viriconiumNa czwartej stronie okładki „Viriconium” znajdziemy takie oto zdanie: „Fakt, że M. John Harrison nie został laureatem nagrody Nobla, dowodzi ostatecznej degrengolady literackiego establishmentu”. Autorem tych słów jest China Mieville. Czy to tylko zwykły chwyt marketingowy, aby przyciągnąć czytelników do książki, czy może kryje się w tym ziarno prawdy? Postaram się opowiedzieć na to pytanie.

„Viriconium” to już kolejna książka z serii Uczta Wyobraźni, tym razem jednak otrzymaliśmy produkt starszy niż dotychczasowe pozycje. Pierwsze teksty powstały w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, od tego czasu Harrison wciąż podróżuje po wykreowanym przez siebie świecie i co jakiś czas przynosi z tych podróży kolejne historie, z którymi możemy się zapoznać w książce. „Viriconium” nie jest powieścią, to zbiór trzech mikropowieści i ośmiu opowiadań. Głównym spoiwem tych historii jest tytułowe miasto, a w części tekstów możemy śledzić losy wcześniej poznanych bohaterów. W kolejnych opowieściach znajdziemy też drobne nawiązania do zdarzeń z wcześniejszych utworów. Te wszystkie elementy, wiążą ze sobą poszczególnie historie, utwierdzając w przekonaniu, że to to samo miasto, choć czasem wydawałoby się, że wcale nie można być tego pewnym.

Read the rest of this entry »

cien_w_srodku_lata-smallPierwsza powieść Daniela Abrahama, należąca do tetralogii „Cena Ostateczna”, zadebiutowała niedawno na naszym rynku. Mimo początkowych oporów przed debiutantem i to, dodatkowo, na polu fantasy, postanowiłem dać jej szansę. Skłoniło mnie do tego ostatecznie opowiadanie tego autora zamieszczone w znakomitej antologii Kroki w Nieznane 2008 wydawnictwa Solaris, pod redakcją Mirka Obarskiego. Opowiadanie nosi tytuł „Kambierz i Żelazny Baron: Baśń ekonomiczna”. Traktuje ono o przypadkach pewnego kambierza (wekslarza, przeliczacza) walut, który dostaje od rzeczonego Żelaznego Barona (cwaniaka i łobuza) niewykonalne zadanie przeliczenia i wymiany na funty szterlingi waluty egzotycznego kraju. Z zadania tego udaje mu się wybrnąć zaskakująco elegancko i sprytnie, ale to okazuje się dopiero początkiem jego kłopotów. Czytanie opowiadania było dla mnie porównywalne ze smakowaniem ożywczej potrawy. Od razu zatem zamówiłem niniejszą powieść, która wprawdzie z opowiadaniem tym nie jest związana, ale z miejsca zyskała spory margines zaufania. I jej lektura zasadniczo mnie nie zawiodła.

Read the rest of this entry »

kp2

Zapraszamy, do drugiego już, wywiadu przeprowadzonego przez Zaginioną Bibliotekę. Tym razem w ogień pytań trafił Krzysztof Piskorski, autor m.in. „Zadry”, „Opowieści piasków”, „Pocztu dziwów miejskich”.

Zaginiona Biblioteka: Na początku chciałam pogratulować Ci nominacji do nagrody im. Żuławskiego. To już kolejne w tym roku wyróżnienie dla „Zadry”. Liczyłeś po cichu na taki sukces?

Krzysztof Piskorski: Dziękuję. Wiesz, książki z reguły pisze się z takim założeniem, żeby były dobre. Mało znam autorów, którzy, wypuszczając nowy tekst, nie wiążą z nim jakichś nadziei. A do „Zadry” dużo się przygotowywałem, potem bardzo długo pracowałem, wypuściłem ją z rąk dopiero, kiedy uznałem, że jest dobra, moim zdaniem lepsza od większości tego co się ukazuje. Oczywiście autor przeważnie się myli w takich sprawach, obiektywnie książkę widzą dopiero czytelnicy i recenzenci. Dlatego cieszę się, że tak wielu podzieliło moje zdanie o „Zadrze” – i tyle.

Read the rest of this entry »

kllCo rusz słyszymy o nowych gwiazdach w filmie, muzyce, sporcie. Obiecujący młodzi ludzie przewijają się na pierwszych stronach gazet i serwisów internetowych, występują w telewizji. Wróży się im wielkie, oszałamiające kariery, a następnie… słuch po nich ginie. Takie sytuacje zdarzają się także w literaturze. Największym objawieniem ostatniego roku w fantastyce był podobno Scott Lynch i jego debiutancka powieść pt. „Kłamstwa Locke’a Lamory”.

Bardzo często młodych autorów przecenia się, robi się wokół nich wielki szum medialny, promuje się ich utwory aby trafić do jak największej grupy czytelników, co za tym idzie – osiągnąć sukces komercyjny. W wielu przypadkach takie zabiegi nie idą w parze z jakością książek i czytelnicy dostają słabiutką powieść, która miała być arcydziełem. W przypadku Scotta Lyncha sytuacja wygląda podobnie, już w okładki krzyczy do nas wielkimi literami napis „Najgłośniejszy debiut w historii”. Mocne słowa, ale czy mają coś wspólnego z rzeczywistością?

Read the rest of this entry »

blazenZnana tragedia Williama Shakespeare’a „Król Lir” najprawdopodobniej powstała w 1605 roku i została oparta na legendzie o mitycznym królu Brytanii – Llyrze. Po 400 latach niejaki Christopher Moore wziął na warsztat utwór słynnego angielskiego dramaturga i tak oto powstała powieść „Błazen”. Opowieść to sprośna a rubaszna – tak też sam pisarz rozpoczyna historię Lira, jego trzech córek i nadwornego błazna Kieszonki. Przestrzega przy tym, że znajdziemy w niej pełno wulgaryzmów, ohydnych gwałtów, morderstw, zdrad… czyli to co u samego Moore’a najciekawsze i okraszone dużą dawką humoru.

Read the rest of this entry »

lonniedyn-smallSięgając po „LonNiedyn” Chiny Mieville’a byłem ciekaw, jak ów autor, znany polskiemu czytelnikowi z powieści „Dworzec Perdido” i „Blizna”, poradził sobie w nowej roli. Literatura młodzieżowa rządzi się trochę innymi prawami, niż ta skierowana do dorosłego odbiorcy. Trzeba wziąć pod uwagę wiek czytelnika, trzeba zainteresować go nie tylko niebagatelną wizją, ale przykuć do książki choćby wartką akcją. Byłem również ciekaw, czy Mieville’owi udało się stworzyć książkę, która spodoba się także starszemu czytelnikowi.

Wszystko zaczyna się od dziwnych zdarzeń, które spotykają Zannę, dwunastoletnią dziewczynkę mieszkającą w Londynie. Towarzyszy jej dobra przyjaciółka Deeba, która stara się ją wspierać. Pewnego wieczoru dziewczynki, kierowane ciekawością, trafiają w osobliwe miejsce. Do LonNiedynu, niemiasta, które toczy walkę o byt z okrutnym wrogiem.

Read the rest of this entry »

dabliu

Zapraszamy do lektury  wywiadu z Rafałem W. Orkanem, autorem debiutanckiej książki „Głową w mur”. Jest to jednocześnie pierwszy wywiad, który pojawia się na naszej stronie.

Zaginiona Biblioteka: Czytelników interesują zazwyczaj dwie rzeczy u ich ulubionych pisarzy – inspiracje oraz początki w zabawie słowem. Jak w takim razie prezentuje się skarbnica pomysłów, z której czerpiesz oraz twoje korzenie pisarskie?

RWO: Nie sądzę, abym jedną książką i paroma opowiadaniami wypracował w oczach jakiegokolwiek czytelnika status ulubionego pisarza, postaram się jednak odpowiedzieć na to pytanie, choć jego pierwsza część, ta dotycząca pomysłów, jest o tyle trudna, że próba ujęcia w kilku zdaniach całego bagażu inspiracji zakrawa w mojej opinii o rzecz, jeśli nie niemożliwą, to co najmniej wątpliwą.

W skrócie – bo inaczej się nie da – są to kolejno: literatura, film, muzyka, poezja, malarstwo, trochę komiks, no i samo życie, rzecz jasna. Jak widać, odpowiedziałem więc nie odpowiadając wcale, ale taka jest prawda, że inspirację do pisania własnych tekstów czerpie się po prostu zewsząd. Wydaje mi się, że pisarzem (czy w ogóle twórcą) w pewnym sensie jest się przez okrągłą dobę, bo nie sposób przejść obojętnie obok jakiegokolwiek doświadczenia, nie wynosząc zeń jakiegoś pomysłu, albo chociaż zalążka pomysłu.

Read the rest of this entry »

gwiazda_pandory_ekspedycja-smallUniwersum Wspólnoty kwitnie. Dzięki odkryciu i spopularyzowaniu technologii tuneli czasoprzestrzennych ludzkość wyruszyła z Ziemi, aby skolonizować galaktykę. Na swej drodze ludzie spotkali Obcych, z którymi nauczyli się pokojowo współistnieć. W pierwszej części autor skupił się na pokazaniu elfo – podobnych Silfenów, poruszających się swoimi Ścieżkami między światami oraz Wysokiego Anioła – bardzo enigmatyczną, lecz chyba przyjazną ludziom istotę zajmującą się obserwacją wszechświata. Ludzkość korzysta ze wsparcia Rozumnych Inteligencji, które stały się autonomiczne i niezależne od swych twórców. Demokracja jest ustrojem panującym tylko w teorii, bo w praktyce ostatnie słowo zawsze należy do Wielkich Rodzin, które korzeniami sięgają miliardowych fortun zdobytych jeszcze na Ziemi przed eksploatacją tuneli czasoprzestrzennych. Dzięki osiągnięciom nauki możliwa jest rejuwenacja, czyli odmładzanie, które zapewnia praktycznie nieśmiertelność, dostępną dla tych, którzy mają pieniądze. W zasadzie względny dobrobyt i rozwój zakłócają tylko ekstremiści pokroju samotnego quasi – rewolucjonisty (socjalisty, alterglobalisty) Adama Elvina tropionego od dziesięcioleci przez śledczego Paulę Myo oraz quasi – terrorystyczna organizacja Strażników Jaźni pod wodzą Bradleya Johanssona. Organizacja ta skupia się na walce o wyzwolenie ludzkości spod wpływów Gwiezdnego Podróżnika, istoty, która miała wylądować na jednej z planet, Far Away i przejąć kontrolę nad Wspólnotą, manipulując nią w tylko sobie znanym celu. Z oczywistych względów ta spiskowa teoria dziejów jest wyśmiewana i pogardzana. Ten relatywnie uporządkowany i nieomal sielski (wszech)świat zostaje jednak postawiony wobec tajemniczego zjawiska zaobserwowanego w kosmosie. Jest ono tak niezwykłe i niewytłumaczalne, że nie można go zignorować i pozostawić samemu sobie.

Read the rest of this entry »

gwm2Jaka jest różnica między science-fiction a fantasy? Tyle odpowiedzi ilu czytelników. Nawet osoby uznawane za ekspertów nie potrafią jednoznacznie odpowiedzieć, gdzie przebiega granica między jednym a drugim. Ale czy to w ogóle ważne? A jaka jest różnica między tymi dwoma gatunkami a orkan fantasy? Na pewno taka, że wyszła spod pióra Rafała W. Orkana.

„Głową w mur”, debiutancka książka wrocławskiego pisarza, jest powieścią mozaikową, lub prościej – jeśli ktoś woli – zbiorem powiązanych ze sobą opowiadań. Z dwoma z nich można było wcześniej się zapoznać. „Miód z moich żył” zamieszczono w antologii „Kochali się, że strach” a „Zemstę Jednorożca” w 59. numerze e-zinu Fahrenheit. Wokół tych utworów autor dobudował inne historie, wyjaśniające fabułę lub też rozwijające tę z poprzednich dwóch. Konstrukcja przywołuje na myśl tę z „Sin City” Franka Millera, bohater jednej opowieści jest postacią drugoplanową i tłem w kolejnej. Całość tworzy swoistą siatkę powiązanych zdarzeń i postaci.

Read the rest of this entry »

Dziwnym miejscem byłaby biblioteka bez książek. Nawet w  tej zaginionej nie może zabraknąć tak istotnego elementu. Nie będzie to  przestrzeń do udostępniania różnej maści e-booków. Będziemy za to pisać o książkach i możemy obiecać, że postaramy się, aby nasze teksty, głównie recenzenckie, przybliżały wam pozycje, które będą zasługiwać na większą uwagę. Tak jak w dobrej bibliotece, gdzie pracownik umie doradzić na jaką lekturę tym razem się zdecydować. A czasami postaramy się was przed jakąś książką ostrzec.

Jednym słowem na naszej stronie będziemy zamieszczać recenzje książek, w przyszłości – wywiady z autorami czy relacje z konwentowych spotkań. Mamy nadzieję, że osoby, które zahaczą o Zaginioną Biblioteką znajdę w niej interesujące dla siebie pozycje. I rozgoszczą się na dłużej, przy okazji dzieląc się swoimi opiniami.

Przyjemnej lektury.