'>&#8222;Bohaterowie umierają&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/01/28/ostrze-tyshallea-czesc-2-matthew-woodring-stover/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Ostrze Tyshalle&#8217;a&#8221; część 2 &#8211; Matthew Woodring Stover'>&#8222;Ostrze Tyshalle&#8217;a&#8221; część 2 &#8211; Matthew Woodring Stover</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;"><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/05/caine_czarny_noz_small.jpg"><img src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2010/05/caine_czarny_noz_small.jpg" alt="" title="caine_czarny_noz_small" width="140" height="213" class="alignleft size-full wp-image-2200" /></a>To była chyba jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie premier fantastycznych w tym roku. Lektura &#8222;Bohaterowie umierają&#8221; oraz &#8222;Ostrza Tyshalle&#8217;a&#8221; pozostawiła mnie bowiem z wrażeniem, że miałem do czynienia z zamkniętą fabułą, zwieńczoną gwałtownym i krwawym finałem. Po takich przygodach bohaterowie zazwyczaj przechodzą do fazy &#8222;i żyli długo i szczęśliwie&#8221;, bo trudno – na pierwszy rzut oka – wyobrazić sobie udany restart z nowymi przygodami. Dlatego wieść, że <a href="http://baza.fantasta.pl/autor.php?id=698">Stover</a> nadal pisze o przygodach swego bohatera, wykreowanego w poprzednich częściach, była elektryzująca. Przyznam jednak, że obawy związane z oczekiwaniem premiery tej powieści były u mnie nikłe. Matthew Stover kupił mnie całkowicie poprzednimi książkami z tego cyklu i ufałem, że powrót będzie w doskonałym stylu. Ciekawość dotyczyła tylko i wyłącznie tego, czego dotyczyć będzie fabuła.</span></p>
<p><span id="more-2199"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Caine zatem powrócił. Powtórzmy: Caine, nie Harri Michaelson, Caine. Przez niemal całą powieść obcujemy z tą postacią, co jest zrozumiałe, jeśli pamiętamy, jaki był finał &#8222;Ostra Tyshalle&#8217;a&#8221;, kiedy doszło do &#8222;starcia&#8221; Ziemi i Nadświata. Wracamy zatem do Nadświata, już odciętego od Ziemi i samodzielnego. Caine pojawia się w tej powieści incognito, aby nie przyciągać zbytniej uwagi z racji tego, kim stał się obecnie. Jego żywy mit w Nadświecie funkcjonuje nieźle, co nie przysparza mu raczej radości. Zwłaszcza że jego &#8222;brat&#8221;, Orbek, który adoptował Caine&#8217;a do Czarnych Noży w poprzedniej części, popadł w solidne tarapaty. Dyskrecja jest zatem wskazana. Jednak natura głownego bohatera jest silniejsza. Już na &#8222;dzień dobry&#8221; po przybyciu do pewnego miasta ładuje się w kłopoty i diabli biorą incognito. Jego natura jest po prostu silniejsza.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Sama powieść rozgrywa się na dwóch planach. Pierwszy to własnie ta misja ratunkowa. Drugi to przeszłość: czas, kiedy Harri Michaelson był jeszcze nieznanym Aktorem, ale moment narodzin jego sławy zbliżał się nieuchronnie (lecz nieoczekiwanie) i czytelnik będzie miał szansę razem z nim przekroczyć próg tej sławy podczas okrutnej, krwawej rzeźni, jaką Caine sprezentować miał Czarnym Nożom, okrutnemu plemieniu ogrillów, które stanęło mu na drodze.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Przyznać trzeba Stoverowi jedno: nie pisze on powieści dla wrażliwych dziatek. Jego język jest ostry, brutalny, pełen wulgaryzmów i pozbawiony subtelności. To oczywiście nie przypadek. Bohaterowie Stovera to nie muskający kwiatki noskami rycerze. Orbek to przecież ogrillo, ale nie on jest tu najważniejszy. Caine bowiem to wytresowany zabójca, kierujący się instynktami, jak zwierzę. Nie ma co udawać, że jest subtelnym intelektualistą mordującym od niechcenia i z wyrzutami sumienia. To maszyna do zabijania. Myśli i działa jak taka maszyna: prosto (acz, nie prostacko). Teksty &#8222;motywujące&#8221;, którymi rzuca Caine mogłyby posłużyć jako doskonałe &#8222;mięcho&#8221; scenariuszowe w niejednym filmie, gdzie trzeba zmotywować bohaterów do rzezi, po której może nastąpić tylko śmierć. I jednocześnie dialogi, które on wygłasza nie są pozbawione dystansu. Caine jest poza tym pozbawiony fałszywych skrupułów. I za to go lubię, bo jest niezakłamanym głównym bohaterem. Przestaje być płaską postacią z książek, którą łatwo podziwiać, ale od której szlachetności zęby bolą. A zabijanie to nie łatwizna, szczególnie, kiedy towarzyszy mu smród z powodu puszczających zwieraczy; kiedy trzeba brudzić się krwią i wnętrznościami; kiedy nóż trafia w kość a nie w tkankę – i tak dalej, nie mniej malowniczo.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">W najnowszej powieści Matthew W. Stover nie próbuje (na razie) przeskakiwać samego siebie poprzez tworzenie fabuły, która skalą przyćmi to, co zaprezentował dotychczas. <a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=7966">&#8222;Caine Czarny Nóż&#8221;</a> przypomina raczej pierwszą część, czyli &#8222;Bohaterowie umierają&#8221;, kiedy Harri Michaelson musiał wrócić do Nadświata po swoją żonę. Tu jedzie ratować przybranego brata. Tam  wszystko na początku zapowiadało się &#8222;tylko&#8221; na zwykłą misję ratunkową. Tu także. Ale zarówno wtedy, jak i teraz, szybko okazuje się, że gra toczy się o coś całkiem innego, niż można było się spodziewać na początku. A nawet okazuje się, że przeszłość nie jest tak do końca zamkniętą kartą historii. I może to, co stało się lata temu pod Boedecken wcale nie było przypadkiem, pod żadnym względem. Takich elementów wspólnych między tymi powieściami można jeszcze wygrzebać więcej, ale najważniejsze, że nie jest to schemat nużący i przewidywalny swoją powtarzalnością.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Książkę czyta się, jak zwykle, doskonale. Na początku starałem się ją sobie dawkować. Trwało to krótko – do czasu, kiedy uświadomiłem sobie, że drugiej części tej powieści Stover chyba jeszcze nie skończył. Wtedy puściły wszystkie hamulce i połknąłem ją w trzy wieczory. Było warto, nawet wobec faktu, że na ciąg dalszy trzeba będzie trochę dłużej poczekać. Świetne dialogi (wymiany zdań między Cainem a adwersarzami), spora dawka humoru, brutalny realizm, żywa akcja i sama fabuła, która płynnie rozwija się przed czytelnikiem – to wszystko gwarantuje dotychczasowym fanom Stovera spełnienie marzeń. Bo powieści tej nie można zarzucić z pewnością, że będąc kontynuacją, jakoś znacząco obniża loty. Może to za sprawą świeżych wrażeń po lekturze, ale zaryzykuję stwierdzenie, że jest nawet lepiej pod każdym względem, niż w poprzednich tomach. I wbiję małą szpilę na koniec: większość herosów fantasy u Caine&#8217;a mogłaby zajmować się noszeniem za nim walizek i czyszczeniem mu butów.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:romulus@abs.umk.pl">Roman Ochocki</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: Mag<br />
Tytuł oryginału: Caine Black Knife<br />
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła<br />
Data wydania: 16 kwietnia 2010<br />
ISBN: 978-83-7480-167-6<br />
Oprawa: miękka<br />
Format: 135 x 202<br />
Rok wydania oryginału: 2008<br />
Liczba stron: 480<br />
Tom cyklu: 3</span></p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/09/22/ostrze-tyshallea-matthew-woodring-stover/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Ostrze Tyshalle&#8217;a&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover'>&#8222;Ostrze Tyshalle&#8217;a&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/06/25/bohaterowie-umieraja-matthew-woodring-stover/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Bohaterowie umierają&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover'>&#8222;Bohaterowie umierają&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/01/28/ostrze-tyshallea-czesc-2-matthew-woodring-stover/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Ostrze Tyshalle&#8217;a&#8221; część 2 &#8211; Matthew Woodring Stover'>&#8222;Ostrze Tyshalle&#8217;a&#8221; część 2 &#8211; Matthew Woodring Stover</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/05/16/caine-czarny-noz-matthew-woodring-stover/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Requiem&#8221; &#8211; Graham Joyce</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/05/12/requiem-graham-joyce/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/05/12/requiem-graham-joyce/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 May 2010 21:54:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Metzli</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Graham Joyce]]></category>
		<category><![CDATA[Requiem]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo Solaris]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=2191</guid>
		<description><![CDATA[Sięgając po drugą wydaną w Polsce powieść Grahama Joyce’a spodziewałem się, że przeczytam książkę przypominającą raczej masowo wydawane po sukcesie &#8222;Kodu Da Vinci&#8221; Dana Browna thrillery, oparte o religijne teorie spiskowe. Wskazywały na to tak okładka jak i umieszczona na jej czwartej stronie opinia M. John’a Harrisona. Spodziewałem się książki, którą szybko przeczytam oraz niestety [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/01/31/indygo-graham-joyce/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Indygo&#8221; &#8211; Graham Joyce'>&#8222;Indygo&#8221; &#8211; Graham Joyce</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/02/20/w-labiryncie-pamieci-jeffrey-ford/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;W labiryncie pamięci&#8221; &#8211; Jeffrey Ford'>&#8222;W labiryncie pamięci&#8221; &#8211; Jeffrey Ford</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/10/04/fizjonomika-jeffrey-ford/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Fizjonomika&#8221; &#8211; Jeffrey Ford'>&#8222;Fizjonomika&#8221; &#8211; Jeffrey Ford</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;"><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2009/12/requiem.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-1818" title="requiem" src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2009/12/requiem.jpg" alt="" width="140" height="218" /></a>Sięgając po drugą wydaną w Polsce powieść <a href="http://baza.fantasta.pl/autor.php?id=1873">Grahama Joyce’a</a> spodziewałem się, że przeczytam książkę przypominającą raczej masowo wydawane po sukcesie &#8222;Kodu Da Vinci&#8221; Dana Browna thrillery, oparte o religijne teorie spiskowe. Wskazywały na to tak okładka jak i umieszczona na jej czwartej stronie opinia M. John’a Harrisona. Spodziewałem się książki, którą szybko przeczytam oraz niestety lub na szczęście &#8211; szybko zapomnę. Moje obawy okazały się być tylko częściowo zasadne, ale nie oznacza to bynajmniej, że książkę uznam za objawienie roku.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Tak jak i w przeczytanym pół roku temu &#8222;Indygo&#8221; tak i tu na pierwszy plan wysuwa się szaleństwo. Tom Webster, główny bohater powieści nie może otrząsnąć się po śmierci swojej żony. Porzuca pracę nauczyciela religii w szkole średniej i udaje się w poszukiwaniu ukojenia do Jerozolimy, gdzie chciał z nią pojechać. Obecnie mieszka tam jego jedyna przyjaciółka Sharon, którą poznał jeszcze na studiach</span></p>
<p><span id="more-2191"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Jak łatwo się domyślić spokoju tam nie znalazł. Wręcz przeciwnie, każdy dzień wydawał mu się kolejnym krokiem w otchłanie obłędu. I w tym momencie zaczynają się „schody”. Pojawiają się dwa nieco chyba na siłę dodane wątki. Jeden to znany z tuzinów książek (czyli mocno już wyeksploatowany), motyw spisku leżącego u podstaw wiary chrzescijańskiej. Znowu fragmenty zwojów  (tym razem z Al Qumran) zawierających sensacyjne apokryfy (nie jestem ich znawcą, nie wiem więc czy były to elementy faktycznie istniejącej alternatywnej ewangelii czy twórcza praca autora). Znowu małżeństwo z Marią Magdaleną, znowu oszuści przejmują władzę w kościele pierwszych chrześcijan i manipulują żywotami Nazareńczyka. W tym momencie aż chce się zacytować Wojciecha Młynarskiego: &#8222;Jak długo można pieprzyć, Panowie? No jak długo jeszcze?!&#8221;. Drugi natomiast to ukazanie Jerozolimy jako miasta, którego mieszkańcy są prześladowani przez demony z mitów arabskich. Wraz z kolejnymi próbami podejmowanymi przez głównych bohaterów, mającymi przywrócić Tomowi równowagę psychiczną i uczuciową oraz równolegle rozwiązać zagadkę świętych pism, na jaw wychodzą z czasem źródła ich problemów.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Mam wrażenie, że <a href="http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=7683">&#8222;Requiem&#8221;</a> mogłoby z powodzeniem pozostać opowiadaniem o czających się w głowach bohaterów demonach miłości, pożądania, zdrady czy wyrzutów sumienia. Powstałaby zgrabna i wewnętrznie spoista krótka forma. A tak otrzymujemy kilka, nie zawsze świeżych wątków, które są trudne do powiązania w jedną zawierającą je całość. Trudne, ale nie niemożliwe. Na szczęście koniec wieńczy dzieło, a Joyce potrafi napisać zgrabne zakończenie, które podobnie jak w przypadku &#8222;Indygo&#8221;, ratuje powieść. Tom Webster to nie Tom Langdon, więc nie jest to błyskotliwe rozwiązanie zawiłej układanki, będacej kluczem tak do mitologii chrzescijańskiej jak i do władzy nad światem. Tak naprawdę to my czytając decydujemy, co tak naprawdę uzdrawia Toma. Prawda, miłość, wiara czy racjonalizm. Dzięki temu ta książka jest dla mnie czymś więcej niż tylko zajęciem na sześć przejazdów przez Warszawę środkami komunikacji miejskiej.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Jako, że akcja powieści dzieje się w Jerozolimie w czasach intifady tuż przed / w trakcie rozmów Rabin &#8211; Arafat przechadzamy się wraz z bohaterami po zaułkach arabskich oraz równie niebezpiecznej dla obcych dzielnicy żydowskich ortodoksów. Widać, że ani palestyńscy powstańcy ani ultrareligijni Żydzi nie zaskarbili sobie sympatii autora. Jedni i drudzy potwierdzają miano fanatyków, których tak naprawdę dzieli od siebie niewiele, ot imię boga i kilka nieistotnych nieomal drobiazgów. Przechadzamy się m.in. „turystyczną drogą krzyżową”, dowiadując się jak beznadziejnie i przez jakich ignorantów była ona wytyczana w różnych czasach. Niewątpliwie święte miasto pełne jest miesc, w wyjątkowość których wierzą tylko ci, którzy nie mieli do czynienia z historią (czyli niestety bardzo wielu&#8230;).</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Niestety właśnie w sferze historycznej pojawia się w &#8222;Requiem&#8221; błąd merytoryczny. Na stronie 62 bohater chlubiący się znajomością różnych religii stwierdza, że Jerozolima jest od ponad 1500 lat muzułmańska, podczas gdy w czasie akcji książki kalendarz muzułmański nie dobił do 1380 lat.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Ze względu na mało fantastyczny charakter powieść Joyce’a może być polecana raczej jako, „przystawka” (krótka odskocznia od klasycznych utworów fantasy czy SF) niż „danie główne”. &#8222;Requiem&#8221; wędruje na półkę i myślę, że długo po nią nie sięgnę ponownie, choć na pewno nie będę stronił od prozy Joyce’a, bo ciekawie odmalowuje on problemy tak psychiczne jak i emocjonalne. Poza tym mające się w Polsce ukazać &#8222;Facts of life&#8221; uważane są za jego najlepszą powieść.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:misin@gazeta.pl">Michał &#8222;Mag_Droon&#8221; Łon</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: Solaris<br />
Tytuł oryginału: Requiem<br />
Tłumaczenie: Martyna Plisenko<br />
Data wydania: 7 kwietnia 2010<br />
ISBN: 978-83-7590-034-7<br />
Oprawa: miękka ze skrzydełkami<br />
Format: 124 x 195<br />
Rok wydania oryginału: 1995<br />
Liczba stron: 288<br />
Seria: Rubieże</span></p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/01/31/indygo-graham-joyce/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Indygo&#8221; &#8211; Graham Joyce'>&#8222;Indygo&#8221; &#8211; Graham Joyce</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/02/20/w-labiryncie-pamieci-jeffrey-ford/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;W labiryncie pamięci&#8221; &#8211; Jeffrey Ford'>&#8222;W labiryncie pamięci&#8221; &#8211; Jeffrey Ford</a></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/10/04/fizjonomika-jeffrey-ford/' rel='bookmark' title='Permanent Link: &#8222;Fizjonomika&#8221; &#8211; Jeffrey Ford'>&#8222;Fizjonomika&#8221; &#8211; Jeffrey Ford</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/05/12/requiem-graham-joyce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
