Wywiązując się z obietnicy cotygodniowych wpisów czas na przegląd minionego właśnie tygodnia. Nie będzie on specjalnie długi, bo i informacji, na które warto zwrócić uwagę, jest niewiele. Wczoraj dobiegł końca ostatni dzień Targów Książki w Krakowie podczas których można było spotkać Rafała Kosika i Jacka Dukaja. Nazbierało się trochę premier o których wspominaliśmy w poprzednich wpisach, pojawiło się parę informacji z wydawnictw oraz wyniki World Fantasy Award, z listą laureatów można zapoznać się na tej stronie. Read the rest of this entry »

Władysław Kopaliński w „Słowniku symboli” podaje, że mgła jest emblematem rzeczy nieokreślonych, zaciemnionych, zamazanych kształtów i zarysów. Mgła ogranicza widzenie, ale również dezorientuje każdego, kto znalazł się w jej zasięgu. Taki właśnie jest główny bohater powieści „W 80 dni dookoła świata” Juliusza Verne’a, Phileas – nomen omen – Fogg*. Postać enigmatyczna i jednocześnie mało wyrazista, można wręcz powiedzieć: nudna. Istota z pozoru doskonale znana, przewidywalna, a jednak poprzez podejmowane decyzje zaskakująca, a nawet szokująca. Wyrusza w niezwykłą podróż, w której również porusza się jak we mgle. Chociaż ma jasno wytyczony cel i dokładny z pozoru plan, niejednokrotnie nie wie, co czeka przed nim i musi poruszać się po omacku. Read the rest of this entry »

Do twórczości Roberta Rankina należy podchodzić z dystansem. Czytelnie sygnalizują to tytuły utworów, takie jak Poszukiwacze zaginionego parkingu czy Nostradamus zjadł mi chomika, a pozostałe wątpliwości rozwija opis na okładce (wraz ze wskazaniem, jakie nagrody autor zdobył). Krótko mówiąc, Robert Rankin lubi sobie żartować.

W przypadku Dziewczyny Płaszczki… obiektem drwin zostały sztandarowe dzieła Wellsa (Wojna światów) i Verne’a (W osiemdziesiąt dni dookoła świata), jak też twórczość Haggarda i (chociaż w mniejszym stopniu) Doyle’a. Autor igra również z konwencją powieści łotrzykowskiej i przygodowej. Read the rest of this entry »

Jeszcze chwila i najsłynniejszy barbarzyńca fantasy, Conan z Cymerii, skończy siedemdziesiąt dziewięć lat. Dlaczego o tym wspominam? Grudzień 1932 roku. To właśnie wówczas owa postać zagościła po raz pierwszy na łamach literatury; konkretnie w opowiadaniu The Phoenix on the Sword w magazynie Weird Tales. Osobiście nie przepadam za bohaterami takiego rodzaju i jeżeli mogę to unikam ich jak ognia. Wierzę jednak, że wśród czytelników niniejszego bloga znajdą się i tacy, dla których twórczość Roberta Howarda była początkiem przygody z fantastyką. Jeżeli ‚tak’ to już szóstego grudnia będą oni mieli okazję odnowić znajomość z wciąż żywą Legendą. A wszystko za sprawą wydawnictwa Rebis. Zanim jednak zaczniemy obsypywać się mikołajkowymi prezentami przyjrzyjmy się temu, co wydarzyło się i wydarzy na przełomie października i listopada. Read the rest of this entry »

Podsumowanie tym razem z trzech tygodni – życie autorów okazało się tym razem na tyle absorbujące, że zdecydowaliśmy się tak przesunąć jego termin. Ale już od następnego razu wrócimy do cykliczności cotygodniowej. Mamy nadzieję, że uda się zmieścić w terminie oraz że będziemy mieli o czym pisać. A póki co, nawet sporo informacji poniżej, czemu nie ma się co dziwić – są zebrane aż z trzech tygodni. Read the rest of this entry »

Ustalmy jedno: nie znam twórczości Richarda Mathesona. Przygodę z jego pisarstwem rozpocząłem stosunkowo niedawno, na fali sukcesu filmu „Jestem Legendą” Francisa Lawrence’a oraz pod wpływem powieści Stephena Kinga, „Komórka”. Zaintrygowany postacią dr. Roberta Neville’a postanowiłem poznać ją bliżej, ujrzeć bohatera takim, jakim widział go Matheson, a nie wspomniany reżyser. Sięgnięcie po historię osamotnionego mężczyzny, walczącego nie tyle z niezbyt sympatycznymi krwiopijcami, ile z samym sobą, zaowocowało kilkoma godzinami świetnej literatury i pragnieniem poznania pozostałych tekstów Mathesona. Niestety: nie zawsze chcieć oznacza móc. Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn książki Mathesona były i są nadal ewidentnie ignorowane przez polskich wydawców. W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych mogliśmy przeczytać „Jestem Legendą” oraz „Gdzieś w czasie”, ale na tym koniec. Biorąc pod uwagę powyższe, inicjatywę Sine Qua Non, tj. zainwestowanie w antologię poświęconą pisarstwu Richarda Mathesona, uważam za jedno z najważniejszych wydarzeń wydawniczych bieżącego roku. Być może dzięki temu twórczość Mathesona zdobędzie nowych fanów. Być może sukces antologii przekona wydawnictwo do podejmowania kolejnych odważnych przedsięwzięć związanych z tekstami tego amerykańskiego pisarza. Read the rest of this entry »

Mike Resnick to pisarz z olbrzymim dorobkiem. Zarówno jeśli chodzi o opowiadania, jak i powieści. Dla mnie to także jeden z pisarzy, których darzę ogromnym sentymentem, gdyż był on jednym z moich pierwszych „kroków” w literaturze fantastycznej i do dziś lubię wracać do niektórych jego powieści. Zapowiedź wydania jego najlepszych opowiadań ucieszyła mnie ogromnie. Zwłaszcza, że objętość zbioru uznać można za solidną (ponad 450 stron) a i wybór tekstów z pewnością zachwyci każdego, kto sięgnie po tę książkę. Bo, że warto sięgnąć i wysupłać prawie 45 zł, to rzecz pewna i, jeśli chodzi o mnie, nie budząca wątpliwości.

Read the rest of this entry »

Śmiało kroczyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek.
Motto wszystkich produkcji spod znaku Star Treka.
Sentencja, która stanowi idealne podsumowanie październikowego numeru Nowej Fantastyki.

Publicystyka

Omawianie najnowszego numeru Nowej Fantastyki zaczniemy od tekstów publicystycznych. Dlaczego? Po pierwsze, zawsze to jakieś urozmaicenie. Po drugie, właśnie autorom felietonów i artykułów należą się w tym miesiącu największe brawa. Read the rest of this entry »

Ta powieść od początku była dla mnie zagadką. Nie szukałem recenzji i opinii w zagranicznych serwisach, a zapowiedzi (bunt robotów, wojna z ludźmi) były intrygujące. Kupiłem zatem w ciemno niemal i obstawiałem, że raczej rzucę w kąt po przeczytaniu gryząc się źle wydanymi pieniędzmi. Ostatecznie, nie było tak źle. Było nawet dobrze. A najgorsze jest to, że mogło być naprawdę znakomicie.

Fabuła dotyczy zatem buntu robotów. W niedalekiej przyszłości nastąpi Zdarzenie – robot uzyska świadomość. Co gorsze (jak się okaże) zacznie on bardzo szybko, ekspresowo wręcz, się rozwijać. Do tego stopnia, że osiągnie poziom wszechpotężnego niemal bóstwa i postanowi wyeliminować ludzkość. Z bardzo racjonalnego powodu – o którym czytelnik dowie się na początku i w lapidarnym rozwinięciu w finale. Zbyt dobrze bowiem pozna człowieka ta myśląca maszyna, oceni jego potencjał, wyciągnie wnioski z dotychczasowych doświadczeń i zaplanuje sobie przyszłość. Niekoniecznie z ludźmi jako wiodącym gatunkiem. A na pewno nie będzie chciała ludzkości służyć.

Read the rest of this entry »

Wrzesień już za nami i ani się człowiek obejrzał, a na kalendarzu pojawił się już kolejny miesiąc. Za oknem piękna złota jesień, kusi aby wykorzystać te jedne z ostatnich słonecznych dni w roku. A my jak zwykle pochylimy się nad minionymi dwoma tygodniami, aby znaleźć dla was przynajmniej kilka ciekawych wiadomości.

Read the rest of this entry »