<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Zaginiona Biblioteka</title>
	<atom:link href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl</link>
	<description>Książki</description>
	<lastBuildDate>Tue, 08 May 2012 19:11:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>&#8222;Smocza droga&#8221; &#8211; Daniel Abraham</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/05/08/smocza-droga-daniel-abraham/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/05/08/smocza-droga-daniel-abraham/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 May 2012 19:11:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sharin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Abraham]]></category>
		<category><![CDATA[Smocza Droga]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo Ars Machina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=4604</guid>
		<description><![CDATA[Daniel Abraham to pisarz bardzo płodny, o czym można się przekonać, sprawdzając jego bio w Wikipedii. W Polsce jest jednak mało znany. Kilka lat temu wydawnictwo MAG wydało jego „Cień w środku lata” – pierwszy tom czteroczęściowego cyklu „The Long Price Quartet”. Tu i ówdzie „mignęło” pojedyncze opowiadanie. W końcu była też powieść „Wyprawa łowcy”, [...]
Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/05/25/daniel-abraham-cien-w-srodku-lata/' rel='bookmark' title='&#8222;Cień w środku lata&#8221; &#8211; Daniel Abraham'>&#8222;Cień w środku lata&#8221; &#8211; Daniel Abraham</a> <small>Pierwsza powieść Daniela Abrahama, należąca do tetralogii „Cena Ostateczna”, zadebiutowała...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/10/29/wyprawa-lowcy-george-r-r-martin-gardner-dozois-daniel-abraham/' rel='bookmark' title='&#8222;Wyprawa łowcy&#8221; &#8211; George R. R. Martin, Gardner Dozois, Daniel Abraham'>&#8222;Wyprawa łowcy&#8221; &#8211; George R. R. Martin, Gardner Dozois, Daniel Abraham</a> <small>Któregoś pięknego dnia (niekoniecznie taki był, ale podobne stwierdzenie zawsze...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/11/12/droga-cienia-brent-weeks/' rel='bookmark' title='&#8222;Droga cienia&#8221; &#8211; Brent Weeks'>&#8222;Droga cienia&#8221; &#8211; Brent Weeks</a> <small>Brent Weeks to amerykański autor fantasy, który zdobył już sporą...</small></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;"><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/05/150528_smocza-droga_200.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-4606" title="150528_smocza-droga_200" src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/05/150528_smocza-droga_200.jpg" alt="" width="147" height="217" /></a>Daniel Abraham to pisarz bardzo płodny, o czym można się przekonać, sprawdzając jego bio w Wikipedii. W Polsce jest jednak mało znany. Kilka lat temu wydawnictwo MAG wydało jego „Cień w środku lata” – pierwszy tom czteroczęściowego cyklu „The Long Price Quartet”. Tu i ówdzie „mignęło” pojedyncze opowiadanie. W końcu była też powieść „Wyprawa łowcy”, którą Abraham skończył jako trzeci w kolejności po Gardnerze Dozois i George&#8217;u R. R. Martinie. Ostatnio na półkach w księgarniach można znaleźć komiksową adaptację „Gry o tron”, do której dialogi pisał właśnie Abraham. Sam nazywam go pieszczochem G.R.R. Martina, ale jest to komplement. Bo Daniel Abraham w swojej twórczości dostępnej na polskim rynku pokazał, że posiada potencjał do pisania nie wiernie naśladującego styl Martina, ale kreatywnego i inteligentnego. Niemniej jednak, jestem w mniejszości. Bo o ile o „Wyprawie łowcy” trudno napisać coś pozytywnego (ot, taka sobie powieść), to o „Cieniu w środku lata” czy opowiadaniach wyrażam się zawsze w ostrożnych superlatywach. Ostrożnych – ponieważ owa znana mi próbka twórczości Abrahama bardzo dobrze rokowała na przyszłość.  Tymi samymi słowy można by zresztą streścić sens poniższej recenzji.<span id="more-4604"></span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">„Smocza droga” to pierwsza część kolejnego, tym razem pięcioczęściowego cyklu „Dagger and the Coin” i w tym tytule zawiera się esencja fabuły. Naturalną koleją rzeczy porównywałem powieść do „Pieśni Lodu i Ognia”, ale nie jest to trafne porównanie. Choć Abraham rozwija fabułę podobnie jak Martin, jednak nic nie zapowiada, aby miała się ona rozrosnąć tak dalece, jak saga o Siedmiu Królestwach. Rzucającym się w oczy podobieństwem jest przypisanie kolejnych rozdziałów poszczególnym postaciom i przedstawianie zawartych tam wydarzeń z ich perspektywy. Na razie bohaterów jest czworo. Marcus Wester – ongiś znamienity wódz, którego imię nadal budzi respekt i szacunek. W wyniku zbyt wielkiej ceny, jaką przyszło mu zapłacić za sławę, został kimś w rodzaju najemnika dowodzącego kompanią złożoną z niego samego i wiernego adiutanta. Do czasu. Cithrin bel Sacour – wychowanica potężnego banku, niemal pełnoletnia dziewczyna, której losy na dobre i na złe zwiążą się z losami Marcusa Westera. Dalej mamy Gedera Palliako – szlachcica nie cieszącego się szacunkiem i poważaniem. Również – do czasu. Wreszcie lord Dawson Kalliam, głowa potężnego stronnictwa dworskiego, konserwatywny arystokrata, obracający się w cieniu spisków i walki o władzę. Tak jak w „Pieśni Lodu i Ognia”, fabuła zdecydowanie posiada potencjał do wprowadzania na scenę kolejnych postaci.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Początkowo powieść nie wciągnęła mnie wcale. Czytałem opornie. Fabuła rozwijała się powoli, zresztą jej niespieszność to cecha charakterystyczna i warto o tym wiedzieć, aby się nie zrazić na samym początku. Jednak Daniel Abraham udowodnił, że nie tworzy szablonowo. Bo w końcu nadszedł „punkt przełamania”, który sprawił, że losy bohaterów zaczęły toczyć się całkiem inaczej, niż się spodziewałem. I ten zwrot można uznać za znakomity. Była to seria ciosów w czytelnika – w moim przypadku sprawiły, że musiałem zmienić o książce zdanie. Od tej chwili zaczęła ona zyskiwać z każdym rozdziałem. Ucieszyło mnie przede wszystkim to, że Abraham ponownie (po „Cieniu w środku lata”) rozwija wątki związane z ekonomią. Już poświęcone temu rozdziały z Cithrin i Marcusem wystarczyłyby, aby windować moją ocenę wzwyż. Ale był również doskonały zwrot akcji w wykonaniu Gedera, który z kompanijnej ciamajdy stał się znaczącym graczem, a w kolejnych częściach cyklu dopiero zacznie rozwijać skrzydła (chociaż po finale powieści mam też podejrzenie, że może równie dobrze stać się marionetką). Najsłabiej wypadły intrygi dworskie i walka o władzę. Były znakomite, ale naczytałem się już tego u Martina i Abraham niczym mnie nie zaskoczył. Zatem choć było bardzo dobrze, to ani zaskakująco, ani zbyt świeżo.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Podobnie jak Martin, Abraham ostrożnie dawkuje magię, która tu również nie jest typowa ani nachalna. Bardziej przypomina jakąś wersję/wariant <em>psioniki</em> niż „typowe” dla gatunku rzucanie zaklęć czy inne magiczne szacher-macher. Wykreowany świat jest ciekawy (autor dorzucił do niego obowiązkową mapkę, aby nie pogubić się w krainach i zależnościach), chociaż – przynajmniej na razie – niezbyt skomplikowanie przedstawiony i rozwinięty. Być może nie było sensu obarczać czytelnika nadmiarem wiedzy już w pierwszym tomie cyklu. Przyjdzie na to czas. Akcja osadzona jest w quasi-średniowiecznym świecie, ale przecież nie stoi on – jak zazwyczaj – w miejscu, jeśli chodzi o rozwój. Potężne staje się kupiectwo i handel. Banki są nie mniej groźne niż królestwa, a i „ideały demokracji” pobrzmiewają tu i ówdzie, choć chyba raczej jako instrument w rękach graczy (np. idea rad chłopskich i udziału plebsu w sprawowaniu władzy), niż samodzielne rozsadniki rewolucji.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Reasumując, warto powieści dać szansę. Może tym razem Daniel Abraham zagości na polskim rynku na stałe. Zasłużył na to już „Cieniem w środku lata”, ale najwidoczniej przeszedł on w Polsce bez echa. Szkoda, powtórzę. Po tym, jak Steven Erikson zakończył pisanie „Malazańskiej Księgi Poległych” a George R. R. Martin nie kwapi się z systematyczną pracą nad „Pieśnią Lodu i Ognia”, brakuje w Polsce gwiazdy epickiej fantasy, którą można czytać bez obrzydzenia infantylnością i schematycznością (Terry Goodkind). Daniel Abraham nie zapewni czytelnikowi spektakularnej rozrywki jak Abercrombie czy Stover, jednak to, co przynosi „w darze” jego powieść, warte jest poświęconego czasu.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:romulus@abs.umk.pl">Roman Ochocki</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: Ars Machina<br />
Tytuł oryginału: The Dragon’s Path<br />
Tłumaczenie: Andrzej Jakubiec<br />
Data wydania: 25 kwietnia 2012<br />
978-83-932319-9-7<br />
Format: 130 x 195<br />
Oprawa: miękka<br />
Liczba stron: 576</span></p>
<p>Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/05/25/daniel-abraham-cien-w-srodku-lata/' rel='bookmark' title='&#8222;Cień w środku lata&#8221; &#8211; Daniel Abraham'>&#8222;Cień w środku lata&#8221; &#8211; Daniel Abraham</a> <small>Pierwsza powieść Daniela Abrahama, należąca do tetralogii „Cena Ostateczna”, zadebiutowała...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/10/29/wyprawa-lowcy-george-r-r-martin-gardner-dozois-daniel-abraham/' rel='bookmark' title='&#8222;Wyprawa łowcy&#8221; &#8211; George R. R. Martin, Gardner Dozois, Daniel Abraham'>&#8222;Wyprawa łowcy&#8221; &#8211; George R. R. Martin, Gardner Dozois, Daniel Abraham</a> <small>Któregoś pięknego dnia (niekoniecznie taki był, ale podobne stwierdzenie zawsze...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/11/12/droga-cienia-brent-weeks/' rel='bookmark' title='&#8222;Droga cienia&#8221; &#8211; Brent Weeks'>&#8222;Droga cienia&#8221; &#8211; Brent Weeks</a> <small>Brent Weeks to amerykański autor fantasy, który zdobył już sporą...</small></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/05/08/smocza-droga-daniel-abraham/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Bohaterowie&#8221; &#8211; Joe Abercrombie</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/04/19/bohaterowie-joe-abercrombie/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/04/19/bohaterowie-joe-abercrombie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Apr 2012 17:42:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sharin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Bohaterowie]]></category>
		<category><![CDATA[Joe Abercrombie]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo Mag]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=4600</guid>
		<description><![CDATA[Po przeczytaniu czterech powieści tego pisarza mogę napisać jedno: w każdej kolejnej jest coraz lepszy. A piszę to po lekturze dwóch tomów trylogii „Pierwsze prawo” oraz „Zemsta najlepiej smakuje na zimno” i właśnie po „Bohaterach”. Powieść ta za każdym razem, kiedy brałem ją do ręki, z miejsca przykuwała mnie do lektury. Fabuła rozgrywa się w [...]
Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/02/29/zemsta-najlepiej-smakuje-na-zimno-joe-abercrombie/' rel='bookmark' title='&#8222;Zemsta najlepiej smakuje na zimno&#8221; &#8211; Joe Abercrombie'>&#8222;Zemsta najlepiej smakuje na zimno&#8221; &#8211; Joe Abercrombie</a> <small>Joe Abercrombie ze swoją „Zemstą” jest najlepszą odtrutką na niekończące...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/06/25/bohaterowie-umieraja-matthew-woodring-stover/' rel='bookmark' title='&#8222;Bohaterowie umierają&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover'>&#8222;Bohaterowie umierają&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover</a> <small>Być może, przed pisaniem tej recenzji, powinienem z obowiązku zajrzeć...</small></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/04/149421_bohaterowie_200.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-4602" title="149421_bohaterowie_200" src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/04/149421_bohaterowie_200.jpg" alt="" width="145" height="217" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Po przeczytaniu czterech powieści tego pisarza mogę napisać jedno: w każdej kolejnej jest coraz lepszy. A piszę to po lekturze dwóch tomów trylogii „Pierwsze prawo” oraz „Zemsta najlepiej smakuje na zimno” i właśnie po „Bohaterach”. Powieść ta za każdym razem, kiedy brałem ją do ręki, z miejsca przykuwała mnie do lektury.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Fabuła rozgrywa się w tym samym świecie, w którym dzieje się akcja poprzednich książek. Jednak, tak samo jak przy „Zemście”, najnowsze dzieło pisarza można czytać spokojnie, nie znając poprzednich. Można wprawdzie stracić kilka smaczków, ale naprawdę są to szczegóły mało istotne. O wydarzeniach wcześniejszych wspomina się od czasu do czasu, ale tak, aby nie psuć czytelnikowi lektury zarówno „Bohaterów”, jak i poprzednich dokonań Abercrombiego. A wzmiankowane smaczki związane są choćby z postaciami z poprzednich książek. Wspomina się o Monzy z „Zemsty&#8230;”, pojawia się w drugoplanowej roli Caul Dreszcz czy Bayaz. Ale nie ma obaw, że coś czytelnikowi przez to umknie. Nawet fakt, iż imię Krwawego-dziewięć budzi strach i panikę wśród Północnych (pomieszane z nabożną czcią), spokojnie daje się uzasadnić na podstawie wydarzeń opowiedzianych w „Bohaterach”. A piszę to po to, żeby przekonać, iż nie warto czekać na poznanie zakończenia trzeciego tomu „Pierwszego prawa” (który może kiedyś się ukaże na polskim rynku), aby przystąpić do lektury dostępnych książek Abercrombiego.<span id="more-4600"></span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Za sprawą „Bohaterów”, a dokładniej ich&#8230; bohaterów, Joe Abercrombie w moim prywatnym rankingu zdetronizował Matthew Stovera. Stoverowy Caine nie dałby chyba rady tym wszystkim charakternikom, choć przecież do ułomków nie należy. Ale natężenie testosteronu u Abercrombiego gwarantuje naprawdę godziwą rozrywkę. Zwłaszcza że pisarz jest szalenie inteligentny i ma talent do kreślenia w kilku zdaniach portretów niebanalnych i przykuwających uwagę swoją niejednoznacznością. Każda z pierwszoplanowych, jak i drugoplanowych postaci potrafi zainteresować do tego stopnia, że czytelnik będzie kibicował bohaterom, którzy mają przecież przeciwstawne cele, dążą ze sobą do zwarcia, konfliktu. To wprowadza znakomitą konfuzję – nie wiemy komu kibicować, bo obydwaj oponenci są tak samo lub podobnie fascynujący. A kiedy wiadomo, że jeden z nich musi przegrać – wtedy naprawdę robi się emocjonująco. To zasadnicza siła tych postaci.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Fabuła rozgrywa się w ciągu zaledwie tygodnia, przy czym trzy dni poświęcone są bitwie, do której dążą dwie strony: Północni pod wodzą Czarnego Dowa i Unia pod wodzą marszałka Kroya (choć tak naprawdę rządzi Bayaz), sprzymierzona ze „zdrajcą” Północy, czyli Wilczarzem. Sama bitwa rozegra się wokół tytułowego wzgórza. Choć tytuł powieści można spokojnie odnieść także do tego, iż mnóstwo w niej postaci. A nawet, zważywszy na finał, ma on swoje jeszcze jedno, realistycznie gorzkie znaczenie. Akcja ukazana jest z punktu widzenia kilku osób. Każda z nich ma – poza ogólnymi, wynikającymi z przynależności do określonej nacji – swoje własne cele. Niektórzy chcą po prostu przeżyć, inni zdobyć chwałę, jeszcze inni znaleźć śmierć, wreszcie są tacy, którzy pragną się obłowić i tacy, dla których ta bitwa to kolejne starcie w znacznie większym, wyrastającym poza politykę konflikcie (Bayaz i Ishri, jak łatwo się można domyślić w trakcie lektury). Nie wszystkie cele zostaną osiągnięte – to oczywiste, ale i nie wszystkie zostaną przed czytelnikiem odsłonięte. Być może na to przyjdzie czas w innych powieściach, bo Abercrombie zamierza nadal pisać dzieła osadzone w tym świecie. I bardzo dobrze, bo zarówno „Zemsta&#8230;”, jak i „Bohaterowie” pokazują, że tkwi w tym zamyśle znaczny potencjał. I już nie mogę się doczekać kolejnych książek.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Choć fabuła „Bohaterów” to przede wszystkim losy mężczyzn, nie brakuje w niej miejsca i dla kobiet. Do tego nie są to kobiety banalne. Cudna to Północna wojowniczka i ona zaskakuje najmniej. W tym świecie kobieta dźwigająca miecz nie może być po prostu nijaka. Ciekawszą postacią jest Finree – szlachcianka z Unii, córka marszałka Kroya, inteligentna, przebiegła, odważna intrygantka dążąca do zdobycia jak najwyższej pozycji dla swojego dzielnego, ale uczciwego i szlachetnego męża. I niedostrzegająca przy tym miłości, jaką darzy ją złamany, zhańbiony Gorst, niegdyś dowódca królewskiej straży, odtrącony przez monarchę po pewnym wydarzeniu w „Zemście&#8230;” (ale to nieważne, jak pisałem, ponieważ go nie zapamiętałem i musiałbym kartkować gorączkowo „Zemstę&#8230;”, aby się upewnić, że tam rzeczywiście występuje).</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Abercrombie ciekawie wygrywa różnice charakterologiczne między Północnymi a Unionistami. To, co uchodziłoby w Unii za rozwagę i przejaw inteligencji (zachowanie Caldera), wśród Północnych budzi szyderstwo i hańbę. Autor pokazuje jednak, że obydwie strony są w stanie się od siebie sporo nauczyć i te „wartości” przeciwnika przenikają na drugą stronę (jak to, że Czarny Dow przyznaje rację Calderowi, ale tylko wśród zaufanych, bo wie, że wojsko również jego uznałoby za tchórza, gdyby przyznał mu rację publicznie). Takich małych, satysfakcjonujących smaczków można znaleźć jeszcze sporo. Fabuła, choć dotyczy tak naprawdę bitwy, nie jest utkana tylko z opisów walk. Znalazło się w niej również miejsce na mniejsze i większe intrygi polityczne. Jak potoczą się losy niektórych bohaterów, da się od pewnego momentu przewidzieć, ale nie do końca. Nie chcę zdradzać szczegółów ani nawet wskazywać, o kogo chodzi, aby nie psuć frajdy. Dość napisać, że nawet w przypadku dającego się przewidzieć finału któregoś z wątków, Abercrombie potrafi tyleż nagle, co nieoczekiwanie (ale jak doskonale) zmienić sytuację bohatera albo dorzucić jakiś szczegół, który stawia klęskę bądź sukces w nowym świetle. W zasadzie, jeśli chodzi o bohaterów, zawiodła mnie tylko kreacja potężnego dzikusa, który zwie się Nieznajomy-u-Bram. A zawiodła dlatego, że najpierw Abercrombie wykreował postać, która od pierwszej sceny fascynuje, a potem nieco po macoszemu ją potraktował. Może to z powodu przesytu, jeśli chodzi o ilość bohaterów? A może Nieznajomy-u-Bram jeszcze powróci w kolejnych powieściach? I w tym miejscu mogę wytknąć Abercrombiemu jedną, zasadniczą wadę. Właśnie na przykładzie Nieznajomego-u-Bram można stwierdzić przesycenie powieści znakomitymi postaciami. A jest ich tak wiele, że nie dla wszystkich starczy miejsca na tyle, aby zaspokoić czytelniczy głód. Może autor powinien jednak się pohamować następnym razem?</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Joe Abercrombie stworzył (po raz kolejny) czysto rozrywkową, ale inteligentną i doskonale skonstruowaną fabułę, która daje czytelnikowi mnóstwo frajdy. Czytając i „Zemstę&#8230;” i „Bohaterów” można dostrzec, że pisarz lubi bawić się konwencją, stylami, rozpycha się łokciami i zawłaszcza dla siebie nowe obszary. I o ile u Matthew Stovera historia wykreowanego przez niego twardziela dobiega już końca i wydaje się wyeksploatowana do dna – o tyle u Abercrombiego w piątej powieści (czwartej na polskim rynku) można bez trudu zaobserwować ciągłą zwyżkę formy i potencjał na kolejne historie z nowymi/starymi bohaterami, w nowych/starych lokacjach. I to jest najlepsza nowina dla czytelników, którzy dadzą się pisarzowi porwać.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:romulus@abs.umk.pl">Roman Ochocki</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: MAG<br />
Tytuł oryginału: The Heroes<br />
Tłumaczenie: Robert Waliś<br />
Data wydania: 13 kwietnia 2012<br />
978-83-7480-248-2<br />
Format: 135 x 202<br />
Oprawa: miękka<br />
Liczba stron: 764</span></p>
<p>Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/02/29/zemsta-najlepiej-smakuje-na-zimno-joe-abercrombie/' rel='bookmark' title='&#8222;Zemsta najlepiej smakuje na zimno&#8221; &#8211; Joe Abercrombie'>&#8222;Zemsta najlepiej smakuje na zimno&#8221; &#8211; Joe Abercrombie</a> <small>Joe Abercrombie ze swoją „Zemstą” jest najlepszą odtrutką na niekończące...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/06/25/bohaterowie-umieraja-matthew-woodring-stover/' rel='bookmark' title='&#8222;Bohaterowie umierają&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover'>&#8222;Bohaterowie umierają&#8221; &#8211; Matthew Woodring Stover</a> <small>Być może, przed pisaniem tej recenzji, powinienem z obowiązku zajrzeć...</small></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/04/19/bohaterowie-joe-abercrombie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Blue Remembered Earth” &#8211; Alastair Reynolds</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/04/16/%e2%80%9eblue-remembered-earth-alastair-reynolds/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/04/16/%e2%80%9eblue-remembered-earth-alastair-reynolds/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Apr 2012 06:12:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sharin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Alastair Reynolds]]></category>
		<category><![CDATA[Blue Remembered Earth]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=4593</guid>
		<description><![CDATA[Gdybym miał na nowo ułożyć ranking moich ulubionych powieści Alastaira Reynoldsa, to z pewnością dziś na jego szczycie postawiłbym „House Of Suns”, o którym, chociaż w Polsce nie został jeszcze wydany, miałem czelność skrobnąć kilka słów na naszym blogu. Jednak po lekturze „Blue Remembered Earth” otwierającego trylogię „Poseidon&#8217;s Children”, ostrożnie obstawiam, że może się ona [...]
Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2011/06/03/terminal-world-alastair-reynolds/' rel='bookmark' title='&#8222;Terminal World&#8221; &#8211; Alastair Reynolds'>&#8222;Terminal World&#8221; &#8211; Alastair Reynolds</a> <small>„Terminal World” to, jak dotąd, ostatnia powieść Alastaira Reynoldsa, która...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/27/otchlan-rozgrzeszenia-alastair-reynolds/' rel='bookmark' title='&#8222;Otchłań Rozgrzeszenia&#8221; &#8211; Alastair Reynolds'>&#8222;Otchłań Rozgrzeszenia&#8221; &#8211; Alastair Reynolds</a> <small>Przyjemność z czytania Alastaira Reynoldsa można porównać do przyjemności picia...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2011/01/14/prefekt-alastair-reynolds/' rel='bookmark' title='&#8222;Prefekt&#8221; &#8211; Alastair Reynolds'>&#8222;Prefekt&#8221; &#8211; Alastair Reynolds</a> <small>„Prefekt” Alastaira Reynoldsa to już piąta powieść tego pana wydana...</small></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/04/n367807.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-4594" title="n367807" src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/04/n367807.jpg" alt="" width="140" height="217" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Gdybym miał na nowo ułożyć ranking moich ulubionych powieści Alastaira Reynoldsa, to z pewnością dziś na jego szczycie postawiłbym „House Of Suns”, o którym, chociaż w Polsce nie został jeszcze wydany, miałem czelność skrobnąć kilka słów na naszym blogu. Jednak po lekturze „Blue Remembered Earth” otwierającego trylogię „Poseidon&#8217;s Children”, ostrożnie obstawiam, że może się ona stać w moim prywatnym rankingu numerem jeden, jeśli chodzi o twórczość Reynoldsa.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Akcja powieści osadzona jest w XXII stuleciu, na Ziemi, na Księżycu, na Marsie i w Pasie Kuipera. Bohaterowie to rodzeństwo, Geoffrey i Sunday. Żyją oni na uboczu swojej potężnej i wpływowej rodziny Akinya, która prowadzi interesy na miarę zaludnionego już częściowo przez ludzi Układu Słonecznego. Jej głową pozostaje Eunice Akinya, nestorka i twórczyni potęgi rodziny. Kobieta nieszablonowa, żądna przygód, niespokojna dusza, przez całe swoje bogate życie (które poznajemy, czy rekonstruujemy tylko na podstawie wspomnień jej potomków) dążąca wciąż do przodu. Poza Ziemię, do gwiazd. Tymczasem Geoffrey i Sunday, jej wnuczęta, są pozbawione tego głodu i tej gorączki właściwych ich babce. Geoffrey w Afryce zajmuje się badaniami nad inteligencją słoni. Sunday mieszka na Księżycu poza systemem Nadzorowanego Świata. Jednak obydwoje będą musieli – razem i osobno – rozwikłać zagadkę związaną z przeszłością babki. Poszukiwanie odpowiedzi zburzy ich dotychczasowy sposób życia i doprowadzi do odkrycia tajemnic, które mogą zmienić całą przyszłość ludzkości. I na tym muszę poprzestać, aby nie pozbawiać czytelników przyjemności z odbywania tej podróży i szukania odpowiedzi wraz z głównymi bohaterami. Bo warto ją odbyć. Choć nie wiadomo, kiedy powieść ukaże się na polskim rynku. Planuje ją wydać wydawnictwo MAG i trzymam kciuki, aby plany te zamieniły się w rzeczywistość. Z czysto egoistycznego powodu: twórczość walijskiego pisarza zaspokaja mój głód na fantastykę, która mieści się między „problemowością” Petera Wattsa, czy Grega Egana a znakomitą efektownością Petera Hamiltona.<span id="more-4593"></span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Czytelnicy poprzednich powieści Alastaira Reynoldsa szybko, według mnie, rozpoznają styl pisarza. Nie ma tu nowatorskich, oryginalnych rozwiązań fabularnych ani przytłaczania czytelnika. Jeśli się prześledzi całą twórczość Reynoldsa, można łatwo wskazać nawiązania czy inspiracje twórczością takich pisarzy jak m. in. Arthur C. Clarke czy Stephen King. To, co do mnie przemawia zawsze w trakcie lektury powieści Reynoldsa, to umiejętność łączenia, przekształcania znanych motywów, pomysłów, idei w nową jakość – nie nowatorską, ale atrakcyjną dla czytelnika, intrygującą i fascynującą. Nie inaczej jest w „Blue Remembered Earth”. Tu ludzkość nauczyła się już podróżować między planetami naszego Układu z prędkością pozwalającą skrócić podróż na Marsa do kilku tygodni, trwa eksploracja innych planet Układu, a nawet Pasa Kuipera (w znacznej mierze zmechanizowana, ponieważ dotarcie aż tam zajmuje ludziom nadal długie miesiące). Trzeba przyznać, że wizja ludzkości w XXII wieku i jej postępów w kosmosie jest aż nazbyt optymistyczna. Choć czy w 1912 r. ktoś mógł poważnie traktować pomysł, że za pół wieku człowiek stanie na Księżycu i wyśle sondy poza granice Układu Słonecznego? Może więc i Reynolds nie przesadza ze swoim optymizmem, jeśli spojrzeć na to z tego punktu widzenia. Niemniej jednak ludzkość nadal nie zmieniła się – powiedzmy – charakterologicznie. To znaczy „gen” zniszczenia, przemocy, konfliktu, nadal jest obecny. Nawet przestępczość udało się stłamsić w nietypowy sposób. Za pomocą Mechanizmu, rodzaju sztucznej inteligencji, który kontroluje zachowania ludzi i w przypadku prób przemocy – reaguje, powstrzymując agresora, aż do akcji wkroczą siły porządkowe. Dlatego też Sunday, ceniąca sobie wolność i niezależność, mieszka w Descrutinised Zone na Księżycu. Ludzkość sama podzielona jest na odłamy – jeszcze nie do tego stopnia, jak w poprzednich powieściach Reynoldsa rozgrywających się w uniwersum Revelation Space, jednak zauważalne są podziały przebiegające nie tylko wedle kryterium narodowego, ale i bardziej – hmmm – społecznego, światopoglądowego, których emanacje systemowe zaczynają brać górę nad narodowymi. Jeśli chodzi o dominujące potęgi, Chińczycy mają się nadal dobrze, ale to Afryka u Reynoldsa stała się jeśli nie centrum, to jednym z liderów rozwoju gospodarczego. Akurat tu może Reynolds w ogóle nie przesadzać.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Fabuła „Blue Remembered Earth” rozwija się powoli, ale można ją określić jako zamkniętą całość. Kolejny krok ludzkości w drodze do gwiazd obserwować będziemy mogli w następnych częściach. Dzięki temu, że autorowi nigdzie się nie spieszy, również czytelnik ma szansę, aby „złapać” klimat powieści. Począwszy od niepokojącego prologu, który – jak się okaże – będzie miał reperkusje po latach dla jednego z bohaterów, zaczyna się eksploracja wykreowanego świata, na Ziemi i dalej. Fabuła zatem rozpędza się powoli, ale na pewno nie jest leniwa. Z każdym kolejnym rozdziałem stopniowo przyspiesza i pod koniec już nie mogłem się oderwać, chcąc koniecznie – i z bijącym szybko sercem – poznać odpowiedzi. A z finałem nadchodzi ogromny żal, że to koniec. I jak zwykle u Reynoldsa bywa, autor rzuca pomysłami, których nie rozwija do tego stopnia, aby czytelnik mógł poznać je do końca, zrozumieć naturę pewnych zjawisk, mechanizmów. Pozostawia to sporo miejsca dla wyobraźni i odpowiednio ją wyostrza. Być może autor do nich (lub do tego, czym staną się w przyszłości) powróci w kolejnych powieściach. Z pewnością można się spodziewać dążenia do eksploracji pewnego odkrycia, które ujawnione zostaje już teraz. To dobry zaczyn pod kolejny tom powieści.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Nie zachęcę nikogo do czytania po angielsku. Fanów Reynoldsa, którzy nie będą chcieli czekać na polskie wydanie, do tego przekonywać nie trzeba. Chociaż książka nie należy do ciężko przyswajalnych dla czytelnika, który posiadł znajomość języka na poziomie trochę wyższym niż podstawowy, narracja bywa trudna i niezrozumiała, jeśli chodzi o użyte sformułowania czy opisy i nawet moja podręczna smartfonowa aplikacja Google do tłumaczenia nie zawsze dawała radę. Jednak z dialogami można poradzić sobie bez problemu. Po przeczytaniu „Blue Remembered Earth” po angielsku z pewnością kupię i przeczytam polskie wydanie. Po pierwsze, Reynolds wart jest dla mnie wydanych na niego pieniędzy. Po drugie, będę miał okazję skonfrontować poprawność odbioru powieści w oryginale. Zastanawiam się, czy drugi tom będzie stanowił kontynuację losów głównych bohaterów pierwszego, czy będzie nową historią, rozgrywającą się po kilkudziesięciu (kilkuset?) latach od wydarzeń opisanych w tej powieści. Oczekiwanie na kolejny tom to największe przekleństwo znakomitych pierwszych części. Nawet jeśli chodzi „tylko” o trylogię.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:romulus@abs.umk.pl">Roman Ochocki</a></span></p>
<p>Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2011/06/03/terminal-world-alastair-reynolds/' rel='bookmark' title='&#8222;Terminal World&#8221; &#8211; Alastair Reynolds'>&#8222;Terminal World&#8221; &#8211; Alastair Reynolds</a> <small>„Terminal World” to, jak dotąd, ostatnia powieść Alastaira Reynoldsa, która...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/27/otchlan-rozgrzeszenia-alastair-reynolds/' rel='bookmark' title='&#8222;Otchłań Rozgrzeszenia&#8221; &#8211; Alastair Reynolds'>&#8222;Otchłań Rozgrzeszenia&#8221; &#8211; Alastair Reynolds</a> <small>Przyjemność z czytania Alastaira Reynoldsa można porównać do przyjemności picia...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2011/01/14/prefekt-alastair-reynolds/' rel='bookmark' title='&#8222;Prefekt&#8221; &#8211; Alastair Reynolds'>&#8222;Prefekt&#8221; &#8211; Alastair Reynolds</a> <small>„Prefekt” Alastaira Reynoldsa to już piąta powieść tego pana wydana...</small></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/04/16/%e2%80%9eblue-remembered-earth-alastair-reynolds/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Bezwzględna&#8221; &#8211; Gail Carriger</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/04/01/bezwzgledna-gail-carriger/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/04/01/bezwzgledna-gail-carriger/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Apr 2012 13:36:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sharin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Bezwzględna]]></category>
		<category><![CDATA[Gail Carriger]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo Prószyński i S-ka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=4584</guid>
		<description><![CDATA[Ta powieść to czwarta, osadzona w wiktoriańskiej Anglii, odsłona przygód lady Alexii Maccon (de domo Tarabotti) – kobiety bez duszy, zajmującej się rozwiązywaniem różnych nadprzyrodzonych tajemnic, uczestniczącej w czymś, co można określić gabinetem cieni królowej Wiktorii. Kobieta, do której kłopoty lgną na potęgę. Przyznaję się już na wstępie – poprzednich trzech powieści nie czytałem. To [...]
Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2011/01/24/namiestniczka-wiera-szkolnikowa/' rel='bookmark' title='&#8222;Namiestniczka&#8221; &#8211; Wiera Szkolnikowa'>&#8222;Namiestniczka&#8221; &#8211; Wiera Szkolnikowa</a> <small>Pierwsza część tej debiutującej w Polsce trylogii bez wątpienia nie...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2011/07/20/namiestniczka-ksiega-ii-wiera-szkolnikowa/' rel='bookmark' title='&#8222;Namiestniczka. Księga II&#8221; &#8211; Wiera Szkolnikowa'>&#8222;Namiestniczka. Księga II&#8221; &#8211; Wiera Szkolnikowa</a> <small>Akcja drugiego tomu &#8222;Namiestniczki&#8221; przenosi czytelników nieco do przodu w...</small></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/04/146666_bezwzgledna_400.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-4585" title="146666_bezwzgledna_400" src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/04/146666_bezwzgledna_400.jpg" alt="" width="135" height="217" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Ta powieść to czwarta, osadzona w wiktoriańskiej Anglii, odsłona przygód lady Alexii Maccon (de domo Tarabotti) – kobiety bez duszy, zajmującej się rozwiązywaniem różnych nadprzyrodzonych tajemnic, uczestniczącej w czymś, co można określić gabinetem cieni królowej Wiktorii. Kobieta, do której kłopoty lgną na potęgę. Przyznaję się już na wstępie – poprzednich trzech powieści nie czytałem. To może zdyskwalifikować moją opinię o tej książce, szczególnie w oczach fanów (znalazłem kilka entuzjastycznych recenzji poprzednich przygód tejże damy). Ale ja sam wcale nie uważam za problem tego, że „wskoczyłem” w ten cykl dopiero w czwartym tomie. Co więcej, uważam to wręcz za zaletę, która – dodatkowo – podnosi moją ocenę tej powieści.<span id="more-4584"></span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Gdybym czytał poprzednie odsłony przygód lady Maccon, z pewnością przy „Bezwzględnej” umierałbym z nudów jeszcze przed dobrnięciem do połowy powieści. Choć jej czytanie nie było nieprzyjemne, to jednak jest to literatura bardzo schematyczna i mało skomplikowana. Autorka stara się prostotę intryg i ich małe wyrafinowanie (co, ostatecznie, nie musi być zarzutem, przyznaję) „przykryć” zaludnieniem wykreowanej rzeczywistości i samej zasadniczej fabuły, fantastyczną menażerią, która może przyprawić o zawrót głowy. I stwarza przez to wrażenie tętniącego życiem świata. Niestety, jest to tylko pierwsze wrażenie i na dodatek mylące. Ale dzięki temu, że nie miałem okazji poznać wcześniejszych przygód, nawet ciekawe były próby odkrywania tego, co się wydarzyło wcześniej i co zaprowadziło bohaterów do miejsca, w którym ich spotykamy na progu zawiązania akcji „Bezwzględnej”. Zatem lekturę rozpocząłem z werwą. Chyba nie ma sensu uciekać w łatwiznę i opisywać tego, o co w powieści chodzi – spisek na życie królowej Wiktorii, tajemnica z przeszłości, na drugim planie walka siostry głównej bohaterki o równouprawnienie. Czytelnikom, którzy znają poprzednie tomy, reklamować w ten sposób fabuły nie potrzeba. A – jak myślę – ci, którzy sięgną po tą powieść z pominięciem poprzednich, uczynią to tylko przypadkowo.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Powieść, jak i cały cykl, reklamowana jest tu i ówdzie jako połączenie Jane Austen i miejskiej fantastyki. Z tym drugim się zgodzę, z tym pierwszy w ogóle. Fantastyki jest tu zatrzęsienie. I to byłoby nawet przyjemne, gdyby nie prowadziło do przesytu. Wampiry, wilkołaki, duchy i jeżozwierze mordercy w wiktoriańskiej Anglii – że pozostanę tylko przy zachętach oficjalnych. Ale co zrobiłby z tym bardziej wytrawny pisarz, jak np. Neil Gaiman&#8230; Ech&#8230; Autorka może i stara się czerpać ze stylu Jane Austen, ale – jako tejże cichy wielbiciel – muszę się jednak wzdrygnąć. Uczynienie bohaterką kobiety w wiktoriańskiej Anglii to chyba jednak trochę zbyt mało, aby przyznawać autorce „pokrewieństwo” literackie. Nawet czerpiąc wiedzę z Wikipedii, każdy czytelnik Gail Carriger bez trudu dostrzeże, że porównywanie jej z panną Austen to jawne nadużycie marketingowe. Lizzy Bennet jednym celnym i uprzejmym zdaniem pokazałaby lady Maccon jej miejsce i niestosowność zachowania, a gdyby postawić Alexię obok lady Katarzyny de Bourgh, to zostałaby bohaterka „Bezwzględnej” zmiażdżona samym uniesieniem brwi. Hałaśliwość i wyniosłość to zbyt mało, aby porównywać lady Maccon do znaczących, głównych bohaterek powieści Jane Austen.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Drugi „zachwyt” &#8211; powieść wypełniona humorem. To również przesada. Owszem, trzeba przyznać, że autorka pisze stylem lekkim i przyjemnym w odbiorze. Stara się żartować, ironizować, mrugać oczkiem do czytelnika. Ale wzbudzało to u mnie tylko niewielki uśmiech na twarzy. I na bardzo krótko. Komizm sytuacyjny występuje w niewielkim natężeniu (albo ja mam jego wyczucie upośledzone), jednak zdarzają się i niewielkie porcje niewymuszonego humoru słownego: „Felicity, poznaj majora Channinga Channinga z Channingów chesterfieldzkich, wilkołaka i gammę mojego męża. Majorze Channing, to moja siostra, Felicity Loontwill. Jest człowiekiem, jeśli uwierzy pan w to po dziesięciu minutach rozmowy”. Albo „Felicity zatrzepotała rzęsami, aż poszedł przeciąg”. Jak na humor wyższych sfer, to przyzwyczajony jestem do lepszej literatury pod tym względem. Ale nie jest źle. Jest na tyle dobrze, aby umilić lekturę i zamaskować wady i niekonsekwencje fabuły.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Wychodzi na to, że to powieść słaba. Ale i to nie jest prawdą. Z pewnością nie jest to literatura (czy też fantastyka) wysokich lotów. To dosyć zgrabna, lekka powieść, do której fabuły trudno się przywiązać. Bohaterka wzbudza sympatię, ale sama w sobie nie jest w ogóle przekonująca. W tej powieści autorka uczyniła ją ciężarną i to w ósmym miesiącu. Wydawałoby się, że będzie to ciekawy zabieg, który zdeterminuje w zasadzie wszystkie akcje podejmowane przez lady Maccon. Miałem jednak wrażenie, że autorka ciąży bohaterki używa tylko wtedy, kiedy jej to pasuje. Raz ta ciąża jest obciążeniem i przeszkodą, innym razem wcale nie przeszkadza. Wydawało mi się to oczywistą niekonsekwencją. A z pewnością nie prowadziło do żadnych zabawnych sytuacji. Mimo owej ciąży akcja nie stoi w miejscu i wydarzenie rzeczywiście (jak pisze wydawca na okładce) goni wydarzenie do tego stopnia, że „Alexia nie ma czasu pamiętać, że jest w ósmym miesiącu ciąży”. Szkoda, że nie ma okazji tego zapamiętać także czytelnik.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Powieść jest idealna do czytania na przystanku autobusowym. I do natychmiastowego zapomnienia. Umili czas, ale nie pozostawi po sobie śladu w pamięci. Do niczego nie zmusi, do niczego nie przekona, nie pozwoli się zaangażować. To taki fantastyczny fast food, którego nie można przecież spożywać w nadmiarze, bo może skończyć się to nieciekawie. Ale od czasu do czasu skosztować nie zaszkodzi. Bywa nawet smaczny na chwilę. Właśnie jak „Bezwzględna”.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:romulus@abs.umk.pl">Roman Ochocki</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: Prószyński i S-ka<br />
Tytuł oryginału: Heartless<br />
Tłumaczenie: Magdalena Moltzan-Małkowska<br />
Data wydania: 06 marca 2012<br />
ISBN: 978-83-7839-070-1<br />
Format: 125 x 195 mm<br />
Oprawa: miękka<br />
Rok wydania oryginału: 2011<br />
Liczba stron: 364</span></p>
<p>Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2011/01/24/namiestniczka-wiera-szkolnikowa/' rel='bookmark' title='&#8222;Namiestniczka&#8221; &#8211; Wiera Szkolnikowa'>&#8222;Namiestniczka&#8221; &#8211; Wiera Szkolnikowa</a> <small>Pierwsza część tej debiutującej w Polsce trylogii bez wątpienia nie...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2011/07/20/namiestniczka-ksiega-ii-wiera-szkolnikowa/' rel='bookmark' title='&#8222;Namiestniczka. Księga II&#8221; &#8211; Wiera Szkolnikowa'>&#8222;Namiestniczka. Księga II&#8221; &#8211; Wiera Szkolnikowa</a> <small>Akcja drugiego tomu &#8222;Namiestniczki&#8221; przenosi czytelników nieco do przodu w...</small></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/04/01/bezwzgledna-gail-carriger/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Potomstwo&#8221; &#8211; Jack Ketchum</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/03/18/potomstwo-jack-ketchum/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/03/18/potomstwo-jack-ketchum/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Mar 2012 19:47:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sharin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Jack Ketchum]]></category>
		<category><![CDATA[Potomstwo]]></category>
		<category><![CDATA[Poza sezonem]]></category>
		<category><![CDATA[Wydawnictwo Replika]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=4571</guid>
		<description><![CDATA[Pamiętając o dzisiejszej popularności horrorów gore, okładka zdobiąca powieść Potomstwo nie powinna nikogo dziwić. Co więcej, dla czytelników przepadających za filmami kręconymi w konwencji torture porn, może być obietnicą rozrywki idealnie trafiającej w ich gusta. Jeżeli nawet owe osoby znają prozę Jacka Ketchuma jedynie ze słyszenia to niemowlak umazany krwią może skutecznie zachęcić ich do [...]
Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/12/24/umierajaca-ziemia-oczy-nadswiata-jack-vance/' rel='bookmark' title='&#8222;Umierająca Ziemia. Oczy Nadświata&#8221; &#8211; Jack Vance'>&#8222;Umierająca Ziemia. Oczy Nadświata&#8221; &#8211; Jack Vance</a> <small>Jack Vance? Zupełnie obcy mi pisarz, który nie tak dawno...</small></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;"><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/03/143717_potomstwo_400.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-4572" title="143717_potomstwo_400" src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/03/143717_potomstwo_400.jpg" alt="" width="154" height="217" /></a>Pamiętając o dzisiejszej popularności horrorów gore, okładka zdobiąca powieść <em>Potomstwo</em> nie powinna nikogo dziwić. Co więcej, dla czytelników przepadających za filmami kręconymi w konwencji torture porn, może być obietnicą rozrywki idealnie trafiającej w ich gusta. Jeżeli nawet owe osoby znają prozę Jacka Ketchuma jedynie ze słyszenia to niemowlak umazany krwią może skutecznie zachęcić ich do nabycia książki i uchodzić za przysłowiowy języczek u wagi. Z marketingowego punktu wiedzenia projekt okładki w wykonaniu Wojciecha Pawlika, faceta mającego do czynienia z horrorem nie od wczoraj, stanowi bardzo skuteczną reklamę. Bobas śpiący na stercie ludzkich kości to widok niecodzienny, a więc przykuwający uwagę.<span id="more-4571"></span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;"><em>Potomstwo</em> Jacka Ketchuma możemy potraktować w kategoriach luźnej kontynuacji wydarzeń opisanych w powieści <em>Poza sezonem</em>. Po dziesięciu latach wracamy do miasteczka Dead River, a w rolę głównego sprawiedliwego ponownie wciela się George Peters, tj. oficjalnie szeryf w stanie spoczynku, który po ostatnich doświadczeniach z kanibalami nie rozstaje się z butelką whiskey. Tym razem pędzi on na ratunek dwóm ślicznotkom, których to dzieci nieumyślnie wpadły w oko przywódczyni krwiożerczego klanu. Momentami odwaga odzywa się również we wspomnianych dziewczynach, ale rzadko. Przez większość czasu seksowne panie krzyczą, płaczą i wspominają swoich byłych. Piszę „seksowne”, gdyż Ketchum niemalże na każdym kroku przypomina nam o ich ponętnych ciałkach – pięknie prezentująch się w stanikach i majteczkach.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;"><em>Potomstwo</em>, podobnie jak i <em>Poza sezonem</em> to ukłon Ketchuma w stronę historii o Aleksandrze Bean, legendarnym przywódcy szkockich kanibali. Pisarz czerpiąc z brytyjskiego folkloru zaktualizował owe opowieści, nadał im współczesnego wydźwięku, przeniósł piętnastowieczną legendę na grunt amerykański, dostosowując do wymogów dzisiejszego czytelnika. To właśnie z uwagi na potrzeby współczesnego odbiorcy, ketchumowi kanibale nabierają nowatorskiego wyglądu. Ich prymitywna natura zostaje stopniowo wyparta przez dążenie do stworzenia dobrze funkcjonującego organizmu. Antybohaterowie z <em>Potomstwa</em> nie są istotami działającymi bezrozumnie, wręcz przeciwnie. Jednostki przewodzące klanowi dbają o przyszłość podopiecznych, a każde posunięcie planują z niezwykłą rozwagą. Patrząc na ich ataki można odnieść wrażenie, że oto mamy przed sobą dobrze wyszkolonych marines, potrafiących posługiwać się wszelkiego rodzaju bronią, od prymitywnych siekier po broń palną.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Ketchum budując „swojego kanibala” nie zapomniał o wyposażeniu go w nowoczesne instrumenty przemocy (np. metalowe szczęki) oraz wyostrzeniu jego krwiożerczych poczynań. Świat poszedł naprzód, Jack Ketchum chcąc zastraszyć odbiorcę nie mógł swoich kanibali&#8230; uwsteczniać. Mimo wszystko jednak, pod kątem brutalności opisów <em>Potomstwu</em> daleko do powieści <em>Poza sezonem</em>. U bardziej wrażliwych czytelników działania antybohaterów mogą nadal wywoływać silne zniesmaczenie – możliwe, że wzbogacone o wymioty – ale sama fabuła nie bulwersuje. Nie w takim stopniu, co jeszcze kilka lat temu. Czyżby była to zasługa kina grozy przełomu dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku? To, co kiedyś nazwane zostało „pełną przemocy pornografią”, dziś nie wzbudza już takich emocji. Odrąbane kończyny, wnętrzności gotowane na wolnym ogniu, czy niemowlak wgryzający się w świeżutką wątrobę to chleb powszedni dzisiejszego kina.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Jack Ketchum jawi się, jako pisarz bezkompromisowy, wykraczający poza przyjęte konwenanse. Owa łatka została mu przypięta na początku lat osiemdziesiątych, kiedy to debiutował powieścią <em>Poza sezonem</em>, nazwaną właśnie „pełną przemocy pornografią”. <em>Potomstwo</em> napisane blisko dziewięć lat później już tak nie szokuje i tym samym, książce trudno będzie powtórzyć sukces pierwszej części. Pełne przemocy opisy to troszeczkę za mało, aby przyciągnąć, co bardziej wybrednych czytelników. Zwłaszcza, że konstrukcja świata i bohaterów pozostawia bardzo wiele do życzenia.</span></p>
<p style="text-align: justify;" align="justify"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:skozdroj@gmail.com">Sylwester &#8222;Sharin&#8221; Kozdroj</a></span></p>
<p style="text-align: justify;" align="justify"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: Replika<br />
Tytuł oryginału: Offspring<br />
Data wydania: 13 marca 2012<br />
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski<br />
Oprawa: miękka<br />
Format: 145 x 205<br />
Rok wydania oryginału: 1989<br />
Liczba stron: 285</span></p>
<p>Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/12/24/umierajaca-ziemia-oczy-nadswiata-jack-vance/' rel='bookmark' title='&#8222;Umierająca Ziemia. Oczy Nadświata&#8221; &#8211; Jack Vance'>&#8222;Umierająca Ziemia. Oczy Nadświata&#8221; &#8211; Jack Vance</a> <small>Jack Vance? Zupełnie obcy mi pisarz, który nie tak dawno...</small></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/03/18/potomstwo-jack-ketchum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Zemsta najlepiej smakuje na zimno&#8221; &#8211; Joe Abercrombie</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/02/29/zemsta-najlepiej-smakuje-na-zimno-joe-abercrombie/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/02/29/zemsta-najlepiej-smakuje-na-zimno-joe-abercrombie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Feb 2012 19:05:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sharin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Joe Abercrombie]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo Mag]]></category>
		<category><![CDATA[Zemsta najlepiej smakuje na zimno]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=4563</guid>
		<description><![CDATA[Joe Abercrombie ze swoją „Zemstą” jest najlepszą odtrutką na niekończące się cykle fantasy. To drugi – obok Matthew Stovera – pisarz, którego książka przyprawiła mnie o przyjemne palpitacje serca w trakcie lektury. Nie tylko z powodu wciągającej fabuły, ale także z powodu – wydawałoby się – zanikającej umiejętności stworzenia powieści fantasy, która nie aspiruje do [...]
Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2011/01/12/szalenstwo-aniolow-kate-griffin/' rel='bookmark' title='&#8222;Szaleństwo aniołów&#8221; &#8211; Kate Griffin'>&#8222;Szaleństwo aniołów&#8221; &#8211; Kate Griffin</a> <small>Kate Griffin, a właściwie Catherine Webb, pisarka, która mimo młodego...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2011/01/19/akacja-david-anthony-durham/' rel='bookmark' title='&#8222;Akacja&#8221; &#8211; David Anthony Durham'>&#8222;Akacja&#8221; &#8211; David Anthony Durham</a> <small>„Zabójca wysłany z mroźnej Północy z samobójczą misją. Potężne imperium...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/16/gryz-mala-gryz-christopher-moore/' rel='bookmark' title='&#8222;Gryź, mała, gryź&#8221; &#8211; Christopher Moore'>&#8222;Gryź, mała, gryź&#8221; &#8211; Christopher Moore</a> <small>Kim jest Christopher Moore, nie muszę pisać. Jak pada to...</small></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;"><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/02/142748_zemsta-najlepiej-smakuje-na-zimno_400.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-4564" title="142748_zemsta-najlepiej-smakuje-na-zimno_400" src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/02/142748_zemsta-najlepiej-smakuje-na-zimno_400.jpg" alt="" width="139" height="217" /></a>Joe Abercrombie ze swoją „Zemstą” jest najlepszą odtrutką na niekończące się cykle fantasy. To drugi – obok Matthew Stovera – pisarz, którego książka przyprawiła mnie o przyjemne palpitacje serca w trakcie lektury. Nie tylko z powodu wciągającej fabuły, ale także z powodu – wydawałoby się – zanikającej umiejętności stworzenia powieści fantasy, która nie aspiruje do tego, aby zostać pierwszym tomem cyklu.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Fabuła „Zemsty&#8230;” jest umieszczona w świecie przedstawionym już w trylogii „Pierwsze prawo”. Jeszcze jej nie doczytałem do końca, ale bez oporów sięgnąłem po „Zemstę&#8230;”. Strach przed spoilerami nie był w tym przypadku przeszkodą. I w zasadzie nieczekanie na wydanie w Polsce 3 tomu wspomnianej trylogii opłaciło się. Spoilery nie są przerażające i naprawdę nie wiem, dlaczego miałyby powstrzymywać kogokolwiek przed sięgnięciem po tę powieść.<span id="more-4563"></span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Fabuła nie wydaje się na początku zbyt wyszukana. Główna bohaterka zostaje, dosłownie, strącona z piedestału chwały i sławy w przepaść, ku śmierci. Jednak nie udaje się jej zabić. Znika, aby pojawić się jako mścicielka. Jej jedyny cel: zabić ich wszystkich. „Ich” &#8211; to jest odpowiedzialnych za zdradę i próbę zabójstwa, nieskuteczną wprawdzie w jej przypadku, ale skuteczną w przypadku jej ukochanego brata. Począwszy od ochroniarza zdradzieckiego księcia, poprzez bankiera, towarzysza broni, synów księcia, skończywszy na nim samym – wszyscy muszą umrzeć. Cel nie jest łatwy do osiągnięcia. Z pewnością nie dla jednej osoby. Potrzebna jest zatem „drużyna”. Ale nie wiernych przyjaciół, co to, to nie. Typki, których wynajmuje Monza, to naprawdę wredne osobniki – od fascynującego seryjnego zabójcy z ewidentnymi problemami psychicznymi, po zdradzieckiego truciciela, zapijaczonego byłego generała, wreszcie najemnika z Północy, który pragnie przestać zabijać i chce żyć uczciwie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Joe Abercrombie zadbał w swojej powieści o wszystko. Mamy bohaterów, którzy nie budzą sympatii. Ale nie sposób im nie kibicować. Choć do końca autor nawet nie próbuje ich zbytnio gloryfikować czy usprawiedliwiać. Jest fabuła, której punkt wyjścia i rozwój przez następne rozdziały wydaje się dosyć prosty. Jak wspomniałem: zabić ich wszystkich. Jednak z biegiem akcji plan zemsty zostaje wpleciony w rozgrywki polityczne i militarne, czyli autor zaczyna serwować to, co najniżej podpisany uwielbia. I sama akcja – szybka, pozbawiona wodolejstwa, ale przecież nie pisana „po łebkach”. Jest w niej miejsce na bitwy, efektowne rzezie, morderstwa, ale również przedstawienie wykreowanego świata, rozszerzenie jego granic i zaludnienie niezłymi postaciami drugoplanowymi.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Powieść ta nie wymaga od czytelnika wysilania mózgownicy. Wystarczy położyć się z nią na kanapie i dać się ponieść. To czysta, efektowna rozrywka. Joe Abercrombie przy wszystkich autorach cykli fantasy jawi się jako zły chłopiec, który wpada ze swoją książką na rynek i zachowuje się jak jej bohaterowie. Szybkie mordobicie, ostra rzeź, emocjonujący seks – i już wiadomo, z kim mamy do czynienia, a reszta autorów wydaje się przy nim ze swoimi rozwlekłymi tomami (tak, do pana piję, panie Martin) albo podtatusiałymi mydłkami, albo starymi zgredami. Wigor, świeżość, emocje, trochę adrenaliny – wszystkie elementy podane i wymieszane z elementami epiki i budowania świata, których nie powstydziłby się Stary Wyjadacz. Czapki z głów, Joe Abercrombie to mistrz.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:romulus@abs.umk.pl">Roman Ochocki</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: MAG<br />
Tytuł oryginału: Best Served Cold<br />
Tłumaczenie: Robert Waliś<br />
Data wydania: 13 stycznia 2012<br />
ISBN: 978-83-7480-220-8<br />
Format: 135 x 202<br />
Oprawa: miękka<br />
Rok wydania oryginału: 2009<br />
Liczba stron: 812</span></p>
<p>Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2011/01/12/szalenstwo-aniolow-kate-griffin/' rel='bookmark' title='&#8222;Szaleństwo aniołów&#8221; &#8211; Kate Griffin'>&#8222;Szaleństwo aniołów&#8221; &#8211; Kate Griffin</a> <small>Kate Griffin, a właściwie Catherine Webb, pisarka, która mimo młodego...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2011/01/19/akacja-david-anthony-durham/' rel='bookmark' title='&#8222;Akacja&#8221; &#8211; David Anthony Durham'>&#8222;Akacja&#8221; &#8211; David Anthony Durham</a> <small>„Zabójca wysłany z mroźnej Północy z samobójczą misją. Potężne imperium...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/06/16/gryz-mala-gryz-christopher-moore/' rel='bookmark' title='&#8222;Gryź, mała, gryź&#8221; &#8211; Christopher Moore'>&#8222;Gryź, mała, gryź&#8221; &#8211; Christopher Moore</a> <small>Kim jest Christopher Moore, nie muszę pisać. Jak pada to...</small></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/02/29/zemsta-najlepiej-smakuje-na-zimno-joe-abercrombie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Smok Griaule&#8221; &#8211; Lucius Shepard</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/02/23/smok-griaule-lucius-shepard/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/02/23/smok-griaule-lucius-shepard/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Feb 2012 19:42:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sharin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Lucius Shepard]]></category>
		<category><![CDATA[Smok Griaule]]></category>
		<category><![CDATA[Uczta Wyobraźni]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo Mag]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=4555</guid>
		<description><![CDATA[Po lekturze całego zbioru opowiadań Luciusa Sheparda wiem jedno. Oczarowały mnie w pewien specyficzny sposób. Oczarowanie to zawdzięczam przede wszystkim stylowi autora. Fabuły poszczególnych opowiadań nie są w ogóle (poza jednym, czy dwoma) porywające. Ale też rzucanie fabularnym „mięsem” nie jest ich najważniejszym celem. Mimo to już na początku muszę skonstatować najważniejsze: pewnie w ogóle [...]
Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2011/11/23/piesn-czasu-podroze-ian-r-macleod/' rel='bookmark' title='&#8222;Pieśń Czasu. Podróże&#8221; &#8211; Ian R. MacLeod'>&#8222;Pieśń Czasu. Podróże&#8221; &#8211; Ian R. MacLeod</a> <small>O tym pisarzu mogę napisać, że jest czarodziejem nastroju. Pierwsza...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/07/29/podziemia-veniss-jeff-vandermeer/' rel='bookmark' title='&#8222;Podziemia Veniss&#8221; &#8211; Jeff VanderMeer'>&#8222;Podziemia Veniss&#8221; &#8211; Jeff VanderMeer</a> <small>Przed ukazaniem się konkretnej pozycji na rynku wydawniczym, często do...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/01/11/%e2%80%9copowiesci-sieroty-w-miastach-monet-i-korzeni%e2%80%9d-%e2%80%93-catherynne-m-valente/' rel='bookmark' title='“Opowieści sieroty: W miastach monet i korzeni” – Catherynne M. Valente'>“Opowieści sieroty: W miastach monet i korzeni” – Catherynne M. Valente</a> <small>Recenzując pierwszy tom „Opowieści sieroty” byłem pod wpływem niezwykłego języka...</small></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/02/142916_smok-griaule_400.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-4556" title="142916_smok-griaule_400" src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/02/142916_smok-griaule_400.jpg" alt="" width="146" height="217" /></a><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Po lekturze całego zbioru opowiadań Luciusa Sheparda wiem jedno. Oczarowały mnie w pewien specyficzny sposób. Oczarowanie to zawdzięczam przede wszystkim stylowi autora. Fabuły poszczególnych opowiadań nie są w ogóle (poza jednym, czy dwoma) porywające. Ale też rzucanie fabularnym „mięsem” nie jest ich najważniejszym celem. Mimo to już na początku muszę skonstatować najważniejsze: pewnie w ogóle nie przeczytałbym opowiadań Luciusa Sheparda, gdybym je czytał „porozrzucane” po różnych zbiorach, czy periodykach. Nie miałbym motywacji innej, niż docenienie stylu pisarza, aby to uczynić. Właśnie dlatego, że fabuły poszczególnych opowiadań, rozpatrując je rozłącznie, niezależnie od siebie, w ogóle nie nastrajałyby mnie do dalszego zgłębiania tej twórczości.<span id="more-4555"></span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Zresztą, nawet zebrane w jednym zbiorze, opowiadania nie są ze sobą ściśle związane fabularnie. Łączy je, poza tożsamością świata, w którym są osadzone poszczególne fabuły, tylko tytułowy smok. Zebranie ich w jednym tomie daje jednak to, czego nie widać z perspektywy czytania pojedynczych utworów, publikowanych nieregularnie, rozrzuconych po różnych publikatorach. Widać mianowicie – mimo tego, co napisałem – pewną ich komplementarność. Każdy tekst widziany z perspektywy całości, staje się jej nieodłącznym fragmentem, a zatem ten luźny związek dotyczy tylko elementów fabularnych (postaci i wydarzeń).</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Recenzując taką książkę najłatwiej byłoby pokrótce przedstawić fabułę poszczególnych tekstów opatrzoną czytelniczym komentarzem. Ale, w gruncie rzeczy, byłoby to bardzo spłaszczające całość zbioru, który jest czymś więcej, niż jeszcze jedną opowieścią fantasy. To nastrojowa historia nie o tytułowym smoku, ale o człowieku. O samym „stworzeniu” czytelnik również dowie się sporo. Już choćby jego kreacja, sposób przedstawienia, czy próby ogarnięcia jego wielkości (fizycznej) budzą entuzjazm wyobraźni. I jednocześnie, zabrzmi to paradoksalnie, uderzający jest w tym wszystkim realizm. Ogromny smok, wielki do tego stopnia, że ludzie budują na nim osady, czy miasta – to brzmi nieco groteskowo i – w moim przypadku – od razu, w pierwszym skojarzeniu nawiązywało do mało poważnej fantasy, z przymrużeniem oka. Była to oczywiście droga na manowce. Ponieważ zagłębiając się w tekst, już w pierwszym opowiadaniu, można dostrzec, że smok jest jednocześnie wszystkim i niczym. Wszystkim – bo determinuje, wpływa na losy świata. Niczym – bo w tym świecie i tak najważniejsi są ludzie i to, jak na nich wpływa smok, a nie sama kwestia jego istnienia (i „kształtu” jego istnienia).</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Smok jest „wszystkim” także dlatego, że może być rozpatrywany jako symbol. <em>Smok Griaule</em> to idea, inspiracja; wreszcie: bóg (bóstwo) – choć w jak najbardziej realnej, fizycznej powłoce; a nawet i religia. Tak jak bohaterowie tych opowiadań, człowiek żyje „w cieniu” tychże „smoków”. Jest przez nie mniej lub bardziej jawnie, subtelnie „napędzany”, kształtowany, czy wprost – kierowany. Czasami jest tego świadom, a czasami jest tylko narzędziem. Nie będę się spierał odnośnie tej interpretacji. I na mnie musiał mieć wpływ mój własny smok Griaule. Ponieważ spoglądając tępo w ekran telewizora z kolejnym odcinkiem „Mody na sukces”, takiego właśnie doznałem olśnienia, przygryzając nerwowo paznokcie z powodu czekającego na mnie pustego edytora tekstu, na który nie chciała się przenieść żadna warta zapisania myśl dotycząca tej książki. I nagle: bum. <em>Smok Griaule</em> to idea, inspiracja!</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Wszystkie opowiadania są pięknie napisane. Nie jestem teoretykiem, ale napiszę nieco ryzykownie, że jest to taki styl wyekstrahowany z Henry’ego Jamesa, podany w wersji pop. Elegancja i urok stylu, dopracowanie szczegółów, pieczołowitość wykonania. Artyzm. Nie wiem, czy jest sens spierać się, czy książka pasuje do </span><em style="font-size: small; font-family: Arial, sans-serif;">U</em>czty Wyobraźni<span style="font-size: small; font-family: Arial, sans-serif;">. Nie przełamuje żadnych ram, nie jest w żaden sposób nowatorska. Bez wątpienia jest to szlachetne, inteligentne i pociągające oblicze fantastyki, fantasy w szczególności.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:romulus@abs.umk.pl">Roman Ochocki</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: MAG<br />
Tytuł oryginału: The Dragon Griaule<br />
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła<br />
Data wydania: 27 stycznia 2012<br />
ISBN: 978-83-7480-234-5<br />
Format: 135 x 202<br />
Oprawa: twarda<br />
Rok wydania oryginału: 2012<br />
Liczba stron: 432<br />
Seria: Uczta Wyobraźni</span></p>
<p>Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2011/11/23/piesn-czasu-podroze-ian-r-macleod/' rel='bookmark' title='&#8222;Pieśń Czasu. Podróże&#8221; &#8211; Ian R. MacLeod'>&#8222;Pieśń Czasu. Podróże&#8221; &#8211; Ian R. MacLeod</a> <small>O tym pisarzu mogę napisać, że jest czarodziejem nastroju. Pierwsza...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2009/07/29/podziemia-veniss-jeff-vandermeer/' rel='bookmark' title='&#8222;Podziemia Veniss&#8221; &#8211; Jeff VanderMeer'>&#8222;Podziemia Veniss&#8221; &#8211; Jeff VanderMeer</a> <small>Przed ukazaniem się konkretnej pozycji na rynku wydawniczym, często do...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/01/11/%e2%80%9copowiesci-sieroty-w-miastach-monet-i-korzeni%e2%80%9d-%e2%80%93-catherynne-m-valente/' rel='bookmark' title='“Opowieści sieroty: W miastach monet i korzeni” – Catherynne M. Valente'>“Opowieści sieroty: W miastach monet i korzeni” – Catherynne M. Valente</a> <small>Recenzując pierwszy tom „Opowieści sieroty” byłem pod wpływem niezwykłego języka...</small></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/02/23/smok-griaule-lucius-shepard/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co tam w fantastyce słychać? (30 I &#8211; 5 II 2012)</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/02/06/co-tam-w-fantastyce-slychac-30-i-5-ii-2012/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/02/06/co-tam-w-fantastyce-slychac-30-i-5-ii-2012/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Feb 2012 21:34:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Metzli</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przegląd wydarzeń]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=4542</guid>
		<description><![CDATA[Może to nie do końca wina ostatnich kilkunastostopniowych mrozów, ale w tym tygodniu ciekawych informacji do przekazania jest bardzo mało. Dzisiejszy wpis uratowało wydawnictwo Mag, prezentując zapowiedzi na kolejne miesiące. Poza tym dosłownie parę innych wieści, ale jakby nie było zaczynamy zgodnie z planem. O planach można przeczytać na forum wydawnictwa. Uwagę zwracają oczywiście pozycje [...]
Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/01/23/co-tam-w-fantastyce-slychac-16-i-22-i-2012/' rel='bookmark' title='Co tam w fantastyce słychać? (16 I &#8211; 22 I 2012)'>Co tam w fantastyce słychać? (16 I &#8211; 22 I 2012)</a> <small>W interesującej nas materii ten tydzień nie obfitował w szczególnie...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/01/16/co-tam-w-fantastyce-slychac-20-xii-2011-16-i-2012/' rel='bookmark' title='Co tam w fantastyce słychać? (20 XII 2011 &#8211; 16 I 2012)'>Co tam w fantastyce słychać? (20 XII 2011 &#8211; 16 I 2012)</a> <small>Święta już dawno za nami. Pewnie większość z nas zdążyła...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/01/30/co-tam-w-fantastyce-slychac-23-i-29-i-2012/' rel='bookmark' title='Co tam w fantastyce słychać? (23 I &#8211; 29 I 2012)'>Co tam w fantastyce słychać? (23 I &#8211; 29 I 2012)</a> <small>W przeciwieństwie do sytuacji z poprzednich tygodni, tym razem jeśli...</small></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Może to nie do końca wina ostatnich kilkunastostopniowych mrozów, ale w tym tygodniu ciekawych informacji do przekazania jest bardzo mało. Dzisiejszy wpis uratowało wydawnictwo Mag, prezentując zapowiedzi na kolejne miesiące. Poza tym dosłownie parę innych wieści, ale jakby nie było zaczynamy zgodnie z planem.<span id="more-4542"></span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;"><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/02/rakietowe_szlaki4_v5-small.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-4545" title="rakietowe_szlaki4_v5-small" src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/02/rakietowe_szlaki4_v5-small.jpg" alt="" width="140" height="219" /></a>O planach można przeczytać na <a href="http://mag.com.pl/forum/viewtopic.php?p=49827&amp;highlight=#49827">forum</a> wydawnictwa. Uwagę zwracają oczywiście pozycje z Uczty Wyobraźni, ale również “Reamde” Neala Stephensona, “Czarodziejski labirynt” Philipe&#8217;a Jose Farmera czy “Reguła 34” Charlesa Strosa. Na lipiec planowany jest Jeffrey Ford “Portrait of Mrs. Charbuque/The Fantasy Writer&#8217;s Assistant” w serii Uczta Wyobraźni oraz “Skoki” Stephena Donaldsona: “Skok w wizję / Skok w konflikt” &#8211; przez niektórych bardzo wyczekane. Tyle o magicznych planach, miejmy nadzieję, że nie ulegną one radykalnej zmianie. Z Powergraphu wieści o premierze kolejnej książki Roberta M. Wegnera, 7 marca w księgarniach “Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza”.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Pozostając przy tym wydawnictwie, w środę 8 lutego o godzinie 11:00 dobrze posłuchać Radiowej Czwórki i wywiadu z Rafałem Kosikiem jaki wtedy będzie mieć miejsce. Na swoim blogu <a href="http://andrzej-zimniak.blogspot.com/2012/02/acta-ad-acta-niech-zyje-hiperbiblioteka.html">Andrzej Zimniak</a> odnosi się do tematu ACTA, natomiast <a href="http://www.sedenko.pl/?p=3470">Wojtek Sedeńko</a> pisze o wirtualnej Encyklopedii Fantastyki, która ma integralną częścią portalu społecznościowego będącego platformą spotkań dla czytelników. Natomiast na Polterze można przeczytać opowiadanie <a href="http://ksiazki.polter.pl/Zaloba-zabawkarza-Hal-Duncan-c23966">Hala Duncana</a> “Żałoba zabawkarza”.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">I jeszcze wieści z zagranicy, wywiad z <a href="http://sf-fantasy.suvudu.com/2012/01/interview-the-lifecycle-of-software-objects-by-ted-chiang.html">Tedem Chiangem</a> i do odsłuchania wykład <a href="http://www.youtube.com/watch?v=yYqkU1y0AYc">Cory&#8217;ego Doctorowa</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;"><strong>Premiery</strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Od minionego tygodnia w księgarniach możemy zobaczyć czwarty tom &#8222;Rakietowych szlaków&#8221; oraz książkę Dominiki Oramus &#8222;Imiona Boga. Motywy metafizyczne w fantastyce drugiej połowy XX wieku&#8221;</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Wyboru dokonała: <a href="mailto:maria.roszkowska@gmail.com">Maria &#8222;Metzli&#8221; Roszkowska</a></span></p>
<p>Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/01/23/co-tam-w-fantastyce-slychac-16-i-22-i-2012/' rel='bookmark' title='Co tam w fantastyce słychać? (16 I &#8211; 22 I 2012)'>Co tam w fantastyce słychać? (16 I &#8211; 22 I 2012)</a> <small>W interesującej nas materii ten tydzień nie obfitował w szczególnie...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/01/16/co-tam-w-fantastyce-slychac-20-xii-2011-16-i-2012/' rel='bookmark' title='Co tam w fantastyce słychać? (20 XII 2011 &#8211; 16 I 2012)'>Co tam w fantastyce słychać? (20 XII 2011 &#8211; 16 I 2012)</a> <small>Święta już dawno za nami. Pewnie większość z nas zdążyła...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/01/30/co-tam-w-fantastyce-slychac-23-i-29-i-2012/' rel='bookmark' title='Co tam w fantastyce słychać? (23 I &#8211; 29 I 2012)'>Co tam w fantastyce słychać? (23 I &#8211; 29 I 2012)</a> <small>W przeciwieństwie do sytuacji z poprzednich tygodni, tym razem jeśli...</small></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/02/06/co-tam-w-fantastyce-slychac-30-i-5-ii-2012/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co tam w fantastyce słychać? (23 I &#8211; 29 I 2012)</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/01/30/co-tam-w-fantastyce-slychac-23-i-29-i-2012/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/01/30/co-tam-w-fantastyce-slychac-23-i-29-i-2012/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Jan 2012 21:51:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Metzli</dc:creator>
				<category><![CDATA[Przegląd wydarzeń]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=4523</guid>
		<description><![CDATA[W przeciwieństwie do sytuacji z poprzednich tygodni, tym razem jeśli chodzi o premiery książek jest w czym wybierać. Kilka ciekawych propozycji i to z różnych wydawnictw. A co poza tym? Znajdzie się parę ciekawych informacji, choć w ogólnym rozrachunku prezentują się one dosyć skromnie. Ale jakby ten stan rzeczy się nie przedstawiał, zaczynamy nasze podsumowanie. [...]
Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/01/16/co-tam-w-fantastyce-slychac-20-xii-2011-16-i-2012/' rel='bookmark' title='Co tam w fantastyce słychać? (20 XII 2011 &#8211; 16 I 2012)'>Co tam w fantastyce słychać? (20 XII 2011 &#8211; 16 I 2012)</a> <small>Święta już dawno za nami. Pewnie większość z nas zdążyła...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/02/06/co-tam-w-fantastyce-slychac-30-i-5-ii-2012/' rel='bookmark' title='Co tam w fantastyce słychać? (30 I &#8211; 5 II 2012)'>Co tam w fantastyce słychać? (30 I &#8211; 5 II 2012)</a> <small>Może to nie do końca wina ostatnich kilkunastostopniowych mrozów, ale...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/01/23/co-tam-w-fantastyce-slychac-16-i-22-i-2012/' rel='bookmark' title='Co tam w fantastyce słychać? (16 I &#8211; 22 I 2012)'>Co tam w fantastyce słychać? (16 I &#8211; 22 I 2012)</a> <small>W interesującej nas materii ten tydzień nie obfitował w szczególnie...</small></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">W przeciwieństwie do sytuacji z poprzednich tygodni, tym razem jeśli chodzi o premiery książek jest w czym wybierać. Kilka ciekawych propozycji i to z różnych wydawnictw. A co poza tym? Znajdzie się parę ciekawych informacji, choć w ogólnym rozrachunku prezentują się one dosyć skromnie. Ale jakby ten stan rzeczy się nie przedstawiał, zaczynamy nasze podsumowanie.<span id="more-4523"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;"><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/01/stan_wstrzymania-small.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-4525" title="stan_wstrzymania-small" src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/01/stan_wstrzymania-small.jpg" alt="" width="140" height="218" /></a>O premierach według wcześniej ustalonego porządku wspomnę na końcu, a na początek o kolejnej pozycji Uczty Wyobraźni jaka ma się ukazać w tym roku. Mowa o “Córce Żelaznego Smoka. The Dragons of Babel” Michaela Swanwicka.  Poza tym na stronie wydawnictwa Mag pojawiły się zapowiedzi do <a href="http://mag.com.pl/ksiazka-1,82,1044--0-0-Stan_wstrzymania.html">“Stanu wstrzymania”</a> Charlesa Strossa oraz <a href="http://mag.com.pl/ksiazka-1,82,1043--0-0-Nie%C5%9Bmiertelny.html">“Nieśmertelnego”</a> Catherynne M. Valente. Na blogu <a href="http://blog.podrzucki.eu/?p=263">Wawrzyńca Podrzuckiego</a> można przeczytać informację o jego nowej powieści, która ma się ukazać w tym roku. “1980 K” &#8211; ale uwaga, będzie dostępna tylko w wersji elektronicznej.</p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Znamy już zawartość numeru <a href="http://www.fantastyka.pl/41.html">Fantastyka Wydanie Specjalne</a>, w sieci ukazał się też kolejny numer <a href="http://www.biblionetka.pl/Literadar.aspx">Literadaru</a>. Do tego do przeczytania dwa wywiady: z <a href="http://www.advicetowriters.com/interviews/2012/1/14/harlan-ellison.html">Harlanem Ellisonem</a> oraz <a href="http://www.lightspeedmagazine.com/nonfiction/interview-neal-stephenson/">Nealem Stephensonem</a>.</p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Prawie na sam koniec mały epizod związany z gorącym tematem ACTA – <a href="http://bialyatrament.blogspot.com/2012/01/przyszosc-wymiany-informacji.html">Marcin Wełnicki</a> na swoim blogu podaje linki, dzięki którym można ściągnąć jego powieść “Śmiertelny bóg”.  Od razu pojawia się pytanie, jak na taką praktykę autora zapatruje się wydawca? Należy również dodać, że pozostałe próbki twórczości autora są już od jakiegoś czasu dostępne w internecie &#8211; o czym wspomina na blogu.</p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;"><strong>Premiery</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">I obiecane premiery. Wznowienie Briana W. Aldissa “Superpaństwo” przez Vis-à-vis/Etiuda, w Uczcie Wyobraźni Lucius Shepard i jego “Smok Griaule”, nakładem Fabryki Słów Marcin Mortka “Miasteczko Nonstead”. A poza tym Kurt Vonnegut “Tabakiera z Bogombo” w Albatrosie i “Wierny ogrodnik” Johna Le Carre w wydawnictwie Sonia Draga. Czyli od każdego coś miłego, jest w czym wybierać.</p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Wyboru dokonała: <a href="mailto:maria.roszkowska@gmail.com">Maria &#8222;Metzli&#8221; Roszkowska</a></p>
<p>Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/01/16/co-tam-w-fantastyce-slychac-20-xii-2011-16-i-2012/' rel='bookmark' title='Co tam w fantastyce słychać? (20 XII 2011 &#8211; 16 I 2012)'>Co tam w fantastyce słychać? (20 XII 2011 &#8211; 16 I 2012)</a> <small>Święta już dawno za nami. Pewnie większość z nas zdążyła...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/02/06/co-tam-w-fantastyce-slychac-30-i-5-ii-2012/' rel='bookmark' title='Co tam w fantastyce słychać? (30 I &#8211; 5 II 2012)'>Co tam w fantastyce słychać? (30 I &#8211; 5 II 2012)</a> <small>Może to nie do końca wina ostatnich kilkunastostopniowych mrozów, ale...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/01/23/co-tam-w-fantastyce-slychac-16-i-22-i-2012/' rel='bookmark' title='Co tam w fantastyce słychać? (16 I &#8211; 22 I 2012)'>Co tam w fantastyce słychać? (16 I &#8211; 22 I 2012)</a> <small>W interesującej nas materii ten tydzień nie obfitował w szczególnie...</small></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/01/30/co-tam-w-fantastyce-slychac-23-i-29-i-2012/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Stal nie przemija&#8221; &#8211; Richard Morgan</title>
		<link>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/01/25/stal-nie-przemija-richard-morgan/</link>
		<comments>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/01/25/stal-nie-przemija-richard-morgan/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Jan 2012 19:33:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sharin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Richard Morgan]]></category>
		<category><![CDATA[Stal nie przemija]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo ISA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/?p=4505</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Stal nie przemija” to ostatnia, jak dotąd, powieść Richarda Morgana. Polscy czytelnicy mieli okazję już zapomnieć o tym pisarzu, gdyż od polskiej premiery „Trzynastki” minęło nieco czasu. A i wydawca z racji różnych problemów czy zawirowań nie spieszył się z wydaniem kolejnej powieści. Zresztą sam Richard Morgan od kilku lat nie rozpieszcza swoich czytelników. „Stal nie [...]
Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/04/06/krew-nie-woda-mike-carey/' rel='bookmark' title='&#8222;Krew nie woda&#8221; &#8211; Mike Carey'>&#8222;Krew nie woda&#8221; &#8211; Mike Carey</a> <small>Demony przeszłości czasami są gorsze od tych prawdziwych, pochodzących z...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/03/10/dobry-zly-i-nieumarly-kim-harrison/' rel='bookmark' title='&#8222;Dobry, zły i nieumarły&#8221; &#8211; Kim Harrison'>&#8222;Dobry, zły i nieumarły&#8221; &#8211; Kim Harrison</a> <small>Wzdragałem się przed zaliczaniem powieści Kim Harrison do (pod)gatunku paranormal...</small></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;"><a href="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/01/138290_stal-nie-przemija_361.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-4506" title="138290_stal-nie-przemija_361" src="http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/wp-content/uploads/2012/01/138290_stal-nie-przemija_361.jpg" alt="" width="133" height="202" /></a>&#8222;Stal nie przemija” to ostatnia, jak dotąd, powieść Richarda Morgana. Polscy czytelnicy mieli okazję już zapomnieć o tym pisarzu, gdyż od polskiej premiery „Trzynastki” minęło nieco czasu. A i wydawca z racji różnych problemów czy zawirowań nie spieszył się z wydaniem kolejnej powieści. Zresztą sam Richard Morgan od kilku lat nie rozpieszcza swoich czytelników. „Stal nie przemija” ukazała się w Zjednoczonym Królestwie w 2008 r. Od tamtej pory pisarz albo pracuje nad jej kontynuacją (to pierwsza część zamierzonej trylogii), albo stracił zapał do pisania w ogóle<span style="text-decoration: underline;">.</span> Tak czy owak, trudno znaleźć w sieci informacje dotyczące literackich projektów, w szczególności zapoczątkowanej tą powieścią trylogii „A Land fit for Heroes”.<span id="more-4505"></span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Nie należy jednak zrażać się do „Stal nie przemija” z powodu nieznanych dat publikacji kolejnych części. Jak w każdym niemal szanującym się cyklu fantasy, pierwszy tom został skonstruowany jako zamknięta całość. Zatem nieusatysfakcjonowany czytelnik może bez żalu porzucić śledzenie dalszych losów bohaterów cyklu – o ile te, oczywiście, powstaną. Wszystkie rozpoczęte wątki znajdą swój mikro-finał, pozostawiając pole do rozpisania kolejnych w następnych tomach. A zakończenie jest na tyle efektywne, aby czytelnik, który połknie haczyk, czekał z niecierpliwością na ciąg dalszy.<br />
</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Odpowiedź na pytanie podstawowe: jak to można zjeść – jest prosta. „Stal nie przemija” to heroiczna fantasy. W podziękowaniach Richard Morgan przyznaje się do inspiracji twórczością Michaela Moorcocka (Hawkmoonem, Elricem i Corumem), Karla E. Wegnera (Kane) czy Poula Andersona. Jednak przyznać trzeba, że autor dorzucił swoje trzy grosze do kreacji głównego bohatera, nadając jej oryginalny rys, z pewnością rzadko spotykany w literaturze fantasy. A na pewno tej znanej najniżej podpisanemu. Myślę, że nie będzie ogromnym spoilerem, jeśli napiszę, iż główny bohater jest homoseksualistą. Ale to zasadniczo jedyna cecha wyróżniająca go spośród innych herosów fantasy. Poza tym jest on znakomitym rębajłą, nieco cynicznym twardzielem i bywa brutalnym i bezwzględnym zabójcą pozbawionym skrupułów (choć czasami jednak sumienie również się w nim odzywa). Poznajemy go gdzieś na zapadłej wsi, niedaleko miejsca ostatniego triumfu okupionego ogromnym, tragicznym kosztem. Ta klęska-zwycięstwo nieco go naznaczyła i sam bohater żyje w zawieszeniu, dorabiając sobie jako lokalna atrakcja turystyczna. Punkt wyjścia powieści jest zatem nieciekawy, jeśli chodzi o dalszą przyszłość Ringila (bo takie nosi imię). Ale z marazmu wyrywa go spotkanie z matką i perspektywa odnalezienia zaginionej kuzynki, która za sprawą męża nieudacznika wpadła w tarapaty. Bohater wraca zatem w rodzinne strony, do przeszłości, bolesnej i okrutnej, z którą, siłą rzeczy, będzie musiał się zmierzyć.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Wspomniany homoseksualizm głównego bohatera jest tu przedstawiony bez sentymentów. Żyje on przecież w quasi-średniowiecznym świecie. Dodatkowo jest to typowy świat fantasy: rządzony przez mężczyzn, zwyczaje, wierzenia, dla których homoseksualizm to aberracja, rzecz niegodna mężczyzny, upadlająca. Z tego też powodu przeszłość Ringila jest taka bolesna; wciąż niezabliźnione rany i urazy muszą dać o sobie znać w trakcie rozwoju fabuły. Ta, w miarę ciekawa, konstrukcja głównego bohatera nie jest dosyć sprawnie rozegrana, jeśli chodzi o jego warstwę psychologiczną, ale i tak budzi szacunek, że autor porwał się na coś takiego. Richard Morgan ponadto nie zamierza oszczędzać czytelnika i silić się na oryginalność na pół gwizdka. Skoro już przyjął, że bohater jest gejem, to poszedł na całość. A zatem nie skąpi czytelnikowi opisów homoseksualnych gwałtów, ale, dla kontrastu może, odmalowuje też namiętny stosunek seksualny między dwoma mężczyznami (z których jeden nie jest tak do końca rzeczywisty). O ile w poprzednich powieściach Morgana takie dosłowne i naturalistyczne sceny erotyczne nie budziły wzdrygnięć (bo opisywały kontakty heteroseksualne), o tyle w „Stal nie przemija” czytanie opisów homoseksualnych wymaga nieco zaciśnięcia zębów u co wrażliwszych czytelników. Z pewnością mogę napisać, że miałem z tym problem. Jednak Richard Morgan nie stara się szokować na siłę. Jak pisałem, w każdej jego powieści można spotkać takie dosadne opisy kontaktów seksualnych. „Stal nie przemija” jest zatem pod tym względem oryginalna głównie poprzez wprowadzenie opisów aktów homoseksualnych. A że świat wykreowany nie należy do łagodnych i przyjaznych słabym jednostkom, to i ta brutalność, także w opisach owych aktów, nie wybija się spośród ogólnej konstrukcji.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Fabuła powieści rozwija się niespiesznie, powoli odsłaniając kolejne elementy potencjalnego uniwersum, w którym rozgrywać się będzie cała trylogia. Wprawdzie Ringil jest tu główną postacią, jednak Richard Morgan wprowadził także dwie kolejne z nim związane, których losy rozgrywają się przez większą część powieści niezależnie od siebie. A ich splecenie się w okolicach finału to prolog do kolejnego tomu. Tak samo jak to, co przeżyje i odkryje główny bohater, starając się znaleźć zaginioną kuzynkę. Wprowadzenie nowych postaci daje też szansę na pełniejszy opis świata, ponieważ przygody każdego z nich rozgrywają się w innych jego częściach. Z pewnością można napisać, że niezależnie od tego, gdzie by oni nie przebywali, to i tak łączy owe miejsca jeden wspólny mianownik: brutalny, pozbawiony sentymentów świat, gdzie wygrywa silniejszy i bardziej bezwzględny. Nieważne, czy to rozległy step, czy serce imperium. Skoro nawet budzący strach tyran może okazać się bezradny w starciu z oficjalnie panującymi kultami, to co dopiero zwykli ludzie wystawieni na łaskę jego „wyzwoleńczej” armii?</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Tych, którzy twórczości Richarda Morgana dotąd nie poznali, odsyłam do „Modyfikowanego węgla” i kolejnych książek, których bohaterem jest Takeshi Kovacs. Sam zastanawiam się, czy sobie ich nie przypomnieć, bo „Stal nie przemija” rozbudziła mi apetyt na ponowną lekturę dzieł tego autora. W „Stali&#8230;” udowodnił, że potrafi odnaleźć się w konwencji fantasy i dołożyć do niej jakiś niewielki autorski rys. Fakt, że powieść nie jest miałką, standardową heroiczną fantasy i wymaga od czytelnika otwartości (chociażby zaakceptowanie homoseksualizmu Ringila, ale bez żenującego dydaktyzmu) – siłą rzeczy nie jest dobrym prognostykiem komercyjnego sukcesu na miarę innych starych wyjadaczy w tym gatunku. </span><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Tym większe uznanie należy się wydawcy, któremu zawdzięczamy polskie wydanie. Choć nie jest ono tak ładne, jak</span><span style="font-family: Arial, sans-serif;"> w przypadku poprzednich powieści Morgana – to niemal kieszonkowy format, który nijak mi nie będzie pasował do dużych, twardych wydań poprzednich książek.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 12px;">Chętnie przeczytałbym ciąg dalszy przygód Ringila i jego towarzyszy. Problem w tym, że nie wiadomo, kiedy się one pojawią na rynku. Mogę chyba polecić lekturę „Stali&#8230;” przede wszystkim fanom Richarda Morgana. Jako początek trylogii jest to powieść udana, ale nie odstaje od innych początków cykli fantasy, poza wspomnianymi wcześniej elementami oryginalnej kreacji głównego bohatera. Trudno mimo to przewidzieć, w którym kierunku rozwinie się cała fabuła i z jakim skutkiem. Jedno wiadomo z pewnością: będzie brutalnie, mrocznie i krwawo.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Autor: <a href="mailto:romulus@abs.umk.pl">Roman Ochocki</a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'Arial'; font-size: 12px;">Wydawnictwo: ISA<br />
Tytuł oryginału: The Steel Remains<br />
Tłumaczenie: Przemysław Bieliński<br />
Data wydania: 25 listopada 2011<br />
ISBN: 978-83-7418-233-1<br />
Format: 115 x 175<br />
Oprawa: miękka<br />
Rok wydania oryginału: 2008<br />
Liczba stron: 400</span></p>
<p>Related posts:<ol>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/04/06/krew-nie-woda-mike-carey/' rel='bookmark' title='&#8222;Krew nie woda&#8221; &#8211; Mike Carey'>&#8222;Krew nie woda&#8221; &#8211; Mike Carey</a> <small>Demony przeszłości czasami są gorsze od tych prawdziwych, pochodzących z...</small></li>
<li><a href='http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2010/03/10/dobry-zly-i-nieumarly-kim-harrison/' rel='bookmark' title='&#8222;Dobry, zły i nieumarły&#8221; &#8211; Kim Harrison'>&#8222;Dobry, zły i nieumarły&#8221; &#8211; Kim Harrison</a> <small>Wzdragałem się przed zaliczaniem powieści Kim Harrison do (pod)gatunku paranormal...</small></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiazki.zaginiona-biblioteka.pl/index.php/2012/01/25/stal-nie-przemija-richard-morgan/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

